Plan był prosty. Zrobić reportaż ślubny, wyjść na Zawrat i zrobić plener:) Ostatecznie wybraliśmy Czarny Staw Gąsienicowy jako docelowe miejsce wykonania pleneru. Myślę, że wybór był jak najbardziej trafiony. Nie licząc zeszłorocznej sesji narzeczeńskiej w Norwegii, ten plener był największym wyzwaniem jak do tej pory. Ale od początku. Wyjazd o 2 w nocy, fantastyczna droga bez korków, oszałamiający wschód słońca widziany z niezatłoczonej Zakopianki … i zonk :) Nie mamy Polsko – Angielskiej przejściówki do prostownicy. Nie pójdziemy w góry :D W skrócie szybka interwencja i udało się to załatwić o 5 rano w Zakopanem. Dziękujemy panu pracującemu na parkingu w Kuźnicach, który zostawiając miejsce pracy wsiadł z nami w samochód i pojechał do swojego domu po przejściówkę. Potem była już tylko droga pod górę, podziwianie widoków, wręcz delektowanie się nimi. Na kadry z sesji plenerowej zapraszam na sam dół wpisu. Najpierw reportaż, piękny zabytkowy drewniany kościół, pierwszy taniec w strugach deszczu. Jak teraz o tym myślę, to przy robieniu pokazu slajdów Pauliny i Łukasza mogę użyć jako ścieżki dźwiękowej tylko jednego kawałka. Słuchaliśmy go na weselu, brzmiał w głowach idąc w góry… Grubson – “Na szczycie” :)

Zabawa weselna: Artis

Oprawa muzyczna: Bendnicy <3

Fotografia: Ja 🙂

Video: White Story