Test i recenzja Phottix Raja deep octa 80cm

Zapraszam Was do mojej recenzji bardzo ciekawego softboxa typu deep octa: Phottix Raja deep octa 80cm. Najpierw jednak słów kilka o moim błyskaniu w plenerze. Miłego czytania.

Jak zacząłem błyskać

Moja przygoda z błyskaniem w plenerze rozpoczęła się właściwie zaraz po kupieniu pierwszego aparatu na którym mogłem założyć coś na sanki lampy. Gdy zobaczyłem jakie efekty potrafi dawać lampa inna niż wbudowana i skierowana gdzie indziej niż prosto w twarz stwierdziłem że dla mojego Nikona (wtedy D90) dodatkowy palnik jest najważniejszym akcesorium. Pamiętam jak zrobiłem zdjęcie mojej mamy z pożyczoną lampą skierowaną w sufit. Takiej jakości oświetlenia mój d90 jeszcze wtedy nie znał. To nic, że cena lampy była prawie dokładnie taka sama jak aparatu. Musiałem ją mieć.

sesja zdjęciowa w rzeszowie

Nikon CLS, Yongnuo, Quadralite

W dniu gdy otwierałem pudełko z moją nowiutką SB900 wiedziałem już o istnieniu systemu CLS (nikon Creative Lighting System). Przestudiowałem wtedy Studiowplecaku.pl, które bardzo polecam oraz przeczytałem “Z pamiętnika lampy błyskowej” Joe’ego McNally. Właściwie od początku mojej przygody z błyskiem jakimkolwiek zacząłem ściągać lampę ze stopki. Najpierw używałem CLSa gdzie ograniczało mnie widzenie się lamp, następnie wyzwalaczy RF603 gdzie ograniczał mnie czas synchronizacji 1/250. Potem przeszedłem na wyzwalacz YN-622n-tx, którego używam do dzisiaj podczas błyskania w pomieszczeniach, salach weselnych i studio. W plenerze wyzwalacz ten mnie nie ograniczał, lampy ładnie synchronizowały się do 1/8000, tylko przy takich czasach błysk zarówno z SB900 jak i SB910 był praktycznie nie widzialny. Zdecydowałem się wtedy na system oświetlenia Quadralite Atlas 600 w którym nie ograniczało mnie już nic. Stu procentowo skuteczne wyzwalanie, zapas mocy błysku zapewniony przez 600 Ws mocy oraz synchronizacja z najkrótszymi czasami oferowanymi przez lustrzanki. Niedawno zdecydowałem się na inny wyzwalacz niż pierwotnie kupiony Navigator X, ale to temat na inną recenzję.

modelka na sesji zdjęciowej

Sam błysk nie wystarczy

O ile światło z lampy reporterskiej można fajnie okiełznać i błysnąć nią bez modyfikatora o tyle lampa studyjna z wysuniętym palnikiem na który nie założymy nic co to światło ukształtowało da nam błysk mocny ale brzydki. Na takie lampy po prostu musicie założyć jakiś modyfikator. Nawet zwykła mała czasza wystarczy aby ukierunkować światło i żeby nie leciało ono z palnika w promieniu 180 stopni. Po zakupie mojego Atlasa próbowałem używać w plenerze okty 150cm, której używałem w studio. Efekt na fotografiach piękny, ale gabaryt takiego zestawu jest problematyczny.

phottix raja deep octa na sesji

Modyfikator idealny w plener

Używając dużej lampy w plenerze korzystałem z kilku modyfikatorów. Wspomniana okta 150cm została w domu z powodu gabarytu. Jakiś czas używałem prostokątnego softboxa 60x90cm, ale jego transport i przenoszenie też sprawiały problem. Następnie długo używałem okty 90cm. Noname z chin dawał całkiem fajne rozproszenie światła. Poza tym była to okta szybkiego montażu. Składała się trochę jak parasolka co ułatwiało transport i pozwalało szybko przygotować się do sesji bez potrzeby wykonywania jakichś zaawansowanych czynności. Ten 90cm softbox dawał radę. Wiadomo jednak, że psychika fotografa działa trochę tak, że “jak można mieć coś lepszego to ja chcę” :) Nie planowałem zmiany modyfikatora ani zakupu dodatkowego. Jednak zostałem poproszony przez dystrybutora firmy Phottix w Polsce, firmę Foto technika o przetestowanie nowej linii softboxów firmy Phottix czyli Raja. Do testów wybrałem softbox typu deep o rozmiarze 80cm.

Wyzwalacz Quadralite Navigator X2

Phottix Raja deep octa 80cm

Wybrałem modyfikator typu deep bo nie używałem takiego głębokiego modyfikatora i byłem ciekaw jak będzie wyglądała dystrybucja światła w tym modelu. Otwierając paczkę z softboxem zaczęło do mnie docierac dlaczego jego cena jest wyższa od noname z Chin:) Świetnej jakości i konstrukcji neoprenowy pokrowiec na softbox pozwala na bezproblemowy transport. Chociaż i na miasto nie wstydziłbym się z nim wyjść. Naprawdę wygląda jak należy. Sam softbox daje nam wrażenie solidnego i zrobionego z materiałów wysokiej jakości. Wygląda on na sprzęt, który będzie miał nam posłużyć lata. Widać to zarówno po solidnej konstrukcji i mechanizmie rozkładania jak i materiałach użytych do jego budowy. Czarny materiał którym otoczona jest komora błysku posiada charakterystyczne dla Phottixa jasne akcenty w miejscu prowadzenia drutów. Przyznaję, że wygląda to bardzo stylowo i softbox jest rozpoznawalny nawet z daleka. Teraz to co przykuło moją uwagę, materiał rozpraszający. Gdy przyglądniemy się mu z bliska zobaczymy ciekawą strukturę siatki. Nie jest to kawałek szmatki, tylko materiał, który faktycznie ktoś projektował tak aby dobrze rozpraszał światło.

Szybki montaż

Najważniejsze jest dla mnie światło jakie daje modyfikator. Bezapelacyjnie. Jednak przy pracy w plenerze sposób rozkładania softboxa jest również bardzo ważny. Na jednej z ostatnich sesji tyle razy zmieniałem miejsce pracy, że składałem i rozkładałem mój sprzęt kilkanaście razy w ciągu dnia. Przy takim trybie pracy montaż musi być szybki. Zwracam uwagę na to w ilu ruchach jestem w stanie przejść ze stanu A – softbox w pokrowcu, do stanu B – softbox gotowy do pracy. Biorę tu pod uwagę nawet taki szczegół jak sposób mocowania zewnętrznej, ostatniej warstwy dyfuzyjnej. W mojej poprzedniej okcie było ona nakładana po rozłożeniu i trzymała się na czaszy pod wpływem rozprężania się drutów. Po złożeniu softboxa swobodnie opadała na ziemię, pod samochód, lub do wody. Wszędzie tam gdzie nie chcielibyśmy żeby spdała. Phottix zastosował mocowanie warstwy dyfuzyjnej na rzepach, co jest świetnym rozwiązaniem i pozwala na utrzymanie modyfikatora cały czas w jednym kawałku. Po wyjęciu go z pokrowca potrzebujemy więc tak naprawdę włożyć rękę do środka czaszy drugą trzymając za mocowanie bowens po czym przyciągnąć do siebie jakbyśmy rozkładali parasolkę. I to wszystko, mamy softbox gotowy do pracy. Analogicznie składanie go to proces odwrotny. Jednak nawet tutaj phottix zastosował rozwiązanie bardziej przemawiające do mnie niż w dotychczasowym softboxie. Przycisk, który nie naraża palca na obcięcie. Naciskamy, blokada się zwalnia i okta jest gotowa na włożenie do pokrowca.

Światło

Jakość światła jaką daje Atlas firmy quadralite zawsze była dla mnie ok. Zarówno siłą błysku jak i barwa światła są powtarzalne. Rozpraszacz phottixa na pewno nie psuje jakości światła. Możnaby powiedzieć, że błysk jest uporządkowany. Ttrochę bardziej skupiony z racji tego, że średnica jest nieco mniejsza niż moich dotychczasowych modyfikatorów. Konstrukcja typu deep daje według mnie bardziej ukierunkowany snop światła, ale o wystarczającej miękkości.

Gabaryt a wiatr

Podczas sesji, której efekty możecie tutaj oglądać wiało niemiłosiernie a mimo to tylko dwa razy poprosiłem o przytrzymanie statywu. Wydaje się, że taka średnica lepiej radzi sobie z wiatrem. Na początku wydawało mi się, że taka “wystająca” konstrukcja będzie skutkowała przewracaniem się całości ale o dziwo statyw z lampą i oktą stał stabilnie.

Podsumowanie

Phottix Raja deep octa 80cm to zdecydowanie bardzo dobre rozwiązanie jako mobilny rozpraszacz w plener. Oczywiście z powodzeniem użyjecie go w studio jednak tam bardziej może sprawdzić się wersja 105cm. W plenerze zarówno jego niewielki gabaryt, możliwość szybkiego składania i rozkładania będą jego niewątpliwymi zaletami. Również światło zmodyfikowane przez softbox będzie przyjemne i bardzo uniwersalne. Nada się spokojnie do ciasnego portretu jak i do oświetlenia całej postaci. Cena okty może nie jest atrakcyjna w porównaniu do najtańszych na rynku odpowiedników, ale biorąc pod uwagę że za softbox tego typu ze stajni profoto musimy zapłacić sporo więcej to myślę, że warto roważyć phottixa. Ja ze swojej strony zdecydowanie polecam serię Phottix Raja. Pozdrawiam i zapraszam na kilka zdjęć z sesji wykonywanej omawianym zestawem. Cześć