sesja plenerowa w Bieszczadach

2. Sesja plenerowa w Bieszczadach | Fotograf ślubny Podkarpacie

Bieszczady ❤ Raz tam pojechałem i wsiąkłem :) Każda sesja plenerowa w Bieszczadach to wydatek energetyczny, czasowy i narażanie się na bardzo zmienne warunki pogodowe. Jednak gdy zbyt długo mnie tam nie tam to tęsknię. Do tego wiatru, połonin i kadrów, jakie stamtąd przywożę :). Dziś postaram się Wam przybliżyć obraz inny niż tylko piękne, rozległe majestatyczne kadry. Postaram się opisać, jak wygląda wyprawa w Bieszczady na sesje plenerową z para młodą. Jakie figle potrafi spłatać pogoda, ile par młodych można tam spotkać i dlaczego warto wziąć zimne piwo z Wetliny ze sobą :) A wierzcie mi, to co widzicie poniżej to tylko mikro wycinek tego co tam już widziałem :D

3. Sesja plenerowa w Bieszczadach- Czas jaki trzeba poświęcić.

Sesję plenerową z kilkunastoma różnymi kadrami można zrobić w kilkadziesiąt minut. Jeśli pracuję z dodatkowym oświetleniem i sporo się przemieszczamy, to często trwa to do kilku godzin. O tym, dlaczego nadal uważam sesję w dniu innym niż dzień ślubu za ciekawszą napisze kiedy indziej :). W Bieszczadach używanie dodatkowego oświetlenia jest mocno ograniczone. Ciężko wynieść statywy itp. na górę, wiatr porywa wszystko co ma duża powierzchnię. Czasem porywa nawet panią młodą robiąc z sukni żagiel :). Mimo że niewiele błyskam na sesji plenerowej w Bieszczadach, to trwa ona znacznie dłużej niż standardowa sesja w innym miejscu.

Weźmy przykład sesji kończącej się zachodem słońca. Żeby go doświadczyć, musimy w okresie letnim być na górze między 20 a 21. Wcześniej zazwyczaj 2-3 godziny poświęcamy na fotografowanie. Na ubranie się i ewentualny makijaż potrzebujemy jakichś 30 minut. Na wyjście na połoninę powiedzmy, że wystarczy godzina. Z parkingu pod moim domem jadę na miejsce, w którym zostawiamy samochód około 2 godziny. Tyle samo trwa powrót.

Bezpieczna godzina wyjazdu to około 12.30. Powrót około 24.00 :) Tak. Tyle czasu trwa plener w Bieszczadach od wyjazdu do powrotu. Nie liczę drogi, jaka pary pokonują do mnie.

sesja plenerowa w bieszczadach

4. Sesja plenerowa w Bieszczadach - ekwipunek.

Umówmy się. To nie ekspedycja na biegun północny ani wyprawa do dżungli na Borneo. Maczety nie będa potrzebne. Nie będziemy walczyć z niedźwiedziami i wilkami (chociaż to wielce prawdopodobne 🐻 :) ), ale żeby bezawaryjnie przebyć drogę na połoninę i z powrotem warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • ciepłe ubranie - Nie mówie o puchowej kurtce w lipcu, ale warto zabrać cienkie, małe objętościowo termo ciuchy, które możemy ubrać w dowolnym momencie i sie ogrzać. Temperatura odczuwalna  potrafi dać się we znaki nawet latem. Wszystko za sprawą wiatru, który na połoninie wieje prawie zawsze. Cienka czapka tez sie przyda.
  • Buty - sportowe, trekingowe. Oczywiście jesli masz zamiar skakać w szpilkach po szlaku to nie mam z tym problemu :) Jednak żeby wyjść na górę polecam cos mniej eksttremalnego.
  • Woda - Przyda sie do podejścia w skwarze
  • Płaszcz przeciwdeszczowy/pałatka - przyda się do podejścia w deszczu
  • Piwo - Zimny chmiel nigdy nie smakuje tak jak po intensywnym podejściu na połoninę ;)

5. Sesja plenerowa w Bieszczadach - podsumowanie

Czy warto tam jechać? Na pewno tak. Jeśli chcecie stosunkowo bliskie miejsce, gdzie zrobicie kadry z takimi widokami i w takim klimacie to na pewno warto wybrać się na sesje plenerową w Bieszczady. Będzie zmęczenie większe niz na 90% moich pozostałych sesji. Będzie prawie 12 godzin spędzonych w trasie, wychodzeniu, fotografowaniu i schodzeniu. Ale jeśli odpowiednio podejdziecie do samej sesji: naturalnie, wyluzowani i otwarci to będziecie wspominać tę wyprawę jako jedna z piękniejszych w życiu. Zerknijcie jeszcze na kilka moich ostatnich kadrów z połonin:

A tutaj Bieszczady bardziej naukowo :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bieszczady


sesja ślubna rzeszów

Wesele w Winnicy Dworskiej | Kasia i Patryk | Fotograf ślubny Rzeszów

Wesele w Winnicy Dworskiej | Kasia i Patryk | Fotograf ślubny Rzeszów

Pamiętam ten dzień ślubu jak dzisiaj. Słońce jak to słońce na wakacjach dawało popalić. Mimo to chmury co jakiś czas pozwalały mi sfotografować coś w fantastycznym rozproszonym świetle. Bardzo lubię kilka kadrów widocznych poniżej. Portret Patryka z rodziną był chyba pierwszym zdjęciem jakie ujrzało światło dzienne na facebooku z tego reportażu. Pamiętam Audi Patryka, które ryczało głosem jak z piekielnej otchłani :D Pamiętam buty Kasi z ogromnymi złotymi sercami i kota, który towarzyszył nam w przygotowaniach. Pamiętam w końcu wystrój kościoła i sali weselnej z którego najbardziej utkwiły mi użyte liście monstery. Świetny świeży pomysł.

Zabawa z didżejem chyba jeszcze nigdieśmiertelny wodospad w wisłoczku zachwyca mnie za każdym razem. Udało się zrobić nawet coś z drona mimo, że trawa była mega mokra. Klimat udzielał się nam wszystkim. Było lekko, przytulnie, intymnie. Sprawdzicie na końcu wpisu.

Tym postem chcę rozpocząć nadraby nie była taka jak wtedy. Wrzało na parkiecie co też możecie zobaczyć na zdjęciach. W końcu plener. Trochę sie odciągnął i zachaczyliśmy już jesienny klimat. Ale myślę, że wyszło to zdecydowanie na plus. Nianie zaległości blogowych. Przeraziłem się jak zobaczyłem ile chciałbym opublikować z zeszłego sezonu a tu przecież za pasem kolejny. Poza tym 110% czasu poświęcam przygotowaniu się do warsztatów i blogowanie zeszło na dalszy plan. Ale poprawię się, obiecuję :) Obejrzyjcie. Napiszcie proszę jak się Wam podobało.

 

 

 


Ania i Dawid - Reportaż ślubny i wodospadowy plener

Dziś też rozpocznę od pleneru. Miałem okazje poznać piękne miejsce. Klimatyczny wodospad w jeszcze bardziej klimatycznym lesie. Promienie słońca przeciekające między gałęziami. Do tego  Ania i Dawid z niegasnącymi uśmiechami na ich twarzach. Zobaczcie jak spędziliśmy to miłe popołudnie a potem przejdźcie do reportażu:

Więcej Info


Paulina i Tomek - Sesja plenerowa w Bieszczadach

Paulina i Tomek to jeszcze jedna para z którą przyszło mi zwiedzać bieszczadzkie szlaki :) Pobiliśmy też rekord w czasie dotarcia do Chatki Puchatka :) Jak to w Bieszczadach bywa, wtedy też wiało niemiłosiernie. Nie przeszkadzało to jednak na złapanie kilku wyjątkowych kadrów. Fotografowanie w tamtych okolicach to coś naprawdę fantastycznego. Energia jaką trzeba poświęcić na wyniesienie tam całego potrzebnego sprzętu, zrobienie sesji i zejście jest jak najbardziej warta tych wspomnień. Wyjątkowo zaczynam tym razem od sesji plenerowej. Dalej macie też kilka kadrów z z dnia ich ślubu.

Więcej Info