pani młoda na wieczornej ślubnej stylizowanej sesji w sadzie

Stylizowana sesja w sadzie - Iza i Mateusz

Dziś wiem, że ten wpis ze stylizowaną sesją ślubną zostanie na moim blogu na zawsze. Będzie przypominał mi ten czas, w którym przyszło nam żyć. Czas, w którym co dzień spotykaliśmy się z ograniczeniami, obostrzeniami, ich znoszeniem, po czym wprowadzaniem nowych. Czas, w którym byłem głodny fotografowania jak nigdy. Czas, który pokazał mi, że zawsze można stworzyć coś z niczego tylko dzięki dobrej organizacji i dobrym ludziom. Takich ludzi spotkałem na swojej drodze. Postanowiliśmy zorganizować wspólnie ciekawy projekt fotograficzny w postaci stylizowanej sesji ślubnej i myślę, że się udało. Dziś zapraszam Was na sesję w sadzie na Podkarpaciu. Miejscu, które pachniało wiosną i spokojem. Dzięki Izabeli i Mateuszowi również miłością. Dziś też chciałbym jeszcze raz podziękować ludziom, którzy zaangażowali się w ten projekt i dzięki którym stylizowana sesja ślubna w sadzie doszła do skutku.

Nasza para: Izabela (instagram, facebook) i Mateusz
Miejsce stylizowanej sesji: Wesele w sadach (instagram, facebook)
Stylizacja sesji, dekoracje, kwiaty, wianek - Fabryka ślubu (instagram, facebook)
Suknia ślubna: Maybee (instagram, facebook)
Garnitury: Vito Gianni  (instagram, facebook)
Video z backstage: Rafał Mazur (instagram, facebook)

wiosna w sadzie podczas sesji ślubnej

Czy to dobry czas na sesję stylizowaną?

Jak wielu fotografów i osób z branży ślubnej trochę dotknęła mnie obecna sytuacja. Momentami czułem jakąś taką bezradność, z którą ciężko było sobie poradzić. Śluby, które się przekładają, pary, u których w głosie słyszę smutek i podobną bezradność jak moja. Przykre. Głównie dlatego, że nie mam na to wpływu. Nie zależy to ode mnie i nie mogę nic zrobić, żeby jakoś zmienić obecną sytuację. Mogę czekać, mieć nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy. I tak czekałem. Miałem czas na zamknięcie wszystkich niedokończonych tematów. Takich, na które nie miałem czasu, albo nie chciałem mieć, bo dużo większą przyjemność dawało mi fotografowanie i obróbka zdjęć. Gdy jednak zrobiłem wszystkie zaległe rzeczy, okazało się, że nadal mam czekać. A czekanie w bezczynności, w dodatku z ograniczeniem swobodnego poruszania się i życia może być dużo gorsze od nadmiaru pracy i obowiązków. Myślę, że wszyscy zdążyliśmy już się o tym przekonać. Nie zamierzałem siedzieć bezczynnie. Wtedy nie myślałem jeszcze o stylizowanej sesji ślubnej w sadzie. Zastanawiałem się jak wypełnić lukę po braku ślubów, ludzi, obcowania z nimi. Widziałęm, że tę lukę wypełnić muszę fotografiami.

lampiony na stylizowanej sesji ślubnej

wiosenny wianek panny młodej - detal na stylizowanej sesji zdjęciowej

sesja wiosenna

Fotografować za wszelką cenę czyli m.in. o stylizowanej sesji fotograficznej słów kilka

Postanowiłem się nie poddawać. W czasie epidemii uruchomiłem biznes związany z fotografią komercyjną, zaczęli się pojawiać pierwsi klienci, pierwsze zlecenia. Był to jak dla mnie plus tego czasu. Sytuacja zmobilizowała mnie do stworzenia czegoś, o czym myślałem od dawna, ale nie było na to czasu i wymaganej energii. Dziś wiem, że będzie to dobry sposób na odrywanie się co jakiś czas od fotografii ślubnej na rzecz zleceń komercyjnych. Dla mnie również interesujących, bo nadal związanych ściśle z aparatem i kreatywnym tworzeniem. Nie wspominając dywersyfikacji, o której tak wiele osób dziś mówi. Teraz dopiero dowiedziałem się jak potężne i potrzebne jest to narzędzie.

Druga rzecz, jaka dała mi trochę radości i frajdy w tym czasie a związana była również z fotografią to... wschodzące słońce. Przez jakiś czas prawie codziennie budziłem się przed świtem, pakowałem drona do torby i ruszałem w plener. Fotografowałem krajobraz i obrazy malowane na nim przez wschodzące słońce. Dzięki temu mogłem zakosztować przestrzeni i wolności. I to pomagało, bardzo. Ale nie dawało mi tego uczucia, jakie towarzyszy fotografowaniu ludzi. Szczególnie możliwość fotografowania tych zakochanych, świeżo po ślubie, z błyskiem w oku, który towarzyszy wszystkim nowożeńcom. Totalny przypadek sprawił, że taka możliwość się pojawiła. Trzeba było jedynie odrobinę jej pomóc. I tu zrodził się pomysł stylizowanej sesji fotograficznej będącej realizacją pleneru ślubnego na Podkarpaciu.

Fabryka produkująca śluby

Jak wspominałem, zaczęło się od totalnego przypadku. W jednym z moich zdjęć krajobrazowych oznaczyłem fanpage, którego administratorem był Tomek. Zdjęcie spodobało się mu i udostępnił je u siebie. Podziękowałem i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że też pracuje w branży ślubnej i razem z Magdą prowadzą Fabrykę Ślubu. Zajmują się dekoracjami, florystyką, właściwie wszystkim, co związane ze ślubem. Zeszliśmy oczywiście rozmawiać na temat obecnej sytuacji, która dla nas wszystkich nie jest najkorzystniejsza. Od słowa do słowa wpadliśmy na pomysł: Zrobimy sesję stylizowaną. Miało być na łonie natury, w przestrzeni, która da ludziom poczucie obcowania z przyrodą. Niebawem rozpoczynał się maj, sady kwitły pięknie, więc nie mogliśmy wybrać inaczej jak wiosenna sesja w sadzie. Sesja odbędzie się w kwitnącym białym sadzie drzew owocowych. Nie zastanawiając się długo zadzwoniłem do najwspanialszego znanego mi sadu (ok, nie można zadzwonić do sadu. Zadzwoniłem do Pauliny)

bukiet ślubny w stylizowanej sesji fotograficznej

dekoracje na ślubnej sesji stylizowanej

krzesła ślubne na wynajem do sesji

stylizacja wiosenna do sesji ślubnej w sadzie

Wesele w sadach

Paulina i Alicja stworzyły wspaniałe miejsce. W Albigowej dzięki nim powstał projekt Wesele w Sadach. Miejsce, gdzie można cytuję:

"Zapomnieć o  samochodach, leżeć w hamaku, głaskać konie, tańczyć boso na trawie, móc zrywać jabłka z drzew, i skraść komuś całusa w porzeczkach."

Odwiedzając to, miejsce przekonałem się, że tekst na ich stronie jest całkowicie prawdziwy. Jest tam tak spokojnie, że chciałoby się tam zostać na cały dzień. Przechadzać się między obielonymi drzewami, słuchać ptaków, wiatru... rozmarzyłem się. Ale marzy się tam równie łatwo i przyjemnie. To miejsce na wesele jest tak bardzo inne od tych, które wymieniałem w moim ostatnim wpisie o miejscach na wymarzone wesele na Podkarpaciu. Nie twierdzę, że domy weselne, których spotykamy zazwyczaj, są złe. Po prostu w sadach funkcjonuje się inaczej. Znacznie wolniej, spokojniej. Wesele w sadach to idealne miejsce na wesele w stylu slow na Podkarpaciu. W momencie gdy piszę ten post, jeszcze nie miałem okazji pracować z aparatem w sadach. Jednak gdy Alicja otworzyła przede mną wielkie drzwi stodoły na wesele poczułem to "coś". Coś w stylu "w tym miejscu zrobię kiedyś wspaniałe fotografie ślubne". Inne i wyjątkowe, bo w całkowicie innych realiach. Dosyć niespotykanych jak na nasze Podkarpackie warunki. Nie ukrywam, że w mojej okolicy brakuje mi takich miejsc, dlatego sady i stodołę kupuję w całości jako miejsce na wesele w stylu slow, rustykalnym czy boho. Poniżej zobaczyć możecie weselną stodołę, o której wspomniałem. Okazało się, że Alicja również fotografuje. Tworzy świetne reportaże, nie tylko ślubne. Dzięki niej mogę Wam pokazać jak się prezentuje to wyjątkowe miejsce:

wesele w sadach - stodoła na wesele podkarpackie

Sesja ślubna musi zawierać czynnik ludzki

Nie ważne, że to jest sesja stylizowana. Ta sesja z założenia miałą opowiadać o ludziach. Stylizacja miałabyć dodatkiem. I tu musiało być autentycznie: uczucie, emocje. Nie chciałbym stawiać przed obiektywem przypadkowej dwójki ludzi. Bardzo chciałem parę, która wpisze się w tę historię i nada jej autentyczności. Czy może być bardziej pasująca para niż taka, która dwa dni po naszej sesji wzięła ślub? Można więc powiedzieć, że nasza sesja w sadzie okazała się niejako sesją przedślubną. Taka para, która swój ślub kościelny oraz wesele musiała przenieść na przyszły rok przez tę cholerną pandemię (tak, napisałem cholerną na blogu). Rozmawiając z nimi przed i podczas sesji czułem jakąś taką... solidarność. Chcieli się w to zaangażować równie mocno jak reszta naszej ekipy. Pracowało się z nimi bajecznie. Jeśli bierzecie ślub w 2020 roku to może taka kameralna stylizowana sesja ślubna i intymny ślub to właśnie rozwiązanie dla Was. Zobaczcie jaka piękna pamiątka powstała z tej sesji w sadzie.

para młoda na wiosennej sesji stylizowanej

Maybee teraz jakaś suknia i garnitur...

Mieliśmy już stylizację i miejsce. Mieliśmy naszą parę, której ślub ucierpiał od wirusowych obostrzeń i pasowała jak ulał do tej sesji w sadzie. W stylizowanej sesji ślubnej nie mogło zabraknąć sporej ilości detali, profesjonalnych usługodawców i .... Potrzebowaliśmy ich w coś ubrać. Dosłownie. Miała to być przecież stylizowana sesja zdjęciowa do tego ślubna. W kwestii sukni od razu wiedziałem do kogo się zwrócę. Maybee to jak pisze Magda, założycielka i pomysłodawczyni salonu: "Unikalne atelier dla świadomej panny młodej". Nie będę rozpisywał się na temat sukien ślubnych. Jeśli czytają to kobiety, to po prostu wejdźcie i zobaczcie, że suknia ślubna może być (znowu cytat z Maybee) "pięknym ubraniem, a nie przebraniem". Gdy Iza wysłała mi zdjęcie z przymiarek w tej boho sukni ślubnej to miałem ciarki. Wiedziałem, że już mamy naszą idealną suknię.

W kwestii garniturów (bo mieliśmy aż 2!) połączyliśmy siły z Rzeszowską firmą Vito Gianni. Podczas sesji w sadzie Mateusz wystąpił w dwóch "odsłonach": jasnej i ciemnej. Możecie wszystko zobaczyć na zdjęciach z naszej stylizowanej sesji. Mimo panującej teorii, że pan młody jest niejako dodatkiem do pani młodej podczas sesji, Mateusz swój czas przed obiektywem wykorzystał wyśmienicie.

portret panny młodej podczas stylizowanej sesji ślubnej

wiosenna stylizowana sesja ślubna

Jak sfotografować idealną sesję stylizowaną

Gdy już wszystko było prawie gotowe, Magda i Tomek kończyli stylizację naszej sesji, Iza i Mateusz przyjechali z piękną suknią i garniturami czułem, że z minuty na minutę jestem pod coraz większą presją. Teraz ja miałem zadanie do wykonania. Musiałem to wszystko sfotografować. Zawsze jestem krytycznie nastawiony do własnych zdjęć, jednak fotografowanie w takich okolicznościach i z tymi ludźmi nie mogło się nie udać. Nawet pogoda, która od rana nie wyglądała obiecująco, tuż przed sesją w sadzie zaczęła się klarować i nad nami pojawiło się słońce.

Po tym lekkim wprowadzeniu zaproszę Was na film, który przygotował mój brat Rafał. Wsłuchajcie się w dźwięk ptaków na początku, popatrzcie na sady i to jak wyglądała nasza ślubna sesja stylizowana od kulis. Potem przejdźcie do reszty zdjęć z sesji w sadzie. Obejrzyjcie. Potem czekam na Waszą opinię w komentarzach ;)

A, i pamiętajcie: #wszystkobedziedobrze

panna młoda podczas sesji w sadzie

wiosenna sesja ślubna w sadzie

panna młoda w stylizacji wiosennej

stylizowana sesja ślubna w sadzie

boho suknia panny młodej podczas wiosennej sesji stylizowanej

sesja w sadzie

ślubna sesja w sadzie

sesja stylizowana inspiracje

sesja stylizowana w sadzie o zmierzchu


miejsca na sesję plenerową na podkarpaciu

10 miejsc na plener ślubny na Podkarpaciu

Gdzie na sesję plenerową na Podkarpaciu?

To pytanie słyszę bardzo często od moich par młodych. Pracuję w ten sposób, że zazwyczaj moje pary wybierają opcję sesji plenerowej w innym dniu niż ślub. Możemy dzięki temu nasz plener ślubny zorganizować w spokoju i nie ograniczając się tak bardzo czasowo. Dzięki sesji ślubnej w innym dniu nie zważamy też na ubrudzoną suknię ślubną i garnitur. A wierzcie mi, po sesji plenerowej często suknia nie wygląda już tak pięknie jak przed nią.

Tak więc mamy dowolność. Możemy wybrać miejsce, które będzie odzwierciedlać Was, Wasze charaktery, będzie nawiązywać do miejsca, w którym się poznaliście (lub zaręczyliście), albo po prostu się Wam podoba. Często takie miejsca na plener są poza zasięgiem sesji wykonywanej w dniu ślubu. Oczywiście lubię i takie krótkie mini sesje w okolicy lokalu weselnego. Wymagają szybkiego myślenia, skrócenia do minimum, a mimo to zrobienia kilku zróżnicowanych kadrów. Taka krótka sesja to świetna pamiątka z dnia ślubu. Dziś zajmiemy się jednak omówieniem miejsca na plener ślubny na Podkarpaciu. Podkarpackie znam najlepiej. Wybrałem ten region, bo tutaj mieszkam. Często fotografuję śluby właśnie w woj. Podkarpackim i znam miejsca na plener, z których warto skorzystać. Zacznijmy więc wędrówkę po pięknych Podkarpackich zakątkach.

Zobacz na mapie lokalizację najpiękniejszych miejsc na sesję ślubną na Podkarpaciu

Bieszczady – sesja plenerowa na Połoninie

Lokalizacja

Nie mógłbym zacząć listy miejsc na plener ślubny w woj. podkarpackim inaczej niż sesją w Bieszczadach. To miejsce, które już opisywałem na blogu tutaj: sesja plenerowa w bieszczadach. Jest to taki azyl na Podkarpaciu. Jeśli chcielibyście zobaczyć inne miejsca w Polsce w podobnym klimacie, to Łukasz Popielarz świetnie to opisał na swoim blogu. Wyszczególnił miejsca na górskie plenery w Polsce. Warto tam zajrzeć.
Bieszczady. Lokalizacja równie piękna co nieprzewidywalna i potrafiąca przyprawić o mocniejsze bicie serca. Nie zawsze bicie to wywołane jest tylko pięknymi krajobrazami. Bieszczady podczas zdjęć potrafiły zaskakiwać mnie tak bardzo, że nie miałem ochoty w nie wracać już nigdy. Jednak gdy dłuższy czas nie byłem na Połoninie czekałem z niecierpliwością na parę, która będzie miała ochotę obejrzeć ze mną Bieszczadzki zachód słońca. Można pomyśleć, że zdjęcia w Bieszczadach tworzą się same. Uważam, że to miejsce na plener nie jest takim “samograjem”. Wystarczy wybrać się tam o nieodpowiedniej porze, aby nie przywieźć spektakularnego materiału. Dlatego w 99 procentach preferuję sesje z zachodem słońca na koniec. Ten 1% To Ania i Przemek. Zostałem z nimi w schronisku na noc i zrobiliśmy sesję ślubną przy wschodzącym słońcu. Ktoś z Was chce powtórzyć ten wyczyn?

Wodospad w Wisłoczku – miejsce na plener na każdą porę

Lokalizacja

W tym miejscu na sesję ślubną możemy zrobić zdjęcia w barwach lata. Całkowicie inaczej wygląda jesienią. Wróćcie tam kolejny raz po wcześniejszej ulewie i nie poznacie tego wodospadu. To tak różnorodne miejsce na sesję w plenerze na Podkarpaciu że głowa mała. Prawdziwy kameleon wśród miejsc na plener. Moje pary ślubne bardzo upodobały sobie to miejsce. Sesja nad wodospadem to brzmi bardzo romantycznie i dokładnie tak tam jest. Ja też bardzo lubię tam przebywać. Wodospad schowany jest w lesie. Nie wiedząc o nim, przejedziemy obok i nie będziemy mieć pojęcia o tym, jakie urokliwe miejsce minęliśmy. Proste zejście, odosobnienie i leśny klimat powodują, że bardzo szybko można tam wyluzować, zapomnieć o bożym świecie i tym samym przywieść ciekawe zdjęcia z sesji ślubnej. Jeśli po sesji w Wisłoczku okaże się, że macie jeszcze ochotę na inny klimat niedaleko jest Rudawka Rymanowska. To tam przy odpowiednich warunkach zimą tworzą się popularne w całej Polsce Lodospady

Park Zamkowy w Krasiczynie – sesja plenerowa wśród starych drzew

Lokalizacja

Stare drzewa pokryte bluszczem. Ukryta na końcu alejki brama przez którą tak magicznie wpada popołudniowe światło. Do tego sąsiedztwo szesnastowiecznego zamku. Sesja plenerowa w Krasiczynie nie może się nie udać. Odbywa się w formie spaceru. Po drodze jak to na plenerze zdążymy wspomnieć Wasze wesele, pogadać o życiu i sensie istnienia. Tego możecie spodziewać się na sesji plenerowej ze mną. Międzyczasie będziemy zatrzymywać się w różnych miejscach, robić zdjęcia, kombinować ze światłem i tworzyć Waszą galerię. Obejdziemy cały park zamkowy dookoła i nie dość, że będzie to przyjemna wycieczka to przywieziemy stamtąd bardzo fajny materiał zdjęciowy. To jedno z ciekawszych miejsc gdzie może odbyć się sesja ślubna w Podkarpackiem.

Skansen w Kolbuszowej – zapach drewna złapany na ślubnych zdjęciach w plenerze

Lokalizacja

Tytuł nie do końca pasuje. Niby Skansen w Kolbuszowej a na zdjęciach ani to skansen, ani Kolbuszowa. Raczej staram się nie trzymać podczas tego pleneru klimatu starych wiejskich chat. Choć lubię folkowe klimaty na sesji ślubnej. Są one piękne, ale do tego skansenu na sesję plenerową przyjeżdżamy z innych powodów. Jest świetnie utrzymany i ma wiele zróżnicowanych elementów bardzo blisko siebie. Jeśli chcecie tam zrobić zdjęcia w plenerze nad wodą to jak najbardziej jest to możliwe. Fotografia na tle drewnianego wiatraka? Proszę bardzo. Wszędzie drzewa, trawniki, ogródki, alejki, mostki. Jest też piękny stary młyn. Folklorystyczne i rustykalne klimaty podczas pleneru. W wieczornym słońcu wygląda naprawdę magicznie.

Podobnie jak w Parku Zamkowym w Krasiczynie sesję w Skansenie w Kolbuszowej organizujemy w formie spaceru. Wędrujemy z miejsca na miejsce i pod koniec naszej przechadzki zawsze mamy obszerny materiał zdjęciowy. Ślubny plener w Kolbuszowej potrafi odwdzięczyć się pięknymi warunkami szczególnie pod wieczór. Fotografując moje zakochane pary podczas sesji ślubnej na rozległej polanie lub z sączącym się przez liście słońcem jestem pewien, że “mam to”. To miejsce na plener na Podkarpaciu polecam całym sercem.

Solina – sesja plenerowa z szumem wody i powiewającymi żaglami w tle

Lokalizacja

“Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: – Stary czy masz czas? Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz”
Tak. Bardzo lubię szanty. Dawniej nałogowo ich słuchałem. Mimo że nie jestem wilkiem morskim, to ta skoczna muzyka często pojawia się w moim życiu. Ale zaraz szum rozległej wody na Podkarpaciu?! Siedząc w łodzi z rozłożonymi żaglami na środku Jeziora Solińskiego i słuchając szantów, wszyscy poczujemy ten klimat.

Zawsze będę dobrze wspominał jesienną sesję plenerową z Jolą i Kamilem, gdzie łapaliśmy resztki jesiennego słońca. Plusk wody, odgłosy przelatujących ptaków i my pośród tego wszystkiego. Nawet jeśli nie zdecydujecie się na żeglowanie, to jest tam kilka miejsc na plener ślubny, gdzie na brzegu również poczujecie magię tego miejsca.

Dwór w Julinie – idealne miejsce na jesienną sesję ślubną na Podkarpaciu

Lokalizacja

Z pewnością w Julinie pięknie wyjdzie nie tylko jesienna sesja ślubna. Ja jednak znalazłem się tam po raz pierwszy z Asią i Sylwkiem i było to późną jesienią. Pierwsza ekscytacja miała miejsce jeszcze na drodze dojazdowej do Julina. Tam powstało jedno z moich ulubionych ślubnych zdjęć z powietrza zrobione z drona na drodze sięgającej po horyzont i z piękną jesienią w tle. Sam Dwór w Julinie i jego otoczenie to równie piękne miejsce na sesję plenerową na Podkarpaciu. Dwór obrośnięty pnączami wybudowany jest w tyrolsko-szwajcarskim stylu i naprawdę przypomina nawiedzone domy, jakie widujemy w horrorach. Sesja plenerowa w Julinie z pewnością będzie miała unikalny klimat. Samo położenie w lesie sprawia, że potęguje się w nas uczucie odosobnienia i intymności.

Przymiarki – ślubna sesja w lesie i przestrzeni

Lokalizacja

Nazwa nie wiele Wam powie. Przymiarki to miejsce na plener z pięknymi widokami, lasem, przestrzenią. To takie małe Bieszczady. Jeśli chcecie odrobinę bieszczadzkiego klimatu, a nie macie ochoty wychodzić w góry to sesja na Przymiarkach da Wam namiastkę połoniny. Dziś można już bez problemu dojechać tam samochodem. Swoje pierwsze zdjęcia plenerowe na Przymiarkach zrobiłem już kilka lat temu z Dominiką i Kamilem. Pamiętam jak siedziałem na tyle ich terenowej frontery i czułem się jak podczas jakiejś ekspedycji. Piękne czasy, piękne wspomnienia i zdjęcia z pleneru, które wtedy przywieźliśmy. Pochorowałem się wtedy z ostrego jesiennego powietrza, ale warto było. Wyszła piękna sesja plenerowa z miejsca którego próżno szukać na Podkarpaciu. Kilka kroków od miejsca docelowego mamy las, do którego też wybierzemy się na kilka zdjęć. Sesja ślubna w lesie? Przymiarki to miejsce dla Ciebie.

Arboretum Bolestraszyce – sesja ślubna wśród kwiatów i zieleni

Lokalizacja

Jest na Podkarpaciu takie miejsce idealne na sesję poślubną. Jeśli lubicie kwiaty i egzotyczne rośliny to zapraszam do Arboretum w Bolestraszycach. Kolejne miejsce, w którym mogę sfotografować Was podczas pleneru w różnych sceneriach. Las z gęsto porośniętym podłożem. Za chwilę alejka pośród drzew, szklarnia gdzie poczujemy tropikalne temperatury i wilgotność.

Nigdy nie spotykałem podczas sesji w Arboretum tłumów ludzi. Dzięki temu mamy dowolność w wybieraniu kolejnych miejsc do zdjęć w plenerze i możecie poczuć klimat romantycznej sesji plenerowej zamiast gwarnego targowiska (które również jest ciekawym miejscem na sesję ślubną, ale totalnie w innym klimacie). Zdecydowanie polecam to arboretum jako miejsce na sesję plenerową na Podkarpaciu.

Szybowisko Bezmiechowa – sesja plenerowa w chmurach

Lokalizacja

Podobno to miejsce na sesję na Podkarpaciu jest bardzo popularne. Ja poznałem je dopiero w 2019 roku. Niesamowite widoki. Takie mocno Bieszczadzkie. Dojazd właściwie dokładnie na miejsce, w którym zaczynamy sesję poślubną. Jest to duży plus, porównując do wyprawy do Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej. Mając trochę szczęścia, możemy złapać w tle jakieś obiekty latające: szybowce paralotnie itp. Nieopodal jest mała polanka otoczona lasem. Z tej lokalizacji Blisko jest również w inne miejsca, gdzie możemy zrobić kilka plenerowych zdjęć: Ruiny Zamku Sobień lub ciekawy Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu. Jeżeli więc brakuje Wam pomysłu na plener ślubny na Podkarpaciu gdzie w niewielkiej odległości można “obskoczyć” kilka lokacji to miejsce na sesję jest dla Was.

Park zamkowy w Łańcucie – najpopularniejsze miejsce na plener na Podkarpaciu

Lokalizacja

To miejsce na Podkarpaciu było wykorzystywane na sesje plenerowe jeszcze zanim pomyślałem, że chciałbym fotografować. Koronkowe parasolki, rękawiczki do łokcia i picie szampana na kocyku. Tak wtedy wyglądały sesje plenerowe przed Zamkiem w Łańcucie. Nie neguję, wręcz z lekkim sentymentem opowiadam o takich czasach, mimo że sam nie miałem okazji fotografować takich scen. Dziś według mnie jest znów miejsce na ten park w fotografii ślubnej. Trzeba jedynie go dobrze wykorzystać. Zróżnicowanie po raz kolejny. Storczykarnia, staw, stare drzewa, monumentalne budynki w parku. Dzięki temu możemy podczas sesji ślubnej w Łańcucie oscylować pomiędzy różnymi klimatami i mieć różnorodny materiał z sesji plenerowej. A na tym bardzo mi zależy. Gdy będziecie więc planować sesję w plenerze na Podkarpaciu to zapraszam do Łańcuta.

Prządki

Lokalizacja

Popularne tak samo (a może bardziej) niż Łańcut na szybkie sesje w dniu ślubu. Bardzo lubię i chętnie wracam na sesje plenerowe pośród tych skalnych ostańców. W Prządkach za każdym razem można zrobić inna sesję w tych samych miejscach. Lubię tam zastanawiać się nad ustawianiem oświetlenia, którym tak wiele można zdziałać podczas sesji plenerowej. Podczas sesji w Prządkach wyjątkowo dużo. Możemy wykorzystać las, fakturę skał, urozmaicony teren i piękne korzenie drzew snujące się po ziemi. Mimo, że miejsce fotograficznie mocno wyeksploatowane to myślę, że jeszcze wiele można tam zrobić podczas sesji plenerowej z dobrym fotografem.

sesja ślubna podkarpacie

Na tą chwilę myślę, że wystarczy – stworzyłem dla Was top listę miejsc na plener ślubny na Podkarpaciu. Wymieniłem moje ulubione miejsca na sesję ślubną. Miejsca na plener, do których pewnie jeszcze nie raz wrócę i zrobię nowe zdjęcia. Mimo tego, że fotografuję w starych miejscach to lubię wrócić tam po jakimś czasie i stworzyć coś nowego. Województwo Podkarpackie na sesję plenerową na pewno ma jeszcze wiele do zaoferowania. Ja podzieliłem się z Wami moimi miejscami.

Bardzo chętnie posłucham w komentarzach o ciekawych miejscach na plenery ślubne w Podkarpackiem, które według Was pominąłem. Może wszyscy na tym skorzystamy. A jeśli szukacie fotografa na plener ślubny na Podkarpaciu to serdecznie polecam swoje usługi.


najlepsze zdjęcia ślubne 2019 - top lista - sesja plenerowa ślubna nad wodospadem

Najlepsze zdjęcia ślubne 2019

Moje ulubione zdjęcia ślubne 2019

Właściwie taki powinien być tytuł, ale siły wyższe dopraszają się innego :) Nie mniej jednak... wybrałem. Mocno zmobilizował mnie do tego post Kamila Kozińskiego, który traktuje też wybrał już swoje podsumowanie roku 2019. Wybrałbym o wiele więcej niż zamierzałem, bo ciężko "rozstać" mi się z moimi fotografiami ślubnymi i wybrać te najciekawsze zdjęcia ślubne. Nie lubię nie dołączać ich do fotograficznego podsumowania roku, ale ilość, jaka się ich tworzy, pod koniec roku przytłacza. Reportaż ślubny, który staram się udoskonalać, przynosi mi kadry, które stają się dla mnie czymś wyjątkowym. Obrazy opisują ludzie emocje, to jak moje pary ślubne przeżywają swój wyjątkowy dzień ślubu. Ja również go przeżywam, i myślę, że widać to po moich zdjęciach ślubnych. W tym roku wybrałem nieco inne kadry niż w latach poprzednich. Więcej tu ruchu, emocji, więcej człowieka po prostu. Oczywiście nie wyrzekam się sesji plenerowych, które nadal uwielbiam. Uwielbiam takie kompletne historie ślubne i w takiej formie będę chciał je nadal dla Was tworzyć. Jedynie udoskonalając warsztat, rozwijając się fotograficznie, uwrażliwiając się nadal na człowieka i zamykam to w moje autorskie zdjęcia ślubne.

Rok 2019 w fotografii ślubnej - profesjonalne zdjęcia ślubne

Mogę napisać, że ten rok był dla mnie przełomowy. Sam odnoszę wrażenie, że będzie to widoczne w moich zdjęciach ślubnych. Ogromny wpływ na to miała wymiana systemu nikon na sony. Mawia się, że to nie aparat robi dobre zdjęcie ślubne, lecz fotograf. Zgadzam się tym w 100 procentach. Na własnej skórze odczułem jednak jak nowe, lepsze narzędzie potrafi wpłynąć na pracę, jakość fotografii, ich różnorodność. Fotografowałem w tym roku z taką swobodą i lekkością, że sezon ślubny 2019 był dla mnie najlżejszym ze wszystkich. Przeskoczyłem go zostawiając za sobą niepowtarzalne zdjęcia ślubne, moje zadowolone pary, cudowne wspomnienia zarówno dla nich, jak i dla mnie. Zwiedziłem nowe miejsca, poznałem mnóstwo nowych wspaniałych osób. Jakby tego było mało, naładowałem baterie na konferencjach fotograficznych i podczas organizowania swoich własnych warsztatów fotografii ślubnej. Nie mógłbym nie wspomnieć, że powiększyła mi się rodzina i sezon ślubny 2019 przebrnęliśmy nie w 3 a w 4 osobowym gronie :) To był wspaniały rok <3 Niezwykle inspirujący do tworzenia coraz to nowych, oryginalnych i ciekawych zdjęć ślubnych.

Najlepsze zdjęcia ślubne - subiektywna selekcja kadrów

Zapraszam do obejrzenia filmu - pokazu moich najlepszych zdjęć ślubnych 2019, a jeśli nie przepadacie za taką formą to poniżej macie też zdjęcia w tradycyjnej blogowej formie. Obejrzyjcie. Będę wdzięczny za każdą Waszą opinię. Tradycyjnie w podsumowaniu życzę również wesołych, rodzinnych i zdrowych Świąt Bożego narodzenia, oraz wszystkiego, co najlepsze w 2020 roku. Roku, który dla mnie pod względem fotograficznym zapowiada się fantastycznie :) Czas stworzyć coś niezwykłego - już nie mogę się doczekać by tworzyć coraz to nowe, oryginalne zdjęcia ślubne.

 


sesja plenerowa w Bieszczadach

2. Sesja plenerowa w Bieszczadach | Fotograf ślubny Podkarpacie

Bieszczady ❤ Raz tam pojechałem i wsiąkłem :) Każda sesja plenerowa w Bieszczadach to wydatek energetyczny, czasowy i narażanie się na bardzo zmienne warunki pogodowe. Jednak gdy zbyt długo mnie tam nie tam to tęsknię. Do tego wiatru, połonin i kadrów, jakie stamtąd przywożę :). Dziś postaram się Wam przybliżyć obraz inny niż tylko piękne, rozległe majestatyczne kadry. Postaram się opisać, jak wygląda wyprawa w Bieszczady na sesje plenerową z para młodą. Jakie figle potrafi spłatać pogoda, ile par młodych można tam spotkać i dlaczego warto wziąć zimne piwo z Wetliny ze sobą :) A wierzcie mi, to co widzicie poniżej to tylko mikro wycinek tego co tam już widziałem :D

3. Sesja plenerowa w Bieszczadach- Czas jaki trzeba poświęcić.

Sesję plenerową z kilkunastoma różnymi kadrami można zrobić w kilkadziesiąt minut. Jeśli pracuję z dodatkowym oświetleniem i sporo się przemieszczamy, to często trwa to do kilku godzin. O tym, dlaczego nadal uważam sesję w dniu innym niż dzień ślubu za ciekawszą napisze kiedy indziej :). W Bieszczadach używanie dodatkowego oświetlenia jest mocno ograniczone. Ciężko wynieść statywy itp. na górę, wiatr porywa wszystko co ma duża powierzchnię. Czasem porywa nawet panią młodą robiąc z sukni żagiel :). Mimo że niewiele błyskam na sesji plenerowej w Bieszczadach, to trwa ona znacznie dłużej niż standardowa sesja w innym miejscu.

Weźmy przykład sesji kończącej się zachodem słońca. Żeby go doświadczyć, musimy w okresie letnim być na górze między 20 a 21. Wcześniej zazwyczaj 2-3 godziny poświęcamy na fotografowanie. Na ubranie się i ewentualny makijaż potrzebujemy jakichś 30 minut. Na wyjście na połoninę powiedzmy, że wystarczy godzina. Z parkingu pod moim domem jadę na miejsce, w którym zostawiamy samochód około 2 godziny. Tyle samo trwa powrót.

Bezpieczna godzina wyjazdu to około 12.30. Powrót około 24.00 :) Tak. Tyle czasu trwa plener w Bieszczadach od wyjazdu do powrotu. Nie liczę drogi, jaka pary pokonują do mnie.

sesja plenerowa w bieszczadach

4. Sesja plenerowa w Bieszczadach - ekwipunek.

Umówmy się. To nie ekspedycja na biegun północny ani wyprawa do dżungli na Borneo. Maczety nie będa potrzebne. Nie będziemy walczyć z niedźwiedziami i wilkami (chociaż to wielce prawdopodobne 🐻 :) ), ale żeby bezawaryjnie przebyć drogę na połoninę i z powrotem warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • ciepłe ubranie - Nie mówie o puchowej kurtce w lipcu, ale warto zabrać cienkie, małe objętościowo termo ciuchy, które możemy ubrać w dowolnym momencie i sie ogrzać. Temperatura odczuwalna  potrafi dać się we znaki nawet latem. Wszystko za sprawą wiatru, który na połoninie wieje prawie zawsze. Cienka czapka tez sie przyda.
  • Buty - sportowe, trekingowe. Oczywiście jesli masz zamiar skakać w szpilkach po szlaku to nie mam z tym problemu :) Jednak żeby wyjść na górę polecam cos mniej eksttremalnego.
  • Woda - Przyda sie do podejścia w skwarze
  • Płaszcz przeciwdeszczowy/pałatka - przyda się do podejścia w deszczu
  • Piwo - Zimny chmiel nigdy nie smakuje tak jak po intensywnym podejściu na połoninę ;)

5. Sesja plenerowa w Bieszczadach - podsumowanie

Czy warto tam jechać? Na pewno tak. Jeśli chcecie stosunkowo bliskie miejsce, gdzie zrobicie kadry z takimi widokami i w takim klimacie to na pewno warto wybrać się na sesje plenerową w Bieszczady. Będzie zmęczenie większe niz na 90% moich pozostałych sesji. Będzie prawie 12 godzin spędzonych w trasie, wychodzeniu, fotografowaniu i schodzeniu. Ale jeśli odpowiednio podejdziecie do samej sesji: naturalnie, wyluzowani i otwarci to będziecie wspominać tę wyprawę jako jedna z piękniejszych w życiu. Zerknijcie jeszcze na kilka moich ostatnich kadrów z połonin:

A tutaj Bieszczady bardziej naukowo :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bieszczady


sesja ślubna za granicą; sesja plenerowa w wenecji

Sesja ślubna w Wenecji | Kasia i Piotrek | Sesja ślubna za granicą

Mówią, że kto w Wenecji nie usłyszy bicia własnego serca, ten chyba go nie posiada. Coś w tym jest. Musi być. Albo to po prostu ja jestem romantyczną duszą, bo to miejsce na sesje ślubne za granicą urzekło mnie od samego początku i trzymało za serce do samego końca. Zresztą trzyma do dzisiaj! Sami zobaczcie, jak wyglądała nasza zagraniczna sesja ślubna w Wenecji – może i poruszy Wasze wrażliwe dusze, a może zamarzy im się równie liryczna i sensualna sesja ślubna za granicą?

Sesja ślubna w Wenecji – romantyczne wspomnienia na całe życie

Miłość działa na wszystkie zmysły. Wkrada się do serca przez zniewalający dotyk, dźwięk głosu ukochanej osoby, zapach jej skóry. Dzisiaj chciałbym zadziałać na Wasze zmysły, pokazując historię miłosną Kasi i Piotrka zamkniętą w fotografiach z sesji ślubnej w Wenecji. Niech towarzyszy im jazzowa melodia Michaela Buble, która w połączeniu z kadrami z pleneru ślubnego w Wenecji wywołuje u mnie gęsią skórkę:

Powiedz kiedy kiedy kiedy

Będziemy mogli podzielić niebiańską miłość

 

Kasia i Piotrek dzielenie się niebiańską miłością mają już za sobą – zrobili to najpierw podczas wzruszającej ceremonii ślubnej, potem na szalonym przyjęciu weselnym, a na końcu podczas pleneru ślubnego za granicą, czego efektem jest właśnie nasza sesja ślubna w Wenecji. Jestem takim szczęściarzem, że mogłem towarzyszyć im w każdym z tych niesamowitych wydarzeń! Ale dzisiaj będzie wyłącznie o historycznym mieście znajdującym się na północy Włoch, czule przytulającym się do Adriatyku i pamiętającym V wiek naszej ery. Mieście będącym wymarzonym tłem dla dwóch zakochanych w sobie do szaleństwa osób i niezwykłej sesji ślubnej za granicą.

Sesja ślubna za granicą – eteryczny klimat Wenecji

Ciasne weneckie uliczki, kanały, po których zawodzący gondolierzy ospale wprawiają w ruch pozłacane gondole, muzyka dolatująca z maleńkich knajpek, w których nad musującym prosecco siedzą zakochani. Sesja ślubna w Wenecji przepełniona była właśnie takimi elementami. Składały się one na niesamowity, eteryczny klimat miasta, którego aż żal było opuszczać…

 

Wenecja, uwierzcie lub nie, podczas naszej sesji ślubnej za granicą, gościła w swych progach dosyć niewielu turystów. Na tyle niewielu, że udało nam się wykonać kilka fajnych ujęć. Na przykład mieliśmy cały dla siebie jeden z najstarszych weneckich mostów – Rialto, oraz historyczny, renesansowy plac św. Marka. To wydaje się aż niemożliwe w tak popularnym turystycznie miejscu na zagraniczną sesję ślubną. Miasto urzekło nas na tyle, że w poszukiwaniu romantycznych kadrów wędrowaliśmy wielokrotnie – o poranku, podczas złotej godziny, a nawet nocą! Kasia i Piotrek doskonale czuli się w objęciach Wenecji, a jeszcze lepiej – w swoich :)

Wenecja, ach, Wenecja! – idealne miejsce na sesję ślubną za granicą

Będąc w Wenecji na sesji ślubnej, musieliśmy doświadczyć tego miasta jeszcze od kilku innych stron – poznać jego smaki, przepłynąć się kanałami, wczuć w jego rytm. Dlatego skosztowaliśmy prawdziwej, włoskiej pizzy, której tajemnica skrywa się w zasadzie – minimum składników, maksimum doznań smakowych – płynęliśmy tramwajem wodnym, Kasia i Piotr obejmowali się na ciepłym, adriatyckim wietrze rozwiewającym rozłożystą suknię ślubną i zakładali na nosy prawdziwe weneckie maski. Ach, o naszym plenerze ślubnym za granicą i samej Wenecji mógłbym pisać godzinami. Jeszcze dłużej mógłbym tam fotografować. Ale wolałbym, abyście przy akompaniamencie Michaela Buble całymi sobą zanurzyli się w opowieść dwojga zakochanych. Możecie zacząć od zaraz! <3
A jeśli i Wam zamarzyła się taka romantyczna sesja ślubna za granicą to z chęcią potowarzyszę Wam w takiej wyprawie i uwiecznię Wasz przepiękny zagraniczny plener ślubny czy to w Wenecji czy innym pięknym zakątku naszego globu.

 

 

Spodobała się Wam Wenecka przygoda Kasi i Piotra? Może sami zastanawiacie się nad jakimś egzotycznym miejscem na swoją sesję ślubną za granicą? Zapraszam do kontaktu. A tymczasem kliknijcie obok i zobaczcie Stylizowaną sesję w sadzie >>>

Stylizowana sesja w sadzie - Iza i Mateusz


Paulina i Tomek - Sesja plenerowa w Bieszczadach

Paulina i Tomek to jeszcze jedna para z którą przyszło mi zwiedzać bieszczadzkie szlaki :) Pobiliśmy też rekord w czasie dotarcia do Chatki Puchatka :) Jak to w Bieszczadach bywa, wtedy też wiało niemiłosiernie. Nie przeszkadzało to jednak na złapanie kilku wyjątkowych kadrów. Fotografowanie w tamtych okolicach to coś naprawdę fantastycznego. Energia jaką trzeba poświęcić na wyniesienie tam całego potrzebnego sprzętu, zrobienie sesji i zejście jest jak najbardziej warta tych wspomnień. Wyjątkowo zaczynam tym razem od sesji plenerowej. Dalej macie też kilka kadrów z z dnia ich ślubu.

Więcej Info