fbpx

Cześć.

Dzisiejszy wpis będzie o mojej małej zdradzie nikona na rzecz bezlusterkowca od Sony. Nic odkrywczego bo gdy wszyscy wokół wychwalają pod niebiosa wersję trzecią Sony A7 ja pstrykam sobie jej najstarszm bratem (lub siostrą) czyli pierwszą A7ką. Pstrykam sobie i kręcę pierścieniami ostrości ponieważ ten maluch służy mi jedynie do podpinania manualnych wynalazków jak wspomniane w tytule obiektywy od voigtländera i Carla Zeissa. Czyli znowu nic nowego bo wiele osób tak ostatnio robi. Jednak chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat aparatu, obiektywów, co warto kupić, co mi nie szczególnie odpowiada.

Sony A7

A7 to bezlusterkowa pełna klatka od Sony zaprezentowana w 2013 roku. Kupić go możemy w naprawdę okazyjnych cenach, wersji używanych jest sporo więc jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się w jaki sposób wejść w magiczny świat full frame to myślę, że jest to dobra opcja. Chociażby dlatego, że do aparatu możesz podpiąć znakomite obiektywy Sony z AF jak i całą game manualnych wynalazków. Potrafią one zaskoczyć charakterem, plastyką, obrazowaniem często wspaniałym bokeh, pięknym retro wyglądem i dadzą mnóstwo radości z fotografowania troche innego.

Wykonanie sony A7

Aparat sam w sobie jest leciutki, mały (trochę za mały dla kogoś z dłońmi koszykarza) jednak bardzo solidnie i elegancko wykonany. Swobodnie można go zabrać ze sobą na reportaż jako główne body jak i dodatkowe wsparcie ze szkłem będącym alternatywą dla naszych super szybkich, super celnych i super nudnych obiektywów z AF.

Mojemu pierwszemu spotkaniu z A7 towarzyszył kitowy obiektyw 28-70 ze światłem 3,5-5,6. Kompletnie nie warto tu o nim wspominać :) Szkło jako kit sprawuje się świetnie jednak jest to po prostu ciemny zoom standardowy. Kupiłem go bo był w zestawie od sony. Założyłem bo wyglądał lepiej niż zaślepka bagnetu i zabrałem się za szukanie czegoś całkowicie innego. Manualnego noktona od voigtländera. Korpus Sony a7 miał tylko służyć za dodatek do tego obiektywu. To 40 milimetrowy maluch ze światłem 1.4 miał być tym WOW. A7 miał focus peaking, którego brakowało mi w nikonach d750 (uwielbiam je wciąż), był pełnoklatkowy dlatego wybór był prosty.

Voigtländer Nokton 40 mm f/1.4

Swój egzemplarz znalazłem po dosyć długich poszukiwaniach na Brytyjskim Ebay’u. Pisałem o tym już przy okazji wpisu o Boring workshop na początku roku. Po niewielkich perypetiach obiektyw dotarł do mnie wreszcie. Wspaniały. Kupiony w dosyć okazyjnej cenie, stan po prostu jakby własnie jakiś niemiecki magik optyki skończył go składać. Po prostu piękny. Nie tylko dlatego, że mój. Osobiście uważam, że to jeden z najlepiej wyglądających obiektywów jakie widziałem. Metal i szkło. Spasowanie idealne, piekne lśniące i współgrające ze sobą elementy. Smaczki w postaci pierścienia ostrości z charakterystyczną wypustką na palec. Nokton naprawdę ładnym obiektywem jest.

Zdjęcia: kenrockwell.com

Jeśli zaczynalibyście przygodę z fotografią od Sony A7 z założonym wspomnianym wcześniej kitowym 28-70 i ktoś nagle założyłby Wam na bagnet tego noktona poczulibyście się jak Alicja w Krainie czarów. Głównie z racji tego, że to co ten obiektyw robi z tłem możemy obserwować już w wizjerze. Bezlusterkowiec daje nam to poczucie plastyki obrazu już na etapie fotografowania. Widzimy bokeh, widzimy rozkładającą się płaszczyznę ostrości i po prostu “czujemy” ten obraz. Takie fotografowanie daje niesamowita frajdę. Oczywiście na początku nie rzucałbym się z manualnym obiektywem w reportażowy wir. Na początku zachowałem noktona głównie na sesje plenerowe, żeby potestować robienie ciekawych portretów. Sony z manualami świetnie tez spisują sie przy fotografowaniu krajobrazów bo bez problemu ustawia się ostrość na nieskończoność.

Muszę przyznać, że bezlusterkowiec i manualne obiektywy trochę zmieniły moje fotografowanie. Musiało się ono zmienić bo wymagało innego działania. Dawało możliwości ale wymuszało pewne odruchy. Ostrzenie ręczne ma dwa minusy: szybkość i celność. Oczywiście ktoś doświadczony stwierdzi, że szybciej i pewniej ostrzy manualem niż automat. Zgadzam się. Ja jednak jako świeżak w temacie czułem swoje ograniczenia. Jak ze wszystkim jednak jest to kwestia wprawy i po jakimś czasie sony i nokton uczestniczyli również czynnie w reportażu. Nokton z adapterem helikoidalnym (jakupiłem adapter firmy Haoge zamiast orginalnego voigtländera) świetnie nadaje się do fotografowania detali. Już przy większej odległości bokeh potrafi lekko zszokować ale dopiero pazur jaki możemy zobaczyć podchodząc jeszcze bliżej jest naprawdę ostry. Mając błyszczące elementy poza płaszczyzną ostrości możemy osiągnąć zdumiewające obrazy.

Nokton nie opuszczał A7 od momentu jak go założyłem. Był założony na plener, na reportaż a nawet na rodzinny wyjazd gdzie świetnie się sprawdził w roli standardowego obiektywu. Dawał (do dzisiaj daje) świetny obrazek i dopiero pojawienie się innego manuala, z całkowicie innej bajki sprawiło, że zdecydowałem się na zdjęcie z bagnetu tego malucha. Ni z tego ni z owego pojawił się obiektyw w którym już kiedyś się zakochałem. Wtedy jednak wygrał rozsądek. Z braku focus peakingu w D750 musiałem zrezygnować z Planara. Ostrzenie z nikonowskim potwierdzeniem ostrości wyglądało jakbym nagle zaczął działać w slow motion. Po prostu się nie dało i musiałem pogodzić się z tą stratą (również pieniężną po sprzedaży). Nie o nikonie jednak mowa. Nokton musiał na jakiś czas wrócić do torby bo jego miejsce zajął również niemiecki ale jednak inny obiektyw. Przyszła pora na Planara 50 1.4 od Carla Zeissa.

 

Carl Zeiss Planar 1,4/50 (C/Y)

Nie będę poruszał tematu wersji. Jest ich sporo, nie zgłębiałem tematu i wiem jedynie że są dużo droższe i nowsze, potem coś tam pomiędzy i mój :) Szkło na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym. Powiedziałbym że jeśli mielibyśmy porównać te dwa manuale do samochodów to Nokton byłby Mercedesem 300 SL Gullwing z 1954 roku. Piękny, czarny, z chromowanymi elementami, unoszonymi do góry drzwiami. Z ponad 200konnym sercem które po odpaleniu co jakiś czas ostrzega ostrzejszym strzałem z wydechu, że nie jest tylko ładny ale też zadziorny.

Planar natomiast to totalnie seryjny Opel kadet. Ale tylko z wyglądu. Pod maską miałby schowanego jakiegoś wyścigowego potwora który jedynie swoim cichym mruczeniem zdradziłby swoją szlachetność. Zapędziłem się. Ale tak to wygląda. Planar jest totalnie nijaki z wyglądu, ale totalnie magiczny w środku.

Wykonanie Carl Zeiss Planar 50 1.4

Wykonanie na poziomie dorównującym noktowi. W końcu to Carl Zeiss. Również metal i szkło. Cudnie chodzący pierścień ostrości. Idealnie wyważony, taka wzorowa pięćdziesiątka. Jedynie podpięcie przez standardowy adapter Contax Yashica sprawi, że traci na ergonomii. Można jednak się przyzwyczaić.

Obiektyw optycznie działa cuda podobne jak nokton. Podobne bo jednak to dwa kompletnie różne kawałki optyki. Obrazek jest delikatniejszy, rozmycie bardziej subtelne, kulturalne. Nokton to wariat w tle. Planar pokazuje bokeh wykonany według niemieckiej precyzji a jednak z duszą. Ostrość w obydwu obiektywach na f1.4 (oczywiście jak dobrze się ją ustawi) jest na świetnym poziomie. Jednak ustawianie ostrości lepiej idzie mi z planarem. Wydaje mi się też, że obiektyw bardziej wybacza błędy w ostrzeniu i nieostrości blisko płaszczyzny ostrości wygladają lepiej.

Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2 z sony A7

Nie wspomniałem o jednym obiektywie który zastąpił moją Tokinę AF 100 mm f2.8 AT-X Pro D używaną do macro. Używałem tego obiektywu już tak rzadko, że zdecydowałem się na jego sprzedaż. Jednak macro to coś co robię czasem dla przyjemności a czasem przydaje się na reportażu. Głównie na przygotowaniach (detale itp.). Na jednej z sesji plenerowych wpadła mi w ręce manualna Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2. Ustawianie ostrości manualnie przy fotografii macro jest bajecznie proste i dużo przyjemniejsze niż poleganie na AF. Za 400zł nabyłem radziecką optykę która z sony sprawdza się wysmienicie. Na poniższych zdjęciach będziecie mieć okazję zobaczyć kilka kadrów z Volny. Jeśli bokeh nie wygląda jak nie z tego świata to znaczy że to Volna.

Wnioski na temat pracy z Sony A7

Czy kupno bezlusterkowca i wprowadzenie manualnych obiektywów coś zmieniło w mojej fotografii? Na pewno tak. Pojawiło się więcej zdjęć w których bawiłem się płaszczyzną ostrości. Dużo portretów w których to tak na prawdę bokeh był głównym elementem. Dużo wycinków kadru gdzie ostrość muskała jedynie kontury. Na pewno mocno zmienił się plener. Więcej zabawy kadrami, światłocieniem, który lepiej się obserwuje niż przez wizjer lustrzanki. Przy pracy bezlusterkowcem mam uczucie, że uczestniczę w procesie tworzenia fotografii bardziej niż dotychczas.

Post miał być początkowo bardziej zdjęciowy. Okazał się jednak mocno opisowy. Teraz mam jednak dla Was przygotowany przegląd fotografii wykonanych w tym roku przy pomocy Sony A7 i noktonem lub planarem. Zapraszam do obejrzenia, komentowania i udostępniania. Może ten wpis przyda się komuś kto zastanawia się nie tyle nad zmianą systemu co szuka powiewu świeżości w swojej fotografii. Dziękuję i zapraszam na zdjęcia.

Więcej zdjęć równiez na moim profilu na facebooku i instagramie: