fbpx

Odtwarzaj w soundcloud

Podcast na Youtube

Podcast na spotify

Lustereczko… powiedz przecie – Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Ten tytuł zrodził mi się w głowie, gdy już jakiś czas temu myślałem o tym poście. Postanowiłem zabrać się za niego w dniu, gdy mój sony a9 dostał aktualizację firmware do wersji 5.0. Gdy dziś rano o 5.30 zobaczyłem, że sony już wypuściło nowe oprogramowanie, stwierdziłem, że najpierw trzeba napisać kilka słów o samej aktualizacji, a potem wreszcie usiąść do czegoś większego. Miejsca, gdzie od teraz będę odsyłał w przypadku pytań o sony :)  Jaki obiektyw? Jaki aparat? Dlaczego nie zostałeś w nikonie? Dlaczego sprzedałeś a7? Na te i inne pytania postaram się dać Wam odpowiedź w tym poście. Uwaga. Teraz będzie długi wstęp :)

Jak to się zaczęło z sony.

Będzie długo bo nie dam rady w kilku słowach napisać dlaczego w ciągu niecałych dwóch tygodni sprzedalem wszystko co miałem związanego z nikonem i zdecydowałem się na Sony. Było to dosyć mocno spontaniczne. Pożyczyłem a9 na jedną sesję plenerową, żeby “przestrzelić” sobie ten aparat, zobaczyć jak ergonomia, zerknąć na pliki, które generuje. Podczas sesji kilka razy doznawałem prawie objawienia na skutek działania śledzenia AF i jego szybkostrzelności. Podkreślić należy, że nie uruchomiłem podczas tej sesji eye af. Jakoś zapomniałem o tej funkcji i nie wiedziałem jak ją uruchomić. Wchodząc w menu sony totalnie nie wiedziałem gdzie tego szukać. Te aparaty potrafią przytłoczyć ogromem opcji a skróty zamiast pełnych nazw pozycji w menu to już w ogóle czeski film. Tak więc nakręciłem się bardzo pozytywnie na sony po tym plenerze i zaczeły się rozmyślania.

Nie był to mój pierwszy kontakt z sony. Tak naprawdę system znałem już od ponad roku gdy to sprawiłem sobie Sony a7 do pracy z manualnymi obiektywami. Ten eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. Dostałem nagle to czego brakowało mi w nikonie. Fantastyczny bokeh i plastyka. Obiektyw 50 milimetrów, który dawał taki przyjemny obrazek. Obiektyw 40mm który dawał obrazek zwariowany. Nie przeszkadzało ostrzenie manualne, bo focus peaking działał bardzo fajnie w tym modelu. Gdy używałem obiektywów na maksymalnie otwartej przesłonie, to nie było większych problemów z kontrolowaniem czerwonych konturów pojawiających się w miejscu ostrych krawędzi. Był to tez mój pierwszy kontakt z elektronicznym wizjerem. Mimo, że nie był porażającej jakości, to obserwowanie zmieniającej się głębi ostrości i ekspozycji dawało sporo nowych, ciekawych doznań.

Turbo lustrzana rewolucja – Pentax K20D

Mały powrót do przeszłości. Konkretnie do roku 2009. Drogą dedukcji dotarłem do mojego pierwszego poważnego aparatu z lustrem. Wcześniej był posiadający wspaniałe kolory kompakt canon a610, a jeszcze wcześniej rejestrująca jakiś tam obraz małpka Mercury deluxe classic cam. Kompakta i małpki nie ma potrzeby wspominać. Moja pierwsza lustrzanka to był wspaniały Pentax K20D. Stabilizacja matrcy! Hiper turbo jakość po przesiadce z kompaktowego canona dzięki 15 megapikselom i tak ogromnemu przetwornikowi (apsc oczywiście). Spędzałem z Pentaxem naprawdę ekscytujące chwile. Wtedy mnóstwo czytałem o fotografii i testowałem wszystkie możliwe techniki: hdr, fotografia macro, zdjęcia rzeki na długich czasach. Kto tego nie robił?:)

Nikon D90

Pentax jednak okazał się systemem mało rozwojowym. Rynek wtórny kulał w przypadku tej marki. A ja po założeniu manualnej stłaki 50mm 1.7 na K20d doznałem szoku jak może wyglądać obrazek z takiej optyki. Chciałem stałki a tych było mało. Pentax poszedł więc do nowego właściciela a u mnie zagościł pierwszy nikon. D90 z Tamronem 17-50 2.8. To już było coś. Gdzieniegdzie nawet nazywali ten aparat półprofesjonalnym.

Trzeba było czymś świecić

Był to etap gdy zacząłem sporo czytać o strobingu i bardzo chciałem wyzwalać lampę zdalnie. Kupiłem sb900, która kosztowała nie wiele mniej od aparatu. To była moc. Opcja świecenia z innego miejsca niż miejsce gdzie był aparat dawała ogromne możliwości. Przewertowałem książkę Joe McNally’ego “Z pamiętnika lampy błyskowej” i dowiedziałem się, że potrzebuję jeszcze kilku fleszy :) Poprzestałem na jednym i kontynuowałem naukę błyskania, poznawałem nikona. Zrobiłem wtedy moje pierwsze zlecenie ślubne. W całości nikon d90 i tamron 17-50 2.8. Wydawało mi się to mistrzostwem świata, bo lampa odbita od sufitu w tak ciekawy sposób poprawiała jakość obrazka. Potem przyszedł czas 35mm 1.8 dx, obiektywu, który chyba każdy fan nikona miał u siebie zarówno na DX jak i na pełnej klatce. Trzydziestka piątka była plastikowym obiektywem, nie wiem nawet czy soczewki ma szklane. Jednak była relatywnie tania, ostra, kontrastowa. No i była f1.8.

Nikon d700 i D750

W momencie gdy zacząłem podpisywać kolejne śluby dotarło do mnie, że nie bardzo mam je czym fotografować. Wtedy to padła decyzja i pojawił się Nikon d700 z zoomem 24-70 2.8. To był już zestaw, którym swobodnie można by dzisiaj fotografować komercyjnie. Zobaczyłem co to magia pełnej klatki. Ten nikon to niezaprzeczalna legenda i tak go zapamiętałem. W 2014 zaraz po premierze trafił do mnie pierwszy nikon d750. Był to skok technologiczny pod względem Autofocusa, Iso i przedewszystkim rozpiętości tonalnej!

Matryca w d750

Z tej matrycy można było ukręcić naprawdę wszystko. Problem w tym, że trzeba było kręcić i trwało to trochę. Wtedy zazdrościłem użytkownikom Canonów ich kolorów w 5dmkIII. Z drugiej strony wiedziałem, że oni zazdroszczą mi autofocusa w D750. W roku 2017 z bólem sprzedałem d700 i jego miejsce zajął bliźniak d750. Zestaw idealny i z takim właśnie rozstałem sie niecałe 2 miesiące temu :) Te dwa nikony zrobiły u mnie łącznie prawie 600 tysięcy zdjęć. Do końca działały bez zarzutu. Początkiem roku 2018 postanowiłem, że czas wreszcie skorzystać z akcji serwisowej nikona i wysłać je na profilaktyczną wymianę migawek. Używałem wtedy takiego zestawu:

2x Nikon D750
Sony a7mk1
Tokina16-28mm f/2.8
Sigmaart 35mm f/1.4
Nikkor 50mm f/1.8 G
Sigma 85mm f/1.4 EX
Tokina 100mm f/2.8 macro (sprzedała się w roku 2017)
Voigtlander Nokton Classic f/1.4 / Leica M
Carl Zeiss Planar 50mm f/1.4 (C/Y)
Volna-9 50mm f/2,8 macro

Teraz już będzie o sony

Start z sony to była seria kilku wydarzeń. Zapalnikiem była sesja na którą pożyczyłem Sony a9. Zacząłem wtedy mocno główkować jak połączyć nową technologię Sony z nikonem, nie zbankrutować i uniknąć problemów związanych z używaniem dwóch systemów jednocześnie (lampy, dublowanie ogniskowych itp.) A9 jednak kusiło bardzo i wreszcie skusiło. Kupiłem pierwszą część zestawu:
Sony A9
Sony 85mm FE F1.8
Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T*
I początek był troche ciężki. To nie jest zmiana systemu z nikona na canona czy inne dslr. Tu trzba zmienić myslenie, pozwolić naszemu aparatowi część rzeczy zrobić za nas. Na początku nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Zarówno zeiss 55 jak i 85tka sony generują fantastyczny obrazek. Super ostry, kontrastowy i z kolorem wyjściowym o niebo lepszym niz moje nikony. I tak sobie myślałem, że to będzie koniec. Że sprzedam jednago nikona d750, 50 1.8 nikkora, 85 sigmy i zostanę z zestawem bez zdublowanych ogniskowych. D750 znałem na pamięć, międzyczasie miałem uczyć się sony. To była dobra myśl. No cóż. Nie udało się.

Decyzja ostateczny: sony i nic więcej

Podswiadomie chyba wiedziałem jaki będzie koniec tej historii. Wystawiłem na sprzedaż wszystko z nikona co miałem. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze i nikonowe akcesoria. W ciągu tygodnia sprzedało się wszystko. Opcja była tylko jedna. Mój budżet nie uniósłby drugiej A9tki, rozważałem A7RIII ale ostatecznie kupiłem tańszy, ale równie świetny A7III. Do tego Samyanga 35 1.4 i dosyć nietypowo Tokinę firin 20mm 2.0. Wisienką na tym bezlusterkowym torcie jest chiński wynalazek: Adapter Techart pro Leica-m na Sony Fe. Jest to magiczne urządzenie dzięki którym moje manuale, których używałem na A7 z focus peakingiem dostały drugie życie. W sumie trzecie, drugie dostały po założeniu na A7. Mianowicie adapter ten daje nam autofocus w manualnych obiektywach. Działanie jest dosyć banalne. Jego konstrukcja i wbudowany silniczek pozwalają na oddalanie i przybliżanie obiektywu względem matrycy. Działa to naprawdę dobrze a po aktualizacji firmware w A9 naprawdę świetnie nie tylko na centralnym punkcie. Był to jeden z argumentów przemawiających za sony w wyborze systemu bezlusterkowego.

Co mogę powiedzieć na chwilę obecną? Jestem po pierwszym reportażu z sony. Uczę się tych aparatów. Przeraża trochę świadomość, że chyba każdy mógłby tymi korpusami zrobić poprawny materiał. Oczywiście pod względem ekspozycji i ostrych zdjęć. Kadrowanie i kwestia uchwycenia odpowiednich momentów, perspektywa to elementy, których niestety nie zamówimy kurierem. Aparaty te dają obraz rozwoju technologicznego w dziedzinie fotografii. Nie ukrywam, że według mnie czasy świetności lustrzanek mijają, ale nie jest to raczej ich koniec. Teraz zapraszam już na porównanie. Jest to jak zwykle wyłącznie moja opinia wynikająca z użytkowania danego sprzętu (w przypadku sony dosyć niedługiego) jednocześnie zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.

Nikon D750

nikon d750

Zalety względem bezlusterkowców Sony:
– momentalna gotowość do działania po uruchomieniu
– lepszy chwyt bez dołączanego gripa
– dwa sloty na kartę (zaleta w przypadku Sony A7, Canona Eos R i Nikona Z6/Z7)
– bezproblemowe ostrzenie przy użyciu przesłon f8 i wyższych (mocno poprawione w a9 po aktualizacji)
– ilość zdjęć na baterii najlepsza z omawianych aparatów
– górny wyświetlacz
– interwalometr (w sony a9 od firmware 6.0)

Sony a7III

sony a7iii

Zalety względem d750 :
– matryca – najlepsza z wymienionych aparatów pod względem iso, dynamiki
– iso
– autofocus (śledzenie, eye af, działa tak samo w evf i na lcd)
– możliwości personalizacji dzięki przyciskom własnym
– elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– możliwość komfortowego używania z uzyciem lcd
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– świetny do filmu (płaskie profile, 120kl w fullhd)
– możliwość używania obiektywów manualnych z autofocusem przez adapter techart pro

Sony A7 mark1

sony a7

Zalety względem d750:
– Tania bezlusterkowa pełna klatka
– Elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– Focus Peaking
– Waga i gabaryt. Z małym obiektywem typu nokton 40mm jest bardzo lekki i nie rzuca się w oczy
– nfc
Wady względem d750:
– Jeden slot karty pamięci
– Iso na gorszym poziomie
– Słaby autofocus
– Słaba bateria (ale tanie zamienniki)
– najgorszy chwyt z omawianych

Sony A9

sony a9

Zalety względem D750:
– kolorystyka wyjściowa
– iso
– autofocus najlepszy z omawianych (śledzenie oka w czasie rzeczywistym, śledzenie obiektów)
– ulepszone działanie adaptera techart z manualnymi obiektywami
– najlepszy z omawianych wyświetlacz i wizjer elektroniczny
– bezgłośna elektroniczna migawka robiąca bez wygaszania ekranu 20zdjęć/sek pozbawiona rolliing shuttera
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– wybieranie prawego lub lewego oka podczas używania eye af
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– w aktualizacji 6.0 wykrywanie oka zwierząt
– ogromne możliwości konfiguracji
– dużo lepsze działanie auto iso i możliwości jego konfiguracji
– pomiar światła w punkcie w którym wykrywana jest twarz
– 6 profili do ustawienia własnej konfiguracji aparatu. 1,2,3 z poziomu kółka na aparacie, 3 kolejne z poziomu menu
– 2 sloty kart pamięci
– slow i fast motion video
Wady względem d750:
– potrzebuje więcej czasu do gotowości do pracy po uruchomieniu niż D750
– formatowanie karty trwa 10 sekund
– bateria w lustrzance jednak wygrywa
– brak interwalometra (będzie w wersji 6.0 firmware)
– czasem wolałbym wizjer optyczny niż elektroniczny

Poważnie o bezlusterkowcach

Na chwilę obecną pewien jestem kilku rzeczy. Technologia bezlusterkowa to z pewnością przyszłość i przyznać trzeba, że rozwija się to zawrotnym tempie. Od momentu w którym wyszło pierwsze Sony a7 do dzisiaj zmiany te widać bardzo dobrze. Czy będzie to koniec lustrzanek? Nie sądzę. W przypadku sony mam taki trochę przesyt. Ogrom opcji, które nieprzyzwyczajonemu użytkownikowi mogą początkowo utrudnić pracę aniżeli ułatwić. Sam łapię sie na tym, że potrzebuję chwilę, żeby zrobić coś z konfiguracją aparatu. W nikonie trwałoby o wiele krócej. Ale wynika to z pewnością z czasu, jaki zajęła mi praca lustrzankami nikona. Obsługiwałem te aparaty prawie bezwzrokowo, ilość funkcji była mocno uszczuplona. Można powiedzieć, że moje D750tki były prostsze niż sony. Ale tak mówie dziś. Jestem przekonany, że okiełznanie tego systemu będzie skutkowało czymś w rodzaju „wolności fotograficznej”. Na pewno w większym stopniu niż w lustrzankach.

Autofocus

Aparaty bezlusterkowe wprowadziły duże zmiany głównie w systemach autofocus. Sam już po krótkim romansie z sony wiedziałem, że mogę powierzyć w 100% ustawianie ostrości aparatowi. To sie po psortu czuje. Gdy ten aparat złapie, to już nie puszcza. Aż do zrobienia wyczekanej klatki. W moim przypadku skutkuje to całkowicie innym rodzajem pracy z AF. Wcześniej w nikonie cały czas poruszałem punkt autofocusa po matówce. Używałem w d750 trybu AF-C 3D, najlepiej działającego według mnie w tym modelu. Z sony sytuacja jest uproszczona. Wykrywanie oka, śledzenie obiektu w czasie rzeczywistym to zdecydowanie poziom wyżej niż standardy dslr. Sama powierzchnia na jakiej możemy ostrzyć to już jest przełom. Jak często mieliście problem w lustrzance gdy sytuacja wymagała przesunięcia punktu af jeszcze trochę? Ja bardzo czesto.

Konfiguracja

Jak wspominałem, opcji jest aż nadto. W tym momencie mamy możliwość wyciągnięcia na aparat ponad 120 różnych nastaw. Dzięki temu każdy może użytkować aparat jak chce. Dlatego, jeśli pożyczysz od znajomego Sony na testy, to broń boże nie przestawiaj nic w konfiguracji. Może przestać być twoim znajomym. Na każdy z systemów w aparacie możemy wpływac w jakis nowy sposób. Autofocus wygrywa na tym chyba najbardziej. Dostaliśmy też dodatkowe opcje balansu bieli, świetne ustawienia automatycznego dobierania ISO oraz możliwość spersonalizowania wyglądu wizjera i wyświetlacza jak tylko chcemy. Do tego menu pod przyciskiem Fn w którym schowac możemy dodatkowe opcje. To wszystko abyśmy mogli mieć idealne narzędzie do pracy. Kwestia popracowania nim dłuższą chwilę.

Optyka z autofocusem

Nie mam drogich G-masterów. Moje obiektywy są zdecydowanie ze średniej półki. Są jednak co najmniej wystarczające do bezstresowej pracy i korzystania w pełni z atutów bezlusterkowca. Zakres ogniskowych wystarcza mi w zupełności. Nigdy nie używałem na reportażu dłuższych obiektywów niż 85mm. Na tą chwilę zakres od 20mm do 85mm pokrywam czterema szkłami:

  • Obiektyw Tokina FIRIN 20 mm f/2.0 FE AF – szerokie szkło, które jest mega ostre,malutkie jak na ogniskową, względnie jasne, można używac z nim filtrów. Naprawde to był strzał w 10tkę i jeśli zastanawiasz się nad obiektywem w tym zakresie to ja szczerze polecam tę Tokinę z Af. Tutaj porównanie akurat wersji manualnej z Sigma 20 1.4, ale rozmiar mojej z autofocusem jest taki sam. Prawda, że niewielki obiektyw?
  • Samyang 35 mm f/1.4 / Sony FE – o obiektywie napisałem małą recenzję. Zapraszam do klikania w odnośnik. Szkło największe z posiadanych przeze mnie. Tutaj porównanie kosmicznego pod względem jakości i ceny Zeissa 35 1.4 do mojego samyanga 35 1.4

  • Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T* – specyficzna ogniskowa, której wcześniej nie używałem. Świetne, szybkie i okrutnie ostre szkło. Porównajcie wielkość do sigmy 50 1.4 art.

  • Sony 85mm FE F1.8 – podobnie jak zeiss 55 1.8 świetnie daje radę. Szybkie i ostre szkło. tutaj porównanie z większymi braćmi: Gmasterem 85 1.4 i sigmą art 85 1.4.

Dosyć popularne obiektywy. Może poza Tokiną, która jest dosyć rzadko spotykana. Na temat Samyanga pisałem niedawno. Reszta obiektywów tez doczeka się testów/opisów.

Optyka manualna

W sumie wypadało by napisać “optyka manualna z autofocusem”. Adapter Techart PRO, którego używam teraz głównie na sony a9 to magiczny mały skurczybyk. Działają w nim wszystkie funkcjonalności sony. Od śledzenie oka po podążanie za obiektami w czasie rzeczywistym. Nie odbywa się to oczywiście z prędkością taką jak Zeiss 55 1.8, ale podejrzewam, że gdybym kilka lat temu pokazał ten zestaw użytkownikowi Canona 5DmarkII z 50 1.2 L (cudowną, tak na marginesie), to doznałby jakiegoś szoku i szukałby ukrytej kamery. Przygotuje osobny wpis poświęcony temu adapterowi i jego pracy z Sony. Należy się to firmie techart. Świetna robota. Obiektywy manualne zostały mi z sony a7. Pisałem o pracy manualami z moim pierwszym bezlusterkowcem. Używam dokładnie tych samych szkieł i nie ma sensu pisać o nich jeszcze raz.

sony nokton planar

Lustrzanka czy bezlusterkowiec?

Na chwilę obecną zostaję z sony. To raczej oczywiste. Nigdy nie zarzekałem się i nie będę zarzekał odnośnie do systemu, z jakim będę pracował. Pracuje tym co pozwala mi sie rozwijać, ułatwia pewne działania, daje nowe możliwości. Takie możliwości zobaczyłem w aparatach bezlusterkowych sony. Mam nadzieję, że trochę wgryzłem się w temat i niektórym mój tekst się przyda przy dokonywaniu wyborór. Już tak całkiem na luźno dodam tylko: Nie dajmy się zwariować. Sony, Nikon, Canon robią wspaniałe aparaty. Inni producenci zapewne też. Jednak jeśli dopiero zgromadziłeś swój sprzęt dslr to może warto nim popracować. Wymiana systemu to duży i kosztowny ruch. Wszak są to tylko narzędzia a to dzięki czemu powstają ponadczasowe kadry siedzi w naszej głowie :) Pozdrawiam. Dawid

 

Zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się tu bywać i odpisywać. Jeśli zapomniałem o jakiejś wadzie/zalecie któregoś z systemów to oczywiście czekam na wasze poprawki. Będę sukcesywnie wprowadzał je do tekstu.