Agata i Mateusz - Fotografia ślubna "Olimp" Stalowa Wola

Fotografia ślubna i przyrodnicza

Dzień dobry. Wprawdzie nie był to pierwszy reportaż ślubny w tym sezonie, ale pierwszy rozpoczynający sezon slubny “na poważnie”. Od tej pory już nie ma wytchnienia :) Chociaż tak na prawdę nie tęsknię za odpoczynkiem. Może czasem gdy sezon ślubny zmierza ku ońcowi. Jednak na pewno nie na jego początku :) Dlatego też jadąc na spotkanie z Agatą i Mateuszem nie obeszło się bez kilku przystanków na fotografowanie. Nie mógłbym nie umieścić tych zdjęć tutaj. To nic, że są mniej “ślubne niż reszta”. Są z tego dnia. Przedstawiają kadry z drogi jaka dzieliła mnie od moich nowożeńców. Piękny okres. Przyroda budzi się do życia, wszystko zielone i oczywiście żółte :) Popatrzcie sami

Przygotowania ślubne Agaty – Chryzantemka

Przygotowania Agaty rozpoczeliśmy u “Chryzantemki”. Kinga to człowiek orkiestra. Maluje, czesze a z kwiatów potrafi wyczarować najpiękniejsze dekoracje ślubne. Spędziliśmy trochę czasu. Agata robiąc sie na bóstwo, ja na łapaniu kadrów.

Potem przenieśliśmy sie do domu Agaty. Piękna suknia ślubna już czekała, aby zabłysnąć w tym dniu na Pani młodej. Nie było na co czekać, bo Mateusz był już tuz tuż. Podczas przygotowań u Agaty rzucił mi się w oczy fantastyczny detal. Pióro wykonane na kawałku drewna z gwoździ i sznurków. Piekne. Troche surowe z uwagi na użyte materiały, ale tak delikatne ze względu na to co zostało przedstawione. Zanim pokaże Wam kadry z przyjazdu Mateusza to kilka portretów i detali z tamtego majowego dnia.

Przygotowania Mateusza – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Cofnijmy się nieco w czasie. Mateusz przygotowywał się w pokoju hotelowym w Dworze Olimp w Stalowej Woli. Eleganckie wnętrza pasowały idealnie na taką okazję. Wrzucę kilka zdjęć z tych przygotowań pana młodego a Wy zgadnijcie kibicem jakiego zespołu jest Mateusz :)

First look i błogosławieństwo

First look to coś co chcę zrobić przy każdym przywitaniu młodej pary. Te emocje są nie do opisania. Pierwsze spojrzenie na kobietę, która za kilka chwil zostanie twoją żoną i najtwardszy twardziel czuje gęsią skórkę i łzę w oku. Moment błogosławieństwa to chwile wzruszające natomiast dla rodziców. Kilka kadrów z tych emocjonujących chwil:

Uroczystość ślubna – Kościół pw. Św. Leonarda w Turbi

Do kościoła przybyliśmy tuż przed deszczem. Nie było go dużo, ale wystarczyło, żeby goście sprawnie zajęli ławki i nie czekali na zewnątrz. Gdy para młoda po chwili podjechała pod kościół czarnym fordem Mustangiem wszyscy czekali juz na nich w środku.

Zabawa weselna – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Na koniec dawka super zabawy w Olimpie. Ogień na parkiecie więc i mi pracowało się świetnie w takich warunkach :) O muzykę dbał Vester i goście wykorzystywali czas na zabawę w 100 procentach. W przerwach między setami muzycznymi, gdy juz słońce było dawno za horyzontem wyrwałem moją parę na kilka nocnych kadrów. Zobaczycie je na końcu tej relacji ;) Pozdrawiam


Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

#3 - Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Cześć. W momencie, gdy czytacie ten wpis, nowy Samyang AF 85 mm f/1.4 FE jest już na półkach sklepowych i kusi wszystkich poszukiwaczy obiektywów portretowych z ogniskową 85mm. Kusi bardzo mocno, bo jest konstrukcją wybijającą się na tle konkurencji. Oczywiście nieidealną, bo takich nie ma, ale wystarczająco dobrą, żeby narobić szumu w mediach społecznościowych i w głowach wielu fotografów. Nie ukrywam, że sam przyczyniłem się do tej burzy, publikując w sieci kilka zdjęć, oraz moją opinię na temat samyanga 85mm 1.4 do sony.

Nie będzie to recenzja jakich wiele. Nie będzie to analiza piksel po pikselu zdjęć generowanych przez optykę koreańskiego producenta. Na ten temat według mnie wypowiedział się mega merytorycznie Kuba Cichocki w tym filmie.  Będzie lekko filozoficznie i nostalgicznie, pewnie nawet trochę bardziej niż technicznie. Oczywiście oscylował będę wokół 85tki samyanga, i na niej będe sie finalnie skupiał, ale traktując nie tylko o tym konkretnym egzemplarzu.

Samyang jakiego pamiętam

Pisząc Samyang od razu w głowie mam inną nazwę. Falcon. To nazwa, pod którą również ukazywały się obiektywy samyanga w momencie, gdy zaczynałem pracę z aparatem. W tamtych czasach szczytem marzeń był niepełno klatkowy obiektyw 8mm fisheye. Miałem przyjemność używać właśnie egzemplarza oznaczonego napisem “Falcon”. Była to dokładnie ta sama optyka i mechanizm. Prestiż może trochę mniejszy, ale z tego co pamiętam, to chyba można było dostać te obiektywy trochę taniej. Właścicielem marki była bodajże polska firma Foxfoto, a w tamtym okresie samyang za odpowiednią gotówkę produkował obiektywy z dowolnym logo.

stare obiektywy samyangPrzechodząc do meritum. Dlaczego piszę o konstrukcjach sprzed 10 lat? Dlaczego nie robię testu Samyanga jak na recenzję przystało? Chciałbym raczej przeanalizować to jak bardzo zmienił sie rynek na przestrzeni tych kilku lat. Wtedy używając manualnego rybiego oka od falcona  nawet nie dotykałem pierścienia ostrości. Nie było to konieczne przy takiej ogniskowej bo nieskończoność była chyba już na końcu tulipana przeciwsłonecznego..

Potem używając pożyczonej 85tki 1.4 od samyanga zachwycałem się obrazkiem i marzyłem, że może kiedyś będzie taki obiektyw z AF, a kupując go dalej będę mógł się cieszyć sprawną nerką (czyt. będzie tani). Po 10 latach firma samyang wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Dostajemy do rąk fenomenalne szkło. Portretowa ogniskowa 85mm, światło 1.4, przyzwoita waga i gabaryt. Do tego system AF, który z bezlusterkowcami sony działa wyśmienicie, a w przyszłości zapewne będzie działał z aparatami innych producentów.

Dzięki temu rynek nie jest tak skostniały. Jest tylu producentów, tyle możliwości. Ogromne pole do popisu w pisaniu recenzji :) Gdy kilka lat temu siedziałem w labie i wywoływałem zdjęcia Rzeszowskich fotografów królowały Canon 5dmkii i Nikon d700. Dziś mamy do wyboru tyle systemów lustrzanych i bezlusterkowych. Ogrom optyki, możliwości podpięcia starych obiektywów i używania ich z autofocusem. Nosimy w plener monolityczne lampy zasilane akumulatorami o mocy 600Ws. Rewelacja. Dzięki temu każdy może fotografować w odrobinę inny sposób, używając innych technik i sprzętu. Dlatego też tak mocno zainteresowałem się Samyangiem gdy skusiło mnie sony. Są to godne uwagi alternatywy szkieł systemowych. Praktycznie w każdym przypadku zamiennik samyanga jest tańszy a parametrami nie odbiega bardzo od swojego systemowego odpowiednika.

SAMYANG 85 1.4 FE Sony E – oczami użytkownika

Obiektyw dostałem od Samyang Polska. Bardzo dziękuję za możliwość przetestowania go jako jeden z pierwszych użytkowników w Polsce a w sumie i na świecie nie wiele osób chwaliło sie zdjęciami z niego. Świeża konstrukcja. Dla mnie bardzo podobnie działająca jak samyang 35 1.4, którego używałem już na kilku reportażach i który coraz bardziej mnie zachwyca. Tak jak tutaj. Można powiedzieć, że zmieniła się jedynie ogniskowa, ale między 35 i 85 różnica w milimetrach jest kolosalna więc i sposób ostrzenia jest inny. Jak dla mnie łapanie ostrości 85tką jest dużo łatwiejsze. Wszystko rozmywa sie gdzieś w płytkiej głębi ostrości, śledzenie oka jak i obiektów w czasie rzeczywistym działa świetnie. W 35 natomiast widzimy zawsze więcej planów, głębia nie jest aż tak pomocna, bardziej musimy skupić sie na kadrze i jego “wyczyszczeniu”. Z 85tką miałem okazję popracować na jednej sesji, z której efekty zobaczyć możecie poniżej.

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE vs. Sony 85 1.8

Obiektyw, którego używam w zakresie ogniskowej 85mm to sony 85 1.8. Szkło jest szybsze od Samyanga 85 1.4. Nie jakoś dramatycznie szybsze ale jest to dosyć oczywiste. Wystarczy spojrzeć na wielkość soczewek i całego bloku optycznego. Silnik AF musi wykonać nie lada pracę, żeby przesunąć te kawałki szkła. AF jest więc wolniejszy, ale równie celny co w Sony. Poza tym obiektywem, który powinniśmy porównywać z Samyangiem raczej jest Sony 85 1.4 GM. Nie korzystałem z gmastera, ale to co oferuje samyang za prognozowaną cenę sprawia, że mój wybór byłby jasny.

W tym momencie zastanawiam się czy wymienić moja 85tke sony na samyanga. Gdybym dopiero rozważał tę ogniskową, to mój wybór padłby na pewno na koreański obiektyw z czerwonym paskiem. Nie dlatego, że jest zdecydowanie lepszy. Każde z tych szkieł ma swoje plusy i minusy. Rozważam Samyanga dlatego, że jest inny, mniej popularny. Lubię czuć, że używam sprzętu, który nie gości w każdej torbie fotograficznej.

Szybkość działania af możecie ocenić na tym filmie:

Co z tymi bokehami w samyangu

Zarówno rozmycia w 35 samyanga jak i 85 są dla mnie po prostu piękne. O malarskości tego obiektywu wypowiedział się świetnie Marcin “Czornyj” Kałuża podczas Krakowskiej EXPOzycji. Polecam posłuchać. Samyangi malują świetnie. Dla mnie, jako że lubię oryginalne zachowania w nieostrościach obiektywów takich jak nokton czy planardaje to istotna jest choćby namiastka tych manualnych wynalazków wyposażona w silnik af. Myślę, że najlepiej ocenicie to na podstawie zdjęć.

Pełne rozmiary do pobrania TUTAJ. Znajdziecie tam również folder z pełnymi rozmiarami zdjęć z samyanga i sony 85 1.8. Porównanie pokazujące różnice w rozmyciu zobaczyć możecie poniżej (nie podpisałem zdjeć. Nie trzeba wprawnego oka żeby zobaczyć jak zmienia się obraz wraz ze zmianą z f1.4 w samyangu na f1.8 w sony:

 









Podsumowanie

Samyang AF 85 mm f/1.4 FEa znajdzie się w mojej torbie prędzej czy później :) Można by zacytowac klasyka: “Rozum podpowiada sony, ale serce goni za samyangiem” :) Obiektyw ma jakaś widoczną dusze w sobie. Bokeh na 1.4 to piękne duże kółka, które bardzo lubię. Parametry autofocusa wystarczające w zupełności, ostrość na 1.4 bez zastrzeżeń. Gabarytowo mi odpowiada, design jak najbardziej na plus. A jesli szukacie jeszcze alternatywy dla wersji GM od sony to myslę, że ten samyangowa osiemdziesiątka piątka to strzał w dziesiątkę.

Pozdrawiam

Dawid


techart pro

#2 Techart pro - manualne obiektywy z autofocusem

Manualne zapędy

Zawsze wiedziałem, że obiektywy analogowe, stare, bądź po jakichś przeróbkach są poziom wyżej. Wydawały się unikalne i takie w rzeczywistości były. Świadomość, że niewiele osób potrafi wygenerować obrazek, taki jak Ty generujesz swoim analogowym wynalazkiem założonym na cyfrowy korpus, dawał poczucie niepowszedniości. Tym bardziej było to znaczące w przypadku gdy nie masz alternatywy dla nudnej nikkorowej 50 1.8. Poprawna, trafiająca, ostra, ale piekielnie nudna. Wtedy nie używałem jej w ogóle podczas sesji plenerowych. Oczywiście skupiałem się w tamtym czasie na ładnym bokeh zamiast na budowaniu kadru, zastanawianiu się nad kolejnym zdjęciem i szukaniu ciekawych pod względem oświetlenia miejsc.

Doznałem wtedy mini olśnienia, kupując przerobionego pod bagnet nikona manualnego Zeissa Planara 50mm 1.4. To co produkował ten obiektyw, to nie były obrazki. To były obrazy. Małe dzieła sztuki, choć głównie za sprawą malarskości tego obiektywu i jego sposobu obrazowania w nieostrościach. Zrobiłem nim jedną sesję. Uwielbiałem te klatki. Do dziś je lubię i pokazuję tutaj. Po tej sesji sprzedałem Planara, tracąc kilkaset złotych. Zapytacie dlaczego? Ostrzenie manualnym obiektywem mając do dyspozycji potwierdzenie ostrości w postaci migającej kropeczki w rogu wyświetlacza, to było totalne nieporozumienie. Dało się w ten sposób zrobić statyczną klatkę na plenerze. Jednak obiektyw kosztował mnie ponad 2 tyś. złotych i trzymanie go na kilka statycznych kadrów w plenerze z ciekawym bokeh niestety było nierentowne.

planar 50mm nikon d750

2 podejście do manuali

W momencie złapania ostrości na pierwszym zdjęciu używając Sony A7 i manualnego Voigtländera 40mm 1.4 z focus peakingiem wiedziałem, że to jest następny krok ku ciekawszym fotografiom. Nie koniecznie ciekawszym dla klienta, ale na pewno dla mnie. Było to na Warsztatach u Adama Trzcionki, które zawsze polecam. Pewnie nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy je znają i wiedzą, że udział w nich to wyjątkowo spędzony czas. Nie minęło dużo czasu i zagościło u mnie sony a7 a zaraz później wspomniany wcześniej notkon 40mm 1.4. Znowu o tym piszę. To tylko świadczy o tym, że rzeczywiście wywarło na mnie to duże wrażenie.

Czułem wtedy, że moje materiały ślubne i nie tylko sporo zyskały. Piękne rozmycia, ciekawy sposób ostrzenia gdzie nie ograniczał mnie obszar rozmieszczenia punktów af. Mimo, że ostrzenie było dużo szybsze i dokładniejsze, to jednak czasem brakowało tych ułamków sekund. Głównie sprawiały to nawyki wyniesione z używania af w nikonach. Wciskasz i jest. Ostre. Mimo wszystko A7 nie poszło do kolejnego właściciela jak wcześniej planar. Aparat przetrwał ze mną cały sezon. Wspólnie z noktonem i planarem który kupiłem na ebay tym razem z bagnetem contax/yashicka zrobiliśmy wiele wartościowych kadrów.

 

a7 i manualne obiektywy

Do 3 razy sztuka - Techart pro

Pewnie dalej używałbym A7 z manualnymi obiektywami, gdyby nie wymiana systemu. Trzymanie A7 z sentymentu to nie w moim stylu. Aparat poszedł do nowego właściciela, a ja szybko zaopatrzyłem się w to, na co ostrzyłem zęby od dawna. Adapter Techart Pro. Chiński wynalazek genialny w swojej prostocie. To nie było kolejne odświeżenie działania manualnych szkieł. To była całkowicie nowa jakość użytkowania ich. Mówiąc krótko, autofocus działa i to działa sensownie. Już w a7II działa całkiem nieźle w statycznych scenach. W a7III jest bardzo dobrze a w a9 po aktualizacji firmware do wersji 5.0 ,jest naprawdę rewelacyjnie. Oczywiście biorąc pod uwagę, jakie jest to rozwiązanie i jego ograniczenia.

adapter techart pro

Czym jest Techart Pro.

Dlaczego ten adapter jest tak genialny?. Aby wyjaśnić osobom, które nie wiedzą, na jakiej zasadzie odbywa się ustawianie ostrości najprościej pokazać to na przykładzie zaawansowanej fotografii makro. Widoczny poniżej mieszek służy do zmiany pozycji obiektywu względem matrycy/kliszy fotograficznej. Aby uzyskać ekstremalne powiększenia, musimy nie tylko użyć odpowiedniej optyki, ale można efekt ten zwiększyć , oddalając obiektyw od matrycy.

mieszek do fotografii makro

Adapter techart pro działa w analogiczny sposób, ale w innym zakresie i w sposób zautomatyzowany. Opiera się na systemie autofocus wykorzystującym detekcję fazy. Informacje odebrane przez aparat przesyłane są do adaptera, uruchamiany jest silniczek, który oddala lub przybliża bagnet z zamontowanym obiektywem względem matrycy. O ile mieszek do macro porusza się w zakresie nawet kilkunastu centymetrów to Techart pro ma 4,5 milimetra zakresu w którym przemieszcza się obiektyw. Wystarcza to, żeby w miarę sprawnie ustawić ostrość w wybranym punkcie.

techart pro działanie

Aby Techart pro działał bezproblemowo i ostrzył na nieskończoność, musimy tak tez ustawić obiektyw. Ostrość na nieskończoność i możemy cieszyć się z pełnej funkcjonalności adaptera. Jednak gdy przestawimy pierścień ostrości na wartość minimalną, to funkcjonalność ta będzie rozszerzona. Tak samo, jak odsuwając obiektyw umieszczony na mieszku, tak samo odsuwamy wtedy soczewki od matrycy. Efekt jest taki, że możemy podejść jeszcze bliżej, niż pierwotnie mogliśmy z danym obiektywem. W zależności od tego, jaka jest minimalna odległość ostrzenia naszego szkła, to odległość ta proporcjonalnie zmniejszy się dzięki adapterowi. W przypadku Noktona 40mm jest to naprawdę blisko i swobodnie wykorzystywałem go w ten sposób do fotografowania detali z ciekawym bokeh.

Szybkość działania Techarta pro

Wiem, że najlepiej szybkość działania zobrazuje Wam materiał z sesji i nagranie wprost z viewfindera aparatu. Najfajniejsze jest to, że obiektyw sam w sobie nie ma wpływu na szybkość ostrzenia. Sprawę załatwia nam aparat w połączeniu z adapterem. Obiektyw jest jedynie blokiem soczewek mającym obraz w odpowiedniej formie rzucić na matrycę. Nie ważne, czy jest to nokton 40mm, planar 50mm, stary helios za kilkadziesiąt złotych czy pentacon 135mm. Jedynym ograniczeniem jest szybkośc działania silniczka adaptera, a ta jak widać na filmie jest jak najbardziej wystarczająca. Jeśli jednak któraś z dużych firm zdecydowała sie na wypuszczenie takiego adaptera z silnikiem ultradźwiękowym, działającym dużo szybciej? Pomyślcie jaka dla fotografów byłaby to gratka.

Oczywiście wiem, że nie każdy fascynuje się manualnymi obiektywami. Niejedna osoba popuka mi do głowy i powie, że wywarzam otwarte drzwi. Bo są świetne obiektywy z autofocusem więc po co sobie utrudniać. No tak. Nawet w lustrzankach mamy dzis świetne obiektywy w których autofocus jest na bardzo wysokim poziomie. Niejednokrotnie są to jednak konstrukcje nieskorygowane optycznie tak jak szkła Voigtlandera czy jakieś inne manualne wynalazki.

Jak widać śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym działa naprawde dobrze. Więcej materiału video możecie zobaczyć na Youtube.

Kompatybilnośc i modele Techart pro

Adapter w tej chwili dostępny jest w kilku wersjach:

Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Hasselblada X1D – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Fujifilm GFX – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Leica M do Aparatów Sony z mocowaniem Sony E – Link

Posiadam ostatnią wersję i myślę że jest ona najbardziej popularną. Aparaty średnioformatowe zostawiam. Może kiedyś :) Adapter w wersji pozwalającej podpiąć obiektywy z bagnetem LM do Sony jest kompatybilny z następującymi modelami aparatów:
A7II, A7 III, A7R II, A7R III,  A6300, A6500, A9
Nie znalazłem informacji na temat działania A6400 z Techartem. Jeśli macie takie informacje będe wdzięczny.

Kompatybilność optyki

W kwestii możliwości podpięcia optyki do adaptera techart pro sprawa jest nieco bardziej rozbudowana niż w przypadku aparatów. Bezpośrednio na adapter możemy podpiąć obiektywy z mocowaniem Leica M. To już wiemy. Co jednak z całą masą obiektywów z innymi mocowaniami? Bardzo proste. Do adaptera podpinamy inny adapter. Wiem jak to brzmi. Mało profesjonalnie, będzie miało luzy itp. Nic bardziej mylnego. Mam w tym momencie dwa dodatkowe adaptery (m42 i Contax/Yashicka) którymi podpisanm inne manuale nie mające mocowania Leica M. Zero luzów. Zeiss planar 50mm 1.4 wydaje się łapać ostrość nawet lepiej niż nokton. Tak wygląda ten zestaw. Myślę, że w dalszym ciągu dużo mniejszy i lżejszy niż sigma 50 1.4 art.

W tym momencie możemy na stronie techarta zamówić następujące adaptery na leica m:

Canon FD, Leica R, L39, Nikon F, Nikon G, Canon EF, Pentax K, C/Y, Minolta MD, M42, Olympus OM, ALPA, DKL, Exakta, Contarex CRX, QBM, ARRI, Konica AR.

Myślę, że lista jest dosyć pokaźna i każdy znajdzie odpowiedni adapter, żeby podpiąć swoją ulubiona optykę.

Podsumowanie

O techarcie dowiedziałem się dosyć dawno temu. Wprawdzie swoja premierę miał chyba w roku 2016. Było to gdzieś tam w sferze marzeń, bo o bezlusterkowcach nie wiedziałem wtedy zbyt wiele. Poza tym raczej nie myślałem o zmienianiu nikonów na nic innego. Raczej marzyłem o tym, żeby powstało podobne urządzenie na moje żółto czerwono czarne aparaty i będę mógł wrócić do planara, którego sprzedałem. Stało się inaczej. Zdecydowanie lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć.

Oto kilka lat od premiery adapter techart działa wyśmienicie, obiektywy manualne stają się całkowicie użyteczne podczas pracy. Oczywiście niektórzy potrafią pracować manualami na szybkim reportażu równie sprawnie co autofocus. Ja jednak nie należę do tej grupy i dla mnie adapter ten jest urządzeniem naprawdę przełomowym. Dzięki za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam już niebawem ,bo w momencie, gdy odcinek idzie do emisji ,przygotowuję następny o bardzo oczekiwanym i pożądanym ostatnio obiektywie. Zapraszam do subskrybowania kanału YouTube, zapisywaniu się na newsletter. Dzięki temu będziecie w pierwszej kolejności mieć informacje o tym, że pojawił się nowy odcinek. Pozdrawiam

newsletter dawid mazur
* pole wymagane


samyang 85 1.4 do sony

AF 85mm F1.4 FE - Zdjęcia przykładowe

Sesja zdjęciowa z AF 85mm F1.4 FE

Witam. Niedługi ale treściwy wpis. Gorący temat jakim jest AF 85mm F1.4 FE. Udało mi sie dostać go na testy i w tym wpisie będę prezentował zdjęcia przykładowe do czasu az powstanie recenzja. Podczas dzisiejszej sesji z Iloną zrobiliśmy takie klatki. W powiększeniu również crop 100% a na końcu link do plików w pełnym rozmiarze prosto z aparatu

Pliki w pełnym rozmiarze


Wesele - Dwór w Brzeznej - Sabina i Konrad

Dwór w Brzeznej

Piękny dzień. Pierwsze przebłyski wiosennego słońca albo może ostatnie zimowego. Uzbrojony po zęby w nowy sprzęt i naładowany energią towarzyszyłem Sabinie i Konradowi podczas ich przygotowań ślubnych. Zero stresu, zero niepotrzebnej nerwówki. Uśmiechy na twarzach i radość spowodowana tym wyjątkowym dniem. Zanim jednak przygotowania to kilka słów o miejscu, gdzie wszystko się zaczęło dla mnie. Jadąc na reportaż w troche bardziej odległe miejsce niż moja okolica, zawsze staram się być na Waszych ślubach dzień wcześniej. Nie chciałbym robić trasy kilkuset kilometrów w dniu Waszego ślubu. Raz z powodu zmęczenia. Wolę zachować energię na pracę w 100% podczas dnia Waszego ślubu. Dwa to różne niespodziewany historie, które podczas takiej trasy potrafią zaskoczyć. Z Sabiną i Konradem spotkałem się dzień przed ich ślubem w Dworze w Brzeznej. Miejsce ma niezaprzeczalnie swój klimat. XIX-wieczny dwór umieszczony na wzgórzu. Pięknie odrestaurowany jest idealnym miejscem na zabawę weselną. Zobaczcie z resztą sami:

Przygotowania ślubne – Nowy Sącz

Na więcej zdjęć z sali weselnej przyjdzie pora później. Po przespanej nocy w Dworze w Brzeznej wyruszyłem na przygotowania. Do dzisiaj pamiętam atmosferę w ich domach. Szczególnie u Sabiny, gdzie spędziłem więcej czasu. Dzieciaki nie dawały mi spokoju. Cały czas słyszałem za plecami “Zrób nam zdjęcie”. Robiłem więc :) Chwile takie jak na zdjęciach poniżej to jest coś niepowtarzalnego. Jedyne okazje, żeby złapać tę atmosferę w Waszych domach. Atmosferę, która da się wyczuć nawet jak dla mnie, osoby z zewnątrz. Chwile, gdy mama przytula swoją córkę lub syna. Chwile, gdy mała zuzia pomaga ubrać podwiązkę na nogę swojej mamy ubierającą za chwilę suknię ślubną. To są powody, dla których uwiecznianie na fotografiach tego dnia warto zacząć już od przygotowań.

 

Błogosławieństwo

Kolejny emocjonujący etap. Uwielbiam tam wtedy być. Nie jestem częścią rodziny. Jestem facetem, który jest tam w pracy. Jednocześnie mam przywilej być tam blisko i obserwować te emocjonujące momenty. Nie staram się być jak rasowy reporter, który czeka na najmniejszą choćby łzę na policzku. Wypatruję gestów, wyrazów twarzy, które są tak charakterystyczne dla tej chwili.

 

Ślub w Kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa

Piękny kościół w centrum Nowego Sącza. Z końca XIX wieku, ceglany, z klimatem. Bardzo lubię kościoły niezbyt jasne. Z tym akurat kościołem wiąże się ciekawa przeszłość. Jego nazwa  lokalizacją i ludźmi, którzy na początku XX wieku najchętniej odwiedzali kościół i przyczyniali się do jego rozbudowy/rozwoju. Stąd tesz jego nazwa – kolejowy. My jednak jesteśmy już od jakiegoś czasu w XXI wieku, w dniu ślubu Sabiny i Konrada. Kilka kadrów z tego wydarzenia i ceremonii ślubnej:

 

Wesele – Dwór w Brzeznej

Nadszedł czas zabawy. Tym razem już wszyscy udaliśmy się do Dworu w Brzeznej. Gości gromadził na sali weselnej DJ Willy. To dzięki niemu wiele kadrów z zabawy weselnej było naprawdę ekscytujących. Ciężki dym nadal nie wychodzi z mody. Przy jego pomocy można tworzyć fantastyczne efekty. Udało się nam go wykorzystać zarówno w pierwszym, jak i ostatnim tańcu mojej młodej pary. Ostatnim dla mnie, bo zabawa na pewno trwała do białego rana. Willy to człowiek z pasją do tego, co robi. Angażował bez przerwy zarówno gości, jak i parę młodą do zabawy. Dzięki temu mam zawsze okazje do wyjątkowych kadrów. Podczas wesela odbyły się również video podziękowania dla rodziców, które zawsze są wyciskaczem łez. Obserwowanie takich wydarzeń z boku to często emocje również dla mnie.

 

Sesja w dniu ślubu – Dwór w Brzeznej

Jeśli mam chwilę to staram się wyrwać moja parę na kilka kadrów. Czasami taka chwila znajduje się dopiero w późniejszych godzinach. Tak tez było w przypadku Sabiny i Konrada. Było już całkowicie ciemno, gdy mogliśmy wyjść na kilka kadrów. Kreatywność uruchomiona na 120% i jazda. Takie kreowanie scen przy pomocy światła daje wspaniałe efekty i ogromną satysfakcję. Wystarczy tylko kilka zdjęć w dniu ślubu w otoczeniu lokalu weselnego żeby zaznaczyć, że sesja taka miała miejsce. W Dworze w Brzeznej nie mogliśmy wykorzystać drzewa rosnącego przed lokalem. Nie dość, że wygląda monumentalnie, to jeszcze obwieszone jest świecącymi kulami. Takie efekty świetlne nie mogły pozostać niewykorzystane. Do tego klimatyczne „podglądnięte” zdjęcia w ich samochodzie ślubnym i jest kilka klatek urozmaicających reportaż. Końcówkę sesji uświetnili również przyjaciele Sabiny i Konrada tworząc iskrzącą scenografię przy pomocy zimnych ogni.

 

Ostatni taniec – Dwór w Brzeznej

Jak wcześniej wspominałem, na tym weselu był nie tylko pierwszy, ale też i ostatni taniec. W kłębach dymu Sabina i Konrad zatańczyli do wolnej piosenki. Super klimat i podsumowanie tego całego wspaniałego dnia. Ja w takich momentach zazwyczaj się żegnam i po cichu oddalam, zostawiając gości bez mojej obecności.

 

Sesja plenerowa w Krakowie

Wprawdzie nasza sesja plenerowa rozpoczęła się już wcześniej. I czasowo i odległościowo względem Krakowa. Rozpoczynaliśmy właściwie pośrodku niczego. Była tylko konstrukcja ze szkła i metalu. Już dawno chciałem zrobić zdjęcia w takim miejscu. Dlatego też stara opuszczona szklarnia okazała się świetnym miejscem jako tło do sesji plenerowej.

 

Kraków – sesja plenerowa na Kazimierzu

Wprawdzie zaczęliśmy jeszcze po drugiej stronie kładki Bernatka. Budynek Muzeum Tadeusza Kantora to popularne miejsce do fotografowania. Piękne architektoniczne dzieło pozwala na tworzenie kadrów zarówno standardowych, jak i urozmaiconych niestandardową perspektywą i mnogością linii.

 

Krakowskie uliczki

Można tam chodzić całymi dniami, znajdować coraz to nowsze i ciekawsze miejsca. Zazdroszczę szczerze, że mieszkańcy Krakowa mają to na wyciągnięcie reki. My zawędrowaliśmy między innymi do Eszewerii , gdzie udało nam się zrobić kilka ciemnych klimatycznych kadrów. W świetle świec i zapachu kadzideł rozkoszowaliśmy się unikalnością tego miejsca. Potem powrót przez kładkę przy promieniach “złotej godziny” i zachód słońca nad Wisłą. To był dobry dzień :)

sesja kładka bernatkapub eszeweria sesjapub eszeweria sesjapub eszeweria sesjapub eszeweria sesjapub eszeweria sesjasesja na kazimierzusesja w krakowiesesja nad wisłą w krakowiesesja w krakowiezachód słońca nad wisłą

 

Jak podoba się Wam galeria Sabiny i Konrada? Pozostało jeszcze kilka wolnych terminów na rok 2020 i 2019. Jeśli chcielibyście podobną pamiątkę z dnia Waszego ślubu, to zapraszam do kontaktu. 

Kontakt

Pozdrawiam

Dawid Mazur
Fotograf Kraków Rzeszów


Lustereczko...powiedz przecie - Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Odtwarzaj w soundcloud

Podcast na Youtube

Podcast na spotify

Lustereczko… powiedz przecie – Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Ten tytuł zrodził mi się w głowie, gdy już jakiś czas temu myślałem o tym poście. Postanowiłem zabrać się za niego w dniu, gdy mój sony a9 dostał aktualizację firmware do wersji 5.0. Gdy dziś rano o 5.30 zobaczyłem, że sony już wypuściło nowe oprogramowanie, stwierdziłem, że najpierw trzeba napisać kilka słów o samej aktualizacji, a potem wreszcie usiąść do czegoś większego. Miejsca, gdzie od teraz będę odsyłał w przypadku pytań o sony :)  Jaki obiektyw? Jaki aparat? Dlaczego nie zostałeś w nikonie? Dlaczego sprzedałeś a7? Na te i inne pytania postaram się dać Wam odpowiedź w tym poście. Uwaga. Teraz będzie długi wstęp :)

Jak to się zaczęło z sony.

Będzie długo bo nie dam rady w kilku słowach napisać dlaczego w ciągu niecałych dwóch tygodni sprzedalem wszystko co miałem związanego z nikonem i zdecydowałem się na Sony. Było to dosyć mocno spontaniczne. Pożyczyłem a9 na jedną sesję plenerową, żeby “przestrzelić” sobie ten aparat, zobaczyć jak ergonomia, zerknąć na pliki, które generuje. Podczas sesji kilka razy doznawałem prawie objawienia na skutek działania śledzenia AF i jego szybkostrzelności. Podkreślić należy, że nie uruchomiłem podczas tej sesji eye af. Jakoś zapomniałem o tej funkcji i nie wiedziałem jak ją uruchomić. Wchodząc w menu sony totalnie nie wiedziałem gdzie tego szukać. Te aparaty potrafią przytłoczyć ogromem opcji a skróty zamiast pełnych nazw pozycji w menu to już w ogóle czeski film. Tak więc nakręciłem się bardzo pozytywnie na sony po tym plenerze i zaczeły się rozmyślania.

Nie był to mój pierwszy kontakt z sony. Tak naprawdę system znałem już od ponad roku gdy to sprawiłem sobie Sony a7 do pracy z manualnymi obiektywami. Ten eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. Dostałem nagle to czego brakowało mi w nikonie. Fantastyczny bokeh i plastyka. Obiektyw 50 milimetrów, który dawał taki przyjemny obrazek. Obiektyw 40mm który dawał obrazek zwariowany. Nie przeszkadzało ostrzenie manualne, bo focus peaking działał bardzo fajnie w tym modelu. Gdy używałem obiektywów na maksymalnie otwartej przesłonie, to nie było większych problemów z kontrolowaniem czerwonych konturów pojawiających się w miejscu ostrych krawędzi. Był to tez mój pierwszy kontakt z elektronicznym wizjerem. Mimo, że nie był porażającej jakości, to obserwowanie zmieniającej się głębi ostrości i ekspozycji dawało sporo nowych, ciekawych doznań.

Turbo lustrzana rewolucja – Pentax K20D

Mały powrót do przeszłości. Konkretnie do roku 2009. Drogą dedukcji dotarłem do mojego pierwszego poważnego aparatu z lustrem. Wcześniej był posiadający wspaniałe kolory kompakt canon a610, a jeszcze wcześniej rejestrująca jakiś tam obraz małpka Mercury deluxe classic cam. Kompakta i małpki nie ma potrzeby wspominać. Moja pierwsza lustrzanka to był wspaniały Pentax K20D. Stabilizacja matrcy! Hiper turbo jakość po przesiadce z kompaktowego canona dzięki 15 megapikselom i tak ogromnemu przetwornikowi (apsc oczywiście). Spędzałem z Pentaxem naprawdę ekscytujące chwile. Wtedy mnóstwo czytałem o fotografii i testowałem wszystkie możliwe techniki: hdr, fotografia macro, zdjęcia rzeki na długich czasach. Kto tego nie robił?:)

Nikon D90

Pentax jednak okazał się systemem mało rozwojowym. Rynek wtórny kulał w przypadku tej marki. A ja po założeniu manualnej stłaki 50mm 1.7 na K20d doznałem szoku jak może wyglądać obrazek z takiej optyki. Chciałem stałki a tych było mało. Pentax poszedł więc do nowego właściciela a u mnie zagościł pierwszy nikon. D90 z Tamronem 17-50 2.8. To już było coś. Gdzieniegdzie nawet nazywali ten aparat półprofesjonalnym.

Trzeba było czymś świecić

Był to etap gdy zacząłem sporo czytać o strobingu i bardzo chciałem wyzwalać lampę zdalnie. Kupiłem sb900, która kosztowała nie wiele mniej od aparatu. To była moc. Opcja świecenia z innego miejsca niż miejsce gdzie był aparat dawała ogromne możliwości. Przewertowałem książkę Joe McNally’ego “Z pamiętnika lampy błyskowej” i dowiedziałem się, że potrzebuję jeszcze kilku fleszy :) Poprzestałem na jednym i kontynuowałem naukę błyskania, poznawałem nikona. Zrobiłem wtedy moje pierwsze zlecenie ślubne. W całości nikon d90 i tamron 17-50 2.8. Wydawało mi się to mistrzostwem świata, bo lampa odbita od sufitu w tak ciekawy sposób poprawiała jakość obrazka. Potem przyszedł czas 35mm 1.8 dx, obiektywu, który chyba każdy fan nikona miał u siebie zarówno na DX jak i na pełnej klatce. Trzydziestka piątka była plastikowym obiektywem, nie wiem nawet czy soczewki ma szklane. Jednak była relatywnie tania, ostra, kontrastowa. No i była f1.8.

Nikon d700 i D750

W momencie gdy zacząłem podpisywać kolejne śluby dotarło do mnie, że nie bardzo mam je czym fotografować. Wtedy to padła decyzja i pojawił się Nikon d700 z zoomem 24-70 2.8. To był już zestaw, którym swobodnie można by dzisiaj fotografować komercyjnie. Zobaczyłem co to magia pełnej klatki. Ten nikon to niezaprzeczalna legenda i tak go zapamiętałem. W 2014 zaraz po premierze trafił do mnie pierwszy nikon d750. Był to skok technologiczny pod względem Autofocusa, Iso i przedewszystkim rozpiętości tonalnej!

Matryca w d750

Z tej matrycy można było ukręcić naprawdę wszystko. Problem w tym, że trzeba było kręcić i trwało to trochę. Wtedy zazdrościłem użytkownikom Canonów ich kolorów w 5dmkIII. Z drugiej strony wiedziałem, że oni zazdroszczą mi autofocusa w D750. W roku 2017 z bólem sprzedałem d700 i jego miejsce zajął bliźniak d750. Zestaw idealny i z takim właśnie rozstałem sie niecałe 2 miesiące temu :) Te dwa nikony zrobiły u mnie łącznie prawie 600 tysięcy zdjęć. Do końca działały bez zarzutu. Początkiem roku 2018 postanowiłem, że czas wreszcie skorzystać z akcji serwisowej nikona i wysłać je na profilaktyczną wymianę migawek. Używałem wtedy takiego zestawu:

2x Nikon D750
Sony a7mk1
Tokina16-28mm f/2.8
Sigmaart 35mm f/1.4
Nikkor 50mm f/1.8 G
Sigma 85mm f/1.4 EX
Tokina 100mm f/2.8 macro (sprzedała się w roku 2017)
Voigtlander Nokton Classic f/1.4 / Leica M
Carl Zeiss Planar 50mm f/1.4 (C/Y)
Volna-9 50mm f/2,8 macro

Teraz już będzie o sony

Start z sony to była seria kilku wydarzeń. Zapalnikiem była sesja na którą pożyczyłem Sony a9. Zacząłem wtedy mocno główkować jak połączyć nową technologię Sony z nikonem, nie zbankrutować i uniknąć problemów związanych z używaniem dwóch systemów jednocześnie (lampy, dublowanie ogniskowych itp.) A9 jednak kusiło bardzo i wreszcie skusiło. Kupiłem pierwszą część zestawu:
Sony A9
Sony 85mm FE F1.8
Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T*
I początek był troche ciężki. To nie jest zmiana systemu z nikona na canona czy inne dslr. Tu trzba zmienić myslenie, pozwolić naszemu aparatowi część rzeczy zrobić za nas. Na początku nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Zarówno zeiss 55 jak i 85tka sony generują fantastyczny obrazek. Super ostry, kontrastowy i z kolorem wyjściowym o niebo lepszym niz moje nikony. I tak sobie myślałem, że to będzie koniec. Że sprzedam jednago nikona d750, 50 1.8 nikkora, 85 sigmy i zostanę z zestawem bez zdublowanych ogniskowych. D750 znałem na pamięć, międzyczasie miałem uczyć się sony. To była dobra myśl. No cóż. Nie udało się.

Decyzja ostateczny: sony i nic więcej

Podswiadomie chyba wiedziałem jaki będzie koniec tej historii. Wystawiłem na sprzedaż wszystko z nikona co miałem. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze i nikonowe akcesoria. W ciągu tygodnia sprzedało się wszystko. Opcja była tylko jedna. Mój budżet nie uniósłby drugiej A9tki, rozważałem A7RIII ale ostatecznie kupiłem tańszy, ale równie świetny A7III. Do tego Samyanga 35 1.4 i dosyć nietypowo Tokinę firin 20mm 2.0. Wisienką na tym bezlusterkowym torcie jest chiński wynalazek: Adapter Techart pro Leica-m na Sony Fe. Jest to magiczne urządzenie dzięki którym moje manuale, których używałem na A7 z focus peakingiem dostały drugie życie. W sumie trzecie, drugie dostały po założeniu na A7. Mianowicie adapter ten daje nam autofocus w manualnych obiektywach. Działanie jest dosyć banalne. Jego konstrukcja i wbudowany silniczek pozwalają na oddalanie i przybliżanie obiektywu względem matrycy. Działa to naprawdę dobrze a po aktualizacji firmware w A9 naprawdę świetnie nie tylko na centralnym punkcie. Był to jeden z argumentów przemawiających za sony w wyborze systemu bezlusterkowego.

Co mogę powiedzieć na chwilę obecną? Jestem po pierwszym reportażu z sony. Uczę się tych aparatów. Przeraża trochę świadomość, że chyba każdy mógłby tymi korpusami zrobić poprawny materiał. Oczywiście pod względem ekspozycji i ostrych zdjęć. Kadrowanie i kwestia uchwycenia odpowiednich momentów, perspektywa to elementy, których niestety nie zamówimy kurierem. Aparaty te dają obraz rozwoju technologicznego w dziedzinie fotografii. Nie ukrywam, że według mnie czasy świetności lustrzanek mijają, ale nie jest to raczej ich koniec. Teraz zapraszam już na porównanie. Jest to jak zwykle wyłącznie moja opinia wynikająca z użytkowania danego sprzętu (w przypadku sony dosyć niedługiego) jednocześnie zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.

Nikon D750

nikon d750

Zalety względem bezlusterkowców Sony:
– momentalna gotowość do działania po uruchomieniu
– lepszy chwyt bez dołączanego gripa
– dwa sloty na kartę (zaleta w przypadku Sony A7, Canona Eos R i Nikona Z6/Z7)
– bezproblemowe ostrzenie przy użyciu przesłon f8 i wyższych (mocno poprawione w a9 po aktualizacji)
– ilość zdjęć na baterii najlepsza z omawianych aparatów
– górny wyświetlacz
– interwalometr (w sony a9 od firmware 6.0)

Sony a7III

sony a7iii

Zalety względem d750 :
– matryca – najlepsza z wymienionych aparatów pod względem iso, dynamiki
– iso
– autofocus (śledzenie, eye af, działa tak samo w evf i na lcd)
– możliwości personalizacji dzięki przyciskom własnym
– elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– możliwość komfortowego używania z uzyciem lcd
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– świetny do filmu (płaskie profile, 120kl w fullhd)
– możliwość używania obiektywów manualnych z autofocusem przez adapter techart pro

Sony A7 mark1

sony a7

Zalety względem d750:
– Tania bezlusterkowa pełna klatka
– Elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– Focus Peaking
– Waga i gabaryt. Z małym obiektywem typu nokton 40mm jest bardzo lekki i nie rzuca się w oczy
– nfc
Wady względem d750:
– Jeden slot karty pamięci
– Iso na gorszym poziomie
– Słaby autofocus
– Słaba bateria (ale tanie zamienniki)
– najgorszy chwyt z omawianych

Sony A9

sony a9

Zalety względem D750:
– kolorystyka wyjściowa
– iso
– autofocus najlepszy z omawianych (śledzenie oka w czasie rzeczywistym, śledzenie obiektów)
– ulepszone działanie adaptera techart z manualnymi obiektywami
– najlepszy z omawianych wyświetlacz i wizjer elektroniczny
– bezgłośna elektroniczna migawka robiąca bez wygaszania ekranu 20zdjęć/sek pozbawiona rolliing shuttera
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– wybieranie prawego lub lewego oka podczas używania eye af
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– w aktualizacji 6.0 wykrywanie oka zwierząt
– ogromne możliwości konfiguracji
– dużo lepsze działanie auto iso i możliwości jego konfiguracji
– pomiar światła w punkcie w którym wykrywana jest twarz
– 6 profili do ustawienia własnej konfiguracji aparatu. 1,2,3 z poziomu kółka na aparacie, 3 kolejne z poziomu menu
– 2 sloty kart pamięci
– slow i fast motion video
Wady względem d750:
– potrzebuje więcej czasu do gotowości do pracy po uruchomieniu niż D750
– formatowanie karty trwa 10 sekund
– bateria w lustrzance jednak wygrywa
– brak interwalometra (będzie w wersji 6.0 firmware)
– czasem wolałbym wizjer optyczny niż elektroniczny

Poważnie o bezlusterkowcach

Na chwilę obecną pewien jestem kilku rzeczy. Technologia bezlusterkowa to z pewnością przyszłość i przyznać trzeba, że rozwija się to zawrotnym tempie. Od momentu w którym wyszło pierwsze Sony a7 do dzisiaj zmiany te widać bardzo dobrze. Czy będzie to koniec lustrzanek? Nie sądzę. W przypadku sony mam taki trochę przesyt. Ogrom opcji, które nieprzyzwyczajonemu użytkownikowi mogą początkowo utrudnić pracę aniżeli ułatwić. Sam łapię sie na tym, że potrzebuję chwilę, żeby zrobić coś z konfiguracją aparatu. W nikonie trwałoby o wiele krócej. Ale wynika to z pewnością z czasu, jaki zajęła mi praca lustrzankami nikona. Obsługiwałem te aparaty prawie bezwzrokowo, ilość funkcji była mocno uszczuplona. Można powiedzieć, że moje D750tki były prostsze niż sony. Ale tak mówie dziś. Jestem przekonany, że okiełznanie tego systemu będzie skutkowało czymś w rodzaju „wolności fotograficznej”. Na pewno w większym stopniu niż w lustrzankach.

Autofocus

Aparaty bezlusterkowe wprowadziły duże zmiany głównie w systemach autofocus. Sam już po krótkim romansie z sony wiedziałem, że mogę powierzyć w 100% ustawianie ostrości aparatowi. To sie po psortu czuje. Gdy ten aparat złapie, to już nie puszcza. Aż do zrobienia wyczekanej klatki. W moim przypadku skutkuje to całkowicie innym rodzajem pracy z AF. Wcześniej w nikonie cały czas poruszałem punkt autofocusa po matówce. Używałem w d750 trybu AF-C 3D, najlepiej działającego według mnie w tym modelu. Z sony sytuacja jest uproszczona. Wykrywanie oka, śledzenie obiektu w czasie rzeczywistym to zdecydowanie poziom wyżej niż standardy dslr. Sama powierzchnia na jakiej możemy ostrzyć to już jest przełom. Jak często mieliście problem w lustrzance gdy sytuacja wymagała przesunięcia punktu af jeszcze trochę? Ja bardzo czesto.

Konfiguracja

Jak wspominałem, opcji jest aż nadto. W tym momencie mamy możliwość wyciągnięcia na aparat ponad 120 różnych nastaw. Dzięki temu każdy może użytkować aparat jak chce. Dlatego, jeśli pożyczysz od znajomego Sony na testy, to broń boże nie przestawiaj nic w konfiguracji. Może przestać być twoim znajomym. Na każdy z systemów w aparacie możemy wpływac w jakis nowy sposób. Autofocus wygrywa na tym chyba najbardziej. Dostaliśmy też dodatkowe opcje balansu bieli, świetne ustawienia automatycznego dobierania ISO oraz możliwość spersonalizowania wyglądu wizjera i wyświetlacza jak tylko chcemy. Do tego menu pod przyciskiem Fn w którym schowac możemy dodatkowe opcje. To wszystko abyśmy mogli mieć idealne narzędzie do pracy. Kwestia popracowania nim dłuższą chwilę.

Optyka z autofocusem

Nie mam drogich G-masterów. Moje obiektywy są zdecydowanie ze średniej półki. Są jednak co najmniej wystarczające do bezstresowej pracy i korzystania w pełni z atutów bezlusterkowca. Zakres ogniskowych wystarcza mi w zupełności. Nigdy nie używałem na reportażu dłuższych obiektywów niż 85mm. Na tą chwilę zakres od 20mm do 85mm pokrywam czterema szkłami:

  • Obiektyw Tokina FIRIN 20 mm f/2.0 FE AF – szerokie szkło, które jest mega ostre,malutkie jak na ogniskową, względnie jasne, można używac z nim filtrów. Naprawde to był strzał w 10tkę i jeśli zastanawiasz się nad obiektywem w tym zakresie to ja szczerze polecam tę Tokinę z Af. Tutaj porównanie akurat wersji manualnej z Sigma 20 1.4, ale rozmiar mojej z autofocusem jest taki sam. Prawda, że niewielki obiektyw?
  • Samyang 35 mm f/1.4 / Sony FE – o obiektywie napisałem małą recenzję. Zapraszam do klikania w odnośnik. Szkło największe z posiadanych przeze mnie. Tutaj porównanie kosmicznego pod względem jakości i ceny Zeissa 35 1.4 do mojego samyanga 35 1.4

  • Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T* – specyficzna ogniskowa, której wcześniej nie używałem. Świetne, szybkie i okrutnie ostre szkło. Porównajcie wielkość do sigmy 50 1.4 art.

  • Sony 85mm FE F1.8 – podobnie jak zeiss 55 1.8 świetnie daje radę. Szybkie i ostre szkło. tutaj porównanie z większymi braćmi: Gmasterem 85 1.4 i sigmą art 85 1.4.

Dosyć popularne obiektywy. Może poza Tokiną, która jest dosyć rzadko spotykana. Na temat Samyanga pisałem niedawno. Reszta obiektywów tez doczeka się testów/opisów.

Optyka manualna

W sumie wypadało by napisać “optyka manualna z autofocusem”. Adapter Techart PRO, którego używam teraz głównie na sony a9 to magiczny mały skurczybyk. Działają w nim wszystkie funkcjonalności sony. Od śledzenie oka po podążanie za obiektami w czasie rzeczywistym. Nie odbywa się to oczywiście z prędkością taką jak Zeiss 55 1.8, ale podejrzewam, że gdybym kilka lat temu pokazał ten zestaw użytkownikowi Canona 5DmarkII z 50 1.2 L (cudowną, tak na marginesie), to doznałby jakiegoś szoku i szukałby ukrytej kamery. Przygotuje osobny wpis poświęcony temu adapterowi i jego pracy z Sony. Należy się to firmie techart. Świetna robota. Obiektywy manualne zostały mi z sony a7. Pisałem o pracy manualami z moim pierwszym bezlusterkowcem. Używam dokładnie tych samych szkieł i nie ma sensu pisać o nich jeszcze raz.

sony nokton planar

Lustrzanka czy bezlusterkowiec?

Na chwilę obecną zostaję z sony. To raczej oczywiste. Nigdy nie zarzekałem się i nie będę zarzekał odnośnie do systemu, z jakim będę pracował. Pracuje tym co pozwala mi sie rozwijać, ułatwia pewne działania, daje nowe możliwości. Takie możliwości zobaczyłem w aparatach bezlusterkowych sony. Mam nadzieję, że trochę wgryzłem się w temat i niektórym mój tekst się przyda przy dokonywaniu wyborór. Już tak całkiem na luźno dodam tylko: Nie dajmy się zwariować. Sony, Nikon, Canon robią wspaniałe aparaty. Inni producenci zapewne też. Jednak jeśli dopiero zgromadziłeś swój sprzęt dslr to może warto nim popracować. Wymiana systemu to duży i kosztowny ruch. Wszak są to tylko narzędzia a to dzięki czemu powstają ponadczasowe kadry siedzi w naszej głowie :) Pozdrawiam. Dawid

 

Zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się tu bywać i odpisywać. Jeśli zapomniałem o jakiejś wadzie/zalecie któregoś z systemów to oczywiście czekam na wasze poprawki. Będę sukcesywnie wprowadzał je do tekstu.


sony a9 firmware 5.0

Sony a9 - firmware 5.0

Wstajesz sobie o godzinie 5.30 i się zastanawiasz: “Ciekawe czy będzie obsuwa, czy może wrzucą na czas?”. Wchodzisz na stronę Sony i okazuje się…że już jest :)sony a9 firmware 5.0

 

Wow. Naprawdę szacun sony, za dotrzymywanie słowa. Tym razem to ja dałem ciała. Nie naładowałem żadnej z moich baterii żeby móc zaktualizować firmware :D Dlatego trzeba było odczekać chwilę, ochłonąć, zastanowić się czy wogóle aktualizować bo jak mówi instrukcja: “It’s not possible to return to a previous version”. Nieźle. To świadczy tylko o tym, że to będzie duża aktualizacja. No i tak jest, poniewaz lista rzeczy dodanych w najnowszym firmware 5.0 do sony a9 jest dosyć pokaźna. Szybka bezproblemowa aktualizacja i można cieszyć się nowym aparatem. Na tą chwilę na podstawie moich pierwszych spostrzeżeń wymienię to co rzeczywiście w aparacie się zmieniło.

sony a9 firmware 5.0

Co nowego w Sony a9

Co nowego na pierwszy rzut oka:

  • wybieranie oka na którym ma odbywać się realizacja funkcji Eye af
  • nowy wygląd menu przypisywania przycisków własnych zobrazowany graficznie
  • klasyfikacja zdjęć przy pomocy gwiazdek
  • śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym. WOW! Na pierwszy rzut oka to jest perfekcyjne nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych
  • obsługa dotykowa, czyli funkcja dodana z sony a7iii. Możemy sterować punktem af patrząc w wizjer i przesuwając palcem po ekranie lcd
  • tryby AF, śledzenie oka w trybie rzeczywistym – generalnie musze się wgryźc w AF bo tam jest sporo zmian :) najlepsze jest to, że eye af działa po wciśnięciu do połowy spustu migawki, bez dodatkowego przycisku jak dotychczas
  • śledzenie dotykiem, klikamy obiekt do śledzenia na lcd i… jest śledzony :)
  • Większa dokładność umieszczonego w płaszczyźnie ogniskowej systemu AF z wykrywaniem fazy. Napisze więcej jak popracuję z zaktualizowanym aparatem.
  • Liczbę pól AF z wykrywaniem kontrastu zwiększono z obecnych 25 do… 425 :) Czyli upelszony af co będzie widoczne na pewno w słabszych warunkach oświetleniowych.
  • cyrkulacja punktu ostrości – przydatne przy sporcie gdy szybko musimy przeskoczyć na drugą krawędź pola ostrości
  • możemy skonfigurować ustawienia iso tak aby podczas ustawienia czułości ISO pojawiały się tylko często używane zakresy ISO. Pozwala to szybciej zmieniać ustawienia w czasie zdjęć.
  • wyświetlanie wartość ISO przez cały czas nagrywania filmów w trybie ISO AUTO
  • niebieski kolor zarysu w focus peakingu
  • Dodanie ustawień początkowego powiększenia dla funkcji Powiększenie w trybie filmowania
  • nagrywania plików prox. Podobno przydane dla filmowców. Montujesz na mniejszych plikach co nie obciąża tak komputera.
  • Obsługa obrazu o proporcjach 1:1. Kwadratowe zdjęcia na instagrama. Sony <3
  • Aparat może dokonywać pomiaru jasności z uwzględnieniem wykrytych twarzy.
  • kompensacja ekspozycji gdy w trybie fotografowania do połowy wciśnięty jest spust migawki
  • ochrona obrazów w przeglądaniu
  • możliwośc przeglądania chronionych obrazów lub obrazów z określoną oceną.
  • 112 funkcji możliwych do przypisania do przycisków własnych
  • Imaging Edge Mobil – nie testowałem. Ulepszona wersja aplikacji PlayMemories Mobile. M.in. lepsze sterowanie aparatem z pozomu smartfona.
  • Remote Camera Tool – możliwośc sterowania aparatem lub wieloma aparatami przez sieć LAN, gdy aparat jest podłączony kablem ethernet.

Wymieniłem częśc funkcji, ktr\óre rzuciły mi się w oczy. Postanowiłem napisać o tej aktualizacji bo to jest ewenement. Wrzucanie takich usprawnień aparatu sprawia, że nazwa tej aktualizacji “reborn” ni jest tylko chwytem marketingowym. Niebawem postaram się przetestować aparat w terenie wykorzystując jego nowe funkcje. Bądźcie czujni ;) Dzięki Sony. Cześć.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE - moja recenzja

Cześć. Pierwszy reportaż wyłącznie ze sprzętem sony już za mną. Towarzyszył mi również Samyang AF 35 mm f/1.4 FE i mogę powiedzieć kilka słów na jego temat. Podkreślam, że nie będzie to test bazujący na wykresach MTF, analizach zniekształceń optyki, dystorsji, komy itp. Kupując sprzęt raczej z dystansem podchodze do takich testów. Wolę opinie ludzi pracujących danym urządzeniem niż wykresy, tabelki i nadmiar liczb. Zapraszam więc do mojej recenzjii Samyang AF 35 mm f/1.4 FE.

Budowa Samyang AF 35 mm f/1.4 FE

Tak jak wspominałem w poprzednim wpisie o samyangu obiektyw zdecydowanie sprawia wrażenie produktu premium. Warto wspomnieć, że jest to w tym momencie największy i najcięższy mój obiektyw. Nigdy nie miałem szkieł typu 70-200 i zawsze celowałem raczej w lekkie konstrukcje dlatego samyang jest dla mnie obiektywem, który sprawia wrażenie najbardziej “profesjonalnego” jeśli bralibyśmy pod uwagę jego gabaryt i wagę. Nie tylko to jednak świadczy o jego dobrym wykonaniu. Bardzo przyzwoity, pewny chwyt podczas pracy, metalowy bagnet i obudowa dają poczucie solidności. Ogromny gumowany pierścień ustawiania ostrości nie wystaje i praktycznie jest nieodczuwalny. To dla mnie istotna sprawa bo wydaje się jakby ta karbowana guma nie była podatna na puchnięcie i deformację. Zobaczymy z czasem. Używając samyanga z osłoną przeciwsłoneczną zyskuje on na gabarycie jeszcze bardziej. U mnie jednak osłony są na obiektywach zawsze.

Pro tip: Nigdy nie używałem w żadnym systemie dekielków przednich w obiektywach. Nawet osłonę ogromnej przedniej soczewki Tokiny 16-28 zgubiłem gdzies w Bieszczadach i użytkowałem obiektyw bez niej. Sprzedałem Tokinę z soczewką w idealnym stanie dzięki temu, że zawsze obiektywy przechowuję przednią soczewką do dołu w torbie z założonym tylnym deklem. Jeśli obiektyw takową posiada to zawsze mam założoną osłonę przeciwsłoneczną. Zero paprochów w środku i porysowanych soczewek. Gdy zdaża mi się pracować z drugim fotografem lub asystentem z aparatem i widzę jak obiektywy leżą przednią nieosłoniętą soczewką skierowaną do góry, bez dekla, torba jest otwarta a dookoła unosi się pyłek kwiatowy, kurz i latają owady…mam od razu palpitację serca :)

“Samyang ma mocowanie filtrów 62mm. Na jego optykę składa się 11 soczewek ułożonych w 9 grupach – wśród nich są dwa elementy asferyczne i dwa o wysokim współczynniku załamania (HR). Wewnątrz znajdziemy jeszcze przysłonę o dziewięciu listkach, którą możemy domknąć maksymalnie do wartości f/16”. Nie sprawdzałem czy tak jest. Przy takich fachowych sprawach opieram się na optyczne.pl :)

Poniżej możecie zobaczyć porównanie samyanga do kilku innych popularnych 35tek dostępnych z mocowaniem sony pod względem wyglądu i wielkości. Od lewej:

Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM Sony-E
Samyang 35mm f/1.4 AF Sony E
Sony FE 35 mm f/1.4 Distagon T*ZA
Sony FE 35 mm f/2.8 ZA Carl Zeiss Sonnar T*
Sony E 35 mm f/1.8 OSS

obiektywy 35mm do sony
Źródło: camerasize.com

Autofocus

Tego obawiałem się najbardziej decydując się na samyanga zamiast zeissa czy sigmy art. Z artem 35mm pracowałem na nikonie i to był prawdziwy turbo zapierdzielacz pod wzgledem ostrzenia. Zeiss wiadomo, że byłby świetny ale cena zabijała troche mój i tak juz mocno sponiewierany budżet. Po testach obiektywu w fotoplus.pl stwierdziłem, że jednak nie ma się czego bać. Co prawda testy w warunkach typowo studyjnych (czytaj: testcharty i różne przedmioty idealnie oświetlone w celu testowania obiektywu) nie dają obrazu tego co będzie na reportażu, ale nie odczułem dużej różnicy używając samyanga w dniu ślubu.

AF działa sprawnie. Jest celny, funkcja śledzenia oka działa bardzo dobrze. Zeiss 55 1.8 i sony 85 1.8 wydaja sie pracować jeszcze pewniej jeśli chodzi o śledzenie i łapanie pojedynczego punktu, ale myslę, że w obiektywach z dłuższą ogniskową działanie af będzie miało inny charakter. Złapanie ostrości tam gdzie się chce jest bardziej, hmm…oczywiste. Łatwiej tez ocenic czy ostrość jest tam gdzie chcemy widząc głębię ostrości. Bezgłośne ostrzenie sprawia, że w połączeniu z Sony a9 jesteśmy jak ślubny ninja w kościele. Doszedłem do wniosku, że musze zacząć informować moje pary, że mój sprzęt w kościele nie będzie wydawał żadnych dźwięków aby uniknąć ich dziwnych spojrzeń.

Żeby nie było tak różowo jest jeden mankament autofocusa. Ale nie jestem pewien, czy to akurat problem Samyanga. Jak podkreślił Michał Warda w swoim poście “Dlaczego sprzedałem SONY A7III & A7RIII” praca bezlusterkowcami Sony i przymkniętymi obiektywami, tymbardziej w trudnych warunkach oświetleniowych bywa trudna. Af w słabym świetle i przesłonie f5.6 nie działa już tak sprawnie jak 1.4 w normalnych warunkach. Dla mnie nie stanowi to dużego problemu. Jak można zobaczyć w moim portfolio lubię płytką głębie ostrości, lubię kadry z rozmytym szkłem i kadry w których ostre jest 5 planów są u mnie raczej rzadkością. Dlatego samyang przymknięty do f8 zachowuje się bardzo podobnie jak zesii 55 1.8 na takiej wartości przesłony. Zdarza się mu popompować i af nie chce łapać. Dla mnie niewielki problem, ale zauważyłem, więc wypadało o tym napisać.

Podsumowanie

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE to według mnie obiektyw z najlepszym stosunkiem jakości do ceny jeśli szukamy 35tki do sony. Świetnie wykonany, ergonomicznie całkiem ok, Af działa bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę, że kupić można go już za niecałe 2500zł to jest to bardzo dobra opcja jasnej stałki na bagnet FE. Jeśli szukacie wnikliwych testów to oczywiście sprawdźcie optyczne.pl. Zobaczycie jak wygląda Samyang w formie wykresów i liczb.

Zdjęcia przykładowe

Obiecuję wrzucić więcej zdjęć wykonanych Samyangiem. Najprawdopodobniej bede uzupełniał jak już sezon ślubny się rozkręci albo wrzuce coś “nieslubnego” . Tymczasem te które widzicie w wpsie pochodzą z jednego reportażu, pierwszego na którym miałem okazję wykorzystać sony i samyanga i wszystkie zostały zrobione tym obiektywem.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane

Sesja narzeczeńska w Krakowie - Warsztaty fotografii ślubnej

Jedząc obiad w Krakowskiej Emalii i patrząc za okno miny mieliśmy nietęgie. Wiatr i deszcz na przemian ze zmarzniętym śniegiem. Pierwsze zdjęcie z tej sesji jednak pochodzi z innego momentu. Dzień wcześniej wjeżdżałem do Krakowa w takim klimacie:

Wyglądało to spektakularnie. Nie mogłem się doczekać dnia następnego i moich pierwszych warsztatów fotografii ślubnej. Miałem spotkać się z moją grupą, poprowadzić wykład teoretyczny, potem mieliśmy wykonać sesję Klaudii i Piotra i na koniec zabrać się za obróbkę materiału zdjęciowego. Pokaże Wam kilka kadrów, które powstały podczas tej sesji narzeczeńskiej na Krakowskim Zabłociu.

zabłocieportret ze światłem i cieniem

Zabłocie

Jak mówi Wikipedia: "Nazwa „Zabłocie” oznacza teren położony „za błotem” i po raz pierwszy pojawiła się w źródłach w 1334 roku w odniesieniu do lasów królewskich „circa Zabloczyc”. Okres największego rozwoju tego terenu przypada na przełom XIX i XX wieku, kiedy to powstają zakłady kolejowe i przemysłowe, a Zabłocie staje się terenem przemysłowym. Po 1989, wraz z likwidacją wielu przedsiębiorstw państwowych, okolica podupada. Od końca lat 90. XX wieku podjęto działania mających na celu rewitalizację tej dzielnicy, która dzisiaj stanowi jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się obszarów Krakowa."

Sony i zmiana systemu

Wiem, wiem. To nie miejsce na techniczne uniesienia. Ale po pierwsze fotografowie coraz częście oglądają moje wpisy i zadają pytania sprzętowe. Moje pary również powinny wiedzieć, że ich zdjęcia będą wykonywane małymi aparatami, które praktycznie nie wydają dźwięków :) To tylko jedna ich zaleta (szczególnie sony a9). Podczas reportażu ślubnego, jak i tej sesji mechanizm działania autofocusa i śledzenie oka sprawiają, że fotografowanie nabiera nowego wymiaru :) Do tego kolory jakie generuje sensor od sony to jest coś wspaniałego. Do tego stopnia, że chcąc obrobić kilka zdjęć na potrzeby mediów społecznościowych nie dałem rady i "machnąłem" całą galerię za jednym razem :) Super wygodna praca z lampami Quadralite i życie staje się piękne. Zdjęcia też :)

Finalnie udało sie nam zrobic kilkanaście w miarę zróżnicowanych kadrów. Nie było łatwo bo atmosfera jaką zazwyczaj staram się utrzymać na sesji była niezbyt możliwa do osiągnięcia przy kilkunastu osobach wokoło :) Klaudia i Piotrek jednak świetnie wykonali swoje zadanie i pozwolili na stworzenie tych kadrów:

 

 


sesja ślubna rzeszów

Winnica Dworska - Kasia i Patryk

Winnica Dworska – Kasia i Patryk

Pamiętam ten dzień ślubu jak dzisiaj. Słońce jak to słońce na wakacjach dawało popalić. Mimo to chmury co jakiś czas pozwalały mi sfotografować coś w fantastycznym rozproszonym świetle. Bardzo lubię kilka kadrów widocznych poniżej. Portret Patryka z rodziną był chyba pierwszym zdjęciem jakie ujrzało światło dzienne na facebooku z tego reportażu. Pamiętam Audi Patryka, które ryczało głosem jak z piekielnej otchłani :D Pamiętam buty Kasi z ogromnymi złotymi sercami i kota, który towarzyszył nam w przygotowaniach. Pamiętam w końcu wystrój kościoła i sali weselnej z którego najbardziej utkwiły mi użyte liście monstery. Świetny świeży pomysł.

Zabawa z didżejem chyba jeszcze nigdy nie była taka jak wtedy. Wrzało na parkiecie co też możecie zobaczyć na zdjęciach. W końcu plener. Trochę sie odciągnął i zachaczyliśmy już jesienny klimat. Ale myślę, że wyszło to zdecydowanie na plus. Nieśmiertelny wodospad w wisłoczku zachwyca mnie za każdym razem. Udało się zrobić nawet coś z drona mimo, że trawa była mega mokra. Klimat udzielał się nam wszystkim. Było lekko, przytulnie, intymnie. Sprawdzicie na końcu wpisu.

Tym postem chcę rozpocząć nadrabianie zaległości blogowych. Przeraziłem się jak zobaczyłem ile chciałbym opublikować z zeszłego sezonu a tu przecież za pasem kolejny. Poza tym 110% czasu poświęcam przygotowaniu się do warsztatów i blogowanie zeszło na dalszy plan. Ale poprawię się, obiecuję :) Obejrzyjcie. Napiszcie proszę jak się Wam podobało.