sony nokton planar

Sony, Nokton, Planar - wrażenia po roku użytkowania.

Cześć.

Dzisiejszy wpis będzie o mojej małej zdradzie nikona na rzecz bezlusterkowca od Sony. Nic odkrywczego bo gdy wszyscy wokół wychwalają pod niebiosa wersję trzecią Sony A7 ja pstrykam sobie jej najstarszm bratem (lub siostrą) czyli pierwszą A7ką. Pstrykam sobie i kręcę pierścieniami ostrości ponieważ ten maluch służy mi jedynie do podpinania manualnych wynalazków jak wspomniane w tytule obiektywy od voigtländera i Carla Zeissa. Czyli znowu nic nowego bo wiele osób tak ostatnio robi. Jednak chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat aparatu, obiektywów, co warto kupić, co mi nie szczególnie odpowiada.

A7

A7 to bezlusterkowa pełna klatka od Sony zaprezentowana w 2013 roku. Kupić go możemy w naprawdę okazyjnych cenach, wersji używanych jest sporo więc jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się w jaki sposób wejść w magiczny świat full frame to myślę, że jest to dobra opcja. Chociażby dlatego, że do aparatu możesz podpiąć znakomite obiektywy Sony z AF jak i całą game manualnych wynalazków. Potrafią one zaskoczyć charakterem, plastyką, obrazowaniem często wspaniałym bokeh, pięknym retro wyglądem i dadzą mnóstwo radości z fotografowania troche innego.

Wykonanie

Aparat sam w sobie jest leciutki, mały (trochę za mały dla kogoś z dłońmi koszykarza) jednak bardzo solidnie i elegancko wykonany. Swobodnie można go zabrać ze sobą na reportaż jako główne body jak i dodatkowe wsparcie ze szkłem będącym alternatywą dla naszych super szybkich, super celnych i super nudnych obiektywów z AF.

Mojemu pierwszemu spotkaniu z A7 towarzyszył kitowy obiektyw 28-70 ze światłem 3,5-5,6. Kompletnie nie warto tu o nim wspominać :) Szkło jako kit sprawuje się świetnie jednak jest to po prostu ciemny zoom standardowy. Kupiłem go bo był w zestawie od sony. Założyłem bo wyglądał lepiej niż zaślepka bagnetu i zabrałem się za szukanie czegoś całkowicie innego. Manualnego noktona od voigtländera. Korpus Sony a7 miał tylko służyć za dodatek do tego obiektywu. To 40 milimetrowy maluch ze światłem 1.4 miał być tym WOW. A7 miał focus peaking, którego brakowało mi w nikonach d750 (uwielbiam je wciąż), był pełnoklatkowy dlatego wybór był prosty.

Voigtländer Nokton 40 mm f/1.4

Swój egzemplarz znalazłem po dosyć długich poszukiwaniach na Brytyjskim Ebay’u. Pisałem o tym już przy okazji wpisu o Boring workshop na początku roku. Po niewielkich perypetiach obiektyw dotarł do mnie wreszcie. Wspaniały. Kupiony w dosyć okazyjnej cenie, stan po prostu jakby własnie jakiś niemiecki magik optyki skończył go składać. Po prostu piękny. Nie tylko dlatego, że mój. Osobiście uważam, że to jeden z najlepiej wyglądających obiektywów jakie widziałem. Metal i szkło. Spasowanie idealne, piekne lśniące i współgrające ze sobą elementy. Smaczki w postaci pierścienia ostrości z charakterystyczną wypustką na palec. Nokton naprawdę ładnym obiektywem jest.

Zdjęcia: kenrockwell.com

Jeśli zaczynalibyście przygodę z fotografią od Sony A7 z założonym wspomnianym wcześniej kitowym 28-70 i ktoś nagle założyłby Wam na bagnet tego noktona poczulibyście się jak Alicja w Krainie czarów. Głównie z racji tego, że to co ten obiektyw robi z tłem możemy obserwować już w wizjerze. Bezlusterkowiec daje nam to poczucie plastyki obrazu już na etapie fotografowania. Widzimy bokeh, widzimy rozkładającą się płaszczyznę ostrości i po prostu “czujemy” ten obraz. Takie fotografowanie daje niesamowita frajdę. Oczywiście na początku nie rzucałbym się z manualnym obiektywem w reportażowy wir. Na początku zachowałem noktona głównie na sesje plenerowe, żeby potestować robienie ciekawych portretów. Sony z manualami świetnie tez spisują sie przy fotografowaniu krajobrazów bo bez problemu ustawia się ostrość na nieskończoność.

Muszę przyznać, że bezlusterkowiec i manualne obiektywy trochę zmieniły moje fotografowanie. Musiało się ono zmienić bo wymagało innego działania. Dawało możliwości ale wymuszało pewne odruchy. Ostrzenie ręczne ma dwa minusy: szybkość i celność. Oczywiście ktoś doświadczony stwierdzi, że szybciej i pewniej ostrzy manualem niż automat. Zgadzam się. Ja jednak jako świeżak w temacie czułem swoje ograniczenia. Jak ze wszystkim jednak jest to kwestia wprawy i po jakimś czasie sony i nokton uczestniczyli również czynnie w reportażu. Nokton z adapterem helikoidalnym (jakupiłem adapter firmy Haoge zamiast orginalnego voigtländera) świetnie nadaje się do fotografowania detali. Już przy większej odległości bokeh potrafi lekko zszokować ale dopiero pazur jaki możemy zobaczyć podchodząc jeszcze bliżej jest naprawdę ostry. Mając błyszczące elementy poza płaszczyzną ostrości możemy osiągnąć zdumiewające obrazy.

Nokton nie opuszczał A7 od momentu jak go założyłem. Był założony na plener, na reportaż a nawet na rodzinny wyjazd gdzie świetnie się sprawdził w roli standardowego obiektywu. Dawał (do dzisiaj daje) świetny obrazek i dopiero pojawienie się innego manuala, z całkowicie innej bajki sprawiło, że zdecydowałem się na zdjęcie z bagnetu tego malucha. Ni z tego ni z owego pojawił się obiektyw w którym już kiedyś się zakochałem. Wtedy jednak wygrał rozsądek. Z braku focus peakingu w D750 musiałem zrezygnować z Planara. Ostrzenie z nikonowskim potwierdzeniem ostrości wyglądało jakbym nagle zaczął działać w slow motion. Po prostu się nie dało i musiałem pogodzić się z tą stratą (również pieniężną po sprzedaży). Nie o nikonie jednak mowa. Nokton musiał na jakiś czas wrócić do torby bo jego miejsce zajął również niemiecki ale jednak inny obiektyw. Przyszła pora na Planara 50 1.4 od Carla Zeissa.

 

Carl Zeiss Planar 1,4/50 (C/Y)

Nie będę poruszał tematu wersji. Jest ich sporo, nie zgłębiałem tematu i wiem jedynie że są dużo droższe i nowsze, potem coś tam pomiędzy i mój :) Szkło na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym. Powiedziałbym że jeśli mielibyśmy porównać te dwa manuale do samochodów to Nokton byłby Mercedesem 300 SL Gullwing z 1954 roku. Piękny, czarny, z chromowanymi elementami, unoszonymi do góry drzwiami. Z ponad 200konnym sercem które po odpaleniu co jakiś czas ostrzega ostrzejszym strzałem z wydechu, że nie jest tylko ładny ale też zadziorny.

Planar natomiast to totalnie seryjny Opel kadet. Ale tylko z wyglądu. Pod maską miałby schowanego jakiegoś wyścigowego potwora który jedynie swoim cichym mruczeniem zdradziłby swoją szlachetność. Zapędziłem się. Ale tak to wygląda. Planar jest totalnie nijaki z wyglądu, ale totalnie magiczny w środku.

Wykonanie

Wykonanie na poziomie dorównującym noktowi. W końcu to Carl Zeiss. Również metal i szkło. Cudnie chodzący pierścień ostrości. Idealnie wyważony, taka wzorowa pięćdziesiątka. Jedynie podpięcie przez standardowy adapter Contax Yashica sprawi, że traci na ergonomii. Można jednak się przyzwyczaić.

Obiektyw optycznie działa cuda podobne jak nokton. Podobne bo jednak to dwa kompletnie różne kawałki optyki. Obrazek jest delikatniejszy, rozmycie bardziej subtelne, kulturalne. Nokton to wariat w tle. Planar pokazuje bokeh wykonany według niemieckiej precyzji a jednak z duszą. Ostrość w obydwu obiektywach na f1.4 (oczywiście jak dobrze się ją ustawi) jest na świetnym poziomie. Jednak ustawianie ostrości lepiej idzie mi z planarem. Wydaje mi się też, że obiektyw bardziej wybacza błędy w ostrzeniu i nieostrości blisko płaszczyzny ostrości wygladają lepiej.

Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2

Nie wspomniałem o jednym obiektywie który zastąpił moją Tokinę AF 100 mm f2.8 AT-X Pro D używaną do macro. Używałem tego obiektywu już tak rzadko, że zdecydowałem się na jego sprzedaż. Jednak macro to coś co robię czasem dla przyjemności a czasem przydaje się na reportażu. Głównie na przygotowaniach (detale itp.). Na jednej z sesji plenerowych wpadła mi w ręce manualna Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2. Ustawianie ostrości manualnie przy fotografii macro jest bajecznie proste i dużo przyjemniejsze niż poleganie na AF. Za 400zł nabyłem radziecką optykę która z sony sprawdza się wysmienicie. Na poniższych zdjęciach będziecie mieć okazję zobaczyć kilka kadrów z Volny. Jeśli bokeh nie wygląda jak nie z tego świata to znaczy że to Volna.

Wnioski.

Czy kupno bezlusterkowca i wprowadzenie manualnych obiektywów coś zmieniło w mojej fotografii? Na pewno tak. Pojawiło się więcej zdjęć w których bawiłem się płaszczyzną ostrości. Dużo portretów w których to tak na prawdę bokeh był głównym elementem. Dużo wycinków kadru gdzie ostrość muskała jedynie kontury. Na pewno mocno zmienił się plener. Więcej zabawy kadrami, światłocieniem, który lepiej się obserwuje niż przez wizjer lustrzanki. Przy pracy bezlusterkowcem mam uczucie, że uczestniczę w procesie tworzenia fotografii bardziej niż dotychczas.

Post miał być początkowo bardziej zdjęciowy. Okazał się jednak mocno opisowy. Teraz mam jednak dla Was przygotowany przegląd fotografii wykonanych w tym roku przy pomocy Sony A7 i noktonem lub planarem. Zapraszam do obejrzenia, komentowania i udostępniania. Może ten wpis przyda się komuś kto zastanawia się nie tyle nad zmianą systemu co szuka powiewu świeżości w swojej fotografii. Dziękuję i zapraszam na zdjęcia.

Więcej zdjęć równiez na moim profilu na facebooku i instagramie:


Magdalena i Mateusz - reportaż ślubny Kraków

Magdalena i Mateusz - reportaż ślubny Kraków

 

 

Dłuższa przerwa na blogu spowodowana była tym, że w przypadku mojej pracy to jednak moje pary są dla mnie na pierwszym miejscu :) Na wszystkie sposoby starałem się zakończyć sezon ślubny przed świętami i udało się. Sporo mam teraz do nadrobienia i publikacji. Nigdy nie miałem tak dużo do pokazania o tej porze roku tak na prawdę. Dlatego zaczynam od materiału, który utkwił mi mocno w pamięci. Co prawda z początku sezonu, ale miejsca urzekły mnie baaardzo. Kościół Świętego Józefa w Krakowie, gdzie odbył się ślub Magdy i Mateusza sprawił, że biegłem jak oszalały przez Rynek Podgórski, żeby oddalić się od niego odpowiednio i zrobić zdjęcie świątyni w całości. Wygląda monumentalnie.
Miejsce zabawy weselnej było równie wspaniałe. Dwór w Tomaszowicach w momencie gdy pisze ten post został już zdecydowanie wpisany prze zemnie  na listę najpiękniejszych miejsc na śluby po uroczystości Kasi i Piotra, których na razie sesję plenerową możecie obejrzeć tutaj. Będzie też reportaż, ale to w najbliższej przyszłości. Tymczasem poznajcie Magdę i Mateusza.

Lokal weselny - Dwór w Tomaszowiacach
Oprawa muzyczna - Dj Sebastian Krywult
Suknia ślubna - Madonna - Kolekcja Famosa
Garnitur - Vistula


sesja plenerowa w wenecji

Kasia i Piotr - Weneckie love story

Sesja plenerowa w Wenecji

Mówią, że kto w Wenecji nie usłyszy bicia własnego serca, ten chyba go nie posiada. Coś w tym jest. Musi być. Albo to po prostu ja jestem romantyczną duszą bo to miejsce urzekło mnie od samego początku i trzymało za serce do samego końca :)

Zapraszam Was dzisiaj w ciasne Weneckie uliczki, nad kanały po których ospale snują się gondole. Towarzyszą im zawodzenia gondolierów, muzyka dolatująca z maleńkich knajpek. Knajpki te serwują najlepsze jedzenie i wspaniałą atmosferę. Niepowtarzalną, taką, że chciałoby się nie wychodzić. Turyści są życzliwi, jest ich stosunkowo nie wielu :) Może przesadzam, ale jest ich na tyle nie wielu, że udało nam się zrobić kilka fajnych zdjęć :) Pokazuję Wam tu dzisiaj tylko sesję Kasi i Piotrka. Ich dzień ślubu to osobna historia.Od początku miałem plan, że podzielę ich miłosną opowieść na dwie części. Mógłbym pisać godzinami o tym miejscu. Jeszcze dłużej mógłbym tam fotografować. Ale teraz oszczędzę wam moich umiejętności literackich i póki jeszcze się nie zniechęciliście zapraszam do kliknięcia "play" i zanurzenia się w tą opowieść.

 

 


Mavic 2 pro - import plików DNG w Capture One

Jako, że z wyjściem nowego drona od DJI pojawił się problem z importem plików DNG do Capture One przygotowałem instrukcję jak trochę okrężną drogą można to zrobić. Jestem pewien, że Phase One niebawem wypuści aktualizację dzięki której będzie to możliwe w tradycyjny sposób. Na razie jednak nie jest wspierany nowy format plików z kamery oznaczonej marką "Hasselblad". Ten parametr właśnie musimy edytować żeby trochę oszukać oprogramowanie. Z pomoca przychodzą edytory EXIF. Ja użyłem darmowego Exif pilot. Jest to sposób trochę karkołomny i w darmowej wersji ciężko będzie edytować duże ilości plików. Jest opcja wykupienia wtyczki pozwalającej na masową edycję exif. Kosztuje ona 78$ i uwazam, że lepiej poczekać na aktualizację Dji lub Phase one. Zapraszam do zapoznania się z instrukcją:

  1. Pobieramy i instalujemy Exif Pilot : https://www.colorpilot.com/load/exif.exe
  2. Znajdujemy w programie odpowiedni katalog z plikami do edycji:
  3. Klikamy na plik, w którym chcemy edytować EXIF:
    4. Problem powoduje opcja "Make" i nazwa ustawiona na "Hasselblad". Musimy kliknąć na na niej dwa razy i edytować. Możemy zmienić na przykład na "Dji" ale tak na prawdę nie ma to większego znaczenia na co zmienimy.
    5. Klikamy ok, zatwierdzamy. Plik pojawia się nam w Capture One. Prawda, że proste?
    6. Możemy już edytować go jako dng. Sposób nie jest idealny i wydaje mi się, że pliki po aktualizacji będą miały większe możliwości edycyjne. Myślę, że po prostu, że w obecnej wersji C1 nie mamy dostępnego pełnego potencjału tego RAWa. Mimo wszystko na chwile obecną i tak lepiej pracuje mi się z nowymi DNG w Capture One niż w Lightroomie. Jak widać manewr z rozpiętością tonalną mamy spory:

    7. Mam nadzieję, że pomogłem. Chętnie wysłucham waszych sugestii i pomysłów jak inaczej (sprawniej) można zaadaptować pliki z nowego mavica do C1.

Na zakończenie jeszcze efekty jakie udało mi się osiągnąć w Capture One a jakich raczej nie dałbym rady osiągnąć w Lightroomie lub Photoshopie.


Miłego dnia. Pozdrawiam


mavic 2 pro w fotografii slubnej

DJI Mavic Pro 2 - pierwsze wrażenia

Znacie to uczucie, gdy przynosicie do domu (lub dostarcza ją kurier) paczkę z nowym aparatem? Są emocje. Może to trochę gadżeciarstwo, ale każdy gdy dostaje coś nowego jest podekscytowany. Tak właśnie byłem podekscytowany gdy rok temu rozpakowywałem paczkę z Mavickiem pro.Mój pierwszy dron, wizja latania, wolności, oryginalnego kadrowania i powiewu świeżości w fotografii. I tak było. Świetna zabawa, sporo kadrów, których z ziemi nie dałoby się zrobić.

dron w fotografii slubnej

Mimo to, że jakość optyki i matrycy w mavicku pro była na wystarczającym poziomie to jednak używając równocześnie pełnoklatkowych aparatów czułem przepaść jaka dzieliła te urządzenia. Przepaść ta stała sie duzo mniejsza dzięki godnemu następcy szarego małego drona. Zapraszam Was na kilka słów o...

DJI Mavic Pro 2

Post powstaje po 1 w nocy. Swojego nowego mavicka odebrałem od kuriera jakies 12 godzin temu.  Jest to więc bardzo świeży opis moich pierwszych wrażeń związanych z nową zabawką. Albo nie do końca zabawką. Może wygląda on niepozornie przy swoich większych kolegach, jednak drzemie w nim wielka moc. Przekonałem się o tym po pierwszym locie i wtedy gdy zasiadłem do obróbki materiału z Mavicka pro 2.

Mobilność

Cały czas jest to dla mnie kluczowa cecha jaką kierowałem się przy wyborze drona. W momencie gdy kupowałem pierwszego mavicka były juz phantomy pro z calowa matrycą, które dawały świetny obrazek. Nie było to jednak urządzenie dla mnie. Jego mobilność, albo jej brak sprawiał, że w białych dronach DJI widziałem jedynie ograniczenie. Mavick, zarówno pierwszy jak i druga jego odsłona to urządzenia stawiające na mobilność. Dwójka jest tak samo rozwiązana konstrukcyjnie i właściwie składa się do takich samych rozmiarów.

Odporność

Bynajmniej nie chodzi mi tu o siłę uderzenia w ścianę jakie mavick potrafi wytrzymać. Urządzenie jest odporne na użytkownika. Dwójka jest tak naszpikowana czujnikami, że na prawdę komfortowo można poruszać się w ciasnych miejscach. Zaraz po odbiorze swojego drona pojechałem na sesję plenerową. Powstało wtedy to zdjęcie. Wierzcie mi, że czujniki z każdej strony ostrzegały mnie o wystających gałązkach i mimo, że nie miałem takiego opanowania i wyczucia lotu nowego mavicka to nic się nie wydarzyło.

mavic 2 zdjecia slubne

Kamera

To parametr zaraz po mobilności dla mnie najważniejszy. I tutaj muszę w stronę DJI przesłać ogromnego całusa :) Wiedziałem, że matryca będzie większa, wiedziałem, że Hasselblad bierze udział w tworzeniu tej kamery. Nie sądziłem jednak że to będzie tak obrazować. WOW. Poziom szczegółowości, i podatność na dowolną obróbkę kolorystyczną to jest to na co czekałem. Już wyjściowy kolor daje świetne wrażenie ciepłego i naturalnego obrazka. Jednak dopiero w programie do wywoływania RAW możemy zobaczyć jaki potencjał drzemie w tym urządzeniu i plikach, które generuje. Poniżej przedstawiam plik z 100% cropem powyższego zdjęcia. Możecie zobaczyć jak bardzo możecie się zagłębić w szczegół w zdjęciu zrobionym przez nowe dziecko DJI.

mavic 2 crop

Kolejne zdjęcie (panorama) z cropem 100%. Oczywiście mocno widać obróbkę, ale trzeba zaznaczyć, że całość wyciągana z jednego RAWa.

Tutaj możecie pobrać RAW do potestowania : https://www.dropbox.com/s/hg6ped4i511wam1/DJI_0022_1.dng?dl=0
Postaram się niebawem wrzucić więcej materiałów.

Podsumowanie

To nie recenzja. Nie traktujcie tego wpisu w ten sposób. Nie umiem takich pisać i nie lubię szablonowości. Staram się pisać jak dane urządzenie: obiektyw,aparat, dron sprawuje sie podczas pracy. Za jakiś czas dorzucę coś do tego wpisu. Musze jednak polatać, przetestować ogrom trybów jakie daje mavic pro 2, zrobić i obrobić więcej zdjęć. Na chwilę obecną wiem jednak, że jest to nazędzie do pracy. Niepowtarzalne i na odpowiednim poziomie. Dziękuję za przeczytanie tych kilku słów, mam nadzieję, że odrobinę przybliżyłem Wam to jak zmienił się nowy Mavick i że warto na niego spojrzeć.

Pozdrawiam.


Amanda i Mateusz - Ślub na zamku w Krasiczynie

Witajcie. Każdy z moich reportaży jest wyjątkowy, choć bardziej chodzi tu o unikalność ludzi. To, że zawsze współpracuję z inna parą, inni są goście, rodzice, atmosfera. W przypadku tego reportażu wyjątkowość potęguje jeszcze kilka innych czynników. Amanda i Mateusz przylecieli z USA żeby zorganizować swój wymarzony ślub na Zamku. Ten model działania akurat poznałem już wcześniej w przypadku Marisol i Piotra. Ich ślub w tym samym miejscu sprzed kilku lat możecie obejrzeć na moim blogu. Dodatkowym elementem i jak się okazało atutem była współpraca z konsultantkami ślubnymi z beautifulday.pl. Ta współpraca niesamowicie pomogła mi w odnalezieniu się w tych niecodziennych okolicznościach. Byłem pod wrażeniem jak dziewczyny spięły wszystkie elementy w całość w dniu ślubu.

Był piękny ślub w kościele obok zamku, było cudowne wesele pod gwiazdami na dziedzińcu zamkowym. Była nawet krótka sesja plenerowa (właściwie dwie bardzo krótkie) dzięki czemu mogłem porwać na chwilę moja parę i pobyć z nimi sam na sam. Materiał dosyć obszerny. Próbowałem okroić wpis pod kątem ilości zdjęć jak się dało. Ale bardziej się już nie dało :) Mam nadzieję, że nie przynudzę, obejrzycie na wdechu i klimat tego miejsca i wydarzenia udzieli się Wam tak samo jak mi. Zapraszam


Magda i Mateusz - sesja plenerowa w Krakowie

Właściwie to nie do końca sesja plenerowa w Krakowie :) Gdy przyjechałem do stolicy Małopolski to pogoda przywitała nas czarnym niebem, drzewami uginającymi się od wiatru i deszczem. Tak było w Krakowie. Skupiliśmy się jednak na okolicach, które są równie piękne i mniej uczęszczane przez turystów. Zobaczcie co wyszło z tej wyprawy z Magdą i Mateuszem. Po ostatnim zdjęciu na plaży nie zdążyliśmy dobiec do samochodu bez przemoczenia :)


para ślubna na moście sesja

Patrycja & Łukasz - fotografia ślubna Warszawa - Hotel "Groman"

Patrycja & Łukasz - fotografia ślubna Warszawa - Hotel "Groman"

Zapraszam Was na fotograficzną opowieść o Patrycji i Łukaszu. O ich dniu ślubu, szalonej zabawie weselnej i plenerze nad znajomym wodospadem. Ciąg dalszy zmagania się z noktonowym zestawem na reportażu :) Dawno już nic nie dawało mi takiej frajdy w fotografowaniu. Nie brakowało atmosfery tamtego dnia. Nie zabrakło łez na błogosławieństwie i mega zabawy weselnej. Obejrzyjcie proszę. Patrycja i Łukasz ❤

Miejsce ślubu: Hotel Groman
Muzyka : Zespół Kazuar
Suknia ślubna: Mavi - Agnes The one
Make up: Anna Żychlińska Makeup Artist


samyang 24mm 2.8 dawid mazur

Samyang AF 24mm F/2.8 SONY FE

Cześć. Pewnie większość z Was wie, że wyłuskanie kilka chwil żeby coś napisać w szczycie sezonu ślubnego to nie lada wyczyn :) Jednak zostałem wybrany przez Samyang Polska do testowania nowego obiektywu z bagnetem SONY FE: Samyang AF 24mm F/2.8.  Postanowiłem więc wypowiedzieć się na jego temat.

Budowa i waga

Waga! Ten obiektyw waży 93 gramy ! Używając go podczas ostatniego reportażu miałem ochotę sprawdzić czy na pewno mam coś podpiętego do aparatu. Zdecydowanie najlżejsza optyka z jaka miałem do czynienia. Mimo wagi i plastiku, z którego jest zbudowany sprawia wrażenie naprawdę solidnej konstrukcji. Nic nie piszczy, nie trzeszczy i wrażenie solidnej zwartej konstrukcji nie jest odczuwalne jedynie w pierwszym kontakcie.  Design tego obiektywu jest jakby wymyślony pod sony. Jak widzicie na zdjęciu głównym naprawdę to szkiełko i aparat pasują do siebie :) Minimalizm i prostota, a zarazem solidność i lekkość piórka. Tak bym podsumował ten obiektyw w kwestii technicznej :)

Zastosowanie

Zawsze miałem dylemat co zabrać na wakacje. W sensie fotograficznego :) Zazwyczaj z minimalizmem wygrywała moja torba foto upakowana sprzętem bo nie mogłem się ograniczyć tylko do jednego obiektywu. Korzystając z tego, że biorę udział w testach samyanga postanowiłem uszczuplić ekwipunek fotograficzno urlopowy i zabrałem tylko samyanga i mojego noktona 40mm ❤ . Okazało się, że noktona jak najbardziej użyłem do kadrów wieczorem w wesołym miasteczku, gdzie potrafił zrobić cuda z rozświetlonym kolorowymi żarówkami tłem. Jednak w ciągu dnia samyang nie schodził z bagnetu. Ogniskowa co prawda dosyć szeroka jednak jako szkło do fotografowania nad jeziorem gdzie często dużo się dzieje sprawdził sie idealnie. A wieczorem tak samo idealnie nadał sie do zrobienie takiego nocnego zdjęcia:

 

Ostrość

Jest w porządku. Ciężko trochę mi porównywać do innych szkieł bo pod sony mam tylko manuale. Tam albo jest mega ostro albo totalnie nie trafione :) Samyang dawał radę, ostrość już od 2.8 była akceptowalna a po przymknięciu do f4 było całkiem spoko.

ferrari
F2.8 | 1/2500 | ISO100

 

samyang 24
F2.8 | 1/60 | ISO 100

Dlaczego więc u mnie nie został.

Samyang nie został ze mną z kilku względów. Najważniejszym i takim który wygrałby z innymi aspektami "za" jest to, że ogniskowa okazała się jednak nie moja. Może musiałbym dłużej popracować z 24 milimetrami i bardziej bym się przekonał. Jednak na ta chwilę zostaję przy 35mm w sigmie art i 16mm w tokinie. Chociaż po ostatnich nowościach ostrzę sobie zęby na nowego samyanga 14mm 2.8 z AF. Ostatnio obiektyw ten poszedł w obieg do grona świetnych fotografów. Jak dostanę pozwolenie to na pewno pojawi się tu link do jakiejś recenzji nowego UWA od samyanga.

Pozdrawiam

 


sesja plenerowa w Krowiarkach i Mosznej

Kamila i Mateusz - reportaż slubny oraz sesja plenerowa w Krowiarkach i Mosznej

Kamila i Mateusz - reportaż ślubny oraz sesja plenerowa w Krowiarkach i Mosznej

Cześć. Dawno nie było nic na blogu. Ale w związku z tym, że sezon ślubny prawie "przepołowiony" to wypada coś pokazać. Zapraszam Was na reportaż i naprawdę wyjątkową, rozbudowaną sesję ślubną Kamili i Mateusza. Zwiedzaliśmy fantastyczne miejsca: Monumentalny Zamek w Mosznej, okolice Wrocławskiej Hali stulecie oraz na koniec meeega klimatyczne wnętrza Pałacu w Krowiarkach. Zaczynajmy więc.

 

Mateusz: Przygotowania i disneyowskie trampki

Disneyowskie trampki posiadała również Kamila. Bardzo fajny akcent, który wykorzystaliśmy również na sesji plenerowej; właściwie w bardziej luźnej części tej sesji.

Kamila: Detale, koty, tatuaże.

Wspominałem już, że ta dwójka wyjątkowo upodobała sobie koty i tatuaże. Ja wiem, że wydaje się, że na ślubach wszystko już było. Ale ja na prawdę czuję, że z każdym kolejnym reportażem coś mnie zaskakuje, spotykają mnie nowości i dzięki temu ciągle z taką samą ekscytacja jadę co tydzień (czasem częściej) do pracy :)

Kolejna część opowiada o zabawie weselnej. Przeżyłem tam chwile grozy o których raczej nikt nie wiedział. Nieco niżej możecie zobaczyć miejsce wesela. Piękne Ranczo nad stawem które chciałem pokazać z mniej typowej perspektywy. Jak złapałem odpowiedni kadr z pokładu mojego małego myśliwca okazało się że jestem jakieś 50cm nad drzewem :D Udało się nie lądować w lesie :) Potem była już tylko szalona zabawa. Zerknijcie co tam się działo.

No i przyszedł czas na sesję plenerową. Rozpoczynaliśmy w Zamku w Mosznej. To miejsce robi wrażenie. Zarówno sam zamek jak i zagęszczenie par z fotografami/filmowcami, które właśnie tam chcą zorganizować swoja wymarzoną sesję plenerową :) Obszar jest jednak tak duży, że bez problemu się zmieściliśmy i udało się nam zrobić ciekawy materiał. Po długiej podróży i sesji na zamku reaktywowaliśmy się w hotelu na drugi dzień. Przywitał on nas piękną pogodą z której korzystaliśmy w okolicy Wrocławskiej hali stulecia. Tamtejsza alejka pośród zielonych pergoli to świetne miejsce na sesję. Kamila i Mateusz wystąpili tam niczym król i królowa :) Pałac w Krowiarkach, który odwiedziliśmy na koniec drugiego dnia to była dla mnie wisienka na smakowitym torcie. Te wnętrza stwarzają tak niepowtarzalny, wręcz sakralny klimat, że fotografowanie tam było doświadczeniem zostawiającym mocny slad w pamięci. Nie będę przedłużał. Mam nadzieję, że oddałem na zdjęciach ta atmosferę.