quadralite reporter 200 pro ttl

Quadralite Reporter 200 Pro TTL - lampa błyskowa do zadań (nie tylko) specjalnych

Pisałem już wcześniej o tym, że używałem już wielu lamp. Maleńkich strobossów 36, które na bezlusterkowcu wyglądają jak stworzone do używania z tym zestawem. Większych standardowych spidlajtów ze stajni nikona, yongnuo, quadralite takich jak stroboss 60, nikon sb900 czy yonhnuo 685. Wreszcie używałem (wciąz używam i bardzo lubię) mocarnego Atlasa 600 od quadralite, z którym nie straszne nam południowe słońce bo przebija się on przez wszystko swoim zapasem mocy. Zawsze sądziłem, że nie potrzebuję niczego pośredniego. Że wszystkie moje strobistyczne potrzeby są spełnione. Jakże bardzo się myliłem nie testując wcześniej Reportera 200 Pro TTL. O tej lampie będzie ten wpis. Zapraszam do poczytania.

To nie jest specyfikacja

Jeśli czytałeś/aś już wcześniej moje wpisy to wiesz, że nie będzie bardzo technicznie. Będzie typowo użytkowo i praktycznie. O tym jak pracuję reporterem 200 pro, kiedy, w jaki sposób i dlaczego ta lampa a nie inna. Nie będę zagłębiał się w informacje o wymiarach, wadze, czasie błysku itp. Te informacje znajdziesz w internecie, a dla mnie szczerze powiedziawszy, są zbędne. Biorę do ręki lampę, sprawdzam wagę, rozmiar, rozmieszczenie przycisków, obsługę i już wiem, czy to sprzęt dla mnie.

I w przypadku reportera 200 pro od razu to wiedziałem. Zrobiłem kilka zdjęć podczas pierwszej edycji Quadralite masterclass i byłem pewien, że chce tę lampę. Od jakiegoś czasu mocno związałem się z modyfikatorami magmod. Jeśli magmod, to tylko spidlajt. Jeśli spidlajt to mała moc w plenerze. I tutaj wjeżdża reporter 200 pro. Cały na biało :)

Niech moc będzie ze mną (wszędzie)

Dotychczas dzieliłem moje wyjścia w plener z lampą na takie, gdzie potrzebuję wyjątkowo dużej mocy, i takie, podczas których wystarczy stroboss 60. Ostatecznie i tak brakowało mi mocy strobossa, ale noszenie dużej lampy podczas sesji bez asystenta mija się z celem. Zamiast fotografować jestem wtedy oświetleniowcem. Zamiast myśleć o kadrowaniu zastanawiam się czy wiatr nie przewróci mojego statywu z atlasem i oktą. Tak jak wspominam na swoich warsztatach zapas mocy i miękkie światło w plenerze to super sprawa. Jednak coraz częściej ląduję na sesjach sam i wtedy nie mam możliwości skorzystać z zalet Atlasa. W większości przypadków strobbos daje radę, ale żyłowanie lampy na pełnej mocy przez większość sesji nie jest fajne i skutkuje przegrzewaniem lub szybkim zużyciem energii (i palnika). Rozwiązaniem jest tutaj urządzenie mocniejsze kilkukrotnie od spidlajta takiego jak stroboss 60, pozostające wciąż w podobnym rozmiarze i z możliwością zamocowania modyfikatorów magmod. Rozwiązaniem okazał się Quadralite Reporter 200 PRO TTL.

Odkąd zacząłem używać reportera 200 pro zabieram go na wszystkie sesj eplenerowe. Wielkością jak standardowy spidlajt, mogę założyć na niego modyfikatory magmod (na zdjęciach magsphere) a mocy ma więcej niż 3 strobossy 60 :O Rozwiązanie idealne dla plenerowych strobistów. Powyżej na jednej z ostatnich sesji w Bieszczadach. Podczas odpoczynkuy i przy pracy :)

Krótkie za i przeciw

Postaram się w kilku podpunktach wymienić Wam to, co mnie przekonało do Reportera 200 pro ttl oraz to, co według mnie można by w nim zmienić.

Plusy:

  • Moc 200 Ws (porównując: stroboss 60 ma 60 Ws)
  • Wielkość. Zajmuje tyle samo miejsca co standardowy spidlajt
  • Szybkość ładowania. Lampa po błysku pełna mocą jest gotowa do kolejnego wyzwolenia już po niecałych dwóch sekundach
  • Kompatybilność. To quadralite. Wszystkie lampy i wyzwalacze pracują ze sobą bez problemu.
  • HSS bez problemu synchronizuje błusk z czasami 1/8000s
  • Wbudowany odbiornik
  • Monolityczna budowa. Nie ma dodatkowych zwisających na kablu akumulatorów. Ma wbudowany akuulator pozwalający nawet na 500 błysków pełną mocą.
  • Możliwość zamontowania różnych głowic. W zestawie mamy głowicę standardową (płaska soczewka fresnela i palnik schowany za nią), oraz z palnikiem odkrytym, świetnie nadająca się do użycia w softboxach i innech modyfikatorach, gdzie potrzebujemy światła, które dystrybuowane jest nie tylko na wprost.
  • Możliwość zainstalowania dodatkowych akcesorii: głowicy światła stałego lub zdjęcia głowicy błyskowej i połączenia ją z aku trzymanym np.  w torbie
  • Możliwośc montowania modyfikatorów magmod na lampie
  • Możliwość zamontowania lampy w uchwycie S-holder lub bezpośrednio na statywie.

Minusy:

  • Światło modelujące w przypadku głowicy standardowej jest bezużyteczne. Choć pomaga podczas schodzenia z Bieszczadzkiego pleneru po zachodzie :D

Podsumowanie

Jestem po kilku sesjach z reporterem 200 pro. Używałem go zarówno na 1/256 mocy jak i w pełnym słońcu wyzwalałem 1/1. Lampa jest bardzo uniwersalna. Daje nam możliwość pracy zarówno w jasnym słońcu w plenerze  jak i ciemnym studio wieczorową porą. Dla mnie wymogiem była możliwość zamocowania modyfikatorów magmod. Pasują one idealnie do reportera 200. To, że mam gabaryt, który mogę sam ogarnąć na sesji plenerowej to ostateczne "za" przy wyborze właśnie tej lampy. Towarzyszy mi ostatnio cały czas i jestem jej totalnym fanem. Polecam przetestować i skorzystać z promocji w sklepie Quadralite.

Jak tego używać?

Reportera możemy zamontować do dużych modyfikatorów dzięki uchwytowi quadralite s holder. Mamy wtedy dostępne mocowanie bowensa. Po wymianie głowicy na tę z otwartym palnikiem mamy idealny zestaw do błyskania dużymi softboxami. Tam, gdzie potrzebujemy by światło z  palnika wydobywało się we wszystkich kierunkach. Chwilę później możemy zamontować gumowego maggripa i mieć dostęp do całej palety modyfikatorów magmod. Dzięki nim możemy kontrolować światło jak tylko chcemy. Zobaczcie kilka kadrów z użyciem reportera 200 w plenerze :

 

Reporter 200 z modyfikatorem magmod oświetlający panią młodą z tyłu i z mojej lewej. Żeby zrównoważyć światło słoneczne z drugiej strony.
Reporter 200 ustawiony tuż za parą, aby rozświetlić obszar wokół i stworzyć światło konturowe na postaciach.
Głównym światłem było światło słoneczne. Było go jednak zbyt mało i reporter 200 pozwolił zwiększyć ilość światła padającą na parę od frontu.

wesele w sadach w albigowej

Wesele w Sadach w Albigowej – Kasia i Kamil

Znacie to? Planujecie szalenie ważną dla Was rzecz, ale zrządzenia losu krzyżują Wam plany i musicie całkowicie zmienić koncepcję. Jednak szybko okazuje się, że chyba właśnie tak miało być i nowe decyzje są strzałem w dziesiątkę. Tak było w przypadku Kasi i Kamila i ich wesela w Sadach w Albigowej. Zobaczcie!

Sady Albigowa, czyli lepiej być nie mogło!

Kasia i Kamil początkowo planowali swój wielki dzień w nieco bardziej „standardowym” miejscu. Los chciał, że padło na wesele w Sadach. I, choć oceniam jedynie z perspektywy fotografa, chyba lepiej być nie mogło. Między innymi dlatego, że Sady i Albigowa tworzą duet niezastąpiony. Sady są miejscem o niepowtarzalnym charakterze starego folwarku z historyczną stodołą z oryginalną więźbą dachową i kamienną podłogą. Z kolei Albigowa to urokliwa wieś w podkarpackiem, rozciągnięta wzdłuż rzek Sawy i Sawki, będąca świetną lokalizacją dla folwarku.  Kasia i Kamil w 100% wykorzystali atuty obydwu, wyprawiając wesele w Sadach, o którym prędko nie zapomną! A jeśli pełen emocji dzień zacznie zacierać się w ich pamięci, otworzą zdjęcia ślubne, które z wielką przyjemnością dla nich wykonałem : )

Wesele w Sadach Kasi i Kamila

Kasia i Kamil. Na co dzień mieszkają i pracują we Wrocławiu. Poznaliśmy się całkiem standardowo – przez Internet. Choć Kamil utrzymuje, że niestandardowo to on mnie znalazł i wybrał na fotografa ; ) Cieszę się bardzo!

Swoje wesele w Sadach w Albigowej zaplanowali po mistrzowsku. Był czerwony mustang cabrio, first look na świeżym powietrzu, van z Prosecco i Aperolem (zimne trunki ratowały życie przy, chyba, 35 stopniach) i przepiękne, naturalne dekoracje. Była też muzyka na żywo, tańce do białego rana pod równie białym namiotem oraz strefa relaksu z leżakami i urokliwymi girlandami porozwieszanymi pomiędzy drzewami. Wesele w Sadach było po prostu magiczne! A jeśliby satysfakcję z tego dnia zmierzyć na podstawie uśmiechów panny młodej udokumentowanych na zdjęciach, wynosiłaby z 100 000 000% : ) W tym miejscu zdarzyło mi się już zagościć przy okazji organizowania sesji stylizowanej.

Dlaczego urzekło mnie wesele  sadach

Jest wiele pięknych lokali. Macie swoje wesele ulokować w tylu fantastycznych miejscach. Z pysznym jedzeniem, pięknymi ślubnymi dekoracjami, super otoczeniem. Jednak chyba przyznacie, że nie każde miejsce na wesele ma "duszę:, klimat, buduje nastrój. A sady mają wszystko a nawet jeszcze więcej. Po szybkim secie muzycznym goście rozkoszoali się ypoczynkiem na łonie natury. Wśród drzew, na leżakach w klimacie rozwieszonych wszędzie girland. Klimat jakiego na weselu jeszcze nie spotkałem.

Albigowa, Sady i spełnione marzenia

W takim miejscu, jak Albigowa Sady spełniają się marzenia o weselu jak ze snów. Mam nadzieję, że marzenia Kasi i Kamila spełniły się właśnie tamtego dnia! Cieszę się, że mogłem być tego częścią. Kasiu, Kamilu – jeszcze raz dzięki, że zabraliście mnie w to magiczne miejsce. Dużo szczęścia dla Was!

 

Fotograf ślubny we własnej osobie: Dawid Mazur fotografia

Zespół muzyczny: SEPTEMBER

Film: Krakowska Grupa Ślubna

Dekoracje: Fabryka Ślubu

Suknia ślubna: Vogue – Salon i Pracownia Sukien Ślubnych 

Make up: Makeup&Beauty Paulina Kluz

Fryzura: Fryzownia Karolina Mach

Van z Prosecco: Prosecco Pronto

Mustang: Wedding Car

 

 

 


Voigtlander Nokton 75

Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM - moja recenzja i zdjęcia przykładowe

Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM – Słowem wstępu

Gdy zaproponowano mi przetestowanie nowego Voigtlandera Noktona 75 mm f/1.5 to sam nie wiedziałem co myśleć o tym obiektywie. Do tej pory raczej korzystałem ze standardowych ogniskowych. Nauczony jednak doświadczeniami z Noktonem 40 1.4 postanowiłem się nie nastawiać. Tak naprawdę każda ogniskowa jest dobra. Oczywiście nie do każdych zastosowań. O ile 40tka jest obiektywem bardziej uniwersalnym to 75mm od razu kojarzy się jako typowa portretówka. Mógłbym tak o niej myśleć gdyby nie to, że to voigtlander notkon. To nie są obiektywy typowe. Są wyjątkowe w każdym wymiarze. O kilku tych wymiarach chciałbym dziś opowiedzieć.

Wygląd, zdjęcia obiektywu i parametry

Obiektyw wygląda pięknie. Ekskluzywnie i dostojnie mógłbym rzec. Dodatkowo wersja srebrna, której miałem okazję używać wyróżnia się z daleka i przywodzi na myśl obiektywy z innej epoki. Vintage line w nazwie nie pojawiło się przypadkiem. Ten nokton od razu skojarzył mi się z Biotarem 75 1.5. Nie tylko ze względu na srebrny kolor, ale właśnie na identyczną ogniskową i identyczny maksymalny otwór przysłony.

Obiektyw jest mały (jak na ogniskową i swoją jasność), zgrabny, świetnie leży w dłoni po podłączeniu do bezlusterkowca sony. Posiada dokręcaną, charakterystyczną dla Noktonów osłonę przeciwsłoneczną, która poza funkcjonalnością dodaje smaku tej konstrukcji. Poniżej kilka parametrów technicznych Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM zapożyczonych ze strony optyczne.pl :

Ogniskowa: 75 mm
Przysłona minimalna: f/1,5
Przysłona maksymalna: f/16
Konstrukcja: 7 elementów w 6 grupach
Kąt widzenia: 32,6
Liczba listków przysłony: 12
Minimalna odległość ostrzenia: 0,7 m
Wymiary (średnica x długość): 62,8 mm x 63,3 mm
Średnica filtra: 58 mm
Waga: 350 g

nokton 75 1.5 w wersji czarnej i srebrnej
Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5. Obiektyw i osłona wersji czarnej i srebrnej.

 

Obiektyw na tyle zaintrygował mnie swoim wyglądem, że postawowiłem postawić go w roli modela. Poniżej możecie zobaczyć jak się w niej sprawdził. Kilka zdjęć obiektywu wykonanych przeze mnie:

 

Budowa i jakość wykonania

To jest voigtlander. Nie znajdziecie tu plastikowych trzeszczących elementów. Jakość wykonania obiektywów tej firmy stoi na najwyższym poziomie. Wszystko jest spasowane jak w szwajcarskim zegarku. Każdy element jest tam przemyślany i dopracowany. Dotykając obudowy czujemy zimno metalu i przyjemną matową fakturę. Podczas kręcenia pierścieniem ostrości wyczuwamy delikatny opór charakterystyczny dla w pełni manulanych konstrukcji. Ostrzenie tym noktonem to czysta przyjemność.

Przysłona składa się z 12 listków. Pierścień odpowiedzialny za jej zmienianie działa z wyraźnym klikiem i jest dużo węższy niż ten służący do łapania ostrości.

listki przysłony Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM
12 listków przysłony daje piękne rozmycie w tle. Fot. leicarumors.com

 

Ogniskowa

75mm bardzo przypadło mi do gustu. Często miałem wrażenie, że 85mm to trochę za ciasno i ten nokton idealnie się sprawdził jako odrobinę szerwszy zastępca 85tki. Mimo tego, że jest odrobinę szerzej obiektyw uważam za typową portretówkę. Cały czas obserwujemy w tle miękkie rozmycia jednocześnie mając super ostry obraz nawet na najbardziej otwartym otworze przysłony.

Jakość obrazu

Podobnie jak w przypadku budowy i jakości, tutaj również nokton pokazuje swój pazur. Dzięki elementowi asferycznymu dostajemy super ostry obraz na maksymalnie otwartym obiektywie. Nie zauważyłem aberracji chromatycznych. Podcza pracy pod światło obiektyw nie traci mocno kontrastu. Zobaczcie przykładowe zdjęcia na przysłonie f 1.5. Nie spodziewajcie się jednak w tle zachowania jak nokton 40mm f1.4. To nie ten charakter bokeh, ale równie piękny:

Kolor

Czy obiektyw ma wpływ na kolor? Zakłądając tego noktona, już w wizjerze widzę od razu inaczej pokolorwaną zieleń. Obiektywy przystosowane do pracy w dzisiejszych czasach, z nowoczesnymi aparatami i kamerami dają fenomenalna jakośc koloru. Oczywiście nie wszystkie, ale ten nokton produkuje barwę nie wymagającą jakiejś specjalnej obróbki. Sesja z Izą i Mateuszem, podczas której testowałem 75tkę obrabiała się w mgnieniu oka.

Zdjęcie bez obróbki kolorystycznej. Naturalny kolor skóry i zielenie o idealnej barwie to zdecydowana zaleta tego voigtlandera.

 

Bokeh

Od kiedy założyłem noktona 40 1.4 na sony a7 zostałem oczarowany tym, co może dziać się na zdjęciu w tle . Bokehowe kulki to piękny obraz i do dziś uwielbiam łapać je w kadrze. W przypadku tła z recenzowanego voigtlandera jest dużo spokojniej. Rozmycia są subtelne i nie tak zwariowane jak w przypadku 40tki. Przy ogniskowej 75 milimetrów dużo łatwiej uchwycić rozmyte tło. Nie musimy znajdować się blisko obiektu fotografowanego żeby cieszyć się malarskimi kompozycjami.

bokeh z noktona 75 1.5

Ostrzenie manualne i na techarcie

O adapterze techart pro pisałem już wcześniej. Nadal używam i nadal bardzo go lubię. Był ze mną i podczas sesji na której testowałem Voigtlandera Noktona 75 mm 1.5. Obiektyw oczywiście nie ma systemu automatycznego ustawiania ostrości. To w pełni manualne szkło z bagnetem leica m. Z przeznaczeniem do dalmierzowych aparatów leica. Oczywiście z odpowiednim adapterem można go zamocować do bezlusterkowców sony i innych. O tym też pisałem przy okazji omawiania mojego przejścia z lustrzanek na bezlusterkowce. To zdecydowanie zaleta bezlusterkowego systemu sony. Ostrzenie manualnym obiektywem z focus peakingiem to naprawdę dziecinna zabawa. Widząc rozkładającą się płaszczyznę głębi ostrości widzimy dokładnie gdzie mamy najostrzejsze obszary. Przy ogniskowej 75mm jeszcze bardziej jest to uwidocznione, bo obszary nieostre są rozmyte bardziej niż na przykład w noktonie 40mm f1.4.

Z pewnością dlatego też obiektyw radzi sobie dużo lepiej na techarcie pro niż nokton 40 1.4. Ostrość jest łapana pewnie, celnie i bez zbędnego jeżdżenia po skali. Jeśli szukacie manualnej portretówki do założenia na techarta to mogę zdecydowanie polecić noktona 75 1.5.

Zastosowanie i zdjęcia przykładowe

Dla kogo jest Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM? Z racji ogniskowej i manualnego ostrzenia myślę, że obiektyw bardzo dobrze sprawdzi się w fotografii portretowej, studyjnej. Po podpięciu go do aparatu z matrycą pokroju Sony A7RX na pewno pokazałby co potrafi odwzorowując szczegóły w wysokiej rozdzielczości. Jeśli szukacie obiektywu, który generuje wspaniały kolor, subtelny i delikatny bokeh a przy tym pozostaje ostry jak brzytwa przy maksymalnym otworze przysłony to koniecznie sprawdźcie tego Noktona. Pozdrawiam i zapraszam na kilka zdjęć, które miałem okazję nim wykonać.


pani młoda na wieczornej ślubnej stylizowanej sesji w sadzie

Stylizowana sesja w sadzie - Iza i Mateusz

Dziś wiem, że ten wpis ze stylizowaną sesją ślubną zostanie na moim blogu na zawsze. Będzie przypominał mi ten czas, w którym przyszło nam żyć. Czas, w którym co dzień spotykaliśmy się z ograniczeniami, obostrzeniami, ich znoszeniem, po czym wprowadzaniem nowych. Czas, w którym byłem głodny fotografowania jak nigdy. Czas, który pokazał mi, że zawsze można stworzyć coś z niczego tylko dzięki dobrej organizacji i dobrym ludziom. Takich ludzi spotkałem na swojej drodze. Postanowiliśmy zorganizować wspólnie ciekawy projekt fotograficzny w postaci stylizowanej sesji ślubnej i myślę, że się udało. Dziś zapraszam Was na sesję w sadzie na Podkarpaciu. Miejscu, które pachniało wiosną i spokojem. Dzięki Izabeli i Mateuszowi również miłością. Dziś też chciałbym jeszcze raz podziękować ludziom, którzy zaangażowali się w ten projekt i dzięki którym stylizowana sesja ślubna w sadzie doszła do skutku.

Nasza para: Izabela (instagram, facebook) i Mateusz
Miejsce stylizowanej sesji: Wesele w sadach (instagram, facebook)
Stylizacja sesji, dekoracje, kwiaty, wianek - Fabryka ślubu (instagram, facebook)
Suknia ślubna: Maybee (instagram, facebook)
Garnitury: Vito Gianni  (instagram, facebook)
Video z backstage: Rafał Mazur (instagram, facebook)

wiosna w sadzie podczas sesji ślubnej

Czy to dobry czas na sesję stylizowaną?

Jak wielu fotografów i osób z branży ślubnej trochę dotknęła mnie obecna sytuacja. Momentami czułem jakąś taką bezradność, z którą ciężko było sobie poradzić. Śluby, które się przekładają, pary, u których w głosie słyszę smutek i podobną bezradność jak moja. Przykre. Głównie dlatego, że nie mam na to wpływu. Nie zależy to ode mnie i nie mogę nic zrobić, żeby jakoś zmienić obecną sytuację. Mogę czekać, mieć nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy. I tak czekałem. Miałem czas na zamknięcie wszystkich niedokończonych tematów. Takich, na które nie miałem czasu, albo nie chciałem mieć, bo dużo większą przyjemność dawało mi fotografowanie i obróbka zdjęć. Gdy jednak zrobiłem wszystkie zaległe rzeczy, okazało się, że nadal mam czekać. A czekanie w bezczynności, w dodatku z ograniczeniem swobodnego poruszania się i życia może być dużo gorsze od nadmiaru pracy i obowiązków. Myślę, że wszyscy zdążyliśmy już się o tym przekonać. Nie zamierzałem siedzieć bezczynnie. Wtedy nie myślałem jeszcze o stylizowanej sesji ślubnej w sadzie. Zastanawiałem się jak wypełnić lukę po braku ślubów, ludzi, obcowania z nimi. Widziałęm, że tę lukę wypełnić muszę fotografiami.

lampiony na stylizowanej sesji ślubnej

wiosenny wianek panny młodej - detal na stylizowanej sesji zdjęciowej

sesja wiosenna

Fotografować za wszelką cenę czyli m.in. o stylizowanej sesji fotograficznej słów kilka

Postanowiłem się nie poddawać. W czasie epidemii uruchomiłem biznes związany z fotografią komercyjną, zaczęli się pojawiać pierwsi klienci, pierwsze zlecenia. Był to jak dla mnie plus tego czasu. Sytuacja zmobilizowała mnie do stworzenia czegoś, o czym myślałem od dawna, ale nie było na to czasu i wymaganej energii. Dziś wiem, że będzie to dobry sposób na odrywanie się co jakiś czas od fotografii ślubnej na rzecz zleceń komercyjnych. Dla mnie również interesujących, bo nadal związanych ściśle z aparatem i kreatywnym tworzeniem. Nie wspominając dywersyfikacji, o której tak wiele osób dziś mówi. Teraz dopiero dowiedziałem się jak potężne i potrzebne jest to narzędzie.

Druga rzecz, jaka dała mi trochę radości i frajdy w tym czasie a związana była również z fotografią to... wschodzące słońce. Przez jakiś czas prawie codziennie budziłem się przed świtem, pakowałem drona do torby i ruszałem w plener. Fotografowałem krajobraz i obrazy malowane na nim przez wschodzące słońce. Dzięki temu mogłem zakosztować przestrzeni i wolności. I to pomagało, bardzo. Ale nie dawało mi tego uczucia, jakie towarzyszy fotografowaniu ludzi. Szczególnie możliwość fotografowania tych zakochanych, świeżo po ślubie, z błyskiem w oku, który towarzyszy wszystkim nowożeńcom. Totalny przypadek sprawił, że taka możliwość się pojawiła. Trzeba było jedynie odrobinę jej pomóc. I tu zrodził się pomysł stylizowanej sesji fotograficznej będącej realizacją pleneru ślubnego na Podkarpaciu.

Fabryka produkująca śluby

Jak wspominałem, zaczęło się od totalnego przypadku. W jednym z moich zdjęć krajobrazowych oznaczyłem fanpage, którego administratorem był Tomek. Zdjęcie spodobało się mu i udostępnił je u siebie. Podziękowałem i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że też pracuje w branży ślubnej i razem z Magdą prowadzą Fabrykę Ślubu. Zajmują się dekoracjami, florystyką, właściwie wszystkim, co związane ze ślubem. Zeszliśmy oczywiście rozmawiać na temat obecnej sytuacji, która dla nas wszystkich nie jest najkorzystniejsza. Od słowa do słowa wpadliśmy na pomysł: Zrobimy sesję stylizowaną. Miało być na łonie natury, w przestrzeni, która da ludziom poczucie obcowania z przyrodą. Niebawem rozpoczynał się maj, sady kwitły pięknie, więc nie mogliśmy wybrać inaczej jak wiosenna sesja w sadzie. Sesja odbędzie się w kwitnącym białym sadzie drzew owocowych. Nie zastanawiając się długo zadzwoniłem do najwspanialszego znanego mi sadu (ok, nie można zadzwonić do sadu. Zadzwoniłem do Pauliny)

bukiet ślubny w stylizowanej sesji fotograficznej

dekoracje na ślubnej sesji stylizowanej

krzesła ślubne na wynajem do sesji

stylizacja wiosenna do sesji ślubnej w sadzie

Wesele w sadach

Paulina i Alicja stworzyły wspaniałe miejsce. W Albigowej dzięki nim powstał projekt Wesele w Sadach. Miejsce, gdzie można cytuję:

"Zapomnieć o  samochodach, leżeć w hamaku, głaskać konie, tańczyć boso na trawie, móc zrywać jabłka z drzew, i skraść komuś całusa w porzeczkach."

Odwiedzając to, miejsce przekonałem się, że tekst na ich stronie jest całkowicie prawdziwy. Jest tam tak spokojnie, że chciałoby się tam zostać na cały dzień. Przechadzać się między obielonymi drzewami, słuchać ptaków, wiatru... rozmarzyłem się. Ale marzy się tam równie łatwo i przyjemnie. To miejsce na wesele jest tak bardzo inne od tych, które wymieniałem w moim ostatnim wpisie o miejscach na wymarzone wesele na Podkarpaciu. Nie twierdzę, że domy weselne, których spotykamy zazwyczaj, są złe. Po prostu w sadach funkcjonuje się inaczej. Znacznie wolniej, spokojniej. Wesele w sadach to idealne miejsce na wesele w stylu slow na Podkarpaciu. W momencie gdy piszę ten post, jeszcze nie miałem okazji pracować z aparatem w sadach. Jednak gdy Alicja otworzyła przede mną wielkie drzwi stodoły na wesele poczułem to "coś". Coś w stylu "w tym miejscu zrobię kiedyś wspaniałe fotografie ślubne". Inne i wyjątkowe, bo w całkowicie innych realiach. Dosyć niespotykanych jak na nasze Podkarpackie warunki. Nie ukrywam, że w mojej okolicy brakuje mi takich miejsc, dlatego sady i stodołę kupuję w całości jako miejsce na wesele w stylu slow, rustykalnym czy boho. Poniżej zobaczyć możecie weselną stodołę, o której wspomniałem. Okazało się, że Alicja również fotografuje. Tworzy świetne reportaże, nie tylko ślubne. Dzięki niej mogę Wam pokazać jak się prezentuje to wyjątkowe miejsce:

wesele w sadach - stodoła na wesele podkarpackie

Sesja ślubna musi zawierać czynnik ludzki

Nie ważne, że to jest sesja stylizowana. Ta sesja z założenia miałą opowiadać o ludziach. Stylizacja miałabyć dodatkiem. I tu musiało być autentycznie: uczucie, emocje. Nie chciałbym stawiać przed obiektywem przypadkowej dwójki ludzi. Bardzo chciałem parę, która wpisze się w tę historię i nada jej autentyczności. Czy może być bardziej pasująca para niż taka, która dwa dni po naszej sesji wzięła ślub? Można więc powiedzieć, że nasza sesja w sadzie okazała się niejako sesją przedślubną. Taka para, która swój ślub kościelny oraz wesele musiała przenieść na przyszły rok przez tę cholerną pandemię (tak, napisałem cholerną na blogu). Rozmawiając z nimi przed i podczas sesji czułem jakąś taką... solidarność. Chcieli się w to zaangażować równie mocno jak reszta naszej ekipy. Pracowało się z nimi bajecznie. Jeśli bierzecie ślub w 2020 roku to może taka kameralna stylizowana sesja ślubna i intymny ślub to właśnie rozwiązanie dla Was. Zobaczcie jaka piękna pamiątka powstała z tej sesji w sadzie.

para młoda na wiosennej sesji stylizowanej

Maybee teraz jakaś suknia i garnitur...

Mieliśmy już stylizację i miejsce. Mieliśmy naszą parę, której ślub ucierpiał od wirusowych obostrzeń i pasowała jak ulał do tej sesji w sadzie. W stylizowanej sesji ślubnej nie mogło zabraknąć sporej ilości detali, profesjonalnych usługodawców i .... Potrzebowaliśmy ich w coś ubrać. Dosłownie. Miała to być przecież stylizowana sesja zdjęciowa do tego ślubna. W kwestii sukni od razu wiedziałem do kogo się zwrócę. Maybee to jak pisze Magda, założycielka i pomysłodawczyni salonu: "Unikalne atelier dla świadomej panny młodej". Nie będę rozpisywał się na temat sukien ślubnych. Jeśli czytają to kobiety, to po prostu wejdźcie i zobaczcie, że suknia ślubna może być (znowu cytat z Maybee) "pięknym ubraniem, a nie przebraniem". Gdy Iza wysłała mi zdjęcie z przymiarek w tej boho sukni ślubnej to miałem ciarki. Wiedziałem, że już mamy naszą idealną suknię.

W kwestii garniturów (bo mieliśmy aż 2!) połączyliśmy siły z Rzeszowską firmą Vito Gianni. Podczas sesji w sadzie Mateusz wystąpił w dwóch "odsłonach": jasnej i ciemnej. Możecie wszystko zobaczyć na zdjęciach z naszej stylizowanej sesji. Mimo panującej teorii, że pan młody jest niejako dodatkiem do pani młodej podczas sesji, Mateusz swój czas przed obiektywem wykorzystał wyśmienicie.

portret panny młodej podczas stylizowanej sesji ślubnej

wiosenna stylizowana sesja ślubna

Jak sfotografować idealną sesję stylizowaną

Gdy już wszystko było prawie gotowe, Magda i Tomek kończyli stylizację naszej sesji, Iza i Mateusz przyjechali z piękną suknią i garniturami czułem, że z minuty na minutę jestem pod coraz większą presją. Teraz ja miałem zadanie do wykonania. Musiałem to wszystko sfotografować. Zawsze jestem krytycznie nastawiony do własnych zdjęć, jednak fotografowanie w takich okolicznościach i z tymi ludźmi nie mogło się nie udać. Nawet pogoda, która od rana nie wyglądała obiecująco, tuż przed sesją w sadzie zaczęła się klarować i nad nami pojawiło się słońce.

Po tym lekkim wprowadzeniu zaproszę Was na film, który przygotował mój brat Rafał. Wsłuchajcie się w dźwięk ptaków na początku, popatrzcie na sady i to jak wyglądała nasza ślubna sesja stylizowana od kulis. Potem przejdźcie do reszty zdjęć z sesji w sadzie. Obejrzyjcie. Potem czekam na Waszą opinię w komentarzach ;)

A, i pamiętajcie: #wszystkobedziedobrze

panna młoda podczas sesji w sadzie

wiosenna sesja ślubna w sadzie

panna młoda w stylizacji wiosennej

stylizowana sesja ślubna w sadzie

boho suknia panny młodej podczas wiosennej sesji stylizowanej

sesja w sadzie

ślubna sesja w sadzie

sesja stylizowana inspiracje

sesja stylizowana w sadzie o zmierzchu


MagMod - idealne modyfikatory światła błyskowego

Nie zawsze mogłem mieć asystenta na sesjach. Zawsze jednak chciałbym mieć możliwość wpływania na klimat sesji przy pomocy światła błyskowego. Musiałem wymyślić coś, co będzie kompaktowe, z HSSem, wystarczająco mocne i dawać ciekawe możliwości pod kątem modyfikatorów. Wtedy trafiłem na film Two Mann Studios, w którym bawią się jakimiś gumowo magnetycznymi nakładkami na lampy. I to był strzał w dziesiątkę. Poznałem wtedy modyfikatory MagMod.

Obejrzyjcie ten film. Tej dwójce należy się osobny wpis a tak naprawdę można by o nich napisać książkę. Byłaby to fantastyczna opowieść o rodzinie, podróżach, kreatywności, reportażu, błysku. Myślę, że w tej dokładnie kolejności. Poznałem ich niedawno podczas konferencji boring workshop 4 w Warszawie. Wspaniali ludzie, genialni i kreatywni fotografowie. Stwierdziłem, że skoro takie sławy używają tych modyfikatorów, to musi coś w tym być.

Modyfikatory światła błyskowego MagMod.

Pierwsze wrażenie po obejrzeniu kilku filmów na kanale MagMod na Youtube? Lekki szyderczy uśmieszek na twarzy i w głowie myśl "to nie może tak działać". Kawałek gumy przyczepiony do lampy nie da takich efektów. Lampa w pełnym słońcu, umieszczona kilkanaście metrów od pary, czas 1/8000 i widoczne na nich światło? Dzięki gumowej nakładce? W dodatku śmiesznie wyglądającej. To nie może tak działać. Ale nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził. Bardzo chciałem przetestować te zabawki. Dziś chcę opowiedzieć Wam o mojej przygodzie z MagModem.

rodzina modyfikatorów magmod

MAGGRIP

Podstawą i głównym elementem jest MagGrip. Gumowa opaska na lampę z dwoma magnesami neodymowymi. Brzmi banalnie, ale zachwyca swoją skutecznością. Żeby nałożyć opaskę na lampę potrzeba użyć sporo siły. Podobnie jest z zakładaniem modyfikatorów. Mają one podobnie jak MagGrip magnesy neodymowe, które po złączeniu nie maja prawa puścić. Musicie mocno pociągnąć, aby zdjąć modyfikator z lampy. Z drugiej strony jest to na tyle łatwe, że zmiana modyfikatora trwa sekundę. I to jest właśnie główna zaleta tego systemu. Możliwość szybkiego działania. W jednej sekundzie mam założony Maggrid, MagGel i czerwony filtr a sekundę później już błyskam rozproszonym światłem przy użyciu MagSphere. Druga zaleta to super solidność. Widać, że to sprzęt stworzony do użycia na wielu sesjach. Wytrzymały i zrobiony w bardzo przemyślany sposób.

modyfikator-maggripMAGBEAM KIT

Na pierwszy ogień poszedł zestaw, który najbardziej mnie intrygował. Gumowy rozkładany kołnierz. W nim soczewka fresnela lub powiększająca. W zależności od potrzeb może różnie przetworzyć światło. Jeśli założysz soczewkę (MagBeam Tele Lens) powiększającą skupi światło z odległości nawet kilkunastu metrów w samo południe i mocno zwiększy jego moc. I to nie jest chwyt marketingowy. Nie patrzcie w rozłożonego na maxa Tele Lensa gdy błyska, bo nawet minimalna moc lampy działa wtedy jak granat błyskowy.

MagBeam może działać też w wersji Wide Lens. Soczewka fresnela i metalowe blaszki z pakietu MagMask dają możliwość nadania kształtu snopowi padającego światła. Najprościej będzie jak pokażę Wam mój ulubiony efekt scenicznego reflektora przy użyciu najprostszej blaszki z zestawu MagMask Standard Set.

zdjęcie z wykorzystaniem magbeam wide

MAGSPHERE

Drugi modyfikator, który zakupiłem. Również podchodziłem sceptycznie. Nauczony doświadczeniami z dużymi softboxami byłem pewien, że mała gumowa nakładka nie da mi zadowalającego efektu. I znów zaskoczenie. Ten modyfikator naprawdę rozprasza światło. Dodatkowo ma wbudowane miejsce na umieszczenie plastkigowego filtra żelowego. Możemy więc dodać trochę koloru do naszego światła. Oczywiście nie jest to metrowy rozpraszacz i studyjna lampa, ale na potrzeby plenerowe naprawdę okazuje się bardzo przydatny. Zobaczcie jak dzielnie towarzyszył mi podczas sesji.

MAGBOUNCE

Przyznaję, że w pracy z magbounce mam najmniejsze doświadczenie. Jednak na tyle ile miałem możliwość testowania go sprawia wrażenie, że używamy większej lampy niż w rzeczywistości. Odbija światło lampy skierowanej do góry w taki sposób, że mamy wrażenie jakbyśmy pracowali dośćdużym softboxem. Do tego jest praktycznie niezniszczalny podczas normalnego użytkowania.

MAGGRID

Ten mały plaster miodu pozwala nam na zabawę wąskimi snopami światła. Bardzo ukierunkowane światło pada dokładnie tam gdzie chcemy. Przy użyciu z MagGel mamy do dyspozycji snop światła w dowolnym kolorze. Najlepiej będzie to zobrazować na zdjęciach, które wykonywaliśmy podczas ostatniej edycji warsztatów. Zdjęcia znajdziecie na końcu wpisu:

MAGSNOOT

Magsnoot to nic innego jak strumienica. Zasada działania podobna jak przy MagBeam Tele. Rozkładając coraz bardziej gumowy kołnierz uzyskujemy jeszcze bardziej skupione światło niż w przypadku MagGrid. Idealny modyfikator do wyizolowania pewnych elementów przy pomocy światła. Można stosować MagGel aby pokolorować naszą wąską strugę fotonów.

MAGGEL

Zawsze wydawało mi się, że kolorowe żele do lamp to tylko kawałki folii i nie warto wydawać na nie więcej niż kilkanaście złotych. W przypadku MagGel dostajemy coś całkowicie odmiennego. To prawdziwy produkt premium. Filtry są twarde, grube, a kolor jaki dają jest tak soczysty , że postanowiłem swoje nowe zdjęcie profilowe oprzeć głównie na filtrach z zestawu MagGel.

MAGBOX SYSTEM

Na koniec flagowy produkt od MagMod. Softbox oktagonalny w plener. 60cm średnicy, wygodne montowanie na statyw, pochylanie przy użyciu niezawodnego przycisku, genialny sposób montowania lamp, świetny materiał rozpraszający. Poza tym ta okta jest zbudowana tak, że będziecie ją dla przyjemności składać i rozkładać. Przemyślany w każdym najmniejszym detalu. System oparty na magnesach neodymowych sprawdza się wyśmienicie. Ogromnym atutem MagBoxa jest możliwość stosowania filtrów kolorowych. Dedykowane filtry umieszcza się tuż za palnikiem lampy (albo lamp bo do magboxa możemy zamontować 2 lampy!) a wymiana ich jest bajecznie prosta. Gdy pierwszy raz zobaczyłem prezentację tego softboxa zastanawiałem się za co miałbym płacić pokaźną sumę? Przecież softbox tej wielkości i uchwyt na lampę systemową miałbym za maksymalnie 200-300 zł. Gdy miałem okazję wziąć w ręce MagBoxa już wiedziałem dlaczego jest droższy od konkurencji.

Dodatkowym atutem jest sposób zapakowania systemu MagBox. Umieszcza się go w super przemyślanej twardej tubie transportowej. Z jednej strony mamy softbox, z drugiej akcesoria i system montowania. To trzeba zobaczyć żeby wiedzieć o czym mówię.

Jak wykorzystuję modyfikatory MagMod

Jak widzicie jest sporo opcji. Każda z nakładek MagMod daje inny efekt, dla każdej można znaleźć zastosowanie w różnych fotograficznych sytuacjach. Poniżej chciałbym podać kilka przykładów z objaśnieniami jakich użyłem modyfikatorów.

Wykorzystanie modyfikatorów MagMod w fotografii ślubnej.

Jako fotograf ślubny najwięcej mam do powiedzenia właśnie w kwestii używania lamp i modyfikatorów na ślubach. Rok z MagModem mogę uznać za turbo kreatywny. Starałem się wymyślać nowe rzeczy, używać lamp w różny sposób i dzięki temu powstało kilka ujęć, które lubię i na nich chciałbym pokazać Wam jak ja używam modyfikatorów MagMod.

 

Zdjęcie z użyciem magsphere, oraz MagBeam Wide z okrągłym MagMask.
Para oświetlona przy pomocy MagBean Wide i okrągłej blaszki MagMask.
Para podświetlona MagSphere z ciepłym filtrem MagGel. Krzew przez który robiłem zdjęcie oświetlony jest lampą z MagGrid i fioletowym filtrem MagGel.
Bardzo prosty setup oświetleniowy. Światło pada z lampy z nakładką MagBeam Wide z okrągłą blaszką MagMask.

Wykorzystanie modyfikatorów MagMod w fotografii portretowej.

Podczas warsztatów MagMod był jednem z naszych partnerów. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora firmie Next77 oraz firmie Quadralite moi warsztatowicze mieli możliwość poznać i przetestować modyfikatory i lampy. Zorganizowałem podczas jednego terminu również sesję portretową. Krótką, ale kreatywną. Chciałem żebyśmy wykorzystali różne modyfikatory, maksymalnie dwie lampy. Bez profesjonalnego studia daliśmy radę uzyskać takie efekty podczas sesji z Asią:

Dwie lampy po prawej i lewej stronie z nakładkami MagGrid i kolorowymi filtrami MagGel

Jedna lampa z nakładką MagGrid.

Dwie lampy z nakładkami MagGrid i kolorowymi filtrami MagGel.

Dwie lampy. Główne światło to nakładka MagBeam Wide z blaszką MagMask z kształtem wąskiego paska. Po lewej stronie fotografa lampa z MagGridem dla zaznaczenia konturów modelki.

Główne światło to lampa w softboxie MagBox. W tle lampa z nakładką MagBeam Wide z blaszką z kształtem kilku pasków pionowych.

MagBeam Wide z okrągłą blaszką MagMask sprawdza się również jako oświetlenie główne w portretach.

Wykorzystanie modyfikatorów magmod w fotografii produktowej.

Wprawdzie dopiero niedawno uruchomiłem projekt zajmujący się fotografią produktową i komercyjną ( HotFramed Studio ) i nie zobaczycie w moim portfolio zbyt dużo zdjęć produktowych z użyciem modyfikatorów MagMod. Jednak czas izolacji w jakim przyszło nam ostatnio żyć skutkuje tym, że fotografuję wszystko wokół. Wykorzystuję do tego modyfikatory MagMod, bo kreowanie oświetlenia do fotografii produktowej jest bardzo wygodne. Wcześniej nie wyobrażałem sobie fotografowania produktów lub żywności bez lamp ze światłem modelującym. Z modyfikatorami magmoda okazuje się, że całkiem szybko udaje mi się uzyskać porządane efekty. Zobaczcie na kilku przykładach:

Magbox jako światło główne/wypełniające i lampa z MagGridem dodająca powierzchni chleba połyskującej faktury.

Jedna lampa z MagGridem

Dwie lampy z MagGridami po dwóch stronach obiektywu

Dwie lampy z MagGridami.

Magbox jako światło główne, maggrid dodający połysku i MagBounce rozbijający cienie naprzeciwko softboxu.

Podsumowanie

Przez te kilka lat fotografowania cały czas towarzyszył mi błysk i narzędzia do jego modyfikowania. Jedne mniej, drugie bardziej obdarzyłem sympatią. Bardzo lubię moje duże okty z mocnym błyskiem Atlasa 600. Jednak w kwestii mobilności nic nie dało mi tyle satysfakcji i swobody co modyfikatory MagMod. Używanie ich to czysta przyjemność i zaskoczenie przy każdej klatce gdzie efekty były dużo lepsze niż się spodziewałem. Już nie mogę się doczekać kolejnych reportaży gdzie będę dzięki nim budował ciekawe setupy oświetleniowe. Obiecuję podzielić się nowymi zdjęciami w kolejnej części tego wpisu, czyli pokazaniu fotografgii z opisem ich wykonania. Pozdrawiam


Lampa błyskowa - jaką wybrać i dlaczego Quadralite

Błysk⚡ I wszystko się zmienia. Kolor, światło, cień: to elementy, na które mamy ogromny wpływ pracując jako fotografowie. Kwestia jak potrafimy na nie wpływać i jakie narzędzia wybierzemy do naszych działań. Podczas mojej 10-letniej pracy jako fotograf bardzo szybko zacząłem korzystać z dodatkowego oświetlenia błskowego. Błysk po prostu mi się podobał. Początkowo tylko taki odbity od sufitu/ściany lub przepuszczony przez wielki softbox. Do tego, że ostre światło często daje większą frajdę niż miękkie oraz że da się błyskać prosto w twarz, doszedłem dużo później.

błysk na drugą kurtynę

Po co mi światło błyskowe?

Do czego tak naprawdę potrzebujemy błysku? Czy świadomie go używamy? Czy wiemy której lampy, z jakim modyfikatorem powinniśmy użyć w danej sytuacji? Jestem zdania, że wiedzę na temat błyskania zdobywamy metodą treningu. Możemy przeczytać od deski do deski "Z pamiętnika lampy błyskowej", ale gdy staniemy przed daną sceną, której Joe McNally nie opisał, będziemy zdani na siebie. Będziemy musieli szybko zareagować. Wybrać narzędzie, założyć modyfikator, ustawić moc, skierować palnik i wyzwolić migawkę. I to od naszego doświadczenia ze światłem błyskowym zależeć będzie, co zobaczymy na wyświetlaczu naszego aparatu (zakładam, że macie wyświetlacze. Przy fotografach bez wyświetlaczy czuję się jak mały żuczek).

Przejdę do meritum. Światła błyskowego nie używamy do tego, aby było jaśniej. Pośrednio oczywiście tak. Niechciałbym jednak abyście swojego spidlajta używali jako żyrandola, kt.ory wędruje nad Wami i możecie go zapalić lub zgasić.

Czasem jednak jest tak ciemno, że musimy pracować bez lampy.

Dziś po kilku latach wiem nie wiele więcej, ale z pełną świadomością mogę powiedzieć "Nie idźmy tą drogą". Myślmy o naszej lampie nie jak o urządzeniu, które daje światło, ale takim, które je kształtuje. Co ciekawe lampa kształtuje również cień. Mając odwróconą do nas modelkę, nieruchomy aparat na statywie i możliwość manewrowania statywem z lampą mamy wiele możliwości na wykonanie różnych zdjęć. Dostając możliwość założenia dowolnego modyfikatora na lampę, te możliwości rosną wręcz wykładniczo.

różne typy lamp błyskowych firmy quadralite
Różny typy lamp błyskowych, których obecnie używam. W temacie sprzętu do błyskania cały czas jest u nie rotacja. Dlatego dziś prawdopodobnie którąś z lamp zniknęła z mojej torby a pojawiła się inna.

Duża lampa błyskowa z akumulatorem na sesję plenerową

Zanim zdecydowałem się na błyskanie dużą lampą w plenerze zrobiłem spory rekonesans wśród dostępnych opcji. Nie przetestowałem wszystkich dostępnych lamp. Nie osobiście i bezpośrednio. Ale jestem z tych, co zanim wydadzą na coś pieniądze, muszą przeczytać internet o danym produkcie/usłudze. Tak też było zawsze z lampami. Zawsze moje wybory były poparte rozmowami z ludźmi, przeczytanymi testami i recenzjami. Moja przygoda z dużymi lampami zaczęła się od firmy z nagłówka. Quadralite. Mój pierwszy produkt od Quadralite to lampa Quantuum DualPower R+ 600. Duża, ciężka, błyskająca z mocą 600Ws, z dopinanym akumulatorem. Do tego statyw. Jakby tego było mało dokupiłem softbox oktagonalny w rozmiarze 150cm... I chciałem to zabierać w plener...

Bez asystenta nie podchodź

użycie okty 150cm na sesji plenerowej
Jedna z nielicznych sesji plenerowych na których używałem softboxa oktagonalnego 150cm średnicy. Widać jednak jaki efekt miękkiego światła można dzięki niemu osiągnąć pracując w pełnym słońcu które para miała za plecami.

To nie mogło się udać. Zestaw był za duży i za ciężki nawet dla oświetleniowca. A kupowałem Quantuuma z myślą zabierania go w plener samodzielnie. Fotografując i nosząc to. Dacie wiarę? Przygoda z quantuumem skończyła się na jego użytkowaniu w domu, na kilku sesjach komercyjnych , i może dwóch sesjach ślubnych w plenerze. Nie zrozumcie mnie źle. To świetna lampa. Jednak nie koniecznie na sesję gdzie sporo się przemieszczamy i nie koniecznie z modyfikatorem który sobie wymyśliłem. Niemniej jednak daje wspaniałe światło z tą oktą. Miękkie jak futerko, z powtarzalną mocą i barwą. Musiała jednak poszukać nowego właściciela a ja postanowiłem szukać czegoś zamkniętego w jednej obudowie: lampy o budowie monolitycznej.

Wtedy popełniłem jeden z nielicznych złych wyborów w mojej błyskowej historii. Zdecydowałem się na chińską lampę NicePhoto. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało super: Monolit, 600Ws, ledowe światło pilotujące i HSS. W tamtym czasie to właśnie synchronizacja z krótkimi czasami otwarcia migawki była mi najbardziej potrzebna w plenerze. Lampa NicePhoto co prawda synchronizowała się z czasami poniżej 1/250s, ale tylko gdy pracowała na pełnej mocy. A to już nie było takie "nice". Zwróciłem ją zaraz po kupnie.

Quadralite Atlas 600

Pojawiło się wtedy u mnie urządzenie, które odmieniło moją fotografię. Przede wszystkim plener. Quadralite Atlas 600Uwielbiam do dzisiaj. Za jego moc (również 600Ws), niezawodność, zapas energii, powtarzalność temperatury błysku i jego mocy. Do tego wygląda pięknie, ma świetnie działający HSS i jest mega wytrzymały. Spadł mi już kilka razy, będąc zawieszonym na statywie i z przymocowanym softboxem. Powiecie, że to kiepska informacja dla ewentualnych kupujących? Nie. Bo Ja jej nigdy nie sprzedam.

lampa plenerowa z akumulatorem quadralite atlas 600
Lampa plenerowa z akumulatorem Atlas 600 firmy Quadralite. Błysk o mocy 600 Ws, pojemny akumulator, intuicyjna obsługa, HSS, światło modelujące. Uwielbiam zarówno w plenerze jak i studio.

Quadralite Atlas 600 ma mocowanie bowens. Tak jak większość lamp i modyfikatorów studyjnych. Jednak mimo, że moja okta 150cm do niego pasowała, to nadal był to ogromny gabaryt. Postanowiłem pomniejszyć mój zestaw do świecenia i znalazłem wtedy softbox Phottix Raja deep octa 80cm o którym już kiedyś pisałem. Głęboki softbox oktagonalny z charakterystycznym światłem. Miękkim, ale charakternym przez jego głębokość. Tak naprawdę ten zestaw towarzyszy mi do dzisiaj gdy potrzebuję dużej mocy w plenerze. Dzięki swojej mocy daje dużą dowolność w kwestii planowania sceny. Nie martwię się o światło słoneczne, za krótkie czasy synchronizacji itp. Po prostu ustawiam przysłonę i czas odpowiedni do warunków i dodaję do tego błysk lampy. Proste. Ale nadal ciężko pracować tak w pojedynkę.

atlas 600 i phottix raja deep octa na sesji
Tak wygląda zestaw, którego używam najczęściej w plenerze gdy potrzebuję mocnego miękkiego światła. Quadralite Atlas 600 i Phottix Raja Deep Octa 80

Małe lampy błyskowe - błyskanie na sali i mała lampa w plener z HSS

Tekst, który napiszę dziś jutro pewnie będzie nie do końca aktualny. To dlatego, że największa rotacja sprzętowa odbywa się u mnie właśnie w kwestii małych lamp. Gdy pracowałem na nikonie korzystałem z systemowych niezawodnych lamp Nikona sb900 i sb910. Z nikonem używałem również z powodzeniem Yongnuo YN685. Były tanie (Yongnuo oczywiście) i nie bolało jak podczas wesela ktoś trącił statyw z lampą. Przechodząc na Sony musiałem szybko się zdecydować.

Quadralite Stroboss 60S i Stroboss 36S

Wszedłem w rodzinę lamp Quadralite. Kupiłem dwie sztuki większych Quadralite Stroboss 60S i dwie mniejsz Quadralite Stroboss 36S. I tutaj muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z małymi lampami Quadralite nie wyszło dobrze. Nie było z winy samych lamp. Lampy działały bardzo dobrze: mają intuicyjne menu, HSS sprawdza się świetnie, są solidne i dobrze wykonane. Problemem były stopki multi interface. To ogromnie delikatny element. Są plastikowe, mają maleńkie wystające piny i trzeba na nie bardzo uważać. O ile montując lampy na sankach aparatu można jakoś przeżyć i ich nie uszkodzić, o tyle montowanie w uchwytach na statywach wykorzystując stopkę lampy prędzej czy póżniej skończy się uszkodzeniem tejże stopki.

Połamałem plastikowe stopki w moich strobossach. To zadecydowało, że do błyskania zdalnego przeszedłem z powrotem na system yongnuo. Tani i dosyć sprawnie działający. Metalowe stopki, brak mikroopóźnienia podczas błyskania to kolejne plusy jakie daje chiński produkt. Obsługa i menu lamp już nie są tak intuicyjne i do lamp trzeba się długo przyzwyczajać.

Po pewnym czasie doszło do mnie, że moja decyzja była jednak pochopna. Lampy z wrażliwymi stopkami można montować w specjalnych uchwytach Quadralite S-holder. Lampa jest dużo stabilniejsza na statywie i trzymana jest za palnik. To wyklucza uszkodzenie stopki. Dziś powoli wracam do systemu quadralite (w sumie to nigdy z niego do końca nie wyszedłem). Nie rezygnuję z yongnuo jako taniej alternatywy i ewentualnego backupu, ale wiem, że jednak moim systemem głównym używanym na sali weselnej, sesjach plenerowych i fotografii komercyjnej będzie Quadralite. Ze względu na uniwersalność, różnorodność lamp i przedewszystkim możliwość zastosowania modyfikatorów magmod. O tych modyfikatorach Poczytać możęcie w tym spisie: MagMod - idealne modyfikatory światła błyskowego

uchwyt quadralite s-holder
Montowanie lamp przy pomocy uchwytu Quadralite s-holder pozwala uniknąć uszkodzenia wrażliwej stopki multi interface.

Jakich wyzwalaczy użyć do lamp Quadralite

Dla mnie bezapelacyjnie ulubionym wyzwalaczem jest Navigator X2. Ulepszona wersja Navigatora X wprawdzie nie ma możliwości podpięcia lampy na sanki aparatu lub wyzwalacza, ale rekompensuje nam tę wadę szeregiem zalet. Uwielbiam ten wyzwalacz i żadnym do tej pory nie pracowało mi się tak wygodnie. Tryb korzystania z kilku lamp lub z jednej. Szybkie zmienianie parametrów, dostępność wszystkich funkcji po jednym, maksymakne dwóch naciśnięciach klawiszy. Możemy zmieniać jednocześnie moc wszystkich lamp którymi pracujemy. Świetnie sprawdza się to gdy używamy np. Atlasa 600, strobossa 60s i Reportera 200 TTL. Zaznaczamy wszystkie lampy. Mimo, że mają różne nastawy to możemy zwiększyć odpowiednio moc błsku jednym obrotem kółka nastaw. Myślę, że bardzo fajnie opisał to Marcin Wożniak z Quadralite w tym filmie:

Wady i zalety Lamp Quadralite

Zalety systemu quadralite:

  • Wykonanie porównywalne z dużo roższymi lampami
  • Niska cena w stosunku do oferowanej specyfikacji
  • Świetnie działający HSS
  • Różnorodność urządzeń
  • Duża ilość akcesoriów i dodatków
  • Duża ilość przemyślanych wyzwalaczy

Wady systemu Quadralite:

  • Mikroopóźnienie w przypadku błyskania z sony. Spowodowane stopką multiinterface
  • Stopka multiinterface podatna na uszkodznie (również tylko w przypadku systemu sony)

Podsumowanie - dlaczego Quadralite

Paradoksalnie rynek w dzisiejszych czasach stwarza nie lada problem kupującemu. Mnogość produktów może doprowadzić do bólu głowy gdy wchodzimy w temat lamp błyskowych. Dawniej wybór był prosty: jeśli chcieliśmy profesjonalnego sprzętu, kupić trzeba było lampę systemową i kropka. Cała reszta nadawała się do zastosowań hobbystycznych ze względu na jakość wykonania, awaryjność i kompatybilność a raczej jej brak. Dziś mamy bardzo dużo alternatyw dla systemowych urządzeń do błyskania. Alternatyw, których swobodnie możemy użyć w profesjonalnej pracy. Po moich perypetiach zdecydowanie stawiam na system quadralite. Oczywiście przy maksymalnie ograniczonym budżecie możecie spróbować z lampami Yongnuo lub czymś podobnym. Nie będzie tak dobrze, ale będzie użytecznie. Idąc w drugą stronę jeśli Wasz budżet jest nieograniczony możecie spróbować z produktami Profoto. Sami musicie ocenić czy cena kilku tysięcy złotych za jedną lampę to coś na co w tym momencie chcecie się zdecydować.
Ja, podobnie jak duża ilość rodzimych fotografów ślubnych jestem chyba gdzieś pośrodku. Wydaje mi się również, że w tym samym miejscu znajduje się system lamp Quadralite. Nie za drogie, ale świetnie wykonane lampy. Parametry, które idealnie mi odpowiadają oraz specyfikacja, którą wykorzystuję. I przede wszystkim różne urządzenia, których używam w różnych sytuacjach. Dlatego z powodzeniem moge rodzinę produktów Quadralite polecić wszystkim fotografom do każdego rodzaju wykonywanych zleceń. Wszędzie tam gdzie przyda Wam się światło błyskowe.

rodzina produktów quadralite
Produkty Quadralite do różnych zastosowań. Od lewej: Quadralite A1, Stroboss36S, Stroboss 60S, Reporter 180, Reporter 200 TTL, Reporter 360, Atlas 600.

miejsca na sesję plenerową na podkarpaciu

10 miejsc na plener ślubny na Podkarpaciu

Gdzie na sesję plenerową na Podkarpaciu?

To pytanie słyszę bardzo często od moich par młodych. Pracuję w ten sposób, że zazwyczaj moje pary wybierają opcję sesji plenerowej w innym dniu niż ślub. Możemy dzięki temu nasz plener ślubny zorganizować w spokoju i nie ograniczając się tak bardzo czasowo. Dzięki sesji ślubnej w innym dniu nie zważamy też na ubrudzoną suknię ślubną i garnitur. A wierzcie mi, po sesji plenerowej często suknia nie wygląda już tak pięknie jak przed nią.

Tak więc mamy dowolność. Możemy wybrać miejsce, które będzie odzwierciedlać Was, Wasze charaktery, będzie nawiązywać do miejsca, w którym się poznaliście (lub zaręczyliście), albo po prostu się Wam podoba. Często takie miejsca na plener są poza zasięgiem sesji wykonywanej w dniu ślubu. Oczywiście lubię i takie krótkie mini sesje w okolicy lokalu weselnego. Wymagają szybkiego myślenia, skrócenia do minimum, a mimo to zrobienia kilku zróżnicowanych kadrów. Taka krótka sesja to świetna pamiątka z dnia ślubu. Dziś zajmiemy się jednak omówieniem miejsca na plener ślubny na Podkarpaciu. Podkarpackie znam najlepiej. Wybrałem ten region, bo tutaj mieszkam. Często fotografuję śluby właśnie w woj. Podkarpackim i znam miejsca na plener, z których warto skorzystać. Zacznijmy więc wędrówkę po pięknych Podkarpackich zakątkach.

Zobacz na mapie lokalizację najpiękniejszych miejsc na sesję ślubną na Podkarpaciu

Bieszczady – sesja plenerowa na Połoninie

Lokalizacja

Nie mógłbym zacząć listy miejsc na plener ślubny w woj. podkarpackim inaczej niż sesją w Bieszczadach. To miejsce, które już opisywałem na blogu tutaj: sesja plenerowa w bieszczadach. Jest to taki azyl na Podkarpaciu. Jeśli chcielibyście zobaczyć inne miejsca w Polsce w podobnym klimacie, to Łukasz Popielarz świetnie to opisał na swoim blogu. Wyszczególnił miejsca na górskie plenery w Polsce. Warto tam zajrzeć.
Bieszczady. Lokalizacja równie piękna co nieprzewidywalna i potrafiąca przyprawić o mocniejsze bicie serca. Nie zawsze bicie to wywołane jest tylko pięknymi krajobrazami. Bieszczady podczas zdjęć potrafiły zaskakiwać mnie tak bardzo, że nie miałem ochoty w nie wracać już nigdy. Jednak gdy dłuższy czas nie byłem na Połoninie czekałem z niecierpliwością na parę, która będzie miała ochotę obejrzeć ze mną Bieszczadzki zachód słońca. Można pomyśleć, że zdjęcia w Bieszczadach tworzą się same. Uważam, że to miejsce na plener nie jest takim “samograjem”. Wystarczy wybrać się tam o nieodpowiedniej porze, aby nie przywieźć spektakularnego materiału. Dlatego w 99 procentach preferuję sesje z zachodem słońca na koniec. Ten 1% To Ania i Przemek. Zostałem z nimi w schronisku na noc i zrobiliśmy sesję ślubną przy wschodzącym słońcu. Ktoś z Was chce powtórzyć ten wyczyn?

Wodospad w Wisłoczku – miejsce na plener na każdą porę

Lokalizacja

W tym miejscu na sesję ślubną możemy zrobić zdjęcia w barwach lata. Całkowicie inaczej wygląda jesienią. Wróćcie tam kolejny raz po wcześniejszej ulewie i nie poznacie tego wodospadu. To tak różnorodne miejsce na sesję w plenerze na Podkarpaciu że głowa mała. Prawdziwy kameleon wśród miejsc na plener. Moje pary ślubne bardzo upodobały sobie to miejsce. Sesja nad wodospadem to brzmi bardzo romantycznie i dokładnie tak tam jest. Ja też bardzo lubię tam przebywać. Wodospad schowany jest w lesie. Nie wiedząc o nim, przejedziemy obok i nie będziemy mieć pojęcia o tym, jakie urokliwe miejsce minęliśmy. Proste zejście, odosobnienie i leśny klimat powodują, że bardzo szybko można tam wyluzować, zapomnieć o bożym świecie i tym samym przywieść ciekawe zdjęcia z sesji ślubnej. Jeśli po sesji w Wisłoczku okaże się, że macie jeszcze ochotę na inny klimat niedaleko jest Rudawka Rymanowska. To tam przy odpowiednich warunkach zimą tworzą się popularne w całej Polsce Lodospady

Park Zamkowy w Krasiczynie – sesja plenerowa wśród starych drzew

Lokalizacja

Stare drzewa pokryte bluszczem. Ukryta na końcu alejki brama przez którą tak magicznie wpada popołudniowe światło. Do tego sąsiedztwo szesnastowiecznego zamku. Sesja plenerowa w Krasiczynie nie może się nie udać. Odbywa się w formie spaceru. Po drodze jak to na plenerze zdążymy wspomnieć Wasze wesele, pogadać o życiu i sensie istnienia. Tego możecie spodziewać się na sesji plenerowej ze mną. Międzyczasie będziemy zatrzymywać się w różnych miejscach, robić zdjęcia, kombinować ze światłem i tworzyć Waszą galerię. Obejdziemy cały park zamkowy dookoła i nie dość, że będzie to przyjemna wycieczka to przywieziemy stamtąd bardzo fajny materiał zdjęciowy. To jedno z ciekawszych miejsc gdzie może odbyć się sesja ślubna w Podkarpackiem jak również wesele w zamku.

Skansen w Kolbuszowej – zapach drewna złapany na ślubnych zdjęciach w plenerze

Lokalizacja

Tytuł nie do końca pasuje. Niby Skansen w Kolbuszowej a na zdjęciach ani to skansen, ani Kolbuszowa. Raczej staram się nie trzymać podczas tego pleneru klimatu starych wiejskich chat. Choć lubię folkowe klimaty na sesji ślubnej. Są one piękne, ale do tego skansenu na sesję plenerową przyjeżdżamy z innych powodów. Jest świetnie utrzymany i ma wiele zróżnicowanych elementów bardzo blisko siebie. Jeśli chcecie tam zrobić zdjęcia w plenerze nad wodą to jak najbardziej jest to możliwe. Fotografia na tle drewnianego wiatraka? Proszę bardzo. Wszędzie drzewa, trawniki, ogródki, alejki, mostki. Jest też piękny stary młyn. Folklorystyczne i rustykalne klimaty podczas pleneru. W wieczornym słońcu wygląda naprawdę magicznie.

Podobnie jak w Parku Zamkowym w Krasiczynie sesję w Skansenie w Kolbuszowej organizujemy w formie spaceru. Wędrujemy z miejsca na miejsce i pod koniec naszej przechadzki zawsze mamy obszerny materiał zdjęciowy. Ślubny plener w Kolbuszowej potrafi odwdzięczyć się pięknymi warunkami szczególnie pod wieczór. Fotografując moje zakochane pary podczas sesji ślubnej na rozległej polanie lub z sączącym się przez liście słońcem jestem pewien, że “mam to”. To miejsce na plener na Podkarpaciu polecam całym sercem.

Solina – sesja plenerowa z szumem wody i powiewającymi żaglami w tle

Lokalizacja

“Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: – Stary czy masz czas? Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz”
Tak. Bardzo lubię szanty. Dawniej nałogowo ich słuchałem. Mimo że nie jestem wilkiem morskim, to ta skoczna muzyka często pojawia się w moim życiu. Ale zaraz szum rozległej wody na Podkarpaciu?! Siedząc w łodzi z rozłożonymi żaglami na środku Jeziora Solińskiego i słuchając szantów, wszyscy poczujemy ten klimat.

Zawsze będę dobrze wspominał jesienną sesję plenerową z Jolą i Kamilem, gdzie łapaliśmy resztki jesiennego słońca. Plusk wody, odgłosy przelatujących ptaków i my pośród tego wszystkiego. Nawet jeśli nie zdecydujecie się na żeglowanie, to jest tam kilka miejsc na plener ślubny, gdzie na brzegu również poczujecie magię tego miejsca.

Dwór w Julinie – idealne miejsce na jesienną sesję ślubną na Podkarpaciu

Lokalizacja

Z pewnością w Julinie pięknie wyjdzie nie tylko jesienna sesja ślubna. Ja jednak znalazłem się tam po raz pierwszy z Asią i Sylwkiem i było to późną jesienią. Pierwsza ekscytacja miała miejsce jeszcze na drodze dojazdowej do Julina. Tam powstało jedno z moich ulubionych ślubnych zdjęć z powietrza zrobione z drona na drodze sięgającej po horyzont i z piękną jesienią w tle. Sam Dwór w Julinie i jego otoczenie to równie piękne miejsce na sesję plenerową na Podkarpaciu. Dwór obrośnięty pnączami wybudowany jest w tyrolsko-szwajcarskim stylu i naprawdę przypomina nawiedzone domy, jakie widujemy w horrorach. Sesja plenerowa w Julinie z pewnością będzie miała unikalny klimat. Samo położenie w lesie sprawia, że potęguje się w nas uczucie odosobnienia i intymności.

Przymiarki – ślubna sesja w lesie i przestrzeni

Lokalizacja

Nazwa nie wiele Wam powie. Przymiarki to miejsce na plener z pięknymi widokami, lasem, przestrzenią. To takie małe Bieszczady. Jeśli chcecie odrobinę bieszczadzkiego klimatu, a nie macie ochoty wychodzić w góry to sesja na Przymiarkach da Wam namiastkę połoniny. Dziś można już bez problemu dojechać tam samochodem. Swoje pierwsze zdjęcia plenerowe na Przymiarkach zrobiłem już kilka lat temu z Dominiką i Kamilem. Pamiętam jak siedziałem na tyle ich terenowej frontery i czułem się jak podczas jakiejś ekspedycji. Piękne czasy, piękne wspomnienia i zdjęcia z pleneru, które wtedy przywieźliśmy. Pochorowałem się wtedy z ostrego jesiennego powietrza, ale warto było. Wyszła piękna sesja plenerowa z miejsca którego próżno szukać na Podkarpaciu. Kilka kroków od miejsca docelowego mamy las, do którego też wybierzemy się na kilka zdjęć. Sesja ślubna w lesie? Przymiarki to miejsce dla Ciebie.

Arboretum Bolestraszyce – sesja ślubna wśród kwiatów i zieleni

Lokalizacja

Jest na Podkarpaciu takie miejsce idealne na sesję poślubną. Jeśli lubicie kwiaty i egzotyczne rośliny to zapraszam do Arboretum w Bolestraszycach. Kolejne miejsce, w którym mogę sfotografować Was podczas pleneru w różnych sceneriach. Las z gęsto porośniętym podłożem. Za chwilę alejka pośród drzew, szklarnia gdzie poczujemy tropikalne temperatury i wilgotność.

Nigdy nie spotykałem podczas sesji w Arboretum tłumów ludzi. Dzięki temu mamy dowolność w wybieraniu kolejnych miejsc do zdjęć w plenerze i możecie poczuć klimat romantycznej sesji plenerowej zamiast gwarnego targowiska (które również jest ciekawym miejscem na sesję ślubną, ale totalnie w innym klimacie). Zdecydowanie polecam to arboretum jako miejsce na sesję plenerową na Podkarpaciu.

Szybowisko Bezmiechowa – sesja plenerowa w chmurach

Lokalizacja

Podobno to miejsce na sesję na Podkarpaciu jest bardzo popularne. Ja poznałem je dopiero w 2019 roku. Niesamowite widoki. Takie mocno Bieszczadzkie. Dojazd właściwie dokładnie na miejsce, w którym zaczynamy sesję poślubną. Jest to duży plus, porównując do wyprawy do Chatki Puchatka na Połoninie Wetlińskiej. Mając trochę szczęścia, możemy złapać w tle jakieś obiekty latające: szybowce paralotnie itp. Nieopodal jest mała polanka otoczona lasem. Z tej lokalizacji Blisko jest również w inne miejsca, gdzie możemy zrobić kilka plenerowych zdjęć: Ruiny Zamku Sobień lub ciekawy Klasztor Karmelitów Bosych w Zagórzu. Jeżeli więc brakuje Wam pomysłu na plener ślubny na Podkarpaciu gdzie w niewielkiej odległości można “obskoczyć” kilka lokacji to miejsce na sesję jest dla Was.

Park zamkowy w Łańcucie – najpopularniejsze miejsce na plener na Podkarpaciu

Lokalizacja

To miejsce na Podkarpaciu było wykorzystywane na sesje plenerowe jeszcze zanim pomyślałem, że chciałbym fotografować. Koronkowe parasolki, rękawiczki do łokcia i picie szampana na kocyku. Tak wtedy wyglądały sesje plenerowe przed Zamkiem w Łańcucie. Nie neguję, wręcz z lekkim sentymentem opowiadam o takich czasach, mimo że sam nie miałem okazji fotografować takich scen. Dziś według mnie jest znów miejsce na ten park w fotografii ślubnej. Trzeba jedynie go dobrze wykorzystać. Zróżnicowanie po raz kolejny. Storczykarnia, staw, stare drzewa, monumentalne budynki w parku. Dzięki temu możemy podczas sesji ślubnej w Łańcucie oscylować pomiędzy różnymi klimatami i mieć różnorodny materiał z sesji plenerowej. A na tym bardzo mi zależy. Gdy będziecie więc planować sesję w plenerze na Podkarpaciu to zapraszam do Łańcuta.

Prządki

Lokalizacja

Popularne tak samo (a może bardziej) niż Łańcut na szybkie sesje w dniu ślubu. Bardzo lubię i chętnie wracam na sesje plenerowe pośród tych skalnych ostańców. W Prządkach za każdym razem można zrobić inna sesję w tych samych miejscach. Lubię tam zastanawiać się nad ustawianiem oświetlenia, którym tak wiele można zdziałać podczas sesji plenerowej. Podczas sesji w Prządkach wyjątkowo dużo. Możemy wykorzystać las, fakturę skał, urozmaicony teren i piękne korzenie drzew snujące się po ziemi. Mimo, że miejsce fotograficznie mocno wyeksploatowane to myślę, że jeszcze wiele można tam zrobić podczas sesji plenerowej z dobrym fotografem.

sesja ślubna podkarpacie

Na tą chwilę myślę, że wystarczy – stworzyłem dla Was top listę miejsc na plener ślubny na Podkarpaciu. Wymieniłem moje ulubione miejsca na sesję ślubną. Miejsca na plener, do których pewnie jeszcze nie raz wrócę i zrobię nowe zdjęcia. Mimo tego, że fotografuję w starych miejscach to lubię wrócić tam po jakimś czasie i stworzyć coś nowego. Województwo Podkarpackie na sesję plenerową na pewno ma jeszcze wiele do zaoferowania. Ja podzieliłem się z Wami moimi miejscami.

Bardzo chętnie posłucham w komentarzach o ciekawych miejscach na plenery ślubne w Podkarpackiem, które według Was pominąłem. Może wszyscy na tym skorzystamy. A jeśli szukacie fotografa na plener ślubny na Podkarpaciu to serdecznie polecam swoje usługi.


jesienna sesja plenerowa oraz ślub jesienią

Jesienny ślub Natalii i Mariusza | Sesja Kolorowe Jeziorka

“Życie zaczyna się dopiero jesienią, kiedy robi się chłodniej”

Francis Scott Fitzgerald, „Wielki Gatsby”

Ale czy jesienny ślub to dobry pomysł?

Ślub jesienią w pięknych ciepłych barwach – mieniących się złotem, brązem i czerwienią to marzenie nie jednej panny młodej. Wesele jesienią – szczególnie tą późną – daje dodatkowe plusy: jest już poza sezonem ślubnym i łatwiej znaleźć dobrego, niezajętego usługodawcę ślubnego niż w szczycie sezonu ślubnego.

Jesień, spadające liście, żółto złote barwy. Ale czy ślub jesienią to dobry pomysł? Nie będę trzymał Was w niepewności. Na przykładzie opisywanych tutaj Natalii i Mariusza stwierdzam, że uroczystość ślubna jesienią to świetny pomysł. Choć w ich przypadku pora roku nie ma znaczenia. Mimo, że pochodzimy z dwóch różnych końców Polski, zdążyłem ich trochę poznać, spędzić z nimi czas i zdecydowanie zaczęliśmy nadawać na tych samych falach.

To był najbardziej nietypowy reportaż ślubny w sezonie ślubnym 2019 pod względem lokalizacji. Ostatni, wyczekiwany przeze mnie z lekkim niepokojem. Dlaczego? Głównie dlatego, że miejsce na ich wesele jesienią oddalone było od mojego domu o ponad 700 kilometrów. Wiem, że w dobie “destination wedding” odległości nie mają znaczenia itp. Ja jednak nie miałem okazji podróżować na takie odległości na zdjęcia ślubne. Było to swego rodzaju wyzwanie.

Zacznijmy jednak od początku. Bo to, jak poznałem Natalię i Mariusza jest dosyć interesujące.

O Tym jak fotograf z Podkarpacia spotyka dziewczynę z Gorzowa w Warszawie a kończy się na jesiennym ślubie

Od początku naszych rozmów z Natalią na temat ich ślubu zastanawiałem się, jak moglibyśmy się spotkać. Wydawało się to nierealne, ale zawsze staram się spotkać z moimi parami. Tak chciałem zrobić również w tym przypadku. Mimo odległości. Tak się złożyło, że akurat robiłem jedną z pierwszych edycji moich Warsztatów w Warszawie. Natalia studiowała wtedy w stolicy. Idealna kombinacja. Udało się. To właśnie uważam, za jedną z najfajniejszych rzeczy w mojej pracy jako fotograf ślubny. Możliwość bezpośredniego kontaktu z klientem. Klientem, który też jest wyjątkowy. Zakochani ludzie, z którymi omawiam szczegóły najważniejszego dnia w ich życiu. Dnia ślubu. Jak powinni się przygotować, czego nie robić w dniu ślubu, o co zadbać szczególnie a co pominąć, żeby jeszcze lepiej przeżyć ten dzień. To co było wyjątkowego w opowieści Natalii to jej pasja, o której mi opowiedziała. Natalia jest behawiorystyką psów. To było fascynujące posłuchać, jak człowiek potrafi się zagłębić w psychikę swojego zwierzaka i na czym polega takie kształtowanie psa. To jednak inna historia na inny blog. Super spotkanie, super para. To nie mogło pójść nie tak. Pozostało tylko dotrzeć do nich w dniu ich jesiennego ślubu.

jesienna sesja z drona

Polski destination wedding

To było jesienią 2019. Stwierdziłem, że taką trasę najlepiej przebyć nie będąc za kierownicą. Pakowanie sprzętu fotograficznego, ubrań itp wyglądało jak tetris, ale wreszcie udało się wszystko jakoś upchnąć. Wsiadłem w autobus w Rzeszowie, i po bagatela…12 godzinach byłem na miejscu. W drodze zrobiłem selekcję dwóch reportaży ślubnych, napisałem część prezentacji warsztatowej, obejrzałem kilka odcinków seriali na netflixie i czas jakoś zleciał.

Po przyjeździe miałem na regenerację całą noc, więc zaplanowaliśmy to idealnie. Dlatego też podczas spotkań z moimi parami proponuję takie rozwiązanie. Jeśli dzieli nas znaczna odległość, to chciałbym być w waszej okolicy dzień wcześniej. Jazda na reportaż ślubny w dniu ślubu to dla mnie zawsze duże przeżycie. Na szczęście zawsze los mi sprzyjał. Tak było i tym razem. Zapraszam Was na historię Natalii i Mariusza oraz ich ślub i wesele jesienią.

Przygotowania do jesiennego ślubu.

Pogoda była jak tytuł tego posta – jesienna lecz nie w złotych barwach. Dosyć szaro buro, ale jakoś nigdy nie zwracam na to większej uwagi w dniu ślubu. Oczywiście, że zdjęcia ślubne pokazują wiele scen poza samym ślubem, ludźmi i emocjami. Mimo wszystko, gdy mam tak pozytywne pary przed obiektywem to nawet największe oberwanie chmury nie popsuje takiej ślubnej historii. Tak było i tym razem.

Cały ten dzień zapamiętam jako uśmiech, zabawę, dystans do sytuacji niesprzyjających. Wspaniale mi się pracowało. Na przygotowaniach do jesiennego ślubu towarzyszyły nam psiaki i, mimo że nie jestem super fanem zwierząt, to nie wyobrażałem sobie tych wyjątkowych momentów bez obecności czworonogów. Dodatki takie jak zjawiskowa suknia ślubna Natalii, bukiet ślubny w jesiennych barwach były tylko akcentami podkreślającymi ten wyjątkowy dzień.

sesja jesienna na kolorowych jeziorkach

Zapraszam Was na jesienny ślub Natalii i Mariusza. Będzie też kilka kadrów z ich szalonego wesela, ale najbardziej w jesienny klimat wpisała się nasza sesja plenerowa na kolorowych jeziorkach.

Całość jesiennej sesji jest zachowana w stylistyce i kolorystyce ślubu i wesela – złote, ciepłe odcienie. Jesienna sesja zdjęciowa daje możliwość wykorzystania ferii barw w tym szczególnym miejscu jakim są kolorowe jeziorka. Sesje jesienne w plenerze to jedne z moich ulubionych – ta pora roku budzi u mnie ciepłe emocje. Kojarzą mi się z tymi podmuchami cieplutkiego wiatru połączonymi z ostatnimi promieniami grzejącego słoneczka. Zobaczcie sami naszą sesję jesienną na kolorowych jeziorkach i sami oceńcie.

Spodobał Ci się jesienny ślub Natalii i Mariusza? Może chciałbyś zobaczyć jak swój dzień ślubu przeżyli Kamela i Jacek?

Kamela i Jacek


Paczka presetów capture one

#5 - Capture One - retro preset pack

Cześć. O Capture One wspominam przy każdej okazji. Oczywiście w rozmowach z fotografami. Nie rozmawiam z żoną przy kolacji o pięknym soczystym kolorze generowanym przez tę wywoływarkę. Nie mniej jednak wciąż bardzo lubię i ciągle doskonalę techniki generowania obrazu w oprogramowaniu od PhaseOne. Używam C1 zarówno podczas pracy na materiale ślubnym, przy wywoływaniu zdjęć dzieciaków jak i podczas warsztatów; uświadamiając moich warsztatowiczów jak wyjątkowe i proste jest to narzędzie. Do tej pory jednak wspominałem o tym, że wykorzystuję jedynie podstawowe narzędzia do wygenerowania obrazka: ekspozycja, kontrast, saturacja, balans bieli. Okazyjnie dotykam edytora kolorów.

zdjęcie natalii z presetem retro do capture one

Dziś jednak postanowiłem pójść krok dalej. Wykorzystując całą paletę narzędzi i możliwości jakie daje C1 postanowiłem przygotować kilka presetów/styli, które możecie wykorzystać u siebie. Zrobiłem to z jednego prostego powodu. No może z dwóch. Po pierwsze mała dostępność całkowicie darmowych presetów a i tych płatnych jest niewiele. Po drugie osoby przechodzące na C1 z Lightrooma lub ACR wspominają mi, że czują brak narzędzia, którego używali do tej pory: Zakładki “presets”.

czarnobiały preset do capture one

Gdy zerkniecie na efekty jakie dają moje presety, będziecie mogli zauważyć, że obróbka ta odbiega znacząco od tego co możecie zobaczyć w moim portfolio. Nie próbowałem tym razem skupiać się na oddaniu naturalnych barw. Postanowiłem wyjść na przeciw fotografom lubiącym obróbkę w stylu… no właśnie:) Jak nazwać ten styl? Lookslikefilm, retro, vintage, boho, rustykalny? Nie jestem pewien, ale często bardzo podobają mi się materiały obrabiane w taki specyficzny sposób. Co prawda na swoich fotografiach nie planuję go wprowadzać, ale dlaczego by nie zrobić czegoś dla innych?

obróbka lookslikefilm w capture one

Capture one - presety

Ok. Żeby nie przedłużać to zapraszam Was jeszcze na kilka sampli. Fotografie przeznaczone do obróbki są wykonane przeze mnie. Możecie znaleźć zarówno w moim portfolio jak i podsumowaniu roku 2019. Tutaj możecie zobaczyć je w nieco innej odsłonie. Każde ze zdjęć powstało po załadowaniu jednego z presetów. Bez korekt lokalnych. Czyli na dobrą sprawę możecie je wczytać do dowolnego swojego zdjęcia i dopracować efekt suwakami ekspozycji i balansu bieli.
Presety łatwo możecie zaimportować w Capture One. Sposób w jaki to robimy obrazuje poniższy obrazek:

Daiquiri

Dark 'n' Stormy

FadeMojito

Whiskey Sour

Old Fashioned_BW

Myślę, że wszystko jasne. Pobierajcie, testujcie. Czekam na Wasze komentarze. Dajcie znać jak presety pasują do Waszych zdjęć? Bo nie oszukujmy się, nie ma idealnych presetów. Każdy wymaga korekcji poszczególnych ustawień. Jeśli będzie zainteresowanie to chętnie przysiądę do tematu raz jeszcze i coś stworzę.
A teraz pozdrawiam. Życzę dobrej nocy i #zostanciewdomu ;)

Pobierz presety

hasło: zostanwdomu


top sale weselne podkarpackie na wymarzoną zabawę weselną

Top 32 sale weselne na wymarzone wesele na Podkarpaciu

Wesele Podkarpacie - jaki lokal weselny wybrać?

Szukasz najlepszej sali weselnej na Podkarpaciu? Jako fotograf z tych rejonów, z wieloletnim doświadczeniem, postanowiłem podzielić się z Wami moją prywatną listą najfajniejszych miejsc na zorganizowanie wspaniałego wesela w podkarpackim.
Z racji tego, że w tym roku mija mi 10 lat od sfotografowania mojego pierwszego ślubu postanowiłem przygotować wpis będący podsumowaniem tego czasu. Podsumowaniem pod względem topowych lokali weselnych na Podkarpaciu, które zapadły mi w pamięci. W jednych bywałem częściej, inne po jednej wizycie urzekły mnie bez reszty. Wesela na Podkarpaciu słyną z tego, że są robione... na bogato :) Nie przesadzam. Stoły mają się uginać, niczego ma nie zabraknąć. Podróżując po Polsce, nie spotykam raczej miejsc, które miałyby specjalnie odstawać od tego schematu, ale podkarpackie wesele przoduje w tych kwestiach :)

Podkarpacie bogate jest w niezwykłe domy weselne oraz sale weselne. Od eleganckich dworków, zamków i pałacyków na przyjęcie weselne po drewniane stodoły na rustykalne wesela.

Wybrałem topowe lokale na wesele w podkarpackim, w których byłem i mogę polecić je z czystym sumieniem na Wasze wymarzone wesele na Podkarpaciu. Oczywiście ostateczna decyzja gdzie zorganizujecie swoje przyjęcie weselne zależy od Was. To jest moja subiektywna lista świetnych domów weselnych na Podkarpaciu. Czy kolejność jest przypadkowa? Raczej tak. Choć nie ukrywam, że w pierwszej kolejności przychodzą mi do głowy miejsca na wesele najbliższe mojemu sercu :) Zapraszam!

Altana Siwy Dym

Rudna Mała

Lokalizacja

O tym wyjątkowym miejscu na wesele dowiedziałem się w maju zeszłego roku za sprawą Weroniki i Łukasza. Z racji tego, że na Podkarpaciu w takich miejscach bywam nie często ta altana zapadła mi w pamięci bardzo mocno. Byłem kiedyś gościem na imprezie firmowej mojej żony. Powiem tak: właściciele nie próżnowali i to miejsce przez kilka lat zmienili nie do poznania. Niepowtarzalny klimat, ciepło drewna i swojskość. Wspaniałe miejsce na przyjecie weselne dla fotografa - idealne do błyskania lampami. Drewno wymusza rozważne rozplanowanie oświetlenia, ale gdy już to zrobimy to efekty mogą być bardzo przyjemne. Zapraszam na kilka poglądowych zdjęć a chętnych na bloga. Zobaczcie jak w Siwym Dymie bawili się Weronika, Łukasz i ich goście :) na Weselu w Altanie "Siwy Dym"

wesele w altanie siwy dym hotelu cztery pory roku

Wesele w sadach

Albigowa

Lokalizacja

Zaczarowane miejsce. Sfotografowane przeze mnie przy okazji ślubu Kasi i Kamila oraz sesji stylizowanej, którą zrobiliśmy na początku felernego 2020 roku :) Sady w albigowej to miejsce zarówno na przechadzkę pośród białych kwitnących drzew jak i wspaniałe wesele z szampańską zabawą. Niepowtarzalny klimat i możliwość zorganizowania swojego wymarzonego wesela zarówno pod namiotem jak i w pięknej stodole. Możecie bawić się w stylu jaki odpowiada Wam i Waszym gościom.

 

Zamek Dubiecko

Lokalizacja

Zamek Dubiecko to miejsce na wesele, które już od progu potrafi lekko przytłoczyć swoją wytwornością. Mówię o tym w całkowicie pozytywnym sensie. Bardzo lubię zarówno sam zamek, jak i oranżerię, która znajduje się niedaleko. Smaczku wszystkiemu dodaje fakt, że okolica okraszona jest zamkowym parkiem. Podobnie jak w Krasiczynie przemykamy tam pomiędzy starymi drzewami, a gdy już zmęczymy się wędrówką możemy skosztować wspaniałej dziczyzny w hotelowej restauracji. Polecam z całego serce (i żołądka:) ). Jeśli interesuje Was wytworny zamek na wesele na Podkarpaciu to jest to propozycja idealna dla Was.

 

wesele na zamku w dubiecku

 

Zamek Krasiczyn

Lokalizacja

Zamek w Krasiczynie odwiedzałem i nadal odwiedzam często z racji sesji plenerowych. Tamtejszy park to miejsce gdzie można pospacerować i nawet będąc z parami ślubnymi wczuwam się w klimat. Tworzą go stare mury wokół parku, drzewa porośnięte bluszczem i alejki wijące się przez cały teren. Wspominam to miejsce jako mój pierwszy ślub i wesele w plenerze. Marisol i Piotrek podczas humanistycznej przysięgi obiecali sobie miłość. Wszystko odbywało się na polance za zamkiem pośród zieleni oświetlone czerwcowym słońcem. Jeśli chcecie wrócić do tego materiału sprzed 4 lat to zapraszam tutaj: bajkowy ślub na zamku. W zeszłym roku miałem okazję fotografować tam również ślub Amandy i Mateusza:  wesele na Zamku w Krasiczynie. Przyjęcie weselne koordynowane przez beautifulday.pl więc wszystko dopięte było na ostatni guzik. Piękne miejsce na eleganckie wesele na zamku - spójrzcie sami. Zobaczcie kilka zdjęć wykonanych w zamku i jego okolicy.

wesele na zamku w krasiczynie

 

Złoty pałac

Rudna Mała

Lokalizacja

W Złotym Pałacu zjawiłem się tylko raz, a szkoda, bo to miejsce na przyjęcie weselne bardzo przypadło mi do gustu. Przede wszystkim za usytuowanie w pięknym parku oraz duży taras, na którym mogłem fotografować gości poza salą weselną. Spotkałem się tam z Kasią i Jarkiem. Miałem okazje wyciągnąć moja parę młodą na kilka zdjęć do parku. Wieczorem wyglądał on naprawdę magicznie. Jeśli interesuje więc Was elegancki pałac na wesele w podkarpackim to jest to idealna propozycja lokalu na przyjęcie weselne dla Was. Z chęcią ponownie zagoszczę w Złotym Pałacu jako fotograf ślubny i uwiecznię Waszą ceremonię. Rozglądacie się za wytwornymi salami weselnymi w Rzeszowie i okolicach - dalej nie musicie szukać!

wesele w złotym pałacu w rudnej małej

 

Hotel Falcon

Rzeszów

Lokalizacja

Hotel Falcon zawsze będzie mi się kojarzył z Kamilą i Bartkiem. Rewelacyjny dzień, w którym wszystko po prostu szło jak w filmowym scenariuszu :) Jednak skupiając się na lokalu na wesele: nowoczesny, świetnie ulokowany, z pięknymi dodatkami na zewnątrz. Zerknijcie na zdjęcia i na historię Kamili i Bartka :) Jeśli rozpatrujecie gustowne i nowoczesne lokale weselne w Rzeszowie to Hotel Falcon będzie dobrym wyborem.

wesele w hotelu falcon w rzeszowie

 

Folwark Cyziówka

Kamionka

Lokalizacja

W Cyziówce podobnie jak w Siwym Dymie mogłem wykazać się błyskiem. Drewniane lokale sprzyjają mojemu sposobowi pracy podczas wesela. Usytuowanie tego miejsca na folkowe wesele też potrafi pozytywnie zaskoczyć. Folwark Cyziówka to wyjątkowy ośrodek wypoczynkowo-szkoleniowy. Znajduje się na skraju Puszczy Sandomierskiej i już sama droga może wzbudzić wrażenie, że znajdujemy się z dala od miasta w otoczeniu dzikiej przyrody. Jeśli szukacie drewnianego folwarku na wesele w podkarpackim w folkowym, ludowym lub rustykalnym stylu to Cyziówka jest idealnym lokalem na wesele dla Was.

wesele w cyziówce

Artis

Moderówka

Lokalizacja

W Hotelu i restauracji Artis miałem okazje fotografować wesele Pauliny i Łukasza. Pięknie podświetlony namiot na wesele, strefa chillout na zewnątrz. W takich miejscach na przyjęcie weselne aż miło się pracuje. O ile pamięć mnie nie myli to podczas pierwszego tańca przywitało nas ogromne oberwanie chmury. Nie było to jednak straszne obsłudze lokalu weselnego. Miejsce zabawy weselnej zastało perfekcyjnie zabezpieczone, a już po chwili mogliśmy cieszyć się promieniami słońca wychylającymi się zza burzowych chmur. Jeśli szukacie sali weselnej na Podkarpaciu z eleganckim namiotem weselnym to strzał w 10!

wesele w namiocie restauracji artis
Centrum weselno-rozrywkowe Żołynianka

Zołynia

Lokalizacja

Żołynianka to przestrzeń. Tak zapamiętałem to miejsce, w którym fotografowałem Paulinę i Szczepana. Piękny taniec w chmurach, fantastyczne jedzenie a na przeciwko lokalu weselnego miejsce na kilka kadrów plenerowych w dniu ślubu.  Zapamiętałem też wyjątkowe oświetlenie zamontowane w lokalu weselnym, które dało się kreatywnie wykorzystywać podczas tańca czy na przykład krojenia tortu. Żółynianka to dom weselny na Podkarpaciu godny rozważenia.

wesele w restauracji żołynianka
Bocarlo

Tryńcza

Lokalizacja

Jak pokazuje pierwsze zdjęcie Bocarlo to pięknie położony lokal weselny. Posiada dwie sale weselne. Nowoczesne, białe, bardzo jasne. Można powiedzieć, że Bocarlo aż błyszczy się w środku :) Ostatnia para jakiej robiłem fotoreportaż z dnia ślubu to Kamela i Jacek i ich wesele w Bocarlo. Wykorzystaliśmy podczas ich przyjęcia weselnego w Bocarlo ogromne wiklinowe koło, które lokal ma w swojej ofercie. Był to kolejny raz gdy mogłem się "wyżyć" kreatywnym błyskaniem :) Jesli szukacie więc bardzo gustownego i eleganckiego domu weselnego w podkarpackim to gorąco polecam Bocarlo.

wesele w bocarlo
Dwa serca

Krosno

Lokalizacja

Dwa Serca to ogromny kompleks rozrywkowo - weselny. W tej chwili są to trzy sale weselne (chyba, bo nie nadążam za rozbudową :D ), które pomieszczą nawet 300-osobowe wesele. Pomiędzy weselnymi lokalami znajdziemy też piękną przestrzeń na oddychanie świeżym powietrzem lub kilka kadrów plenerowych w dniu ślubu. Niebywałym plusem jest możliwość zorganizowania ślubu w plenerze na miejscu. Jeśli szukacie więc lokalu na duże wesele na Podkarpaciu to Dwa serca to idealna sala weselna dla Was.

wesele w dwóch sercach
Dom weselny Na Wzgórzu

Grudna Górna

Lokalizacja

Jak głosi informacja na stronie lokal weselny położony jest pośród drzew, na szczycie zniesienia. Tak. Wyjątkowo malownicza okolica. Szczególnie jesienią. Zdarzyło mi się odwiedzić dom weselny "Na wzgórzu" przy okazji spotkania z Pauliną i Darkiem:  ślub i wesele Na Wzgórzu. Rzućcie okiem na reportaż z ich ślubu.

wesele w domu weselnym na wzgórzu w grudnej górnej
Ranczo

Pstrągowa

Lokalizacja

Ranczo to jedno z miejsc na wesele, które odwiedzałem bardzo często. Może nie ostatnio, bo sporo pracuję też w innych częściach Polski, ale chyba nie ma sezonu ślubnego żebym tam nie zawitał :) Czuję się trochę jak w domu (nie mówię tu o domu weselnym :-) ). Ten lokal na przyjęcie weselne mieści się wszak kilkanaście kilometrów od niego. Znam obsługę, właścicieli więc jestem tam zdecydowanie "u siebie" :) Ranczo charakteryzuje się wyjątkowym obejściem dla gości. Odkąd powstał drugi nowy lokal to całość połączyła się w jeden duży kompleks z ogromnym stawem pośrodku. Zobaczcie na zdjęciach jak to wygląda. Dodam jeszcze, że jeśli podczas wesela wybierzecie się do lasku obok spotkać możecie ciekawe zwierzaki. Uważajcie żeby nie opluła Was lama :D Ranczo Pstrągowa, około 30 minut drogi od Rzeszowa, to świetny dom weselny w okolicy Rzeszowa w naturalnym otoczeniu.

wesele ranczo pstrągowa
Siedlisko Janczar

Pstrągowa

Lokalizacja

Jeśli lubicie konie i przebywanie na łonie natury to Siedlisko Janczar jest dla Was. Miejsce położone pośród zieleni na ogromnej powierzchni. Możecie tam zarówno świetnie zjeść w karczmie, zorganizować wesele jak i imprezę firmową w grillowej chacie. Potem czas na ochłodę w basenie i przechadzkę rozświetlonymi alejami. Nie można temu miejscu zarzucić braku klimatu. Szczególnie uwydatnia się to nocą. Możecie zobaczyć jedną z alejek w której sfotografowałem Patrycję i Marcina. W nocy pięknie rozświetlają je wiszące girlandy. Ośrodek Sielsko Janczar dwie opcje: chata weselna jak i karczma na wesele na Podkarpaciu. Polecam jeśli lubicie folkowe, ludowe czy naturalne klimaty na weselu.

 

wesele w siedlisku janczar w pstrągowej
Ostoja spokoju

Olchowiec

Lokalizacja

Tam jest magicznie. Na prawdę. Pamiętam gorący dzień, kiedy to fotografowałem tam Darię i Mateusza na ich weselu. W ogromnych oknach możecie tam podziwiać zalew Soliński i rozkoszować się Bieszczadzkimi zielonymi pagórkami. Klimatu dodaje zewsząd otaczające drewno i recepta na wymarzone zdjęcia ślubne gotowa. Jeśli interesuje Was drewniana chata na wesele w Bieszczadach w urokliwym otoczeniu to opcja idealna na Wasze przyjecie weselne. Oferta jest dość bogata: zarówno pensjonat, karczma jak i drewniane domki noclegowe.

wesele w ostoi spokoju nad soliną
restauracje Leśny Dwór

Żyznów

Lokalizacja

To miejsce weselne podobnie jak Ranczo odwiedziłem wiele razy. Nazwa jak najbardziej trafna. Popatrzcie tylko na zdjęciu poniżej gdzie znajduje się Leśny Dwór. Otoczony jest lasem z każdej strony. Ogromna, dosyć nietypowa sala weselna może być miejscem na wspaniałą imprezę weselną. Miejsce szczególnie mi ulubione również dlatego, że... do domu mam jakieś 5 minut samochodem :) Jeśli szukasz dużej restauracji na ślub i wesele na Podkarpaciu to polecam Leśny Dwór.

wesele w leśnym dworze
Olimp

Stalowa Wola

Lokalizacja

Zdjęcia poniżej to ostatni reportaż jaki fotografowałem w Dworze Olimp w Stalowej Woli. Agatę i Mateusza miałem na wyłączność na kilka chwil podczas wesela. Do zdjęcia, które zostało moim ulubionym wykorzystaliśmy właśnie boczną ścianę Olimpu. Oświetlenie budynku, okna dodające smaczku na tym kadrze w połączeniu z konturami Agaty i Mateusza zbudowały ten efektowny kadr. Olimp to elegancki dwór na wesele na Podkarpaciu.

wesele w dworze olimp w stalowej woli
Hotel Rzeszów - Oranżeria

Lokalizacja

Zdarza mi się czasem spotykać z moimi parami w rzeszowskiej Oranżerii. Bardzo lubię to miejsce za wyśmienita kawę, ciszę i piękny widok na centrum Rzeszowa. Jak się okazało na wesele ten lokal nadaje się równie świetnie. Paulina i Mariusz, dwójka moich znajomych dla których robiłem reportaż ślubny tam właśnie spędzili swoje radosne weselne momenty. To co pamiętam również z tego dnia to muzyka w wykonaniu Party Music. Jeden z moich ulubionych zespołów z mega repertuarem i wspaniałymi ludźmi w składzie. Restauracja Oranżeria to wykwinty lokal na wesele w Rzeszowie.

wesele w restauracji oranżeria hotelu rzeszów
Nowy Dwór

Świlcza, Rudna Mała

Lokalizacja

W Nowym Dworze odbyło się między innymi wesele Izy i Tomka. Mimo, że było to dosyć dawno to bardzo dobrze ich zapamiętałem. Ich uśmiechy towarzyszyły mi w wizjerze przez cały dzień. Zarówno podczas przygotowań do ślubu, w kościele jak i na parkiecie hotelu Nowy Dwór. To lokal na wesele w okolicy Rzeszowa z dobrą baza noclegową i strefą welness spa.

 

wesele w nowym dworze w świlczy
Villa riviera

Rzeszów

Lokalizacja

Aż ciężko w to uwierzyć, ale mimo niewielkiej odległości do Villa Riviery zawitałem do niej w roku 2019 po raz pierwszy. Agnieszka i Damian zaprosili mnie tam na swoje wesele jako fotografa ślubnego :) Pamiętam jak kiiilka lat temu sam byłem tam gościem na swojej własnej 100dniówce :D Wtedy jednak lokal wyglądał mocno inaczej. Dziś możecie tam korzystać z 3 sal weselnych i zaprosić na swoją imprezę nawet 230 osób. Wg doświadczonego fotografa ślubnego, który nie jedno miejsce weselne już widział Riviera to urokliwa willa na wesele w Rzeszowie.

wesele w villa riviera w rzeszowie
Dwór Maria Antonina

Glinik Charzewski

Lokalizacja

W momencie gdy piszę tego posta byłem w Marii Antoninie jako gość dosłownie 4 dni wcześniej na charytatywnym balu Kucyk. Bardzo lubię to miejsce. Pięknie wygląda z zewnątrz, w środku również. Dodatkowo towarzyszą mu konie, dosłownie obok możecie czasem trafić na zawody jeździeckie. Wspaniali właściciele, atmosfera. Polecam Marie Antoninę na wasze wymarzone wesele w dworku na Podkarpaciu.

wesele w dworze maria antonina w gliniku zaborowskim
Winnica dworska

Miejsce Piastowe

Lokalizacja

W Winnicy Dworskiej spotkałem się z Kasią i Patrykiem. Wtedy był to nowo otwarty lokal weselny. Piękny wystrój, rustykalne ozdoby w towarzystwie ogromnych liści monstery komponowały się idealnie z ceglanymi ścianami w części dla gości. Miejsce na wesele z dosyć niestandardowym ułożeniem sali, z balkonami nad nią daje możliwości dla błyskających fotografów. Winnica Dworska to pensjonat i lokal na wesele na południe od Krosna.

wesele w winnicy dworskiej w miejscu piastowym
Platan

Sielec

Lokalizacja

Zapamiętałem Platan jako salę gdzie świetnie pracowało mi się kolorowym błyskiem. Sama sala weselna oświetlona była ledami (zobaczcie na ten stół :O ) i wszystko to spięło mi się bardzo fajnie w całość. Mając do tego jeszcze taką uśmiechnięta parę jak Asia i Mateusz musiało być pięknie :) Hotel i restauracja Platan to interesujący lokal na wesele na mapie Podkarpacia.

wesele w platanie w ropczycach
Pod lipą

Humniska

Lokalizacja

Światło i jego mnóstwo odmian. Tak kojarzy mi się to miejsce weselne. Zwisające kryształki rozszczepiające słoneczne promienie, pięknie podświetlona kwiatowa ściana. Do tego mnogość kinkietów, dodatków, stoliki z lampkami i obrazy z filmowymi scenami. Kolejny lokal na wesele, w którym odpowiednio zastosowane oświetlenie potrafi zdziałać cuda i dodać scenom odpowiedniego klimatu. Pod lipą to hotel i zajazd na wesele w pięknej i naturalnej podkarpackiej okolicy.

wesele pod lipą w humniskach
Hibiskus

Lutoryż

Lokalizacja

Często bywałem w Hibiskusie. Lokal na wesele położony w połowie mojej drogi do Rzeszowa i sporo par upodobało sobie na wesele jego jasne wnętrza. Najbardziej lubię tam korzystać z umieszczonego na środku świetlika w suficie. Podczas pierwszego tańca wpada tam piękne naturalne światło, któremu nie muszę pomagać błyskiem :) Jasny wystrój lokalu sprawia, że w takim samym lekkim i jasnym klimacie może odbyć się tam Wasze wesele. Jeśli interesuje Was elegancka i jasna sala weselna to hotel i restauracja Hibiskus będzie dobrym wyborem na Wasze przyjęcie weselne.

wesele w hibiskusie w zarzeczu
Senator

Olchowa

Lokalizacja

Hotel Senator jak widać wita pary młode wytwornie. Żeby przejść się po czerwonym dywanie nie musicie już jechać do Cannes. Wystarczy się oświadczyć, zaplanować ślub gdziekolwiek na Podkarpaciu a wesele w Senatorze :) Piękne wnętrze i obejście lokalu dają perspektywę na ciekawą sesję w dniu ślubu. Według mojej opinii jeśli szukacie wytwornego hotelu na wesele w podkarpackim to Hotel Senator Gran Via w Olchowej jest dobrym wyborem.

wesele w hotelu senator w olchowej
Alabaster

Rzeszów

Lokalizacja

Jaaasno. Tak kojarzę alabaster. Nazwa z resztą zobowiązuje. Lokal na wesele położony praktycznie w Rzeszowie, jednak w lokalizacja z dala od zgiełku miasta. Rezydencja Alabaster to idealne rozwiązanie na wesele w Rzeszowie.

wesele alabaster w rzeszowie
Pałac Olszanica

Lokalizacja

Ostatni dzień na reportażu ślubnym spędziłem z Asią i Mariuszem w klimatycznym Pałacu w Olszanicy. Miejsce obok którego wiele razy przejeżdżałem, ale pierwszy raz tam fotografowałem. Pałacowe wnętrza, wspaniały klimatyczny pokój dla nowożeńców z komnatą poświęconą na sypialnię umieszczoną w wieży pałacowej. Jak w bajce po prostu :) Do tego pałac otoczony jest wodą co jeszcze dodaje smaczku temu miejscu. Serdecznie polecam jeśli pragniecie mieć bajkowy pałac na wesele w podkarpackim.

wesele w pałacu w olszanicy
Dziedzic Garden

Pakoszówka

Lokalizacja

Podobnie jak w okolicach pałacu w Olszanicy, tak obok Dziedzica również przejeżdżałem mnóstwo razy w drodze w Bieszczady. Tuż za głównym lokalem schowany jest piękny namiot, w którym miałem okazje fotografować wesele Joli i Kamila. Spójrzcie tylko na te dekoracje. Wszystko wspaniale ze sobą współgrało. Miejsce jak najbardziej odpowiednie na wymarzone wesele pod namiotem na Podkarpaciu. Mają nowa sale która pomieści do 280 gości weselnych.

wesele dziedzic garden sanok
Mazurowy Dwór

Zawada, Tarnowiec

Lokalizacja

Nazwa szczególnie mi bliska :D choć zbieżność nazwy sali weselnej z moim nazwiskiem jest przypadkowa. Klimat bliski jest mi również. Stromy podjazd prowadzi nas przez las wprost do Mazurowego Dworu. Gdy wyjeżdżamy u celu oczom naszym okazuje się wspaniały drewniany dwór. W środku drewno sprawia, że jest przytulnie i swojsko. Mazurowy dwór wspaniale wygląda przede wszystkim nocą. Zarówno gdy przechadzacie się alejkami wokoło jak i z lotu ptaka. Zobaczcie ostatnie zdjęcie. Jeśli myślicie o swojskim drewnianym dworze na wesele w podkarpackim to Mazurowy Dwór będzie właściwym wyborem dla Was.

wesele w mazurowym dworze w zawadzie
Hotel Zimowit

Rzeszów

Lokalizacja

Wyjątkowo mocno utkwiło mi w pamięci spotkanie z Ulą i Piotrkiem w Hotelu Zimowit w Rzeszowie. Poznałem wtedy jeden z moich ulubionych muzycznych składów na czele z Gosią Markowską. Ula przygotowywała się w w pięknych hotelowych wnętrzach. W takich miejscach fotografie ślubne tworzą się może nie same...ale dużo łatwiej :) Jeśli interesuje Was hotel na wesele w Rzeszowie to Ziemowit jest warto rozważenia.

 wesele w hotelu zimowit w rzeszowie
Stary Lwów

Krasna

Lokalizacja

Byłem tam jeszcze przed przebudową. Lokal weselny wzbogacił się o nową piękną salę weselną, która miałem okazję fotografować niedawno z drona. Mimo, że w pracy bywałem tam nieczęsto to wiele razy zaglądaliśmy tam ze znajomymi prywatnie. Jedzenie w karczmie Stary Lwów zachwyca. Jeśli lubicie kuchnię Gruzińską, ukraińską i węgierską to to będzie Wasze miejsce. Spróbujecie i będziecie wracać tam nie raz :) Interesuje Was karczma na wesele na Podkarpaciu z dobra kuchnią? Jak to mówią: przez żołądek do serca :-)

wesele w starym lwowie w krasnej
Hotel Splendor

Siedliska

Lokalizacja

Taka lokalizacja marzy się zapewne niejednemu właścicielowi hotelu :) Widok na Rzeszów i całą okolicę zapiera dech w piersiach. W Splendorze możecie zrelaksować się po weselu na basenie lub w saunie. Polecam bardzo :) Hotel na wesele pełen splendoru i urokliwych widoków? Oto miejsce godne poelcenia.

wesele w hotelu splendor w siedliskach

 

Topowe sale weselne podkarpackie

Mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu moja subiektywna lista topowych lokali weselnych na Podkarpaciu. Jako fotograf ślubny nie jedno miejsce na wesele zwiedziłem. Dlatego jeśli chcecie dodatkowo poznać moją prywatną opinie o danym lokalu na wesele to śmiało piszcie. Podkarpacie daje nam szeroki wybór eleganckich lokali na wesele w tym dworków, zamków, wili i pałaców. Liczne sale weselne i domy weselne w podkarpackim często otoczone są przepięknymi okolicami pełnymi natury i zapierającymi dech w piersiach widokami. Warto je wykorzystać na chwilę relaksu i krótką sesję plenerową w dniu ślubu jako odskocznię od przyjęcia weselnego. Jeśli uważasz że pominąłem jakiś niezwykły lokal weselny na mojej liście który jest godny uwagi proszę napisz o tym w komentarzu. Chętnie rozszerzę listę topowych miejsc na wesele w Rzeszowie i okolicach jak również w całym naszym pięknym podkarpackim rejonie. W końcu podkarpackie jest pełne zachwytów :-)