Fotograf rzeszów fotograf Kraków

Wesele Hotel Mariage | Ewa i Wojciech | Fotograf Kielce, fotografia ślubna

1. Fotografia ślubna Kielce | Wesele hotel Mariage

Z Ewą i Wojtkiem miałem okazję spotkać się na ich ślubie na początku sezonu 2019. Była to moja pierwsza wizyta we Włoszczowej i pierwsze zdjęcia ślubne tam wykonywane. Hotel Mariage przywitał mnie idealną salą do fotografowania wesela. Mogłem pobłyskać, było swobodnie i elegancko. Ogólnie impreza przebiegała w takiej luźnej atmosferze. Mojej ulubionej :) Kościół natomiast uraczył mnie tak seksownym światłem wpadającym przez górne okna, że dawno już nie widziałem takich sakralnych illuminacji.

2. Przygotowania ślubne | fotograf Włoszczowa

Najpierw zawitałem do Wojtka. Przygotowania zazwyczaj rozpoczynam u Pana młodego. Tak też było tym razem. Google nie poradziło sobie z Adresem Wojtka. Gdy zjeżdżałem z głównej wylotówki z Włoszczowej prosto w las już wiedziałem dlaczego :). To prawdziwy przywilej mieszkać prawie w mieście, ale móc cieszyć się życiem z dala od zgiełku, w otoczeniu lasu i natury. Będąc w takim miejscu nie mogłem nie polatać dronem. Zobaczycie na początkowych kadrach jak wyglądała okolica domu Wojtka. Magia! U Ewy było inaczej niż zazwyczaj na przygotowaniach. Zero spinania się, zero paniki itp. Usiedliśmy na spokojnie, wypiliśmy kawę, pogadaliśmy. Mimo, że było to nasze pierwsze spotkanie czułem jakbyśmy znali się od lat :) Zwróćcie też uwagę na suknię Ewy. Prostota, minimalizm a zarazem elegancja.

3. Ślub i wesele hotel Mariage | Zdjęcia ślubne Włoszczowa

Potem przyjechał Wojtek i wszystko poszło już spontanicznie. Błogosławieństwo młodej pary. Bardzo wyjątkowe, bo moja parę błogosławił dziadzio Ewy, który rok wcześniej skończył 100 lat życia :O Mega wzruszam się takimi momentami, tak też było tym razem. Jestem typem człowieka, który ma mokre oczy podczas wręczania medali na końcu "Best of the best" i gdy kolejna osoba odpada w "Top model" :) Tym bardziej w takim momencie jak błogosławieństwo mam ogromne ciary. Tak też było tym razem. Potem szybki dojazd do kościoła. W zakrystii sporo śmiechu. Podejście z humorem i uśmiechem to super sprawa. Wszystko przychodzi i wygląda naturalnie. Dzięki temu mam ułatwione moje fotograficzne zadanie.

4. Sesja plenerowa nad wodospadem | fotograf Rzeszów

Na sesję plenerową musieliśmy trochę poczekać. Najważniejsze, że jednak wreszcie spotkaliśmy się. Na podkarpackiej ziemi, nad wodospadem oraz na małych "połoninach" w okolicy Iwonicza zdroju. Plener można by rzec dosyć standardowy mniej standardowe było jego zakończenie. Dzięki temu, że mieliśmy kilka kroków do samochodu mogliśmy obserwować nadchodzącą burzę. Zobaczycie na końcowych zdjęciach jak to wyglądało. Zapraszam na ślubną historię Ewy i Wojtka.

 

Hotel Mariage


wesele w bocarlo

Wesele w Bocarlo i sesja plenerowa w Krasiczynie - Kamela i Jacek

Wesele w Bocarlo i sesja plenerowa w Krasiczynie - Kamela i Jacek

Zarówno Bocarlo w Tryńczy jak i Zamek w Krasiczynie to miejsca, które niejednokrotnie odwiedziłem. Jadąc w jedno i drugie wiem, że mam pewność świetnych warunków do pracy. W Bocarlo wystrój jest na najwyższym poziomie, wspaniale fotografuje się tam ze światłem błyskowym. W tym sezonie dodatkowo miałem jeszcze możliwość wykorzystania ogromnego wiklinowego koła, jakie możecie zobaczyć na zdjęciu głównym u góry wpisu. Początkowo nie bardzo miałem pomysł jak wykorzystać ten element, ale finalnie główne zdjęcie powstało w dosyć ognistych barwach, z charakterystycznym światłocieniem. Jacek i Kamela zapewnili mi mnóstwo okazji do fotografowania. Piękna suknia Kameli od MonalisaStudio wyglądała wręcz epicko a jej długi welon możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć w całej okazałości.

Bocarlo w Tryńczy - miejsce na cudowne wesele

Po przygotowaniach i spotkaniu Kameli i Jacka udaliśmy się na uroczystą msze ślubną. Kościół w Zarzeczu  pięknie ustrojony, sam w sobie nie wymagający dużej ilości dekoracji musiałem sfotografować z góry. Poza sesjami plenerowymi w miarę zapasu czasu staram się wykorzystać drona również na reportażu. Kadr z kościołem z góry możecie zobaczyć poniżej. Piękna uroczystość, zakończona efektownym wyjściem z kościoła i juz mogliśmy znaleźć się na sali domu weselnego Bocarlo w Tryńczy. Biel, jasność, kryształy, napis LOVE i świetna ekipa do współpracy. Dzień minał nam w świetnej atmosferze, udało się wykonać kilka wyjątkowych kadrów z błyskiem, który tak uwielbiam. Zapraszam serdecznie na materiał zdjęciowy.

 

Sesja plenerowa w Krasiczynie - magiczny park i bajkowy zamek.

Zamek w Krasiczynie, a właściwie zamkowy park rozciągający się dookoła to miejsce magiczne. Zrobiłem tam już sporo plenerów, jednak wciąż chcę tam wracać. Drzewa jakby inne, bluszcz porasta je inaczej, światło pada w inny sposób. Przedewszystkim różni zakochani ludzie, których tam fotografuję. Tym razem zagościliśmy w tym miejscu z Kamelą i Jackiem. Zobaczcie jak przebiegała nasza sesja plenerowa.


Sesja narzeczeńska na Krakowskim Kazimierzu | Paulina i Mateusz | Fotograf ślubny Kraków

Dzielnica Krakowa Kazimierz to miejsce, gdzie tematy fotograficzne mnożą się na każdym rogu ulicy. Przechadzka z Paulina i Mateuszem to było spacerowanie i wyszukiwanie tychże tematów. Temperatura 38 stopni Celsjusza nie przeszkadzała tak bardzo, jak się obawiałem. Zwiedzaliśmy, robiliśmy zdjęcia i spędzaliśmy czas w super atmosferze :) Odwiedzaliśmy magiczne miejsca takie jak Eszeweria <3 Gdzie scenografia do wspaniałych fotografii z sesji narzeczeńskiej jest juz gotowa :)

Sesja narzeczeńska w Krakowie | Eszeweria, Kładka Ojca Bernatka, Kopiec Krakusa.

Swoją wyprawę na sesję narzeczeńską rozpoczęliśmy od Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora CRICOTEKA na Nadwiślańskiej. Piękny kawał architektury, potencjał do odbić, refleksów, zaskakujących geometrii. Ściana od ulicy nadwiślańskiej pokryta rdzą to idealne tło do zdjęć. Do tego fantastyczny odbijający wszystko "sufit" skutkuje niecodziennymi zdjęciami z sesji. Wybierzcie się tam nie koniecznie na zdjęcia :) Następnym punktem była obowiązkowo "Kładka Bernatka" gdzie zobaczyć możemy mnóstwo kłódek pozostawionych przez zakochane pary na barierce.

Magiczna sesja narzeczeńska w Krakowie

Zeszliśmy na chwile nad Wisłę, potem szybki spacer po uliczkach Kazimierza. Zawędrowaliśmy do Eszewerii gdzie już wcześniej byłem z Sabiną i Konradem. Było to jednak zima i potencjał był mniejszy. Tym razem udało nam się wykonać kilka narzeczeńskich kadrów w ogródku. W środku byliśmy praktycznie sami i mogliśmy zbudować prawdziwą intymną atmosferę podczas tej sesji narzeczeńskiej :)

Zakończenie sesji narzeczeńskiej na Kopcu Krakusa

Z wąskich uliczek Kazimierza wybraliśmy się na Kopiec Krakusa. Miejsce, które już wcześniej odwiedzałem, ale z racji wysokiej temperatury tym razem zaskoczyła mnie ilość ludzi. Praktycznie pustka :) Wiatr lekko powiewał, włosy Pauliny falowały i wczuliśmy się w ten klimat. W tle widok na Kraków, piękne zakończenie tej sesji narzeczeńskiej.

 

 


3. Dron w fotografii ślubnej | Fotograf rzeszów fotograf Kraków

Pomyślcie, że 10 lat temu ktoś umieszcza w internecie takie zdjęcie :)

dron w fotografii ślubnej

Dron w fotografii ślubnej. Dziś to już nie takie ekstremalne doznania, ale gdybyśmy cofnęli się 10 lat do tyłu to byłoby to dosyć niewiarygodne. Albo wyszedł na drzewo nad pare młodą, albo siedzi w koszu drabiny straży pożarnej :)

Nic z tych rzeczy. Jakieś 2 lata temu postanowiłem, że do mojej torby fotograficznej dołączy nowy aparat: Dron. Na początku troche niechętnie do tego podchodziłem. Taka perspektywa nie wydawała mi sie niezbędna. Jak do tej pory potrafiłem przyciągnąć moje pary ładnymi kadrami z ziemi :) Jednak w momencie gdy pierwszy raz zobaczylem parę ślubna z powietrza wiedziałem, że to będzie to :) Lidia i Michał leżeli sobie spokojnie w trawie a mój mały Mavic Pro wisiał nad nimi stabilnie pomimo wiatru.

Dron w fotografii ślubnej

2. Dlaczego akurat Mavic pro do fotografii ślubnej?

W moim przypadku wybór drona do fotografowania ślubów był bardzo prosty. Stosunek jakości obrazu do gabarytów wskazywał jednoznacznie na model Mavic pro. Ten dron przy swoich niewielkich rozmiarach ma według mnie duże serce :) A Wersja Mavic 2 Pro równiez duża matrycę :) Ogólnie żeby nie zanudzać Was szczegółami technicznymi: Sprzęt, którego używam, daje najlepszą możliwą jakość obrazu przy gabarycie pozwalającym zabrać go właściwie wszędzie. Nawet w leśne ostępy, żeby sfotografować drogę pary młodej na plener. Michał był leśnikiem i z tego, co pamiętam taki kadr bardzo mu się spodobał :)

3. Perspetywa z lotu ptaka w fotografii ślubnej - przykładowe kadry.

Po dłuższym czasie z dronem na ślubach i sesjach plenerowych stwierdzam jednoznacznie, że perspektywa ta jest wspaniałym dodatkiem. Szczególnie na sesjach plenerowych gdzie mogę na spokojnie polatać, zaplanow
Dron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejDron w fotografii ślubnejać kadr i wkomponować Was w niego. Najpopularniejsze ujęcia czyli tzw. Top Down, kadry złapane pionowo z góry często są wisienką na plenerowym torcie :) W dniu ślubu, a właściwie podczas zabawy weselnej czasem staram się sfotografować miejsce ślubu i jego najbliższą okolicę. Robiąc takie zdjęcie podczas przygotowań pokazuje moim parom ich własny dom, z perspektywy do tej pory dla nich niedostępnej.

W każdym momencie, w jakim mam możliwość myślę o tym, żeby polatać. Oczywiście sytuacja często mnie ogranicza. Jestem wystarczająco zaabsorbowany fotografowaniem z powierzchni ziemi :), Ale dzięki temu nie potrzebuję drugiego człowieka do obsługi drona i moim parom oferuję go jak do tej pory jako bezpłatny dodatek :). A teraz zapraszam do obejrzenia kilku kadrów ślubnych z powietrza :


sesja plenerowa w Bieszczadach

2. Sesja plenerowa w Bieszczadach | Fotograf ślubny Podkarpacie

Bieszczady ❤ Raz tam pojechałem i wsiąkłem :) Każda sesja plenerowa w Bieszczadach to wydatek energetyczny, czasowy i narażanie się na bardzo zmienne warunki pogodowe. Jednak gdy zbyt długo mnie tam nie tam to tęsknię. Do tego wiatru, połonin i kadrów, jakie stamtąd przywożę :). Dziś postaram się Wam przybliżyć obraz inny niż tylko piękne, rozległe majestatyczne kadry. Postaram się opisać, jak wygląda wyprawa w Bieszczady na sesje plenerową z para młodą. Jakie figle potrafi spłatać pogoda, ile par młodych można tam spotkać i dlaczego warto wziąć zimne piwo z Wetliny ze sobą :) A wierzcie mi, to co widzicie poniżej to tylko mikro wycinek tego co tam już widziałem :D

3. Sesja plenerowa w Bieszczadach- Czas jaki trzeba poświęcić.

Sesję plenerową z kilkunastoma różnymi kadrami można zrobić w kilkadziesiąt minut. Jeśli pracuję z dodatkowym oświetleniem i sporo się przemieszczamy, to często trwa to do kilku godzin. O tym, dlaczego nadal uważam sesję w dniu innym niż dzień ślubu za ciekawszą napisze kiedy indziej :). W Bieszczadach używanie dodatkowego oświetlenia jest mocno ograniczone. Ciężko wynieść statywy itp. na górę, wiatr porywa wszystko co ma duża powierzchnię. Czasem porywa nawet panią młodą robiąc z sukni żagiel :). Mimo że niewiele błyskam na sesji plenerowej w Bieszczadach, to trwa ona znacznie dłużej niż standardowa sesja w innym miejscu.

Weźmy przykład sesji kończącej się zachodem słońca. Żeby go doświadczyć, musimy w okresie letnim być na górze między 20 a 21. Wcześniej zazwyczaj 2-3 godziny poświęcamy na fotografowanie. Na ubranie się i ewentualny makijaż potrzebujemy jakichś 30 minut. Na wyjście na połoninę powiedzmy, że wystarczy godzina. Z parkingu pod moim domem jadę na miejsce, w którym zostawiamy samochód około 2 godziny. Tyle samo trwa powrót.

Bezpieczna godzina wyjazdu to około 12.30. Powrót około 24.00 :) Tak. Tyle czasu trwa plener w Bieszczadach od wyjazdu do powrotu. Nie liczę drogi, jaka pary pokonują do mnie.

sesja plenerowa w bieszczadach

4. Sesja plenerowa w Bieszczadach - ekwipunek.

Umówmy się. To nie ekspedycja na biegun północny ani wyprawa do dżungli na Borneo. Maczety nie będa potrzebne. Nie będziemy walczyć z niedźwiedziami i wilkami (chociaż to wielce prawdopodobne 🐻 :) ), ale żeby bezawaryjnie przebyć drogę na połoninę i z powrotem warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • ciepłe ubranie - Nie mówie o puchowej kurtce w lipcu, ale warto zabrać cienkie, małe objętościowo termo ciuchy, które możemy ubrać w dowolnym momencie i sie ogrzać. Temperatura odczuwalna  potrafi dać się we znaki nawet latem. Wszystko za sprawą wiatru, który na połoninie wieje prawie zawsze. Cienka czapka tez sie przyda.
  • Buty - sportowe, trekingowe. Oczywiście jesli masz zamiar skakać w szpilkach po szlaku to nie mam z tym problemu :) Jednak żeby wyjść na górę polecam cos mniej eksttremalnego.
  • Woda - Przyda sie do podejścia w skwarze
  • Płaszcz przeciwdeszczowy/pałatka - przyda się do podejścia w deszczu
  • Piwo - Zimny chmiel nigdy nie smakuje tak jak po intensywnym podejściu na połoninę ;)

5. Sesja plenerowa w Bieszczadach - podsumowanie

Czy warto tam jechać? Na pewno tak. Jeśli chcecie stosunkowo bliskie miejsce, gdzie zrobicie kadry z takimi widokami i w takim klimacie to na pewno warto wybrać się na sesje plenerową w Bieszczady. Będzie zmęczenie większe niz na 90% moich pozostałych sesji. Będzie prawie 12 godzin spędzonych w trasie, wychodzeniu, fotografowaniu i schodzeniu. Ale jeśli odpowiednio podejdziecie do samej sesji: naturalnie, wyluzowani i otwarci to będziecie wspominać tę wyprawę jako jedna z piękniejszych w życiu. Zerknijcie jeszcze na kilka moich ostatnich kadrów z połonin:

A tutaj Bieszczady bardziej naukowo :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bieszczady


Fotograf rzeszów fotograf Kraków

1. Fotografia ślubna - wybór fotografa i nasze pierwsze spotkanie

Fotografia ślubna. Właściwie cała moja strona poświęcona jest temu zagadnieniu. Żeby dać Wam trochę konkretów, odpowiedzi na pytania, które często pojawiają się w rozmowach z moimi parami, postanowiłem rozpocząć serię opisującą dzień ślubu od A do Z. Będę edytował, uzupełniał i aktualizował te wpisy po to, aby dać wam ulepszoną wersję mojego poradnika "Biała czy Ecrue". Wysyłałem go moim parom od dobrych kilku lat i na pewno wiele treści potrzebuje aktualizacji od czasu, gdy go napisałem :)

Dziś cześć pierwsza mówiąca o tym czym się kierować wybierając fotografa na swój ślub. A tak na prawdę czym ja bym się kierował wybierając fotografa na swój ślub :) Kilka słów równiez o tym dlaczego warto się ze mną spotkać i jak wyglądają formalności.

Fotografia ślubna

2. Fotografia ślubna — jak rozpoczyna się moja przygoda z parą.

Dzień ślubu to wydarzenie a którym skupia się moja praca. To, co uda mi się uwiecznić i w jaki sposób to zrobię, pozwala mi do dzisiaj zajmować się fotografią ślubną, pracować ze wspaniałymi ludźmi i być świadkiem niesamowitych wydarzeń. Jednak, zanim znajdziecie się przed moim obiektywem, musimy na siebie trafić. Właściwie to Wy musicie zdecydować się na moje zdjęcia ślubne i zaufać mi w kwestii wykonania pamiątki z dnia Waszego ślubu.

Zdaję sobie sprawę, że wybór konkretnego fotografa i usługi konkretnej fotografii ślubnej to zadanie niełatwe. Nie będę starał się Was przekonać abyście wybrali konkretnie mnie. Wierzę, że jeżeli czytacie ten wpis to i tak odniosłem sukces. Trafiliście na moją stronę, portfolio, bloga i wierzę, że jeśli moje fotografie ślubne Wam odpowiadają to będziemy współpracować i stworzymy razem coś wyjątkowego.

Fotografia ślubna

2.1 Czyli jak wybrać fotografa ślubnego?

Tak naprawdę to Wy znacie odpowiedź na to pytanie. Mocno jest to uzależnione od Waszych potrzeb i wymagań. Z mojej perspektywy to zdjęcia ślubne byłyby argumentem, który przeważyłby nad innymi. Finalnie to właśnie ślubne fotografie pozostaną jako efekt mojej pracy, Wasza pamiątka i "wspomnienie" po fotografie. Oczywiście niesamowicie ważne jest, aby była pomiędzy nami jakaś chemia. Wzajemne relacje to podstawa do naszej udanej współpracy w dniu ślubu oraz na sesji plenerowej. Dlatego też jest dla mnie bardzo istotnym to, abyśmy mogli spotkać się przed ślubem, porozmawiać o naszych wspólnych oczekiwaniach.

W dzisiejszych czasach dużo bardziej sprzedajemy samych siebie niż dawniej. Coraz bardziej istotne jest to jak wygląda stories na instagramie danego fotografa, niż to jaką jakość fotografii ślubnych Wam oferuje. Nie walczę z tym. Często jednak ograniczam marketing wykorzystujący moją prywatność. Ciągle uważam, że to zdjęcia są moim "produktem" a nie opowiadanie o moim prywatnym życiu. Dlatego też, żeby dowiedzieć się, jakim jestem człowiekiem będziecie musieli raczej pobyć ze mną osobiście. Z mojego facebooka i instagrama  nie dowiecie się wiele o Dawidzie :) O mojej fotografii natomiast bardzo wiele. Bardzo lubię formę publikowania szczególnie na facebooku i to tam zobaczycie najbardziej aktualne ślubne realizacje, jakie udaje mi się tworzyć z moimi parami.

Fotografia ślubna

3. Spotkanie i formalności - porozmawiajmy o fotografii ślubnej.

Najlepszą formą omówienia szczegółów jest wciąż spotkanie się ze mną osobiście. Może jestem staroświecki, ale jeśli tylko macie możliwość to zapraszam Was do mnie na spotkanie przy kawie, herbacie (winie?:)) i w takiej formie najbardziej lubię rozmawiać z moimi parami przed ślubem. Wtedy mogę w spokoju wysłuchać Waszych oczekiwań, opowiedzieć Wam o swoich i o tym, jak przebiega dzień ślubu z perspektywy fotografa ślubnego. Jeśli jesteście zdecydowani na naszą współpracę to oczywiście spisujemy umowę. Jesteśmy wtedy umówieni na 100% :) Jeden z najważniejszych zapisów w mojej umowie mówi o tym, że to ja osobiście będę fotografował Wasz wyjątkowy dzień i nie podeślę Wam przysłowiowego "kuzyna z dronem" w ostatnim momencie :P

Fotografia ślubna

4. Fotografia ślubna — Formularz przedślubny.

Tuż przed Waszym ślubem, zazwyczaj jakiś tydzień przed wysyłam Wam formularz i proszę o jego wypełnienie. Są tam zawarte wszystkie najważniejsze informacje: od daty ślubu, adresów i telefonów, przez informacje o Waszych ślubnych usługodawcach oraz ilości gości po informacje, które chcielibyście mi przekazać (niespodzianki podczas wesela, preferencje odnośnie kadrów itp). Jest to dla mnie kolejny sposób na to, żeby lepiej przygotować się do Waszego ślubu. Czy każdy ślub jest taki sam? Oczywiście nie. Czy są one podobne? Bardzo często tak, ale czasem mały szczegół może okazać sie bardzo ważny i pomocny. Mój formularz jest również cały czas modyfikowany, aby tematy logistyczne związane z Waszym ślubem były opracowane w teorii w 100 procentach. Jeśli chodzi o praktykę to już pozostawiam Wam na dzień ślubu :)

Fotografia ślubna


fotograf rzeszow 3 maja

Wesele w Altanie "Siwy Dym" | Weronika i Łukasz | Fotograf ślubny Rzeszów

Zajmę Wam dziś kilka chwil. Obiecuję jednak, że nie będą to chwile zmarnowane. Będziecie mogli zagłębić się w uczuciową opowieść. Historia ta będzie opowiadała o dwójce młodych ludzi. Dużo młodszych ode mnie jednak tak wspaniale przeżywających swój dzień ślubu, że nie mogłem nie przystanąć, aby napisać kilka słów. Dlaczego dorzuciłem w tytule "fotograf Rzeszów"? G00gle jest nieubłagane i o pozycję trzeba dbać :). Poza tym, jeśli takich ludzi jak Oni znajdę więcej w Rzeszowie to mogę nie wyjeżdżać poza granice Podkarpacia :) Zapraszam Was na historię Weroniki i Łukasza.

Zacznijmy od tego filmu. Pokaz slajdów, w którym znajdziecie więcej zdjęć niż w tym wpisie. Skondensowana dawka uczuć można powiedzieć. Momentami nie zdążycie pomysleć co się wydarzyło, ale takie tempo zmusza nasz mózg do szybkiej reakcji. Wciskamy więc play:

Wesele w Altanie "Siwy Dym" | Weronika i Łukasz | Fotograf ślubny Rzeszów

A teraz zacznijmy od początku. Jak to się stało, że ten reportaż tak wiele dla mnie znaczy. Wszystkie znaczą. Każda moja para ma swoje miejsce w mojej głowie, w mojej twórczości, blogu i w moim sercu. W takich jednak dniach wszystkie wątpliwości znikają. Jeśli czasem się zastanawiam czy warto dalej to robić, przesiadywać po nocach przy obróbce, rozbijać samochody wracając z wesel (autentyczna historia z ostatniego ślubu:) ) to spotykając ludzi jak Weronika i Łukasz to wszystko mija. Dalej uwielbiam moją pracę i chcę fotografować zakochańców takich jak Oni :)

Przygotowania do ślubu - Dawid Mazur - fotograf ślubny Rzeszów

Spotkaliśmy się na przygotowaniach. Tak to zazwyczaj bywa w dniu ślubu. Lubię zacząć wcześniej, czasem nawet przyjeżdżam przed czasem. Czasem zanim zaczniemy fotografować przygotowania ślubne napiję się kawy. Innym razem pospaceruję wokół domu i będę robił zdjęcia kwiatkom, listkom i źdźbłom trawy. Nie zniechęcajcie się gdy zachowuje się w ten sposób :) Takie przerywniki są dla mnie ważne. Czasem te zdjęcia nie wejdą do żadnej galerii, czasem będą fajnym przerywnikiem, uspokajaczem i momentem na oddech podczas oglądania galerii.

Nieśmiała Panna młoda, epicka suknia ślubna :) - Dawid Mazur - fotograf Rzeszów

Nieśmiała to kiepskie określenie. Weronika nie koniecznie uwielbiała aparat, jednak mój aparat uwielbiał Ją :) Atmosfera jaką czułem, gdy spotkaliśmy się była nie do opisania. Ta dziewczyna chciała jak najszybciej zobaczyć się ze swoim ukochanym. Ona autentycznie nie mogła sie doczekać. Promieniała na myśl o tym, że dziś zostanie żoną Łukasza. Obawiała się jak to wszystko wyjdzie, że się trochę stresuje moja obecnością... a to co z tego wyszło przeszło nasze oczekiwania :) Nie sposób też nie wspomnieć o Antosiu, jej bracie, wojowniku power rangers, maluchu, który szybciej potrafił zrobić fikołka na fotelu niż mogłem o tym pomysleć :) Spotkacie się z nim jeszcze nie raz w tym wpisie. Antoś był wszędzie :)

Jak się Wam podobała suknia ślubna?:) Jest moc! Prawda?:)

Suknia była naprawde zjawiskowa. Gdy już wszystko było gotowe do drzwi zapukał Łukasz - Pan młody. Wcześniej ustaliliśmy z Weroniką, że trochę jeszcze każemy mu poczekać :) Mieliśmy możliwość zorganizowania czegoś na wzór First look. I to był strzał w dziesiątkę. Ja jestem mięczak. Płacze na "Królu Lwie" i na końcowym rozdaniu medali w "Najlepszych z najlepszych". W moemencie gdy Weronika podchodziła do Łukasza i potem gdy On już się odwrócił autentycznie miałem łzy w oczach.

First look

W takich chwilach mam ochotę patrzeć i podziwiać, a nie fotografować :) Z drugiej strony fotografia ślubna pozwala wracać do takich chwil i cieszyć się nimi jeszcze raz. Po tym przywitaniu udaliśmy się na błogosławieństwo. Na tym etapie już wiedziałem, że to będzie dzien pełen wzruszeń i emocji w najczystszej postaci.

Ślub w Rzeszowie - Kościół Świętego Krzyża - fotograf Rzeszów

Msza święta. Najważniejsza część dnia w przypadku ślubu kościelnego. Jej moment kulminacyjny: przysięga małżeńska to było to na co Oni czekali. Chłonęli każde słowo z kazania, patrzyli na siebie, radowali sie tymi chwilami. Ja razem z nimi łapiąc te emocje w kadrze.

Zabawa weselna - Hotel Cztery pory roku - Altana "Siwy Dym" - fotograf Rzeszów

Po ślubie pozostał tylko czas hucznie uczcić to małżeństwo :) Przybyliśmy do wyjątkowego miejsca. Moja pierwsza wizyta w Altanie "Siwy Dym" i musze przyznać, że jestem zauroczony. Piekne, ciepłe, drewniane wnętrze. Wystrój w rustykalnym stylu urzeka i prezentuje się wspaniale. O super zabawe zadbał niezastąpiony DJ Mundy. Zabawa jak będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach była szalona. Miejsce nadaje się idealnie pod zbudowanie klimatu lampami błyskowymi, tak też od początku do końca pracowałem. Po zmianie na Sony coraz bardziej lubię ostry błysk lampy i nastrój jaki dzięki temu powstaje. Sami oceńcie. Ja tymczasem pozdrawiam, dziękuję, że obejrzeliście całość i do zobaczenia na sesji plenerowej z Weroniką i Łukaszem. Nie mogę sie doczekać :)

 

 


Wesele w "Olimpie" w Stalowej Woli | Agata i Mateusz | Fotograf ślubny Stalowa Wola

Fotografia ślubna i przyrodnicza

Dzień dobry. Wprawdzie nie był to pierwszy reportaż ślubny w tym sezonie, ale pierwszy rozpoczynający sezon slubny “na poważnie”. Od tej pory już nie ma wytchnienia :) Chociaż tak na prawdę nie tęsknię za odpoczynkiem. Może czasem gdy sezon ślubny zmierza ku ońcowi. Jednak na pewno nie na jego początku :) Dlatego też jadąc na spotkanie z Agatą i Mateuszem nie obeszło się bez kilku przystanków na fotografowanie. Nie mógłbym nie umieścić tych zdjęć tutaj. To nic, że są mniej “ślubne niż reszta”. Są z tego dnia. Przedstawiają kadry z drogi jaka dzieliła mnie od moich nowożeńców. Piękny okres. Przyroda budzi się do życia, wszystko zielone i oczywiście żółte :) Popatrzcie sami

Przygotowania ślubne Agaty – Chryzantemka

Przygotowania Agaty rozpoczeliśmy u “Chryzantemki”. Kinga to człowiek orkiestra. Maluje, czesze a z kwiatów potrafi wyczarować najpiękniejsze dekoracje ślubne. Spędziliśmy trochę czasu. Agata robiąc sie na bóstwo, ja na łapaniu kadrów.

Potem przenieśliśmy sie do domu Agaty. Piękna suknia ślubna już czekała, aby zabłysnąć w tym dniu na Pani młodej. Nie było na co czekać, bo Mateusz był już tuz tuż. Podczas przygotowań u Agaty rzucił mi się w oczy fantastyczny detal. Pióro wykonane na kawałku drewna z gwoździ i sznurków. Piekne. Troche surowe z uwagi na użyte materiały, ale tak delikatne ze względu na to co zostało przedstawione. Zanim pokaże Wam kadry z przyjazdu Mateusza to kilka portretów i detali z tamtego majowego dnia.

Przygotowania Mateusza – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Cofnijmy się nieco w czasie. Mateusz przygotowywał się w pokoju hotelowym w Dworze Olimp w Stalowej Woli. Eleganckie wnętrza pasowały idealnie na taką okazję. Wrzucę kilka zdjęć z tych przygotowań pana młodego a Wy zgadnijcie kibicem jakiego zespołu jest Mateusz :)

First look i błogosławieństwo

First look to coś co chcę zrobić przy każdym przywitaniu młodej pary. Te emocje są nie do opisania. Pierwsze spojrzenie na kobietę, która za kilka chwil zostanie twoją żoną i najtwardszy twardziel czuje gęsią skórkę i łzę w oku. Moment błogosławieństwa to chwile wzruszające natomiast dla rodziców. Kilka kadrów z tych emocjonujących chwil:

Uroczystość ślubna – Kościół pw. Św. Leonarda w Turbi

Do kościoła przybyliśmy tuż przed deszczem. Nie było go dużo, ale wystarczyło, żeby goście sprawnie zajęli ławki i nie czekali na zewnątrz. Gdy para młoda po chwili podjechała pod kościół czarnym fordem Mustangiem wszyscy czekali juz na nich w środku.

Zabawa weselna – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Na koniec dawka super zabawy w Olimpie. Ogień na parkiecie więc i mi pracowało się świetnie w takich warunkach :) O muzykę dbał Vester i goście wykorzystywali czas na zabawę w 100 procentach. W przerwach między setami muzycznymi, gdy juz słońce było dawno za horyzontem wyrwałem moją parę na kilka nocnych kadrów. Zobaczycie je na końcu tej relacji ;) Pozdrawiam


Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

#3 - Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Cześć. W momencie, gdy czytacie ten wpis, nowy Samyang AF 85 mm f/1.4 FE jest już na półkach sklepowych i kusi wszystkich poszukiwaczy obiektywów portretowych z ogniskową 85mm. Kusi bardzo mocno, bo jest konstrukcją wybijającą się na tle konkurencji. Oczywiście nieidealną, bo takich nie ma, ale wystarczająco dobrą, żeby narobić szumu w mediach społecznościowych i w głowach wielu fotografów. Nie ukrywam, że sam przyczyniłem się do tej burzy, publikując w sieci kilka zdjęć, oraz moją opinię na temat samyanga 85mm 1.4 do sony.

Nie będzie to recenzja jakich wiele. Nie będzie to analiza piksel po pikselu zdjęć generowanych przez optykę koreańskiego producenta. Na ten temat według mnie wypowiedział się mega merytorycznie Kuba Cichocki w tym filmie.  Będzie lekko filozoficznie i nostalgicznie, pewnie nawet trochę bardziej niż technicznie. Oczywiście oscylował będę wokół 85tki samyanga, i na niej będe sie finalnie skupiał, ale traktując nie tylko o tym konkretnym egzemplarzu.

Samyang jakiego pamiętam

Pisząc Samyang od razu w głowie mam inną nazwę. Falcon. To nazwa, pod którą również ukazywały się obiektywy samyanga w momencie, gdy zaczynałem pracę z aparatem. W tamtych czasach szczytem marzeń był niepełno klatkowy obiektyw 8mm fisheye. Miałem przyjemność używać właśnie egzemplarza oznaczonego napisem “Falcon”. Była to dokładnie ta sama optyka i mechanizm. Prestiż może trochę mniejszy, ale z tego co pamiętam, to chyba można było dostać te obiektywy trochę taniej. Właścicielem marki była bodajże polska firma Foxfoto, a w tamtym okresie samyang za odpowiednią gotówkę produkował obiektywy z dowolnym logo.

stare obiektywy samyangPrzechodząc do meritum. Dlaczego piszę o konstrukcjach sprzed 10 lat? Dlaczego nie robię testu Samyanga jak na recenzję przystało? Chciałbym raczej przeanalizować to jak bardzo zmienił sie rynek na przestrzeni tych kilku lat. Wtedy używając manualnego rybiego oka od falcona  nawet nie dotykałem pierścienia ostrości. Nie było to konieczne przy takiej ogniskowej bo nieskończoność była chyba już na końcu tulipana przeciwsłonecznego..

Potem używając pożyczonej 85tki 1.4 od samyanga zachwycałem się obrazkiem i marzyłem, że może kiedyś będzie taki obiektyw z AF, a kupując go dalej będę mógł się cieszyć sprawną nerką (czyt. będzie tani). Po 10 latach firma samyang wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Dostajemy do rąk fenomenalne szkło. Portretowa ogniskowa 85mm, światło 1.4, przyzwoita waga i gabaryt. Do tego system AF, który z bezlusterkowcami sony działa wyśmienicie, a w przyszłości zapewne będzie działał z aparatami innych producentów.

Dzięki temu rynek nie jest tak skostniały. Jest tylu producentów, tyle możliwości. Ogromne pole do popisu w pisaniu recenzji :) Gdy kilka lat temu siedziałem w labie i wywoływałem zdjęcia Rzeszowskich fotografów królowały Canon 5dmkii i Nikon d700. Dziś mamy do wyboru tyle systemów lustrzanych i bezlusterkowych. Ogrom optyki, możliwości podpięcia starych obiektywów i używania ich z autofocusem. Nosimy w plener monolityczne lampy zasilane akumulatorami o mocy 600Ws. Rewelacja. Dzięki temu każdy może fotografować w odrobinę inny sposób, używając innych technik i sprzętu. Dlatego też tak mocno zainteresowałem się Samyangiem gdy skusiło mnie sony. Są to godne uwagi alternatywy szkieł systemowych. Praktycznie w każdym przypadku zamiennik samyanga jest tańszy a parametrami nie odbiega bardzo od swojego systemowego odpowiednika.

SAMYANG 85 1.4 FE Sony E – oczami użytkownika

Obiektyw dostałem od Samyang Polska. Bardzo dziękuję za możliwość przetestowania go jako jeden z pierwszych użytkowników w Polsce a w sumie i na świecie nie wiele osób chwaliło sie zdjęciami z niego. Świeża konstrukcja. Dla mnie bardzo podobnie działająca jak samyang 35 1.4, którego używałem już na kilku reportażach i który coraz bardziej mnie zachwyca. Tak jak tutaj. Można powiedzieć, że zmieniła się jedynie ogniskowa, ale między 35 i 85 różnica w milimetrach jest kolosalna więc i sposób ostrzenia jest inny. Jak dla mnie łapanie ostrości 85tką jest dużo łatwiejsze. Wszystko rozmywa sie gdzieś w płytkiej głębi ostrości, śledzenie oka jak i obiektów w czasie rzeczywistym działa świetnie. W 35 natomiast widzimy zawsze więcej planów, głębia nie jest aż tak pomocna, bardziej musimy skupić sie na kadrze i jego “wyczyszczeniu”. Z 85tką miałem okazję popracować na jednej sesji, z której efekty zobaczyć możecie poniżej.

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE vs. Sony 85 1.8

Obiektyw, którego używam w zakresie ogniskowej 85mm to sony 85 1.8. Szkło jest szybsze od Samyanga 85 1.4. Nie jakoś dramatycznie szybsze ale jest to dosyć oczywiste. Wystarczy spojrzeć na wielkość soczewek i całego bloku optycznego. Silnik AF musi wykonać nie lada pracę, żeby przesunąć te kawałki szkła. AF jest więc wolniejszy, ale równie celny co w Sony. Poza tym obiektywem, który powinniśmy porównywać z Samyangiem raczej jest Sony 85 1.4 GM. Nie korzystałem z gmastera, ale to co oferuje samyang za prognozowaną cenę sprawia, że mój wybór byłby jasny.

W tym momencie zastanawiam się czy wymienić moja 85tke sony na samyanga. Gdybym dopiero rozważał tę ogniskową, to mój wybór padłby na pewno na koreański obiektyw z czerwonym paskiem. Nie dlatego, że jest zdecydowanie lepszy. Każde z tych szkieł ma swoje plusy i minusy. Rozważam Samyanga dlatego, że jest inny, mniej popularny. Lubię czuć, że używam sprzętu, który nie gości w każdej torbie fotograficznej.

Szybkość działania af możecie ocenić na tym filmie:

Co z tymi bokehami w samyangu

Zarówno rozmycia w 35 samyanga jak i 85 są dla mnie po prostu piękne. O malarskości tego obiektywu wypowiedział się świetnie Marcin “Czornyj” Kałuża podczas Krakowskiej EXPOzycji. Polecam posłuchać. Samyangi malują świetnie. Dla mnie, jako że lubię oryginalne zachowania w nieostrościach obiektywów takich jak nokton czy planardaje to istotna jest choćby namiastka tych manualnych wynalazków wyposażona w silnik af. Myślę, że najlepiej ocenicie to na podstawie zdjęć.

Pełne rozmiary do pobrania TUTAJ. Znajdziecie tam również folder z pełnymi rozmiarami zdjęć z samyanga i sony 85 1.8. Porównanie pokazujące różnice w rozmyciu zobaczyć możecie poniżej (nie podpisałem zdjeć. Nie trzeba wprawnego oka żeby zobaczyć jak zmienia się obraz wraz ze zmianą z f1.4 w samyangu na f1.8 w sony:

 









Podsumowanie

Samyang AF 85 mm f/1.4 FEa znajdzie się w mojej torbie prędzej czy później :) Można by zacytowac klasyka: “Rozum podpowiada sony, ale serce goni za samyangiem” :) Obiektyw ma jakaś widoczną dusze w sobie. Bokeh na 1.4 to piękne duże kółka, które bardzo lubię. Parametry autofocusa wystarczające w zupełności, ostrość na 1.4 bez zastrzeżeń. Gabarytowo mi odpowiada, design jak najbardziej na plus. A jesli szukacie jeszcze alternatywy dla wersji GM od sony to myslę, że ten samyangowa osiemdziesiątka piątka to strzał w dziesiątkę.

Pozdrawiam

Dawid


techart pro

#2 Techart pro - manualne obiektywy z autofocusem

Manualne zapędy

Zawsze wiedziałem, że obiektywy analogowe, stare, bądź po jakichś przeróbkach są poziom wyżej. Wydawały się unikalne i takie w rzeczywistości były. Świadomość, że niewiele osób potrafi wygenerować obrazek, taki jak Ty generujesz swoim analogowym wynalazkiem założonym na cyfrowy korpus, dawał poczucie niepowszedniości. Tym bardziej było to znaczące w przypadku gdy nie masz alternatywy dla nudnej nikkorowej 50 1.8. Poprawna, trafiająca, ostra, ale piekielnie nudna. Wtedy nie używałem jej w ogóle podczas sesji plenerowych. Oczywiście skupiałem się w tamtym czasie na ładnym bokeh zamiast na budowaniu kadru, zastanawianiu się nad kolejnym zdjęciem i szukaniu ciekawych pod względem oświetlenia miejsc.

Doznałem wtedy mini olśnienia, kupując przerobionego pod bagnet nikona manualnego Zeissa Planara 50mm 1.4. To co produkował ten obiektyw, to nie były obrazki. To były obrazy. Małe dzieła sztuki, choć głównie za sprawą malarskości tego obiektywu i jego sposobu obrazowania w nieostrościach. Zrobiłem nim jedną sesję. Uwielbiałem te klatki. Do dziś je lubię i pokazuję tutaj. Po tej sesji sprzedałem Planara, tracąc kilkaset złotych. Zapytacie dlaczego? Ostrzenie manualnym obiektywem mając do dyspozycji potwierdzenie ostrości w postaci migającej kropeczki w rogu wyświetlacza, to było totalne nieporozumienie. Dało się w ten sposób zrobić statyczną klatkę na plenerze. Jednak obiektyw kosztował mnie ponad 2 tyś. złotych i trzymanie go na kilka statycznych kadrów w plenerze z ciekawym bokeh niestety było nierentowne.

planar 50mm nikon d750

2 podejście do manuali

W momencie złapania ostrości na pierwszym zdjęciu używając Sony A7 i manualnego Voigtländera 40mm 1.4 z focus peakingiem wiedziałem, że to jest następny krok ku ciekawszym fotografiom. Nie koniecznie ciekawszym dla klienta, ale na pewno dla mnie. Było to na Warsztatach u Adama Trzcionki, które zawsze polecam. Pewnie nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy je znają i wiedzą, że udział w nich to wyjątkowo spędzony czas. Nie minęło dużo czasu i zagościło u mnie sony a7 a zaraz później wspomniany wcześniej notkon 40mm 1.4. Znowu o tym piszę. To tylko świadczy o tym, że rzeczywiście wywarło na mnie to duże wrażenie.

Czułem wtedy, że moje materiały ślubne i nie tylko sporo zyskały. Piękne rozmycia, ciekawy sposób ostrzenia gdzie nie ograniczał mnie obszar rozmieszczenia punktów af. Mimo, że ostrzenie było dużo szybsze i dokładniejsze, to jednak czasem brakowało tych ułamków sekund. Głównie sprawiały to nawyki wyniesione z używania af w nikonach. Wciskasz i jest. Ostre. Mimo wszystko A7 nie poszło do kolejnego właściciela jak wcześniej planar. Aparat przetrwał ze mną cały sezon. Wspólnie z noktonem i planarem który kupiłem na ebay tym razem z bagnetem contax/yashicka zrobiliśmy wiele wartościowych kadrów.

 

a7 i manualne obiektywy

Do 3 razy sztuka - Techart pro

Pewnie dalej używałbym A7 z manualnymi obiektywami, gdyby nie wymiana systemu. Trzymanie A7 z sentymentu to nie w moim stylu. Aparat poszedł do nowego właściciela, a ja szybko zaopatrzyłem się w to, na co ostrzyłem zęby od dawna. Adapter Techart Pro. Chiński wynalazek genialny w swojej prostocie. To nie było kolejne odświeżenie działania manualnych szkieł. To była całkowicie nowa jakość użytkowania ich. Mówiąc krótko, autofocus działa i to działa sensownie. Już w a7II działa całkiem nieźle w statycznych scenach. W a7III jest bardzo dobrze a w a9 po aktualizacji firmware do wersji 5.0 ,jest naprawdę rewelacyjnie. Oczywiście biorąc pod uwagę, jakie jest to rozwiązanie i jego ograniczenia.

adapter techart pro

Czym jest Techart Pro.

Dlaczego ten adapter jest tak genialny?. Aby wyjaśnić osobom, które nie wiedzą, na jakiej zasadzie odbywa się ustawianie ostrości najprościej pokazać to na przykładzie zaawansowanej fotografii makro. Widoczny poniżej mieszek służy do zmiany pozycji obiektywu względem matrycy/kliszy fotograficznej. Aby uzyskać ekstremalne powiększenia, musimy nie tylko użyć odpowiedniej optyki, ale można efekt ten zwiększyć , oddalając obiektyw od matrycy.

mieszek do fotografii makro

Adapter techart pro działa w analogiczny sposób, ale w innym zakresie i w sposób zautomatyzowany. Opiera się na systemie autofocus wykorzystującym detekcję fazy. Informacje odebrane przez aparat przesyłane są do adaptera, uruchamiany jest silniczek, który oddala lub przybliża bagnet z zamontowanym obiektywem względem matrycy. O ile mieszek do macro porusza się w zakresie nawet kilkunastu centymetrów to Techart pro ma 4,5 milimetra zakresu w którym przemieszcza się obiektyw. Wystarcza to, żeby w miarę sprawnie ustawić ostrość w wybranym punkcie.

techart pro działanie

Aby Techart pro działał bezproblemowo i ostrzył na nieskończoność, musimy tak tez ustawić obiektyw. Ostrość na nieskończoność i możemy cieszyć się z pełnej funkcjonalności adaptera. Jednak gdy przestawimy pierścień ostrości na wartość minimalną, to funkcjonalność ta będzie rozszerzona. Tak samo, jak odsuwając obiektyw umieszczony na mieszku, tak samo odsuwamy wtedy soczewki od matrycy. Efekt jest taki, że możemy podejść jeszcze bliżej, niż pierwotnie mogliśmy z danym obiektywem. W zależności od tego, jaka jest minimalna odległość ostrzenia naszego szkła, to odległość ta proporcjonalnie zmniejszy się dzięki adapterowi. W przypadku Noktona 40mm jest to naprawdę blisko i swobodnie wykorzystywałem go w ten sposób do fotografowania detali z ciekawym bokeh.

Szybkość działania Techarta pro

Wiem, że najlepiej szybkość działania zobrazuje Wam materiał z sesji i nagranie wprost z viewfindera aparatu. Najfajniejsze jest to, że obiektyw sam w sobie nie ma wpływu na szybkość ostrzenia. Sprawę załatwia nam aparat w połączeniu z adapterem. Obiektyw jest jedynie blokiem soczewek mającym obraz w odpowiedniej formie rzucić na matrycę. Nie ważne, czy jest to nokton 40mm, planar 50mm, stary helios za kilkadziesiąt złotych czy pentacon 135mm. Jedynym ograniczeniem jest szybkośc działania silniczka adaptera, a ta jak widać na filmie jest jak najbardziej wystarczająca. Jeśli jednak któraś z dużych firm zdecydowała sie na wypuszczenie takiego adaptera z silnikiem ultradźwiękowym, działającym dużo szybciej? Pomyślcie jaka dla fotografów byłaby to gratka.

Oczywiście wiem, że nie każdy fascynuje się manualnymi obiektywami. Niejedna osoba popuka mi do głowy i powie, że wywarzam otwarte drzwi. Bo są świetne obiektywy z autofocusem więc po co sobie utrudniać. No tak. Nawet w lustrzankach mamy dzis świetne obiektywy w których autofocus jest na bardzo wysokim poziomie. Niejednokrotnie są to jednak konstrukcje nieskorygowane optycznie tak jak szkła Voigtlandera czy jakieś inne manualne wynalazki.

Jak widać śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym działa naprawde dobrze. Więcej materiału video możecie zobaczyć na Youtube.

Kompatybilnośc i modele Techart pro

Adapter w tej chwili dostępny jest w kilku wersjach:

Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Hasselblada X1D – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Fujifilm GFX – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Leica M do Aparatów Sony z mocowaniem Sony E – Link

Posiadam ostatnią wersję i myślę że jest ona najbardziej popularną. Aparaty średnioformatowe zostawiam. Może kiedyś :) Adapter w wersji pozwalającej podpiąć obiektywy z bagnetem LM do Sony jest kompatybilny z następującymi modelami aparatów:
A7II, A7 III, A7R II, A7R III,  A6300, A6500, A9
Nie znalazłem informacji na temat działania A6400 z Techartem. Jeśli macie takie informacje będe wdzięczny.

Kompatybilność optyki

W kwestii możliwości podpięcia optyki do adaptera techart pro sprawa jest nieco bardziej rozbudowana niż w przypadku aparatów. Bezpośrednio na adapter możemy podpiąć obiektywy z mocowaniem Leica M. To już wiemy. Co jednak z całą masą obiektywów z innymi mocowaniami? Bardzo proste. Do adaptera podpinamy inny adapter. Wiem jak to brzmi. Mało profesjonalnie, będzie miało luzy itp. Nic bardziej mylnego. Mam w tym momencie dwa dodatkowe adaptery (m42 i Contax/Yashicka) którymi podpisanm inne manuale nie mające mocowania Leica M. Zero luzów. Zeiss planar 50mm 1.4 wydaje się łapać ostrość nawet lepiej niż nokton. Tak wygląda ten zestaw. Myślę, że w dalszym ciągu dużo mniejszy i lżejszy niż sigma 50 1.4 art.

W tym momencie możemy na stronie techarta zamówić następujące adaptery na leica m:

Canon FD, Leica R, L39, Nikon F, Nikon G, Canon EF, Pentax K, C/Y, Minolta MD, M42, Olympus OM, ALPA, DKL, Exakta, Contarex CRX, QBM, ARRI, Konica AR.

Myślę, że lista jest dosyć pokaźna i każdy znajdzie odpowiedni adapter, żeby podpiąć swoją ulubiona optykę.

Podsumowanie

O techarcie dowiedziałem się dosyć dawno temu. Wprawdzie swoja premierę miał chyba w roku 2016. Było to gdzieś tam w sferze marzeń, bo o bezlusterkowcach nie wiedziałem wtedy zbyt wiele. Poza tym raczej nie myślałem o zmienianiu nikonów na nic innego. Raczej marzyłem o tym, żeby powstało podobne urządzenie na moje żółto czerwono czarne aparaty i będę mógł wrócić do planara, którego sprzedałem. Stało się inaczej. Zdecydowanie lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć.

Oto kilka lat od premiery adapter techart działa wyśmienicie, obiektywy manualne stają się całkowicie użyteczne podczas pracy. Oczywiście niektórzy potrafią pracować manualami na szybkim reportażu równie sprawnie co autofocus. Ja jednak nie należę do tej grupy i dla mnie adapter ten jest urządzeniem naprawdę przełomowym. Dzięki za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam już niebawem ,bo w momencie, gdy odcinek idzie do emisji ,przygotowuję następny o bardzo oczekiwanym i pożądanym ostatnio obiektywie. Zapraszam do subskrybowania kanału YouTube, zapisywaniu się na newsletter. Dzięki temu będziecie w pierwszej kolejności mieć informacje o tym, że pojawił się nowy odcinek. Pozdrawiam

newsletter dawid mazur
* pole wymagane