Historia z deszczem w tle można by powiedzieć :) Kapało w dniu ślubu. Dosyć mocno. W drodze do Pauliny i Krzyśka wyminąłem ich ślubnego zabytkowego Jaguara, którego kierowca prowadził w płaszczu przeciwdeszczowym. Nie zniechęciło ich to jednak. Uśmiechy pozostały na ich twarzach a opuszczając kościół po mszy ślubnej zobaczyliśmy piękne słońce. Reszta dnia upłynęła na wspaniałej zabawie dzięki muzyce Szybkiego Numeru. Gdy planuję sesję plenerową z moimi parami to zazwyczaj odbywa się to na zasadzie słabnącego zapału. Najpierw jest plan na długi, atrakcyjny plener w górach lub za granicą. W miarę upływu czasu para decyduje się na coś bardziej “standardowego”. W przypadku moich ostatnich nowożeńców było zupełnie inaczej. Plan był na szybki plener gdzieś na łonie natury. Skończyliśmy na Połoninie. Jadąc w Bieszczady towarzyszył nam deszcz i nawet za bardzo nie rozmawialiśmy w samochodzie. Każdy myślał tylko o tym, żeby już zobaczyć słońce na horyzoncie. Wychodziliśmy w góry w deszczu ale wchodząc na Połoninę Wetlińską zobaczyliśmy upragnione słońce. Nie przeszkodził nam porywisty wiatr i reszta sesji upłynęła w mega atmosferze. Byliśmy praktycznie sami na Wetlińskiej i to potęgowało klimat gór. Efekty możecie zobaczyć poniżej. Zapraszam. 120 klatek Pauliny i Krzyśka:

Zabawa weselna: Aga

Oprawa muzyczna: Szybki numer

Fotografia: Ja 🙂

Video: Wytwórnia Video