wesele w bocarlo

Wesele w Bocarlo i sesja plenerowa w Krasiczynie - Kamela i Jacek

Wesele w Bocarlo i sesja plenerowa w Krasiczynie - Kamela i Jacek

Zarówno Bocarlo w Tryńczy jak i Zamek w Krasiczynie to miejsca, które niejednokrotnie odwiedziłem. Jadąc w jedno i drugie wiem, że mam pewność świetnych warunków do pracy. W Bocarlo wystrój jest na najwyższym poziomie, wspaniale fotografuje się tam ze światłem błyskowym. W tym sezonie dodatkowo miałem jeszcze możliwość wykorzystania ogromnego wiklinowego koła, jakie możecie zobaczyć na zdjęciu głównym u góry wpisu. Początkowo nie bardzo miałem pomysł jak wykorzystać ten element, ale finalnie główne zdjęcie powstało w dosyć ognistych barwach, z charakterystycznym światłocieniem. Jacek i Kamela zapewnili mi mnóstwo okazji do fotografowania. Piękna suknia Kameli od MonalisaStudio wyglądała wręcz epicko a jej długi welon możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć w całej okazałości.

Bocarlo w Tryńczy - miejsce na cudowne wesele

Po przygotowaniach i spotkaniu Kameli i Jacka udaliśmy się na uroczystą msze ślubną. Kościół w Zarzeczu  pięknie ustrojony, sam w sobie nie wymagający dużej ilości dekoracji musiałem sfotografować z góry. Poza sesjami plenerowymi w miarę zapasu czasu staram się wykorzystać drona również na reportażu. Kadr z kościołem z góry możecie zobaczyć poniżej. Piękna uroczystość, zakończona efektownym wyjściem z kościoła i juz mogliśmy znaleźć się na sali domu weselnego Bocarlo w Tryńczy. Biel, jasność, kryształy, napis LOVE i świetna ekipa do współpracy. Dzień minał nam w świetnej atmosferze, udało się wykonać kilka wyjątkowych kadrów z błyskiem, który tak uwielbiam. Zapraszam serdecznie na materiał zdjęciowy.

 

Sesja plenerowa w Krasiczynie - magiczny park i bajkowy zamek.

Zamek w Krasiczynie, a właściwie zamkowy park rozciągający się dookoła to miejsce magiczne. Zrobiłem tam już sporo plenerów, jednak wciąż chcę tam wracać. Drzewa jakby inne, bluszcz porasta je inaczej, światło pada w inny sposób. Przedewszystkim różni zakochani ludzie, których tam fotografuję. Tym razem zagościliśmy w tym miejscu z Kamelą i Jackiem. Zobaczcie jak przebiegała nasza sesja plenerowa.


Sesja narzeczeńska na Krakowskim Kazimierzu | Paulina i Mateusz | Fotograf ślubny Kraków

Dzielnica Krakowa Kazimierz to miejsce, gdzie tematy fotograficzne mnożą się na każdym rogu ulicy. Przechadzka z Paulina i Mateuszem to było spacerowanie i wyszukiwanie tychże tematów. Temperatura 38 stopni Celsjusza nie przeszkadzała tak bardzo, jak się obawiałem. Zwiedzaliśmy, robiliśmy zdjęcia i spędzaliśmy czas w super atmosferze :) Odwiedzaliśmy magiczne miejsca takie jak Eszeweria <3 Gdzie scenografia do wspaniałych fotografii z sesji narzeczeńskiej jest juz gotowa :)

Sesja narzeczeńska w Krakowie | Eszeweria, Kładka Ojca Bernatka, Kopiec Krakusa.

Swoją wyprawę na sesję narzeczeńską rozpoczęliśmy od Ośrodku Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora CRICOTEKA na Nadwiślańskiej. Piękny kawał architektury, potencjał do odbić, refleksów, zaskakujących geometrii. Ściana od ulicy nadwiślańskiej pokryta rdzą to idealne tło do zdjęć. Do tego fantastyczny odbijający wszystko "sufit" skutkuje niecodziennymi zdjęciami z sesji. Wybierzcie się tam nie koniecznie na zdjęcia :) Następnym punktem była obowiązkowo "Kładka Bernatka" gdzie zobaczyć możemy mnóstwo kłódek pozostawionych przez zakochane pary na barierce.

Magiczna sesja narzeczeńska w Krakowie

Zeszliśmy na chwile nad Wisłę, potem szybki spacer po uliczkach Kazimierza. Zawędrowaliśmy do Eszewerii gdzie już wcześniej byłem z Sabiną i Konradem. Było to jednak zima i potencjał był mniejszy. Tym razem udało nam się wykonać kilka narzeczeńskich kadrów w ogródku. W środku byliśmy praktycznie sami i mogliśmy zbudować prawdziwą intymną atmosferę podczas tej sesji narzeczeńskiej :)

Zakończenie sesji narzeczeńskiej na Kopcu Krakusa

Z wąskich uliczek Kazimierza wybraliśmy się na Kopiec Krakusa. Miejsce, które już wcześniej odwiedzałem, ale z racji wysokiej temperatury tym razem zaskoczyła mnie ilość ludzi. Praktycznie pustka :) Wiatr lekko powiewał, włosy Pauliny falowały i wczuliśmy się w ten klimat. W tle widok na Kraków, piękne zakończenie tej sesji narzeczeńskiej.

 

 


sesja plenerowa w Bieszczadach

2. Sesja plenerowa w Bieszczadach | Fotograf ślubny Podkarpacie

Bieszczady ❤ Raz tam pojechałem i wsiąkłem :) Każda sesja plenerowa w Bieszczadach to wydatek energetyczny, czasowy i narażanie się na bardzo zmienne warunki pogodowe. Jednak gdy zbyt długo mnie tam nie tam to tęsknię. Do tego wiatru, połonin i kadrów, jakie stamtąd przywożę :). Dziś postaram się Wam przybliżyć obraz inny niż tylko piękne, rozległe majestatyczne kadry. Postaram się opisać, jak wygląda wyprawa w Bieszczady na sesje plenerową z para młodą. Jakie figle potrafi spłatać pogoda, ile par młodych można tam spotkać i dlaczego warto wziąć zimne piwo z Wetliny ze sobą :) A wierzcie mi, to co widzicie poniżej to tylko mikro wycinek tego co tam już widziałem :D

3. Sesja plenerowa w Bieszczadach- Czas jaki trzeba poświęcić.

Sesję plenerową z kilkunastoma różnymi kadrami można zrobić w kilkadziesiąt minut. Jeśli pracuję z dodatkowym oświetleniem i sporo się przemieszczamy, to często trwa to do kilku godzin. O tym, dlaczego nadal uważam sesję w dniu innym niż dzień ślubu za ciekawszą napisze kiedy indziej :). W Bieszczadach używanie dodatkowego oświetlenia jest mocno ograniczone. Ciężko wynieść statywy itp. na górę, wiatr porywa wszystko co ma duża powierzchnię. Czasem porywa nawet panią młodą robiąc z sukni żagiel :). Mimo że niewiele błyskam na sesji plenerowej w Bieszczadach, to trwa ona znacznie dłużej niż standardowa sesja w innym miejscu.

Weźmy przykład sesji kończącej się zachodem słońca. Żeby go doświadczyć, musimy w okresie letnim być na górze między 20 a 21. Wcześniej zazwyczaj 2-3 godziny poświęcamy na fotografowanie. Na ubranie się i ewentualny makijaż potrzebujemy jakichś 30 minut. Na wyjście na połoninę powiedzmy, że wystarczy godzina. Z parkingu pod moim domem jadę na miejsce, w którym zostawiamy samochód około 2 godziny. Tyle samo trwa powrót.

Bezpieczna godzina wyjazdu to około 12.30. Powrót około 24.00 :) Tak. Tyle czasu trwa plener w Bieszczadach od wyjazdu do powrotu. Nie liczę drogi, jaka pary pokonują do mnie.

sesja plenerowa w bieszczadach

4. Sesja plenerowa w Bieszczadach - ekwipunek.

Umówmy się. To nie ekspedycja na biegun północny ani wyprawa do dżungli na Borneo. Maczety nie będa potrzebne. Nie będziemy walczyć z niedźwiedziami i wilkami (chociaż to wielce prawdopodobne 🐻 :) ), ale żeby bezawaryjnie przebyć drogę na połoninę i z powrotem warto pamiętać o kilku rzeczach:

  • ciepłe ubranie - Nie mówie o puchowej kurtce w lipcu, ale warto zabrać cienkie, małe objętościowo termo ciuchy, które możemy ubrać w dowolnym momencie i sie ogrzać. Temperatura odczuwalna  potrafi dać się we znaki nawet latem. Wszystko za sprawą wiatru, który na połoninie wieje prawie zawsze. Cienka czapka tez sie przyda.
  • Buty - sportowe, trekingowe. Oczywiście jesli masz zamiar skakać w szpilkach po szlaku to nie mam z tym problemu :) Jednak żeby wyjść na górę polecam cos mniej eksttremalnego.
  • Woda - Przyda sie do podejścia w skwarze
  • Płaszcz przeciwdeszczowy/pałatka - przyda się do podejścia w deszczu
  • Piwo - Zimny chmiel nigdy nie smakuje tak jak po intensywnym podejściu na połoninę ;)

5. Sesja plenerowa w Bieszczadach - podsumowanie

Czy warto tam jechać? Na pewno tak. Jeśli chcecie stosunkowo bliskie miejsce, gdzie zrobicie kadry z takimi widokami i w takim klimacie to na pewno warto wybrać się na sesje plenerową w Bieszczady. Będzie zmęczenie większe niz na 90% moich pozostałych sesji. Będzie prawie 12 godzin spędzonych w trasie, wychodzeniu, fotografowaniu i schodzeniu. Ale jeśli odpowiednio podejdziecie do samej sesji: naturalnie, wyluzowani i otwarci to będziecie wspominać tę wyprawę jako jedna z piękniejszych w życiu. Zerknijcie jeszcze na kilka moich ostatnich kadrów z połonin:

A tutaj Bieszczady bardziej naukowo :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bieszczady


fotograf rzeszow 3 maja

Wesele w Altanie "Siwy Dym" | Weronika i Łukasz | Fotograf ślubny Rzeszów

Zajmę Wam dziś kilka chwil. Obiecuję jednak, że nie będą to chwile zmarnowane. Będziecie mogli zagłębić się w uczuciową opowieść. Historia ta będzie opowiadała o dwójce młodych ludzi. Dużo młodszych ode mnie jednak tak wspaniale przeżywających swój dzień ślubu, że nie mogłem nie przystanąć, aby napisać kilka słów. Dlaczego dorzuciłem w tytule "fotograf Rzeszów"? G00gle jest nieubłagane i o pozycję trzeba dbać :). Poza tym, jeśli takich ludzi jak Oni znajdę więcej w Rzeszowie to mogę nie wyjeżdżać poza granice Podkarpacia :) Zapraszam Was na historię Weroniki i Łukasza.

Zacznijmy od tego filmu. Pokaz slajdów, w którym znajdziecie więcej zdjęć niż w tym wpisie. Skondensowana dawka uczuć można powiedzieć. Momentami nie zdążycie pomysleć co się wydarzyło, ale takie tempo zmusza nasz mózg do szybkiej reakcji. Wciskamy więc play:

Wesele w Altanie "Siwy Dym" | Weronika i Łukasz | Fotograf ślubny Rzeszów

A teraz zacznijmy od początku. Jak to się stało, że ten reportaż tak wiele dla mnie znaczy. Wszystkie znaczą. Każda moja para ma swoje miejsce w mojej głowie, w mojej twórczości, blogu i w moim sercu. W takich jednak dniach wszystkie wątpliwości znikają. Jeśli czasem się zastanawiam czy warto dalej to robić, przesiadywać po nocach przy obróbce, rozbijać samochody wracając z wesel (autentyczna historia z ostatniego ślubu:) ) to spotykając ludzi jak Weronika i Łukasz to wszystko mija. Dalej uwielbiam moją pracę i chcę fotografować zakochańców takich jak Oni :)

Przygotowania do ślubu - Dawid Mazur - fotograf ślubny Rzeszów

Spotkaliśmy się na przygotowaniach. Tak to zazwyczaj bywa w dniu ślubu. Lubię zacząć wcześniej, czasem nawet przyjeżdżam przed czasem. Czasem zanim zaczniemy fotografować przygotowania ślubne napiję się kawy. Innym razem pospaceruję wokół domu i będę robił zdjęcia kwiatkom, listkom i źdźbłom trawy. Nie zniechęcajcie się gdy zachowuje się w ten sposób :) Takie przerywniki są dla mnie ważne. Czasem te zdjęcia nie wejdą do żadnej galerii, czasem będą fajnym przerywnikiem, uspokajaczem i momentem na oddech podczas oglądania galerii.

Nieśmiała Panna młoda, epicka suknia ślubna :) - Dawid Mazur - fotograf Rzeszów

Nieśmiała to kiepskie określenie. Weronika nie koniecznie uwielbiała aparat, jednak mój aparat uwielbiał Ją :) Atmosfera jaką czułem, gdy spotkaliśmy się była nie do opisania. Ta dziewczyna chciała jak najszybciej zobaczyć się ze swoim ukochanym. Ona autentycznie nie mogła sie doczekać. Promieniała na myśl o tym, że dziś zostanie żoną Łukasza. Obawiała się jak to wszystko wyjdzie, że się trochę stresuje moja obecnością... a to co z tego wyszło przeszło nasze oczekiwania :) Nie sposób też nie wspomnieć o Antosiu, jej bracie, wojowniku power rangers, maluchu, który szybciej potrafił zrobić fikołka na fotelu niż mogłem o tym pomysleć :) Spotkacie się z nim jeszcze nie raz w tym wpisie. Antoś był wszędzie :)

Jak się Wam podobała suknia ślubna?:) Jest moc! Prawda?:)

Suknia była naprawde zjawiskowa. Gdy już wszystko było gotowe do drzwi zapukał Łukasz - Pan młody. Wcześniej ustaliliśmy z Weroniką, że trochę jeszcze każemy mu poczekać :) Mieliśmy możliwość zorganizowania czegoś na wzór First look. I to był strzał w dziesiątkę. Ja jestem mięczak. Płacze na "Królu Lwie" i na końcowym rozdaniu medali w "Najlepszych z najlepszych". W moemencie gdy Weronika podchodziła do Łukasza i potem gdy On już się odwrócił autentycznie miałem łzy w oczach.

First look

W takich chwilach mam ochotę patrzeć i podziwiać, a nie fotografować :) Z drugiej strony fotografia ślubna pozwala wracać do takich chwil i cieszyć się nimi jeszcze raz. Po tym przywitaniu udaliśmy się na błogosławieństwo. Na tym etapie już wiedziałem, że to będzie dzien pełen wzruszeń i emocji w najczystszej postaci.

Ślub w Rzeszowie - Kościół Świętego Krzyża - fotograf Rzeszów

Msza święta. Najważniejsza część dnia w przypadku ślubu kościelnego. Jej moment kulminacyjny: przysięga małżeńska to było to na co Oni czekali. Chłonęli każde słowo z kazania, patrzyli na siebie, radowali sie tymi chwilami. Ja razem z nimi łapiąc te emocje w kadrze.

Zabawa weselna - Hotel Cztery pory roku - Altana "Siwy Dym" - fotograf Rzeszów

Po ślubie pozostał tylko czas hucznie uczcić to małżeństwo :) Przybyliśmy do wyjątkowego miejsca. Moja pierwsza wizyta w Altanie "Siwy Dym" i musze przyznać, że jestem zauroczony. Piekne, ciepłe, drewniane wnętrze. Wystrój w rustykalnym stylu urzeka i prezentuje się wspaniale. O super zabawe zadbał niezastąpiony DJ Mundy. Zabawa jak będziecie mogli zobaczyć na zdjęciach była szalona. Miejsce nadaje się idealnie pod zbudowanie klimatu lampami błyskowymi, tak też od początku do końca pracowałem. Po zmianie na Sony coraz bardziej lubię ostry błysk lampy i nastrój jaki dzięki temu powstaje. Sami oceńcie. Ja tymczasem pozdrawiam, dziękuję, że obejrzeliście całość i do zobaczenia na sesji plenerowej z Weroniką i Łukaszem. Nie mogę sie doczekać :)

 

 


Wesele w "Olimpie" w Stalowej Woli | Agata i Mateusz | Fotograf ślubny Stalowa Wola

Fotografia ślubna i przyrodnicza

Dzień dobry. Wprawdzie nie był to pierwszy reportaż ślubny w tym sezonie, ale pierwszy rozpoczynający sezon slubny “na poważnie”. Od tej pory już nie ma wytchnienia :) Chociaż tak na prawdę nie tęsknię za odpoczynkiem. Może czasem gdy sezon ślubny zmierza ku ońcowi. Jednak na pewno nie na jego początku :) Dlatego też jadąc na spotkanie z Agatą i Mateuszem nie obeszło się bez kilku przystanków na fotografowanie. Nie mógłbym nie umieścić tych zdjęć tutaj. To nic, że są mniej “ślubne niż reszta”. Są z tego dnia. Przedstawiają kadry z drogi jaka dzieliła mnie od moich nowożeńców. Piękny okres. Przyroda budzi się do życia, wszystko zielone i oczywiście żółte :) Popatrzcie sami

Przygotowania ślubne Agaty – Chryzantemka

Przygotowania Agaty rozpoczeliśmy u “Chryzantemki”. Kinga to człowiek orkiestra. Maluje, czesze a z kwiatów potrafi wyczarować najpiękniejsze dekoracje ślubne. Spędziliśmy trochę czasu. Agata robiąc sie na bóstwo, ja na łapaniu kadrów.

Potem przenieśliśmy sie do domu Agaty. Piękna suknia ślubna już czekała, aby zabłysnąć w tym dniu na Pani młodej. Nie było na co czekać, bo Mateusz był już tuz tuż. Podczas przygotowań u Agaty rzucił mi się w oczy fantastyczny detal. Pióro wykonane na kawałku drewna z gwoździ i sznurków. Piekne. Troche surowe z uwagi na użyte materiały, ale tak delikatne ze względu na to co zostało przedstawione. Zanim pokaże Wam kadry z przyjazdu Mateusza to kilka portretów i detali z tamtego majowego dnia.

Przygotowania Mateusza – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Cofnijmy się nieco w czasie. Mateusz przygotowywał się w pokoju hotelowym w Dworze Olimp w Stalowej Woli. Eleganckie wnętrza pasowały idealnie na taką okazję. Wrzucę kilka zdjęć z tych przygotowań pana młodego a Wy zgadnijcie kibicem jakiego zespołu jest Mateusz :)

First look i błogosławieństwo

First look to coś co chcę zrobić przy każdym przywitaniu młodej pary. Te emocje są nie do opisania. Pierwsze spojrzenie na kobietę, która za kilka chwil zostanie twoją żoną i najtwardszy twardziel czuje gęsią skórkę i łzę w oku. Moment błogosławieństwa to chwile wzruszające natomiast dla rodziców. Kilka kadrów z tych emocjonujących chwil:

Uroczystość ślubna – Kościół pw. Św. Leonarda w Turbi

Do kościoła przybyliśmy tuż przed deszczem. Nie było go dużo, ale wystarczyło, żeby goście sprawnie zajęli ławki i nie czekali na zewnątrz. Gdy para młoda po chwili podjechała pod kościół czarnym fordem Mustangiem wszyscy czekali juz na nich w środku.

Zabawa weselna – Dwór “Olimp” w Stalowej Woli

Na koniec dawka super zabawy w Olimpie. Ogień na parkiecie więc i mi pracowało się świetnie w takich warunkach :) O muzykę dbał Vester i goście wykorzystywali czas na zabawę w 100 procentach. W przerwach między setami muzycznymi, gdy juz słońce było dawno za horyzontem wyrwałem moją parę na kilka nocnych kadrów. Zobaczycie je na końcu tej relacji ;) Pozdrawiam


techart pro

#2 Techart pro - manualne obiektywy z autofocusem

Manualne zapędy

Zawsze wiedziałem, że obiektywy analogowe, stare, bądź po jakichś przeróbkach są poziom wyżej. Wydawały się unikalne i takie w rzeczywistości były. Świadomość, że niewiele osób potrafi wygenerować obrazek, taki jak Ty generujesz swoim analogowym wynalazkiem założonym na cyfrowy korpus, dawał poczucie niepowszedniości. Tym bardziej było to znaczące w przypadku gdy nie masz alternatywy dla nudnej nikkorowej 50 1.8. Poprawna, trafiająca, ostra, ale piekielnie nudna. Wtedy nie używałem jej w ogóle podczas sesji plenerowych. Oczywiście skupiałem się w tamtym czasie na ładnym bokeh zamiast na budowaniu kadru, zastanawianiu się nad kolejnym zdjęciem i szukaniu ciekawych pod względem oświetlenia miejsc.

Doznałem wtedy mini olśnienia, kupując przerobionego pod bagnet nikona manualnego Zeissa Planara 50mm 1.4. To co produkował ten obiektyw, to nie były obrazki. To były obrazy. Małe dzieła sztuki, choć głównie za sprawą malarskości tego obiektywu i jego sposobu obrazowania w nieostrościach. Zrobiłem nim jedną sesję. Uwielbiałem te klatki. Do dziś je lubię i pokazuję tutaj. Po tej sesji sprzedałem Planara, tracąc kilkaset złotych. Zapytacie dlaczego? Ostrzenie manualnym obiektywem mając do dyspozycji potwierdzenie ostrości w postaci migającej kropeczki w rogu wyświetlacza, to było totalne nieporozumienie. Dało się w ten sposób zrobić statyczną klatkę na plenerze. Jednak obiektyw kosztował mnie ponad 2 tyś. złotych i trzymanie go na kilka statycznych kadrów w plenerze z ciekawym bokeh niestety było nierentowne.

planar 50mm nikon d750

2 podejście do manuali

W momencie złapania ostrości na pierwszym zdjęciu używając Sony A7 i manualnego Voigtländera 40mm 1.4 z focus peakingiem wiedziałem, że to jest następny krok ku ciekawszym fotografiom. Nie koniecznie ciekawszym dla klienta, ale na pewno dla mnie. Było to na Warsztatach u Adama Trzcionki, które zawsze polecam. Pewnie nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy je znają i wiedzą, że udział w nich to wyjątkowo spędzony czas. Nie minęło dużo czasu i zagościło u mnie sony a7 a zaraz później wspomniany wcześniej notkon 40mm 1.4. Znowu o tym piszę. To tylko świadczy o tym, że rzeczywiście wywarło na mnie to duże wrażenie.

Czułem wtedy, że moje materiały ślubne i nie tylko sporo zyskały. Piękne rozmycia, ciekawy sposób ostrzenia gdzie nie ograniczał mnie obszar rozmieszczenia punktów af. Mimo, że ostrzenie było dużo szybsze i dokładniejsze, to jednak czasem brakowało tych ułamków sekund. Głównie sprawiały to nawyki wyniesione z używania af w nikonach. Wciskasz i jest. Ostre. Mimo wszystko A7 nie poszło do kolejnego właściciela jak wcześniej planar. Aparat przetrwał ze mną cały sezon. Wspólnie z noktonem i planarem który kupiłem na ebay tym razem z bagnetem contax/yashicka zrobiliśmy wiele wartościowych kadrów.

 

a7 i manualne obiektywy

Do 3 razy sztuka - Techart pro

Pewnie dalej używałbym A7 z manualnymi obiektywami, gdyby nie wymiana systemu. Trzymanie A7 z sentymentu to nie w moim stylu. Aparat poszedł do nowego właściciela, a ja szybko zaopatrzyłem się w to, na co ostrzyłem zęby od dawna. Adapter Techart Pro. Chiński wynalazek genialny w swojej prostocie. To nie było kolejne odświeżenie działania manualnych szkieł. To była całkowicie nowa jakość użytkowania ich. Mówiąc krótko, autofocus działa i to działa sensownie. Już w a7II działa całkiem nieźle w statycznych scenach. W a7III jest bardzo dobrze a w a9 po aktualizacji firmware do wersji 5.0 ,jest naprawdę rewelacyjnie. Oczywiście biorąc pod uwagę, jakie jest to rozwiązanie i jego ograniczenia.

adapter techart pro

Czym jest Techart Pro.

Dlaczego ten adapter jest tak genialny?. Aby wyjaśnić osobom, które nie wiedzą, na jakiej zasadzie odbywa się ustawianie ostrości najprościej pokazać to na przykładzie zaawansowanej fotografii makro. Widoczny poniżej mieszek służy do zmiany pozycji obiektywu względem matrycy/kliszy fotograficznej. Aby uzyskać ekstremalne powiększenia, musimy nie tylko użyć odpowiedniej optyki, ale można efekt ten zwiększyć , oddalając obiektyw od matrycy.

mieszek do fotografii makro

Adapter techart pro działa w analogiczny sposób, ale w innym zakresie i w sposób zautomatyzowany. Opiera się na systemie autofocus wykorzystującym detekcję fazy. Informacje odebrane przez aparat przesyłane są do adaptera, uruchamiany jest silniczek, który oddala lub przybliża bagnet z zamontowanym obiektywem względem matrycy. O ile mieszek do macro porusza się w zakresie nawet kilkunastu centymetrów to Techart pro ma 4,5 milimetra zakresu w którym przemieszcza się obiektyw. Wystarcza to, żeby w miarę sprawnie ustawić ostrość w wybranym punkcie.

techart pro działanie

Aby Techart pro działał bezproblemowo i ostrzył na nieskończoność, musimy tak tez ustawić obiektyw. Ostrość na nieskończoność i możemy cieszyć się z pełnej funkcjonalności adaptera. Jednak gdy przestawimy pierścień ostrości na wartość minimalną, to funkcjonalność ta będzie rozszerzona. Tak samo, jak odsuwając obiektyw umieszczony na mieszku, tak samo odsuwamy wtedy soczewki od matrycy. Efekt jest taki, że możemy podejść jeszcze bliżej, niż pierwotnie mogliśmy z danym obiektywem. W zależności od tego, jaka jest minimalna odległość ostrzenia naszego szkła, to odległość ta proporcjonalnie zmniejszy się dzięki adapterowi. W przypadku Noktona 40mm jest to naprawdę blisko i swobodnie wykorzystywałem go w ten sposób do fotografowania detali z ciekawym bokeh.

Szybkość działania Techarta pro

Wiem, że najlepiej szybkość działania zobrazuje Wam materiał z sesji i nagranie wprost z viewfindera aparatu. Najfajniejsze jest to, że obiektyw sam w sobie nie ma wpływu na szybkość ostrzenia. Sprawę załatwia nam aparat w połączeniu z adapterem. Obiektyw jest jedynie blokiem soczewek mającym obraz w odpowiedniej formie rzucić na matrycę. Nie ważne, czy jest to nokton 40mm, planar 50mm, stary helios za kilkadziesiąt złotych czy pentacon 135mm. Jedynym ograniczeniem jest szybkośc działania silniczka adaptera, a ta jak widać na filmie jest jak najbardziej wystarczająca. Jeśli jednak któraś z dużych firm zdecydowała sie na wypuszczenie takiego adaptera z silnikiem ultradźwiękowym, działającym dużo szybciej? Pomyślcie jaka dla fotografów byłaby to gratka.

Oczywiście wiem, że nie każdy fascynuje się manualnymi obiektywami. Niejedna osoba popuka mi do głowy i powie, że wywarzam otwarte drzwi. Bo są świetne obiektywy z autofocusem więc po co sobie utrudniać. No tak. Nawet w lustrzankach mamy dzis świetne obiektywy w których autofocus jest na bardzo wysokim poziomie. Niejednokrotnie są to jednak konstrukcje nieskorygowane optycznie tak jak szkła Voigtlandera czy jakieś inne manualne wynalazki.

Jak widać śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym działa naprawde dobrze. Więcej materiału video możecie zobaczyć na Youtube.

Kompatybilnośc i modele Techart pro

Adapter w tej chwili dostępny jest w kilku wersjach:

Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Hasselblada X1D – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Fujifilm GFX – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Leica M do Aparatów Sony z mocowaniem Sony E – Link

Posiadam ostatnią wersję i myślę że jest ona najbardziej popularną. Aparaty średnioformatowe zostawiam. Może kiedyś :) Adapter w wersji pozwalającej podpiąć obiektywy z bagnetem LM do Sony jest kompatybilny z następującymi modelami aparatów:
A7II, A7 III, A7R II, A7R III,  A6300, A6500, A9
Nie znalazłem informacji na temat działania A6400 z Techartem. Jeśli macie takie informacje będe wdzięczny.

Kompatybilność optyki

W kwestii możliwości podpięcia optyki do adaptera techart pro sprawa jest nieco bardziej rozbudowana niż w przypadku aparatów. Bezpośrednio na adapter możemy podpiąć obiektywy z mocowaniem Leica M. To już wiemy. Co jednak z całą masą obiektywów z innymi mocowaniami? Bardzo proste. Do adaptera podpinamy inny adapter. Wiem jak to brzmi. Mało profesjonalnie, będzie miało luzy itp. Nic bardziej mylnego. Mam w tym momencie dwa dodatkowe adaptery (m42 i Contax/Yashicka) którymi podpisanm inne manuale nie mające mocowania Leica M. Zero luzów. Zeiss planar 50mm 1.4 wydaje się łapać ostrość nawet lepiej niż nokton. Tak wygląda ten zestaw. Myślę, że w dalszym ciągu dużo mniejszy i lżejszy niż sigma 50 1.4 art.

W tym momencie możemy na stronie techarta zamówić następujące adaptery na leica m:

Canon FD, Leica R, L39, Nikon F, Nikon G, Canon EF, Pentax K, C/Y, Minolta MD, M42, Olympus OM, ALPA, DKL, Exakta, Contarex CRX, QBM, ARRI, Konica AR.

Myślę, że lista jest dosyć pokaźna i każdy znajdzie odpowiedni adapter, żeby podpiąć swoją ulubiona optykę.

Podsumowanie

O techarcie dowiedziałem się dosyć dawno temu. Wprawdzie swoja premierę miał chyba w roku 2016. Było to gdzieś tam w sferze marzeń, bo o bezlusterkowcach nie wiedziałem wtedy zbyt wiele. Poza tym raczej nie myślałem o zmienianiu nikonów na nic innego. Raczej marzyłem o tym, żeby powstało podobne urządzenie na moje żółto czerwono czarne aparaty i będę mógł wrócić do planara, którego sprzedałem. Stało się inaczej. Zdecydowanie lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć.

Oto kilka lat od premiery adapter techart działa wyśmienicie, obiektywy manualne stają się całkowicie użyteczne podczas pracy. Oczywiście niektórzy potrafią pracować manualami na szybkim reportażu równie sprawnie co autofocus. Ja jednak nie należę do tej grupy i dla mnie adapter ten jest urządzeniem naprawdę przełomowym. Dzięki za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam już niebawem ,bo w momencie, gdy odcinek idzie do emisji ,przygotowuję następny o bardzo oczekiwanym i pożądanym ostatnio obiektywie. Zapraszam do subskrybowania kanału YouTube, zapisywaniu się na newsletter. Dzięki temu będziecie w pierwszej kolejności mieć informacje o tym, że pojawił się nowy odcinek. Pozdrawiam

newsletter dawid mazur
* pole wymagane


samyang 85 1.4 do sony

AF 85mm F1.4 FE - Zdjęcia przykładowe

Sesja zdjęciowa z AF 85mm F1.4 FE

Witam. Niedługi ale treściwy wpis. Gorący temat jakim jest AF 85mm F1.4 FE. Udało mi sie dostać go na testy i w tym wpisie będę prezentował zdjęcia przykładowe do czasu az powstanie recenzja. Podczas dzisiejszej sesji z Iloną zrobiliśmy takie klatki. W powiększeniu również crop 100% a na końcu link do plików w pełnym rozmiarze prosto z aparatu

Pliki w pełnym rozmiarze


Lustereczko...powiedz przecie - Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Odtwarzaj w soundcloud

Podcast na Youtube

Podcast na spotify

Lustereczko… powiedz przecie – Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Ten tytuł zrodził mi się w głowie, gdy już jakiś czas temu myślałem o tym poście. Postanowiłem zabrać się za niego w dniu, gdy mój sony a9 dostał aktualizację firmware do wersji 5.0. Gdy dziś rano o 5.30 zobaczyłem, że sony już wypuściło nowe oprogramowanie, stwierdziłem, że najpierw trzeba napisać kilka słów o samej aktualizacji, a potem wreszcie usiąść do czegoś większego. Miejsca, gdzie od teraz będę odsyłał w przypadku pytań o sony :)  Jaki obiektyw? Jaki aparat? Dlaczego nie zostałeś w nikonie? Dlaczego sprzedałeś a7? Na te i inne pytania postaram się dać Wam odpowiedź w tym poście. Uwaga. Teraz będzie długi wstęp :)

Jak to się zaczęło z sony.

Będzie długo bo nie dam rady w kilku słowach napisać dlaczego w ciągu niecałych dwóch tygodni sprzedalem wszystko co miałem związanego z nikonem i zdecydowałem się na Sony. Było to dosyć mocno spontaniczne. Pożyczyłem a9 na jedną sesję plenerową, żeby “przestrzelić” sobie ten aparat, zobaczyć jak ergonomia, zerknąć na pliki, które generuje. Podczas sesji kilka razy doznawałem prawie objawienia na skutek działania śledzenia AF i jego szybkostrzelności. Podkreślić należy, że nie uruchomiłem podczas tej sesji eye af. Jakoś zapomniałem o tej funkcji i nie wiedziałem jak ją uruchomić. Wchodząc w menu sony totalnie nie wiedziałem gdzie tego szukać. Te aparaty potrafią przytłoczyć ogromem opcji a skróty zamiast pełnych nazw pozycji w menu to już w ogóle czeski film. Tak więc nakręciłem się bardzo pozytywnie na sony po tym plenerze i zaczeły się rozmyślania.

Nie był to mój pierwszy kontakt z sony. Tak naprawdę system znałem już od ponad roku gdy to sprawiłem sobie Sony a7 do pracy z manualnymi obiektywami. Ten eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. Dostałem nagle to czego brakowało mi w nikonie. Fantastyczny bokeh i plastyka. Obiektyw 50 milimetrów, który dawał taki przyjemny obrazek. Obiektyw 40mm który dawał obrazek zwariowany. Nie przeszkadzało ostrzenie manualne, bo focus peaking działał bardzo fajnie w tym modelu. Gdy używałem obiektywów na maksymalnie otwartej przesłonie, to nie było większych problemów z kontrolowaniem czerwonych konturów pojawiających się w miejscu ostrych krawędzi. Był to tez mój pierwszy kontakt z elektronicznym wizjerem. Mimo, że nie był porażającej jakości, to obserwowanie zmieniającej się głębi ostrości i ekspozycji dawało sporo nowych, ciekawych doznań.

Turbo lustrzana rewolucja – Pentax K20D

Mały powrót do przeszłości. Konkretnie do roku 2009. Drogą dedukcji dotarłem do mojego pierwszego poważnego aparatu z lustrem. Wcześniej był posiadający wspaniałe kolory kompakt canon a610, a jeszcze wcześniej rejestrująca jakiś tam obraz małpka Mercury deluxe classic cam. Kompakta i małpki nie ma potrzeby wspominać. Moja pierwsza lustrzanka to był wspaniały Pentax K20D. Stabilizacja matrcy! Hiper turbo jakość po przesiadce z kompaktowego canona dzięki 15 megapikselom i tak ogromnemu przetwornikowi (apsc oczywiście). Spędzałem z Pentaxem naprawdę ekscytujące chwile. Wtedy mnóstwo czytałem o fotografii i testowałem wszystkie możliwe techniki: hdr, fotografia macro, zdjęcia rzeki na długich czasach. Kto tego nie robił?:)

Nikon D90

Pentax jednak okazał się systemem mało rozwojowym. Rynek wtórny kulał w przypadku tej marki. A ja po założeniu manualnej stłaki 50mm 1.7 na K20d doznałem szoku jak może wyglądać obrazek z takiej optyki. Chciałem stałki a tych było mało. Pentax poszedł więc do nowego właściciela a u mnie zagościł pierwszy nikon. D90 z Tamronem 17-50 2.8. To już było coś. Gdzieniegdzie nawet nazywali ten aparat półprofesjonalnym.

Trzeba było czymś świecić

Był to etap gdy zacząłem sporo czytać o strobingu i bardzo chciałem wyzwalać lampę zdalnie. Kupiłem sb900, która kosztowała nie wiele mniej od aparatu. To była moc. Opcja świecenia z innego miejsca niż miejsce gdzie był aparat dawała ogromne możliwości. Przewertowałem książkę Joe McNally’ego “Z pamiętnika lampy błyskowej” i dowiedziałem się, że potrzebuję jeszcze kilku fleszy :) Poprzestałem na jednym i kontynuowałem naukę błyskania, poznawałem nikona. Zrobiłem wtedy moje pierwsze zlecenie ślubne. W całości nikon d90 i tamron 17-50 2.8. Wydawało mi się to mistrzostwem świata, bo lampa odbita od sufitu w tak ciekawy sposób poprawiała jakość obrazka. Potem przyszedł czas 35mm 1.8 dx, obiektywu, który chyba każdy fan nikona miał u siebie zarówno na DX jak i na pełnej klatce. Trzydziestka piątka była plastikowym obiektywem, nie wiem nawet czy soczewki ma szklane. Jednak była relatywnie tania, ostra, kontrastowa. No i była f1.8.

Nikon d700 i D750

W momencie gdy zacząłem podpisywać kolejne śluby dotarło do mnie, że nie bardzo mam je czym fotografować. Wtedy to padła decyzja i pojawił się Nikon d700 z zoomem 24-70 2.8. To był już zestaw, którym swobodnie można by dzisiaj fotografować komercyjnie. Zobaczyłem co to magia pełnej klatki. Ten nikon to niezaprzeczalna legenda i tak go zapamiętałem. W 2014 zaraz po premierze trafił do mnie pierwszy nikon d750. Był to skok technologiczny pod względem Autofocusa, Iso i przedewszystkim rozpiętości tonalnej!

Matryca w d750

Z tej matrycy można było ukręcić naprawdę wszystko. Problem w tym, że trzeba było kręcić i trwało to trochę. Wtedy zazdrościłem użytkownikom Canonów ich kolorów w 5dmkIII. Z drugiej strony wiedziałem, że oni zazdroszczą mi autofocusa w D750. W roku 2017 z bólem sprzedałem d700 i jego miejsce zajął bliźniak d750. Zestaw idealny i z takim właśnie rozstałem sie niecałe 2 miesiące temu :) Te dwa nikony zrobiły u mnie łącznie prawie 600 tysięcy zdjęć. Do końca działały bez zarzutu. Początkiem roku 2018 postanowiłem, że czas wreszcie skorzystać z akcji serwisowej nikona i wysłać je na profilaktyczną wymianę migawek. Używałem wtedy takiego zestawu:

2x Nikon D750
Sony a7mk1
Tokina16-28mm f/2.8
Sigmaart 35mm f/1.4
Nikkor 50mm f/1.8 G
Sigma 85mm f/1.4 EX
Tokina 100mm f/2.8 macro (sprzedała się w roku 2017)
Voigtlander Nokton Classic f/1.4 / Leica M
Carl Zeiss Planar 50mm f/1.4 (C/Y)
Volna-9 50mm f/2,8 macro

Teraz już będzie o sony

Start z sony to była seria kilku wydarzeń. Zapalnikiem była sesja na którą pożyczyłem Sony a9. Zacząłem wtedy mocno główkować jak połączyć nową technologię Sony z nikonem, nie zbankrutować i uniknąć problemów związanych z używaniem dwóch systemów jednocześnie (lampy, dublowanie ogniskowych itp.) A9 jednak kusiło bardzo i wreszcie skusiło. Kupiłem pierwszą część zestawu:
Sony A9
Sony 85mm FE F1.8
Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T*
I początek był troche ciężki. To nie jest zmiana systemu z nikona na canona czy inne dslr. Tu trzba zmienić myslenie, pozwolić naszemu aparatowi część rzeczy zrobić za nas. Na początku nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Zarówno zeiss 55 jak i 85tka sony generują fantastyczny obrazek. Super ostry, kontrastowy i z kolorem wyjściowym o niebo lepszym niz moje nikony. I tak sobie myślałem, że to będzie koniec. Że sprzedam jednago nikona d750, 50 1.8 nikkora, 85 sigmy i zostanę z zestawem bez zdublowanych ogniskowych. D750 znałem na pamięć, międzyczasie miałem uczyć się sony. To była dobra myśl. No cóż. Nie udało się.

Decyzja ostateczny: sony i nic więcej

Podswiadomie chyba wiedziałem jaki będzie koniec tej historii. Wystawiłem na sprzedaż wszystko z nikona co miałem. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze i nikonowe akcesoria. W ciągu tygodnia sprzedało się wszystko. Opcja była tylko jedna. Mój budżet nie uniósłby drugiej A9tki, rozważałem A7RIII ale ostatecznie kupiłem tańszy, ale równie świetny A7III. Do tego Samyanga 35 1.4 i dosyć nietypowo Tokinę firin 20mm 2.0. Wisienką na tym bezlusterkowym torcie jest chiński wynalazek: Adapter Techart pro Leica-m na Sony Fe. Jest to magiczne urządzenie dzięki którym moje manuale, których używałem na A7 z focus peakingiem dostały drugie życie. W sumie trzecie, drugie dostały po założeniu na A7. Mianowicie adapter ten daje nam autofocus w manualnych obiektywach. Działanie jest dosyć banalne. Jego konstrukcja i wbudowany silniczek pozwalają na oddalanie i przybliżanie obiektywu względem matrycy. Działa to naprawdę dobrze a po aktualizacji firmware w A9 naprawdę świetnie nie tylko na centralnym punkcie. Był to jeden z argumentów przemawiających za sony w wyborze systemu bezlusterkowego.

Co mogę powiedzieć na chwilę obecną? Jestem po pierwszym reportażu z sony. Uczę się tych aparatów. Przeraża trochę świadomość, że chyba każdy mógłby tymi korpusami zrobić poprawny materiał. Oczywiście pod względem ekspozycji i ostrych zdjęć. Kadrowanie i kwestia uchwycenia odpowiednich momentów, perspektywa to elementy, których niestety nie zamówimy kurierem. Aparaty te dają obraz rozwoju technologicznego w dziedzinie fotografii. Nie ukrywam, że według mnie czasy świetności lustrzanek mijają, ale nie jest to raczej ich koniec. Teraz zapraszam już na porównanie. Jest to jak zwykle wyłącznie moja opinia wynikająca z użytkowania danego sprzętu (w przypadku sony dosyć niedługiego) jednocześnie zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.

Nikon D750

nikon d750

Zalety względem bezlusterkowców Sony:
– momentalna gotowość do działania po uruchomieniu
– lepszy chwyt bez dołączanego gripa
– dwa sloty na kartę (zaleta w przypadku Sony A7, Canona Eos R i Nikona Z6/Z7)
– bezproblemowe ostrzenie przy użyciu przesłon f8 i wyższych (mocno poprawione w a9 po aktualizacji)
– ilość zdjęć na baterii najlepsza z omawianych aparatów
– górny wyświetlacz
– interwalometr (w sony a9 od firmware 6.0)

Sony a7III

sony a7iii

Zalety względem d750 :
– matryca – najlepsza z wymienionych aparatów pod względem iso, dynamiki
– iso
– autofocus (śledzenie, eye af, działa tak samo w evf i na lcd)
– możliwości personalizacji dzięki przyciskom własnym
– elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– możliwość komfortowego używania z uzyciem lcd
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– świetny do filmu (płaskie profile, 120kl w fullhd)
– możliwość używania obiektywów manualnych z autofocusem przez adapter techart pro

Sony A7 mark1

sony a7

Zalety względem d750:
– Tania bezlusterkowa pełna klatka
– Elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– Focus Peaking
– Waga i gabaryt. Z małym obiektywem typu nokton 40mm jest bardzo lekki i nie rzuca się w oczy
– nfc
Wady względem d750:
– Jeden slot karty pamięci
– Iso na gorszym poziomie
– Słaby autofocus
– Słaba bateria (ale tanie zamienniki)
– najgorszy chwyt z omawianych

Sony A9

sony a9

Zalety względem D750:
– kolorystyka wyjściowa
– iso
– autofocus najlepszy z omawianych (śledzenie oka w czasie rzeczywistym, śledzenie obiektów)
– ulepszone działanie adaptera techart z manualnymi obiektywami
– najlepszy z omawianych wyświetlacz i wizjer elektroniczny
– bezgłośna elektroniczna migawka robiąca bez wygaszania ekranu 20zdjęć/sek pozbawiona rolliing shuttera
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– wybieranie prawego lub lewego oka podczas używania eye af
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– w aktualizacji 6.0 wykrywanie oka zwierząt
– ogromne możliwości konfiguracji
– dużo lepsze działanie auto iso i możliwości jego konfiguracji
– pomiar światła w punkcie w którym wykrywana jest twarz
– 6 profili do ustawienia własnej konfiguracji aparatu. 1,2,3 z poziomu kółka na aparacie, 3 kolejne z poziomu menu
– 2 sloty kart pamięci
– slow i fast motion video
Wady względem d750:
– potrzebuje więcej czasu do gotowości do pracy po uruchomieniu niż D750
– formatowanie karty trwa 10 sekund
– bateria w lustrzance jednak wygrywa
– brak interwalometra (będzie w wersji 6.0 firmware)
– czasem wolałbym wizjer optyczny niż elektroniczny

Poważnie o bezlusterkowcach

Na chwilę obecną pewien jestem kilku rzeczy. Technologia bezlusterkowa to z pewnością przyszłość i przyznać trzeba, że rozwija się to zawrotnym tempie. Od momentu w którym wyszło pierwsze Sony a7 do dzisiaj zmiany te widać bardzo dobrze. Czy będzie to koniec lustrzanek? Nie sądzę. W przypadku sony mam taki trochę przesyt. Ogrom opcji, które nieprzyzwyczajonemu użytkownikowi mogą początkowo utrudnić pracę aniżeli ułatwić. Sam łapię sie na tym, że potrzebuję chwilę, żeby zrobić coś z konfiguracją aparatu. W nikonie trwałoby o wiele krócej. Ale wynika to z pewnością z czasu, jaki zajęła mi praca lustrzankami nikona. Obsługiwałem te aparaty prawie bezwzrokowo, ilość funkcji była mocno uszczuplona. Można powiedzieć, że moje D750tki były prostsze niż sony. Ale tak mówie dziś. Jestem przekonany, że okiełznanie tego systemu będzie skutkowało czymś w rodzaju „wolności fotograficznej”. Na pewno w większym stopniu niż w lustrzankach.

Autofocus

Aparaty bezlusterkowe wprowadziły duże zmiany głównie w systemach autofocus. Sam już po krótkim romansie z sony wiedziałem, że mogę powierzyć w 100% ustawianie ostrości aparatowi. To sie po psortu czuje. Gdy ten aparat złapie, to już nie puszcza. Aż do zrobienia wyczekanej klatki. W moim przypadku skutkuje to całkowicie innym rodzajem pracy z AF. Wcześniej w nikonie cały czas poruszałem punkt autofocusa po matówce. Używałem w d750 trybu AF-C 3D, najlepiej działającego według mnie w tym modelu. Z sony sytuacja jest uproszczona. Wykrywanie oka, śledzenie obiektu w czasie rzeczywistym to zdecydowanie poziom wyżej niż standardy dslr. Sama powierzchnia na jakiej możemy ostrzyć to już jest przełom. Jak często mieliście problem w lustrzance gdy sytuacja wymagała przesunięcia punktu af jeszcze trochę? Ja bardzo czesto.

Konfiguracja

Jak wspominałem, opcji jest aż nadto. W tym momencie mamy możliwość wyciągnięcia na aparat ponad 120 różnych nastaw. Dzięki temu każdy może użytkować aparat jak chce. Dlatego, jeśli pożyczysz od znajomego Sony na testy, to broń boże nie przestawiaj nic w konfiguracji. Może przestać być twoim znajomym. Na każdy z systemów w aparacie możemy wpływac w jakis nowy sposób. Autofocus wygrywa na tym chyba najbardziej. Dostaliśmy też dodatkowe opcje balansu bieli, świetne ustawienia automatycznego dobierania ISO oraz możliwość spersonalizowania wyglądu wizjera i wyświetlacza jak tylko chcemy. Do tego menu pod przyciskiem Fn w którym schowac możemy dodatkowe opcje. To wszystko abyśmy mogli mieć idealne narzędzie do pracy. Kwestia popracowania nim dłuższą chwilę.

Optyka z autofocusem

Nie mam drogich G-masterów. Moje obiektywy są zdecydowanie ze średniej półki. Są jednak co najmniej wystarczające do bezstresowej pracy i korzystania w pełni z atutów bezlusterkowca. Zakres ogniskowych wystarcza mi w zupełności. Nigdy nie używałem na reportażu dłuższych obiektywów niż 85mm. Na tą chwilę zakres od 20mm do 85mm pokrywam czterema szkłami:

  • Obiektyw Tokina FIRIN 20 mm f/2.0 FE AF – szerokie szkło, które jest mega ostre,malutkie jak na ogniskową, względnie jasne, można używac z nim filtrów. Naprawde to był strzał w 10tkę i jeśli zastanawiasz się nad obiektywem w tym zakresie to ja szczerze polecam tę Tokinę z Af. Tutaj porównanie akurat wersji manualnej z Sigma 20 1.4, ale rozmiar mojej z autofocusem jest taki sam. Prawda, że niewielki obiektyw?
  • Samyang 35 mm f/1.4 / Sony FE – o obiektywie napisałem małą recenzję. Zapraszam do klikania w odnośnik. Szkło największe z posiadanych przeze mnie. Tutaj porównanie kosmicznego pod względem jakości i ceny Zeissa 35 1.4 do mojego samyanga 35 1.4

  • Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T* – specyficzna ogniskowa, której wcześniej nie używałem. Świetne, szybkie i okrutnie ostre szkło. Porównajcie wielkość do sigmy 50 1.4 art.

  • Sony 85mm FE F1.8 – podobnie jak zeiss 55 1.8 świetnie daje radę. Szybkie i ostre szkło. tutaj porównanie z większymi braćmi: Gmasterem 85 1.4 i sigmą art 85 1.4.

Dosyć popularne obiektywy. Może poza Tokiną, która jest dosyć rzadko spotykana. Na temat Samyanga pisałem niedawno. Reszta obiektywów tez doczeka się testów/opisów.

Optyka manualna

W sumie wypadało by napisać “optyka manualna z autofocusem”. Adapter Techart PRO, którego używam teraz głównie na sony a9 to magiczny mały skurczybyk. Działają w nim wszystkie funkcjonalności sony. Od śledzenie oka po podążanie za obiektami w czasie rzeczywistym. Nie odbywa się to oczywiście z prędkością taką jak Zeiss 55 1.8, ale podejrzewam, że gdybym kilka lat temu pokazał ten zestaw użytkownikowi Canona 5DmarkII z 50 1.2 L (cudowną, tak na marginesie), to doznałby jakiegoś szoku i szukałby ukrytej kamery. Przygotuje osobny wpis poświęcony temu adapterowi i jego pracy z Sony. Należy się to firmie techart. Świetna robota. Obiektywy manualne zostały mi z sony a7. Pisałem o pracy manualami z moim pierwszym bezlusterkowcem. Używam dokładnie tych samych szkieł i nie ma sensu pisać o nich jeszcze raz.

sony nokton planar

Lustrzanka czy bezlusterkowiec?

Na chwilę obecną zostaję z sony. To raczej oczywiste. Nigdy nie zarzekałem się i nie będę zarzekał odnośnie do systemu, z jakim będę pracował. Pracuje tym co pozwala mi sie rozwijać, ułatwia pewne działania, daje nowe możliwości. Takie możliwości zobaczyłem w aparatach bezlusterkowych sony. Mam nadzieję, że trochę wgryzłem się w temat i niektórym mój tekst się przyda przy dokonywaniu wyborór. Już tak całkiem na luźno dodam tylko: Nie dajmy się zwariować. Sony, Nikon, Canon robią wspaniałe aparaty. Inni producenci zapewne też. Jednak jeśli dopiero zgromadziłeś swój sprzęt dslr to może warto nim popracować. Wymiana systemu to duży i kosztowny ruch. Wszak są to tylko narzędzia a to dzięki czemu powstają ponadczasowe kadry siedzi w naszej głowie :) Pozdrawiam. Dawid

 

Zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się tu bywać i odpisywać. Jeśli zapomniałem o jakiejś wadzie/zalecie któregoś z systemów to oczywiście czekam na wasze poprawki. Będę sukcesywnie wprowadzał je do tekstu.


sony a9 firmware 5.0

Sony a9 - firmware 5.0

Wstajesz sobie o godzinie 5.30 i się zastanawiasz: “Ciekawe czy będzie obsuwa, czy może wrzucą na czas?”. Wchodzisz na stronę Sony i okazuje się…że już jest :)sony a9 firmware 5.0

 

Wow. Naprawdę szacun sony, za dotrzymywanie słowa. Tym razem to ja dałem ciała. Nie naładowałem żadnej z moich baterii żeby móc zaktualizować firmware :D Dlatego trzeba było odczekać chwilę, ochłonąć, zastanowić się czy wogóle aktualizować bo jak mówi instrukcja: “It’s not possible to return to a previous version”. Nieźle. To świadczy tylko o tym, że to będzie duża aktualizacja. No i tak jest, poniewaz lista rzeczy dodanych w najnowszym firmware 5.0 do sony a9 jest dosyć pokaźna. Szybka bezproblemowa aktualizacja i można cieszyć się nowym aparatem. Na tą chwilę na podstawie moich pierwszych spostrzeżeń wymienię to co rzeczywiście w aparacie się zmieniło.

sony a9 firmware 5.0

Co nowego w Sony a9

Co nowego na pierwszy rzut oka:

  • wybieranie oka na którym ma odbywać się realizacja funkcji Eye af
  • nowy wygląd menu przypisywania przycisków własnych zobrazowany graficznie
  • klasyfikacja zdjęć przy pomocy gwiazdek
  • śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym. WOW! Na pierwszy rzut oka to jest perfekcyjne nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych
  • obsługa dotykowa, czyli funkcja dodana z sony a7iii. Możemy sterować punktem af patrząc w wizjer i przesuwając palcem po ekranie lcd
  • tryby AF, śledzenie oka w trybie rzeczywistym – generalnie musze się wgryźc w AF bo tam jest sporo zmian :) najlepsze jest to, że eye af działa po wciśnięciu do połowy spustu migawki, bez dodatkowego przycisku jak dotychczas
  • śledzenie dotykiem, klikamy obiekt do śledzenia na lcd i… jest śledzony :)
  • Większa dokładność umieszczonego w płaszczyźnie ogniskowej systemu AF z wykrywaniem fazy. Napisze więcej jak popracuję z zaktualizowanym aparatem.
  • Liczbę pól AF z wykrywaniem kontrastu zwiększono z obecnych 25 do… 425 :) Czyli upelszony af co będzie widoczne na pewno w słabszych warunkach oświetleniowych.
  • cyrkulacja punktu ostrości – przydatne przy sporcie gdy szybko musimy przeskoczyć na drugą krawędź pola ostrości
  • możemy skonfigurować ustawienia iso tak aby podczas ustawienia czułości ISO pojawiały się tylko często używane zakresy ISO. Pozwala to szybciej zmieniać ustawienia w czasie zdjęć.
  • wyświetlanie wartość ISO przez cały czas nagrywania filmów w trybie ISO AUTO
  • niebieski kolor zarysu w focus peakingu
  • Dodanie ustawień początkowego powiększenia dla funkcji Powiększenie w trybie filmowania
  • nagrywania plików prox. Podobno przydane dla filmowców. Montujesz na mniejszych plikach co nie obciąża tak komputera.
  • Obsługa obrazu o proporcjach 1:1. Kwadratowe zdjęcia na instagrama. Sony <3
  • Aparat może dokonywać pomiaru jasności z uwzględnieniem wykrytych twarzy.
  • kompensacja ekspozycji gdy w trybie fotografowania do połowy wciśnięty jest spust migawki
  • ochrona obrazów w przeglądaniu
  • możliwośc przeglądania chronionych obrazów lub obrazów z określoną oceną.
  • 112 funkcji możliwych do przypisania do przycisków własnych
  • Imaging Edge Mobil – nie testowałem. Ulepszona wersja aplikacji PlayMemories Mobile. M.in. lepsze sterowanie aparatem z pozomu smartfona.
  • Remote Camera Tool – możliwośc sterowania aparatem lub wieloma aparatami przez sieć LAN, gdy aparat jest podłączony kablem ethernet.

Wymieniłem częśc funkcji, ktr\óre rzuciły mi się w oczy. Postanowiłem napisać o tej aktualizacji bo to jest ewenement. Wrzucanie takich usprawnień aparatu sprawia, że nazwa tej aktualizacji “reborn” ni jest tylko chwytem marketingowym. Niebawem postaram się przetestować aparat w terenie wykorzystując jego nowe funkcje. Bądźcie czujni ;) Dzięki Sony. Cześć.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE - moja recenzja

Cześć. Pierwszy reportaż wyłącznie ze sprzętem sony już za mną. Towarzyszył mi również Samyang AF 35 mm f/1.4 FE i mogę powiedzieć kilka słów na jego temat. Podkreślam, że nie będzie to test bazujący na wykresach MTF, analizach zniekształceń optyki, dystorsji, komy itp. Kupując sprzęt raczej z dystansem podchodze do takich testów. Wolę opinie ludzi pracujących danym urządzeniem niż wykresy, tabelki i nadmiar liczb. Zapraszam więc do mojej recenzjii Samyang AF 35 mm f/1.4 FE.

Budowa Samyang AF 35 mm f/1.4 FE

Tak jak wspominałem w poprzednim wpisie o samyangu obiektyw zdecydowanie sprawia wrażenie produktu premium. Warto wspomnieć, że jest to w tym momencie największy i najcięższy mój obiektyw. Nigdy nie miałem szkieł typu 70-200 i zawsze celowałem raczej w lekkie konstrukcje dlatego samyang jest dla mnie obiektywem, który sprawia wrażenie najbardziej “profesjonalnego” jeśli bralibyśmy pod uwagę jego gabaryt i wagę. Nie tylko to jednak świadczy o jego dobrym wykonaniu. Bardzo przyzwoity, pewny chwyt podczas pracy, metalowy bagnet i obudowa dają poczucie solidności. Ogromny gumowany pierścień ustawiania ostrości nie wystaje i praktycznie jest nieodczuwalny. To dla mnie istotna sprawa bo wydaje się jakby ta karbowana guma nie była podatna na puchnięcie i deformację. Zobaczymy z czasem. Używając samyanga z osłoną przeciwsłoneczną zyskuje on na gabarycie jeszcze bardziej. U mnie jednak osłony są na obiektywach zawsze.

Pro tip: Nigdy nie używałem w żadnym systemie dekielków przednich w obiektywach. Nawet osłonę ogromnej przedniej soczewki Tokiny 16-28 zgubiłem gdzies w Bieszczadach i użytkowałem obiektyw bez niej. Sprzedałem Tokinę z soczewką w idealnym stanie dzięki temu, że zawsze obiektywy przechowuję przednią soczewką do dołu w torbie z założonym tylnym deklem. Jeśli obiektyw takową posiada to zawsze mam założoną osłonę przeciwsłoneczną. Zero paprochów w środku i porysowanych soczewek. Gdy zdaża mi się pracować z drugim fotografem lub asystentem z aparatem i widzę jak obiektywy leżą przednią nieosłoniętą soczewką skierowaną do góry, bez dekla, torba jest otwarta a dookoła unosi się pyłek kwiatowy, kurz i latają owady…mam od razu palpitację serca :)

“Samyang ma mocowanie filtrów 62mm. Na jego optykę składa się 11 soczewek ułożonych w 9 grupach – wśród nich są dwa elementy asferyczne i dwa o wysokim współczynniku załamania (HR). Wewnątrz znajdziemy jeszcze przysłonę o dziewięciu listkach, którą możemy domknąć maksymalnie do wartości f/16”. Nie sprawdzałem czy tak jest. Przy takich fachowych sprawach opieram się na optyczne.pl :)

Poniżej możecie zobaczyć porównanie samyanga do kilku innych popularnych 35tek dostępnych z mocowaniem sony pod względem wyglądu i wielkości. Od lewej:

Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM Sony-E
Samyang 35mm f/1.4 AF Sony E
Sony FE 35 mm f/1.4 Distagon T*ZA
Sony FE 35 mm f/2.8 ZA Carl Zeiss Sonnar T*
Sony E 35 mm f/1.8 OSS

obiektywy 35mm do sony
Źródło: camerasize.com

Autofocus

Tego obawiałem się najbardziej decydując się na samyanga zamiast zeissa czy sigmy art. Z artem 35mm pracowałem na nikonie i to był prawdziwy turbo zapierdzielacz pod wzgledem ostrzenia. Zeiss wiadomo, że byłby świetny ale cena zabijała troche mój i tak juz mocno sponiewierany budżet. Po testach obiektywu w fotoplus.pl stwierdziłem, że jednak nie ma się czego bać. Co prawda testy w warunkach typowo studyjnych (czytaj: testcharty i różne przedmioty idealnie oświetlone w celu testowania obiektywu) nie dają obrazu tego co będzie na reportażu, ale nie odczułem dużej różnicy używając samyanga w dniu ślubu.

AF działa sprawnie. Jest celny, funkcja śledzenia oka działa bardzo dobrze. Zeiss 55 1.8 i sony 85 1.8 wydaja sie pracować jeszcze pewniej jeśli chodzi o śledzenie i łapanie pojedynczego punktu, ale myslę, że w obiektywach z dłuższą ogniskową działanie af będzie miało inny charakter. Złapanie ostrości tam gdzie się chce jest bardziej, hmm…oczywiste. Łatwiej tez ocenic czy ostrość jest tam gdzie chcemy widząc głębię ostrości. Bezgłośne ostrzenie sprawia, że w połączeniu z Sony a9 jesteśmy jak ślubny ninja w kościele. Doszedłem do wniosku, że musze zacząć informować moje pary, że mój sprzęt w kościele nie będzie wydawał żadnych dźwięków aby uniknąć ich dziwnych spojrzeń.

Żeby nie było tak różowo jest jeden mankament autofocusa. Ale nie jestem pewien, czy to akurat problem Samyanga. Jak podkreślił Michał Warda w swoim poście “Dlaczego sprzedałem SONY A7III & A7RIII” praca bezlusterkowcami Sony i przymkniętymi obiektywami, tymbardziej w trudnych warunkach oświetleniowych bywa trudna. Af w słabym świetle i przesłonie f5.6 nie działa już tak sprawnie jak 1.4 w normalnych warunkach. Dla mnie nie stanowi to dużego problemu. Jak można zobaczyć w moim portfolio lubię płytką głębie ostrości, lubię kadry z rozmytym szkłem i kadry w których ostre jest 5 planów są u mnie raczej rzadkością. Dlatego samyang przymknięty do f8 zachowuje się bardzo podobnie jak zesii 55 1.8 na takiej wartości przesłony. Zdarza się mu popompować i af nie chce łapać. Dla mnie niewielki problem, ale zauważyłem, więc wypadało o tym napisać.

Podsumowanie

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE to według mnie obiektyw z najlepszym stosunkiem jakości do ceny jeśli szukamy 35tki do sony. Świetnie wykonany, ergonomicznie całkiem ok, Af działa bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę, że kupić można go już za niecałe 2500zł to jest to bardzo dobra opcja jasnej stałki na bagnet FE. Jeśli szukacie wnikliwych testów to oczywiście sprawdźcie optyczne.pl. Zobaczycie jak wygląda Samyang w formie wykresów i liczb.

Zdjęcia przykładowe

Obiecuję wrzucić więcej zdjęć wykonanych Samyangiem. Najprawdopodobniej bede uzupełniał jak już sezon ślubny się rozkręci albo wrzuce coś “nieslubnego” . Tymczasem te które widzicie w wpsie pochodzą z jednego reportażu, pierwszego na którym miałem okazję wykorzystać sony i samyanga i wszystkie zostały zrobione tym obiektywem.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane