Voigtlander Nokton 75

Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM - moja recenzja i zdjęcia przykładowe

Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM – Słowem wstępu

Gdy zaproponowano mi przetestowanie nowego Voigtlandera Noktona 75 mm f/1.5 to sam nie wiedziałem co myśleć o tym obiektywie. Do tej pory raczej korzystałem ze standardowych ogniskowych. Nauczony jednak doświadczeniami z Noktonem 40 1.4 postanowiłem się nie nastawiać. Tak naprawdę każda ogniskowa jest dobra. Oczywiście nie do każdych zastosowań. O ile 40tka jest obiektywem bardziej uniwersalnym to 75mm od razu kojarzy się jako typowa portretówka. Mógłbym tak o niej myśleć gdyby nie to, że to voigtlander notkon. To nie są obiektywy typowe. Są wyjątkowe w każdym wymiarze. O kilku tych wymiarach chciałbym dziś opowiedzieć.

Wygląd, zdjęcia obiektywu i parametry

Obiektyw wygląda pięknie. Ekskluzywnie i dostojnie mógłbym rzec. Dodatkowo wersja srebrna, której miałem okazję używać wyróżnia się z daleka i przywodzi na myśl obiektywy z innej epoki. Vintage line w nazwie nie pojawiło się przypadkiem. Ten nokton od razu skojarzył mi się z Biotarem 75 1.5. Nie tylko ze względu na srebrny kolor, ale właśnie na identyczną ogniskową i identyczny maksymalny otwór przysłony.

Obiektyw jest mały (jak na ogniskową i swoją jasność), zgrabny, świetnie leży w dłoni po podłączeniu do bezlusterkowca sony. Posiada dokręcaną, charakterystyczną dla Noktonów osłonę przeciwsłoneczną, która poza funkcjonalnością dodaje smaku tej konstrukcji. Poniżej kilka parametrów technicznych Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM zapożyczonych ze strony optyczne.pl :

Ogniskowa: 75 mm
Przysłona minimalna: f/1,5
Przysłona maksymalna: f/16
Konstrukcja: 7 elementów w 6 grupach
Kąt widzenia: 32,6
Liczba listków przysłony: 12
Minimalna odległość ostrzenia: 0,7 m
Wymiary (średnica x długość): 62,8 mm x 63,3 mm
Średnica filtra: 58 mm
Waga: 350 g

nokton 75 1.5 w wersji czarnej i srebrnej
Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5. Obiektyw i osłona wersji czarnej i srebrnej.

 

Obiektyw na tyle zaintrygował mnie swoim wyglądem, że postawowiłem postawić go w roli modela. Poniżej możecie zobaczyć jak się w niej sprawdził. Kilka zdjęć obiektywu wykonanych przeze mnie:

 

Budowa i jakość wykonania

To jest voigtlander. Nie znajdziecie tu plastikowych trzeszczących elementów. Jakość wykonania obiektywów tej firmy stoi na najwyższym poziomie. Wszystko jest spasowane jak w szwajcarskim zegarku. Każdy element jest tam przemyślany i dopracowany. Dotykając obudowy czujemy zimno metalu i przyjemną matową fakturę. Podczas kręcenia pierścieniem ostrości wyczuwamy delikatny opór charakterystyczny dla w pełni manulanych konstrukcji. Ostrzenie tym noktonem to czysta przyjemność.

Przysłona składa się z 12 listków. Pierścień odpowiedzialny za jej zmienianie działa z wyraźnym klikiem i jest dużo węższy niż ten służący do łapania ostrości.

listki przysłony Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM
12 listków przysłony daje piękne rozmycie w tle. Fot. leicarumors.com

 

Ogniskowa

75mm bardzo przypadło mi do gustu. Często miałem wrażenie, że 85mm to trochę za ciasno i ten nokton idealnie się sprawdził jako odrobinę szerwszy zastępca 85tki. Mimo tego, że jest odrobinę szerzej obiektyw uważam za typową portretówkę. Cały czas obserwujemy w tle miękkie rozmycia jednocześnie mając super ostry obraz nawet na najbardziej otwartym otworze przysłony.

Jakość obrazu

Podobnie jak w przypadku budowy i jakości, tutaj również nokton pokazuje swój pazur. Dzięki elementowi asferycznymu dostajemy super ostry obraz na maksymalnie otwartym obiektywie. Nie zauważyłem aberracji chromatycznych. Podcza pracy pod światło obiektyw nie traci mocno kontrastu. Zobaczcie przykładowe zdjęcia na przysłonie f 1.5. Nie spodziewajcie się jednak w tle zachowania jak nokton 40mm f1.4. To nie ten charakter bokeh, ale równie piękny:

Kolor

Czy obiektyw ma wpływ na kolor? Zakłądając tego noktona, już w wizjerze widzę od razu inaczej pokolorwaną zieleń. Obiektywy przystosowane do pracy w dzisiejszych czasach, z nowoczesnymi aparatami i kamerami dają fenomenalna jakośc koloru. Oczywiście nie wszystkie, ale ten nokton produkuje barwę nie wymagającą jakiejś specjalnej obróbki. Sesja z Izą i Mateuszem, podczas której testowałem 75tkę obrabiała się w mgnieniu oka.

Zdjęcie bez obróbki kolorystycznej. Naturalny kolor skóry i zielenie o idealnej barwie to zdecydowana zaleta tego voigtlandera.

 

Bokeh

Od kiedy założyłem noktona 40 1.4 na sony a7 zostałem oczarowany tym, co może dziać się na zdjęciu w tle . Bokehowe kulki to piękny obraz i do dziś uwielbiam łapać je w kadrze. W przypadku tła z recenzowanego voigtlandera jest dużo spokojniej. Rozmycia są subtelne i nie tak zwariowane jak w przypadku 40tki. Przy ogniskowej 75 milimetrów dużo łatwiej uchwycić rozmyte tło. Nie musimy znajdować się blisko obiektu fotografowanego żeby cieszyć się malarskimi kompozycjami.

bokeh z noktona 75 1.5

Ostrzenie manualne i na techarcie

O adapterze techart pro pisałem już wcześniej. Nadal używam i nadal bardzo go lubię. Był ze mną i podczas sesji na której testowałem Voigtlandera Noktona 75 mm 1.5. Obiektyw oczywiście nie ma systemu automatycznego ustawiania ostrości. To w pełni manualne szkło z bagnetem leica m. Z przeznaczeniem do dalmierzowych aparatów leica. Oczywiście z odpowiednim adapterem można go zamocować do bezlusterkowców sony i innych. O tym też pisałem przy okazji omawiania mojego przejścia z lustrzanek na bezlusterkowce. To zdecydowanie zaleta bezlusterkowego systemu sony. Ostrzenie manualnym obiektywem z focus peakingiem to naprawdę dziecinna zabawa. Widząc rozkładającą się płaszczyznę głębi ostrości widzimy dokładnie gdzie mamy najostrzejsze obszary. Przy ogniskowej 75mm jeszcze bardziej jest to uwidocznione, bo obszary nieostre są rozmyte bardziej niż na przykład w noktonie 40mm f1.4.

Z pewnością dlatego też obiektyw radzi sobie dużo lepiej na techarcie pro niż nokton 40 1.4. Ostrość jest łapana pewnie, celnie i bez zbędnego jeżdżenia po skali. Jeśli szukacie manualnej portretówki do założenia na techarta to mogę zdecydowanie polecić noktona 75 1.5.

Zastosowanie i zdjęcia przykładowe

Dla kogo jest Voigtlander Nokton Vintage Line 75 mm f/1.5 Aspherical VM? Z racji ogniskowej i manualnego ostrzenia myślę, że obiektyw bardzo dobrze sprawdzi się w fotografii portretowej, studyjnej. Po podpięciu go do aparatu z matrycą pokroju Sony A7RX na pewno pokazałby co potrafi odwzorowując szczegóły w wysokiej rozdzielczości. Jeśli szukacie obiektywu, który generuje wspaniały kolor, subtelny i delikatny bokeh a przy tym pozostaje ostry jak brzytwa przy maksymalnym otworze przysłony to koniecznie sprawdźcie tego Noktona. Pozdrawiam i zapraszam na kilka zdjęć, które miałem okazję nim wykonać.


MagMod - idealne modyfikatory światła błyskowego

Nie zawsze mogłem mieć asystenta na sesjach. Zawsze jednak chciałbym mieć możliwość wpływania na klimat sesji przy pomocy światła błyskowego. Musiałem wymyślić coś, co będzie kompaktowe, z HSSem, wystarczająco mocne i dawać ciekawe możliwości pod kątem modyfikatorów. Wtedy trafiłem na film Two Mann Studios, w którym bawią się jakimiś gumowo magnetycznymi nakładkami na lampy. I to był strzał w dziesiątkę. Poznałem wtedy modyfikatory MagMod.

Obejrzyjcie ten film. Tej dwójce należy się osobny wpis a tak naprawdę można by o nich napisać książkę. Byłaby to fantastyczna opowieść o rodzinie, podróżach, kreatywności, reportażu, błysku. Myślę, że w tej dokładnie kolejności. Poznałem ich niedawno podczas konferencji boring workshop 4 w Warszawie. Wspaniali ludzie, genialni i kreatywni fotografowie. Stwierdziłem, że skoro takie sławy używają tych modyfikatorów, to musi coś w tym być.

Modyfikatory światła błyskowego MagMod.

Pierwsze wrażenie po obejrzeniu kilku filmów na kanale MagMod na Youtube? Lekki szyderczy uśmieszek na twarzy i w głowie myśl "to nie może tak działać". Kawałek gumy przyczepiony do lampy nie da takich efektów. Lampa w pełnym słońcu, umieszczona kilkanaście metrów od pary, czas 1/8000 i widoczne na nich światło? Dzięki gumowej nakładce? W dodatku śmiesznie wyglądającej. To nie może tak działać. Ale nie byłbym sobą gdybym nie sprawdził. Bardzo chciałem przetestować te zabawki. Dziś chcę opowiedzieć Wam o mojej przygodzie z MagModem.

rodzina modyfikatorów magmod

MAGGRIP

Podstawą i głównym elementem jest MagGrip. Gumowa opaska na lampę z dwoma magnesami neodymowymi. Brzmi banalnie, ale zachwyca swoją skutecznością. Żeby nałożyć opaskę na lampę potrzeba użyć sporo siły. Podobnie jest z zakładaniem modyfikatorów. Mają one podobnie jak MagGrip magnesy neodymowe, które po złączeniu nie maja prawa puścić. Musicie mocno pociągnąć, aby zdjąć modyfikator z lampy. Z drugiej strony jest to na tyle łatwe, że zmiana modyfikatora trwa sekundę. I to jest właśnie główna zaleta tego systemu. Możliwość szybkiego działania. W jednej sekundzie mam założony Maggrid, MagGel i czerwony filtr a sekundę później już błyskam rozproszonym światłem przy użyciu MagSphere. Druga zaleta to super solidność. Widać, że to sprzęt stworzony do użycia na wielu sesjach. Wytrzymały i zrobiony w bardzo przemyślany sposób.

modyfikator-maggripMAGBEAM KIT

Na pierwszy ogień poszedł zestaw, który najbardziej mnie intrygował. Gumowy rozkładany kołnierz. W nim soczewka fresnela lub powiększająca. W zależności od potrzeb może różnie przetworzyć światło. Jeśli założysz soczewkę (MagBeam Tele Lens) powiększającą skupi światło z odległości nawet kilkunastu metrów w samo południe i mocno zwiększy jego moc. I to nie jest chwyt marketingowy. Nie patrzcie w rozłożonego na maxa Tele Lensa gdy błyska, bo nawet minimalna moc lampy działa wtedy jak granat błyskowy.

MagBeam może działać też w wersji Wide Lens. Soczewka fresnela i metalowe blaszki z pakietu MagMask dają możliwość nadania kształtu snopowi padającego światła. Najprościej będzie jak pokażę Wam mój ulubiony efekt scenicznego reflektora przy użyciu najprostszej blaszki z zestawu MagMask Standard Set.

zdjęcie z wykorzystaniem magbeam wide

MAGSPHERE

Drugi modyfikator, który zakupiłem. Również podchodziłem sceptycznie. Nauczony doświadczeniami z dużymi softboxami byłem pewien, że mała gumowa nakładka nie da mi zadowalającego efektu. I znów zaskoczenie. Ten modyfikator naprawdę rozprasza światło. Dodatkowo ma wbudowane miejsce na umieszczenie plastkigowego filtra żelowego. Możemy więc dodać trochę koloru do naszego światła. Oczywiście nie jest to metrowy rozpraszacz i studyjna lampa, ale na potrzeby plenerowe naprawdę okazuje się bardzo przydatny. Zobaczcie jak dzielnie towarzyszył mi podczas sesji.

MAGBOUNCE

Przyznaję, że w pracy z magbounce mam najmniejsze doświadczenie. Jednak na tyle ile miałem możliwość testowania go sprawia wrażenie, że używamy większej lampy niż w rzeczywistości. Odbija światło lampy skierowanej do góry w taki sposób, że mamy wrażenie jakbyśmy pracowali dośćdużym softboxem. Do tego jest praktycznie niezniszczalny podczas normalnego użytkowania.

MAGGRID

Ten mały plaster miodu pozwala nam na zabawę wąskimi snopami światła. Bardzo ukierunkowane światło pada dokładnie tam gdzie chcemy. Przy użyciu z MagGel mamy do dyspozycji snop światła w dowolnym kolorze. Najlepiej będzie to zobrazować na zdjęciach, które wykonywaliśmy podczas ostatniej edycji warsztatów. Zdjęcia znajdziecie na końcu wpisu:

MAGSNOOT

Magsnoot to nic innego jak strumienica. Zasada działania podobna jak przy MagBeam Tele. Rozkładając coraz bardziej gumowy kołnierz uzyskujemy jeszcze bardziej skupione światło niż w przypadku MagGrid. Idealny modyfikator do wyizolowania pewnych elementów przy pomocy światła. Można stosować MagGel aby pokolorować naszą wąską strugę fotonów.

MAGGEL

Zawsze wydawało mi się, że kolorowe żele do lamp to tylko kawałki folii i nie warto wydawać na nie więcej niż kilkanaście złotych. W przypadku MagGel dostajemy coś całkowicie odmiennego. To prawdziwy produkt premium. Filtry są twarde, grube, a kolor jaki dają jest tak soczysty , że postanowiłem swoje nowe zdjęcie profilowe oprzeć głównie na filtrach z zestawu MagGel.

MAGBOX SYSTEM

Na koniec flagowy produkt od MagMod. Softbox oktagonalny w plener. 60cm średnicy, wygodne montowanie na statyw, pochylanie przy użyciu niezawodnego przycisku, genialny sposób montowania lamp, świetny materiał rozpraszający. Poza tym ta okta jest zbudowana tak, że będziecie ją dla przyjemności składać i rozkładać. Przemyślany w każdym najmniejszym detalu. System oparty na magnesach neodymowych sprawdza się wyśmienicie. Ogromnym atutem MagBoxa jest możliwość stosowania filtrów kolorowych. Dedykowane filtry umieszcza się tuż za palnikiem lampy (albo lamp bo do magboxa możemy zamontować 2 lampy!) a wymiana ich jest bajecznie prosta. Gdy pierwszy raz zobaczyłem prezentację tego softboxa zastanawiałem się za co miałbym płacić pokaźną sumę? Przecież softbox tej wielkości i uchwyt na lampę systemową miałbym za maksymalnie 200-300 zł. Gdy miałem okazję wziąć w ręce MagBoxa już wiedziałem dlaczego jest droższy od konkurencji.

Dodatkowym atutem jest sposób zapakowania systemu MagBox. Umieszcza się go w super przemyślanej twardej tubie transportowej. Z jednej strony mamy softbox, z drugiej akcesoria i system montowania. To trzeba zobaczyć żeby wiedzieć o czym mówię.

Jak wykorzystuję modyfikatory MagMod

Jak widzicie jest sporo opcji. Każda z nakładek MagMod daje inny efekt, dla każdej można znaleźć zastosowanie w różnych fotograficznych sytuacjach. Poniżej chciałbym podać kilka przykładów z objaśnieniami jakich użyłem modyfikatorów.

Wykorzystanie modyfikatorów MagMod w fotografii ślubnej.

Jako fotograf ślubny najwięcej mam do powiedzenia właśnie w kwestii używania lamp i modyfikatorów na ślubach. Rok z MagModem mogę uznać za turbo kreatywny. Starałem się wymyślać nowe rzeczy, używać lamp w różny sposób i dzięki temu powstało kilka ujęć, które lubię i na nich chciałbym pokazać Wam jak ja używam modyfikatorów MagMod.

 

Zdjęcie z użyciem magsphere, oraz MagBeam Wide z okrągłym MagMask.
Para oświetlona przy pomocy MagBean Wide i okrągłej blaszki MagMask.
Para podświetlona MagSphere z ciepłym filtrem MagGel. Krzew przez który robiłem zdjęcie oświetlony jest lampą z MagGrid i fioletowym filtrem MagGel.
Bardzo prosty setup oświetleniowy. Światło pada z lampy z nakładką MagBeam Wide z okrągłą blaszką MagMask.

Wykorzystanie modyfikatorów MagMod w fotografii portretowej.

Podczas warsztatów MagMod był jednem z naszych partnerów. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora firmie Next77 oraz firmie Quadralite moi warsztatowicze mieli możliwość poznać i przetestować modyfikatory i lampy. Zorganizowałem podczas jednego terminu również sesję portretową. Krótką, ale kreatywną. Chciałem żebyśmy wykorzystali różne modyfikatory, maksymalnie dwie lampy. Bez profesjonalnego studia daliśmy radę uzyskać takie efekty podczas sesji z Asią:

Dwie lampy po prawej i lewej stronie z nakładkami MagGrid i kolorowymi filtrami MagGel

Jedna lampa z nakładką MagGrid.

Dwie lampy z nakładkami MagGrid i kolorowymi filtrami MagGel.

Dwie lampy. Główne światło to nakładka MagBeam Wide z blaszką MagMask z kształtem wąskiego paska. Po lewej stronie fotografa lampa z MagGridem dla zaznaczenia konturów modelki.

Główne światło to lampa w softboxie MagBox. W tle lampa z nakładką MagBeam Wide z blaszką z kształtem kilku pasków pionowych.

MagBeam Wide z okrągłą blaszką MagMask sprawdza się również jako oświetlenie główne w portretach.

Wykorzystanie modyfikatorów magmod w fotografii produktowej.

Wprawdzie dopiero niedawno uruchomiłem projekt zajmujący się fotografią produktową i komercyjną ( HotFramed Studio ) i nie zobaczycie w moim portfolio zbyt dużo zdjęć produktowych z użyciem modyfikatorów MagMod. Jednak czas izolacji w jakim przyszło nam ostatnio żyć skutkuje tym, że fotografuję wszystko wokół. Wykorzystuję do tego modyfikatory MagMod, bo kreowanie oświetlenia do fotografii produktowej jest bardzo wygodne. Wcześniej nie wyobrażałem sobie fotografowania produktów lub żywności bez lamp ze światłem modelującym. Z modyfikatorami magmoda okazuje się, że całkiem szybko udaje mi się uzyskać porządane efekty. Zobaczcie na kilku przykładach:

Magbox jako światło główne/wypełniające i lampa z MagGridem dodająca powierzchni chleba połyskującej faktury.

Jedna lampa z MagGridem

Dwie lampy z MagGridami po dwóch stronach obiektywu

Dwie lampy z MagGridami.

Magbox jako światło główne, maggrid dodający połysku i MagBounce rozbijający cienie naprzeciwko softboxu.

Podsumowanie

Przez te kilka lat fotografowania cały czas towarzyszył mi błysk i narzędzia do jego modyfikowania. Jedne mniej, drugie bardziej obdarzyłem sympatią. Bardzo lubię moje duże okty z mocnym błyskiem Atlasa 600. Jednak w kwestii mobilności nic nie dało mi tyle satysfakcji i swobody co modyfikatory MagMod. Używanie ich to czysta przyjemność i zaskoczenie przy każdej klatce gdzie efekty były dużo lepsze niż się spodziewałem. Już nie mogę się doczekać kolejnych reportaży gdzie będę dzięki nim budował ciekawe setupy oświetleniowe. Obiecuję podzielić się nowymi zdjęciami w kolejnej części tego wpisu, czyli pokazaniu fotografgii z opisem ich wykonania. Pozdrawiam


Lampa błyskowa - jaką wybrać i dlaczego Quadralite

Błysk⚡ I wszystko się zmienia. Kolor, światło, cień: to elementy, na które mamy ogromny wpływ pracując jako fotografowie. Kwestia jak potrafimy na nie wpływać i jakie narzędzia wybierzemy do naszych działań. Podczas mojej 10-letniej pracy jako fotograf bardzo szybko zacząłem korzystać z dodatkowego oświetlenia błskowego. Błysk po prostu mi się podobał. Początkowo tylko taki odbity od sufitu/ściany lub przepuszczony przez wielki softbox. Do tego, że ostre światło często daje większą frajdę niż miękkie oraz że da się błyskać prosto w twarz, doszedłem dużo później.

błysk na drugą kurtynę

Po co mi światło błyskowe?

Do czego tak naprawdę potrzebujemy błysku? Czy świadomie go używamy? Czy wiemy której lampy, z jakim modyfikatorem powinniśmy użyć w danej sytuacji? Jestem zdania, że wiedzę na temat błyskania zdobywamy metodą treningu. Możemy przeczytać od deski do deski "Z pamiętnika lampy błyskowej", ale gdy staniemy przed daną sceną, której Joe McNally nie opisał, będziemy zdani na siebie. Będziemy musieli szybko zareagować. Wybrać narzędzie, założyć modyfikator, ustawić moc, skierować palnik i wyzwolić migawkę. I to od naszego doświadczenia ze światłem błyskowym zależeć będzie, co zobaczymy na wyświetlaczu naszego aparatu (zakładam, że macie wyświetlacze. Przy fotografach bez wyświetlaczy czuję się jak mały żuczek).

Przejdę do meritum. Światła błyskowego nie używamy do tego, aby było jaśniej. Pośrednio oczywiście tak. Niechciałbym jednak abyście swojego spidlajta używali jako żyrandola, kt.ory wędruje nad Wami i możecie go zapalić lub zgasić.

Czasem jednak jest tak ciemno, że musimy pracować bez lampy.

Dziś po kilku latach wiem nie wiele więcej, ale z pełną świadomością mogę powiedzieć "Nie idźmy tą drogą". Myślmy o naszej lampie nie jak o urządzeniu, które daje światło, ale takim, które je kształtuje. Co ciekawe lampa kształtuje również cień. Mając odwróconą do nas modelkę, nieruchomy aparat na statywie i możliwość manewrowania statywem z lampą mamy wiele możliwości na wykonanie różnych zdjęć. Dostając możliwość założenia dowolnego modyfikatora na lampę, te możliwości rosną wręcz wykładniczo.

różne typy lamp błyskowych firmy quadralite
Różny typy lamp błyskowych, których obecnie używam. W temacie sprzętu do błyskania cały czas jest u nie rotacja. Dlatego dziś prawdopodobnie którąś z lamp zniknęła z mojej torby a pojawiła się inna.

Duża lampa błyskowa z akumulatorem na sesję plenerową

Zanim zdecydowałem się na błyskanie dużą lampą w plenerze zrobiłem spory rekonesans wśród dostępnych opcji. Nie przetestowałem wszystkich dostępnych lamp. Nie osobiście i bezpośrednio. Ale jestem z tych, co zanim wydadzą na coś pieniądze, muszą przeczytać internet o danym produkcie/usłudze. Tak też było zawsze z lampami. Zawsze moje wybory były poparte rozmowami z ludźmi, przeczytanymi testami i recenzjami. Moja przygoda z dużymi lampami zaczęła się od firmy z nagłówka. Quadralite. Mój pierwszy produkt od Quadralite to lampa Quantuum DualPower R+ 600. Duża, ciężka, błyskająca z mocą 600Ws, z dopinanym akumulatorem. Do tego statyw. Jakby tego było mało dokupiłem softbox oktagonalny w rozmiarze 150cm... I chciałem to zabierać w plener...

Bez asystenta nie podchodź

użycie okty 150cm na sesji plenerowej
Jedna z nielicznych sesji plenerowych na których używałem softboxa oktagonalnego 150cm średnicy. Widać jednak jaki efekt miękkiego światła można dzięki niemu osiągnąć pracując w pełnym słońcu które para miała za plecami.

To nie mogło się udać. Zestaw był za duży i za ciężki nawet dla oświetleniowca. A kupowałem Quantuuma z myślą zabierania go w plener samodzielnie. Fotografując i nosząc to. Dacie wiarę? Przygoda z quantuumem skończyła się na jego użytkowaniu w domu, na kilku sesjach komercyjnych , i może dwóch sesjach ślubnych w plenerze. Nie zrozumcie mnie źle. To świetna lampa. Jednak nie koniecznie na sesję gdzie sporo się przemieszczamy i nie koniecznie z modyfikatorem który sobie wymyśliłem. Niemniej jednak daje wspaniałe światło z tą oktą. Miękkie jak futerko, z powtarzalną mocą i barwą. Musiała jednak poszukać nowego właściciela a ja postanowiłem szukać czegoś zamkniętego w jednej obudowie: lampy o budowie monolitycznej.

Wtedy popełniłem jeden z nielicznych złych wyborów w mojej błyskowej historii. Zdecydowałem się na chińską lampę NicePhoto. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało super: Monolit, 600Ws, ledowe światło pilotujące i HSS. W tamtym czasie to właśnie synchronizacja z krótkimi czasami otwarcia migawki była mi najbardziej potrzebna w plenerze. Lampa NicePhoto co prawda synchronizowała się z czasami poniżej 1/250s, ale tylko gdy pracowała na pełnej mocy. A to już nie było takie "nice". Zwróciłem ją zaraz po kupnie.

Quadralite Atlas 600

Pojawiło się wtedy u mnie urządzenie, które odmieniło moją fotografię. Przede wszystkim plener. Quadralite Atlas 600Uwielbiam do dzisiaj. Za jego moc (również 600Ws), niezawodność, zapas energii, powtarzalność temperatury błysku i jego mocy. Do tego wygląda pięknie, ma świetnie działający HSS i jest mega wytrzymały. Spadł mi już kilka razy, będąc zawieszonym na statywie i z przymocowanym softboxem. Powiecie, że to kiepska informacja dla ewentualnych kupujących? Nie. Bo Ja jej nigdy nie sprzedam.

lampa plenerowa z akumulatorem quadralite atlas 600
Lampa plenerowa z akumulatorem Atlas 600 firmy Quadralite. Błysk o mocy 600 Ws, pojemny akumulator, intuicyjna obsługa, HSS, światło modelujące. Uwielbiam zarówno w plenerze jak i studio.

Quadralite Atlas 600 ma mocowanie bowens. Tak jak większość lamp i modyfikatorów studyjnych. Jednak mimo, że moja okta 150cm do niego pasowała, to nadal był to ogromny gabaryt. Postanowiłem pomniejszyć mój zestaw do świecenia i znalazłem wtedy softbox Phottix Raja deep octa 80cm o którym już kiedyś pisałem. Głęboki softbox oktagonalny z charakterystycznym światłem. Miękkim, ale charakternym przez jego głębokość. Tak naprawdę ten zestaw towarzyszy mi do dzisiaj gdy potrzebuję dużej mocy w plenerze. Dzięki swojej mocy daje dużą dowolność w kwestii planowania sceny. Nie martwię się o światło słoneczne, za krótkie czasy synchronizacji itp. Po prostu ustawiam przysłonę i czas odpowiedni do warunków i dodaję do tego błysk lampy. Proste. Ale nadal ciężko pracować tak w pojedynkę.

atlas 600 i phottix raja deep octa na sesji
Tak wygląda zestaw, którego używam najczęściej w plenerze gdy potrzebuję mocnego miękkiego światła. Quadralite Atlas 600 i Phottix Raja Deep Octa 80

Małe lampy błyskowe - błyskanie na sali i mała lampa w plener z HSS

Tekst, który napiszę dziś jutro pewnie będzie nie do końca aktualny. To dlatego, że największa rotacja sprzętowa odbywa się u mnie właśnie w kwestii małych lamp. Gdy pracowałem na nikonie korzystałem z systemowych niezawodnych lamp Nikona sb900 i sb910. Z nikonem używałem również z powodzeniem Yongnuo YN685. Były tanie (Yongnuo oczywiście) i nie bolało jak podczas wesela ktoś trącił statyw z lampą. Przechodząc na Sony musiałem szybko się zdecydować.

Quadralite Stroboss 60S i Stroboss 36S

Wszedłem w rodzinę lamp Quadralite. Kupiłem dwie sztuki większych Quadralite Stroboss 60S i dwie mniejsz Quadralite Stroboss 36S. I tutaj muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z małymi lampami Quadralite nie wyszło dobrze. Nie było z winy samych lamp. Lampy działały bardzo dobrze: mają intuicyjne menu, HSS sprawdza się świetnie, są solidne i dobrze wykonane. Problemem były stopki multi interface. To ogromnie delikatny element. Są plastikowe, mają maleńkie wystające piny i trzeba na nie bardzo uważać. O ile montując lampy na sankach aparatu można jakoś przeżyć i ich nie uszkodzić, o tyle montowanie w uchwytach na statywach wykorzystując stopkę lampy prędzej czy póżniej skończy się uszkodzeniem tejże stopki.

Połamałem plastikowe stopki w moich strobossach. To zadecydowało, że do błyskania zdalnego przeszedłem z powrotem na system yongnuo. Tani i dosyć sprawnie działający. Metalowe stopki, brak mikroopóźnienia podczas błyskania to kolejne plusy jakie daje chiński produkt. Obsługa i menu lamp już nie są tak intuicyjne i do lamp trzeba się długo przyzwyczajać.

Po pewnym czasie doszło do mnie, że moja decyzja była jednak pochopna. Lampy z wrażliwymi stopkami można montować w specjalnych uchwytach Quadralite S-holder. Lampa jest dużo stabilniejsza na statywie i trzymana jest za palnik. To wyklucza uszkodzenie stopki. Dziś powoli wracam do systemu quadralite (w sumie to nigdy z niego do końca nie wyszedłem). Nie rezygnuję z yongnuo jako taniej alternatywy i ewentualnego backupu, ale wiem, że jednak moim systemem głównym używanym na sali weselnej, sesjach plenerowych i fotografii komercyjnej będzie Quadralite. Ze względu na uniwersalność, różnorodność lamp i przedewszystkim możliwość zastosowania modyfikatorów magmod. O tych modyfikatorach Poczytać możęcie w tym spisie: MagMod - idealne modyfikatory światła błyskowego

uchwyt quadralite s-holder
Montowanie lamp przy pomocy uchwytu Quadralite s-holder pozwala uniknąć uszkodzenia wrażliwej stopki multi interface.

Jakich wyzwalaczy użyć do lamp Quadralite

Dla mnie bezapelacyjnie ulubionym wyzwalaczem jest Navigator X2. Ulepszona wersja Navigatora X wprawdzie nie ma możliwości podpięcia lampy na sanki aparatu lub wyzwalacza, ale rekompensuje nam tę wadę szeregiem zalet. Uwielbiam ten wyzwalacz i żadnym do tej pory nie pracowało mi się tak wygodnie. Tryb korzystania z kilku lamp lub z jednej. Szybkie zmienianie parametrów, dostępność wszystkich funkcji po jednym, maksymakne dwóch naciśnięciach klawiszy. Możemy zmieniać jednocześnie moc wszystkich lamp którymi pracujemy. Świetnie sprawdza się to gdy używamy np. Atlasa 600, strobossa 60s i Reportera 200 TTL. Zaznaczamy wszystkie lampy. Mimo, że mają różne nastawy to możemy zwiększyć odpowiednio moc błsku jednym obrotem kółka nastaw. Myślę, że bardzo fajnie opisał to Marcin Wożniak z Quadralite w tym filmie:

Wady i zalety Lamp Quadralite

Zalety systemu quadralite:

  • Wykonanie porównywalne z dużo roższymi lampami
  • Niska cena w stosunku do oferowanej specyfikacji
  • Świetnie działający HSS
  • Różnorodność urządzeń
  • Duża ilość akcesoriów i dodatków
  • Duża ilość przemyślanych wyzwalaczy

Wady systemu Quadralite:

  • Mikroopóźnienie w przypadku błyskania z sony. Spowodowane stopką multiinterface
  • Stopka multiinterface podatna na uszkodznie (również tylko w przypadku systemu sony)

Podsumowanie - dlaczego Quadralite

Paradoksalnie rynek w dzisiejszych czasach stwarza nie lada problem kupującemu. Mnogość produktów może doprowadzić do bólu głowy gdy wchodzimy w temat lamp błyskowych. Dawniej wybór był prosty: jeśli chcieliśmy profesjonalnego sprzętu, kupić trzeba było lampę systemową i kropka. Cała reszta nadawała się do zastosowań hobbystycznych ze względu na jakość wykonania, awaryjność i kompatybilność a raczej jej brak. Dziś mamy bardzo dużo alternatyw dla systemowych urządzeń do błyskania. Alternatyw, których swobodnie możemy użyć w profesjonalnej pracy. Po moich perypetiach zdecydowanie stawiam na system quadralite. Oczywiście przy maksymalnie ograniczonym budżecie możecie spróbować z lampami Yongnuo lub czymś podobnym. Nie będzie tak dobrze, ale będzie użytecznie. Idąc w drugą stronę jeśli Wasz budżet jest nieograniczony możecie spróbować z produktami Profoto. Sami musicie ocenić czy cena kilku tysięcy złotych za jedną lampę to coś na co w tym momencie chcecie się zdecydować.
Ja, podobnie jak duża ilość rodzimych fotografów ślubnych jestem chyba gdzieś pośrodku. Wydaje mi się również, że w tym samym miejscu znajduje się system lamp Quadralite. Nie za drogie, ale świetnie wykonane lampy. Parametry, które idealnie mi odpowiadają oraz specyfikacja, którą wykorzystuję. I przede wszystkim różne urządzenia, których używam w różnych sytuacjach. Dlatego z powodzeniem moge rodzinę produktów Quadralite polecić wszystkim fotografom do każdego rodzaju wykonywanych zleceń. Wszędzie tam gdzie przyda Wam się światło błyskowe.

rodzina produktów quadralite
Produkty Quadralite do różnych zastosowań. Od lewej: Quadralite A1, Stroboss36S, Stroboss 60S, Reporter 180, Reporter 200 TTL, Reporter 360, Atlas 600.

Paczka presetów capture one

#5 - Capture One - retro preset pack

Cześć. O Capture One wspominam przy każdej okazji. Oczywiście w rozmowach z fotografami. Nie rozmawiam z żoną przy kolacji o pięknym soczystym kolorze generowanym przez tę wywoływarkę. Nie mniej jednak wciąż bardzo lubię i ciągle doskonalę techniki generowania obrazu w oprogramowaniu od PhaseOne. Używam C1 zarówno podczas pracy na materiale ślubnym, przy wywoływaniu zdjęć dzieciaków jak i podczas warsztatów; uświadamiając moich warsztatowiczów jak wyjątkowe i proste jest to narzędzie. Do tej pory jednak wspominałem o tym, że wykorzystuję jedynie podstawowe narzędzia do wygenerowania obrazka: ekspozycja, kontrast, saturacja, balans bieli. Okazyjnie dotykam edytora kolorów.

zdjęcie natalii z presetem retro do capture one

Dziś jednak postanowiłem pójść krok dalej. Wykorzystując całą paletę narzędzi i możliwości jakie daje C1 postanowiłem przygotować kilka presetów/styli, które możecie wykorzystać u siebie. Zrobiłem to z jednego prostego powodu. No może z dwóch. Po pierwsze mała dostępność całkowicie darmowych presetów a i tych płatnych jest niewiele. Po drugie osoby przechodzące na C1 z Lightrooma lub ACR wspominają mi, że czują brak narzędzia, którego używali do tej pory: Zakładki “presets”.

czarnobiały preset do capture one

Gdy zerkniecie na efekty jakie dają moje presety, będziecie mogli zauważyć, że obróbka ta odbiega znacząco od tego co możecie zobaczyć w moim portfolio. Nie próbowałem tym razem skupiać się na oddaniu naturalnych barw. Postanowiłem wyjść na przeciw fotografom lubiącym obróbkę w stylu… no właśnie:) Jak nazwać ten styl? Lookslikefilm, retro, vintage, boho, rustykalny? Nie jestem pewien, ale często bardzo podobają mi się materiały obrabiane w taki specyficzny sposób. Co prawda na swoich fotografiach nie planuję go wprowadzać, ale dlaczego by nie zrobić czegoś dla innych?

obróbka lookslikefilm w capture one

Capture one - presety

Ok. Żeby nie przedłużać to zapraszam Was jeszcze na kilka sampli. Fotografie przeznaczone do obróbki są wykonane przeze mnie. Możecie znaleźć zarówno w moim portfolio jak i podsumowaniu roku 2019. Tutaj możecie zobaczyć je w nieco innej odsłonie. Każde ze zdjęć powstało po załadowaniu jednego z presetów. Bez korekt lokalnych. Czyli na dobrą sprawę możecie je wczytać do dowolnego swojego zdjęcia i dopracować efekt suwakami ekspozycji i balansu bieli.
Presety łatwo możecie zaimportować w Capture One. Sposób w jaki to robimy obrazuje poniższy obrazek:

Daiquiri

Dark 'n' Stormy

FadeMojito

Whiskey Sour

Old Fashioned_BW

Myślę, że wszystko jasne. Pobierajcie, testujcie. Czekam na Wasze komentarze. Dajcie znać jak presety pasują do Waszych zdjęć? Bo nie oszukujmy się, nie ma idealnych presetów. Każdy wymaga korekcji poszczególnych ustawień. Jeśli będzie zainteresowanie to chętnie przysiądę do tematu raz jeszcze i coś stworzę.
A teraz pozdrawiam. Życzę dobrej nocy i #zostanciewdomu ;)

Pobierz presety

hasło: zostanwdomu


#4 Capture One 20 - opis podstawowych narzędzi

Dlaczego Capture One ?

Gdy ponad 5 lat temu zostałem "zarażony" chęcią generowania poprawnego i ogólnie lepszego koloru nie sądziłem, że ta historia będzie trwać tak długo. Dziś wiem, że to było jedno z lepszych wydarzeń w mojej fotograficznej karierze i mój romans z Capture One potrwa jeszcze długo.

Kompletne narzędzie. Wyjątkowo przetwarza nasze operacje na kolorze, zmienia go tak jak widziałbym to oczami wyobraźni, a nie tak jak chcieliby tego twórcy oprogramowania. Narzędzia dostępne w Capture one działają jak pierścień ostrości w manualnym obiektywie. Dopracowane, płynne, idealnie responsywne i takie, na których można polegać.

Capture One czy Lightroom?

Nie wiem. Nie chciałbym tego oceniać mimo, że w moim przypadku wybór nadal jest prosty. Oprogramowania adobe przeznaczonego dla fotografów używam jedynie do pracy ze zdjęciami czarnobiałymi. Nie pracuję na presetach więc u mnie Capture One sprawdza się doskonale. Oczywiście, jeśli presety są podstawą twojej obróbki, odpowiada Ci efekt jaki uzyskujesz w Lightroomie to jak najbardziej nie namawiam do zmiany. Powinniśmy korzystać z tego co w danej chwili stawia nas w idealnym miejscu między produktywnością, efektami a przyjemnością z wykonywanej pracy.

capture one czy lightroomNarzędzia w capture One.

Tego dotyczy ten film. Starałem się tak go przygotować, aby na początku filmu odbiorca niemający pojęcia o capture one na końcu filmu był już w trakcie instalacji i rozpoczynał swoją przygodę z poznawaniem tego oprogramowania. Wiem co znaczy zmiana, rozpoczęcie nowego etapu i (nie lubię tego określenie, ale tutaj pasuje) "wychodzenie ze swojej strefy komfortu". Poznając jednak dodatkowe zadanie z czasem Wasza strefa komfortu tylko się rozrośnie. Będziecie mogli korzystać zarówno z Lightrooma i Capture One dzięki czemu będziecie władać kolorem duzo lepiej niż zamykając się tylko na jedno narzędzie.

interfejs capture one

Capture one 20

Myślę, że to dobry moment na nagranie takiego filmu. Wypuszczenie wersji 20 to raczej nie rewolucja, ale myślę, że ewolucja w dobrym kierunku. Usprawnienie i tak już dobrze działających narzędzi wyszło tylko na plus. Zapraszam więc na mój film gdzie wymienię i omówię narzędzia z których korzystam przy obróbce moich ślubnych fotografii.

 


Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

#3 - Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Cześć. W momencie, gdy czytacie ten wpis, nowy Samyang AF 85 mm f/1.4 FE jest już na półkach sklepowych i kusi wszystkich poszukiwaczy obiektywów portretowych z ogniskową 85mm. Kusi bardzo mocno, bo jest konstrukcją wybijającą się na tle konkurencji. Oczywiście nieidealną, bo takich nie ma, ale wystarczająco dobrą, żeby narobić szumu w mediach społecznościowych i w głowach wielu fotografów. Nie ukrywam, że sam przyczyniłem się do tej burzy, publikując w sieci kilka zdjęć, oraz moją opinię na temat samyanga 85mm 1.4 do sony.

Nie będzie to recenzja jakich wiele. Nie będzie to analiza piksel po pikselu zdjęć generowanych przez optykę koreańskiego producenta. Na ten temat według mnie wypowiedział się mega merytorycznie Kuba Cichocki w tym filmie.  Będzie lekko filozoficznie i nostalgicznie, pewnie nawet trochę bardziej niż technicznie. Oczywiście oscylował będę wokół 85tki samyanga, i na niej będe sie finalnie skupiał, ale traktując nie tylko o tym konkretnym egzemplarzu.

Samyang jakiego pamiętam

Pisząc Samyang od razu w głowie mam inną nazwę. Falcon. To nazwa, pod którą również ukazywały się obiektywy samyanga w momencie, gdy zaczynałem pracę z aparatem. W tamtych czasach szczytem marzeń był niepełno klatkowy obiektyw 8mm fisheye. Miałem przyjemność używać właśnie egzemplarza oznaczonego napisem “Falcon”. Była to dokładnie ta sama optyka i mechanizm. Prestiż może trochę mniejszy, ale z tego co pamiętam, to chyba można było dostać te obiektywy trochę taniej. Właścicielem marki była bodajże polska firma Foxfoto, a w tamtym okresie samyang za odpowiednią gotówkę produkował obiektywy z dowolnym logo.

stare obiektywy samyangPrzechodząc do meritum. Dlaczego piszę o konstrukcjach sprzed 10 lat? Dlaczego nie robię testu Samyanga jak na recenzję przystało? Chciałbym raczej przeanalizować to jak bardzo zmienił sie rynek na przestrzeni tych kilku lat. Wtedy używając manualnego rybiego oka od falcona  nawet nie dotykałem pierścienia ostrości. Nie było to konieczne przy takiej ogniskowej bo nieskończoność była chyba już na końcu tulipana przeciwsłonecznego..

Potem używając pożyczonej 85tki 1.4 od samyanga zachwycałem się obrazkiem i marzyłem, że może kiedyś będzie taki obiektyw z AF, a kupując go dalej będę mógł się cieszyć sprawną nerką (czyt. będzie tani). Po 10 latach firma samyang wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Dostajemy do rąk fenomenalne szkło. Portretowa ogniskowa 85mm, światło 1.4, przyzwoita waga i gabaryt. Do tego system AF, który z bezlusterkowcami sony działa wyśmienicie, a w przyszłości zapewne będzie działał z aparatami innych producentów.

Dzięki temu rynek nie jest tak skostniały. Jest tylu producentów, tyle możliwości. Ogromne pole do popisu w pisaniu recenzji :) Gdy kilka lat temu siedziałem w labie i wywoływałem zdjęcia Rzeszowskich fotografów królowały Canon 5dmkii i Nikon d700. Dziś mamy do wyboru tyle systemów lustrzanych i bezlusterkowych. Ogrom optyki, możliwości podpięcia starych obiektywów i używania ich z autofocusem. Nosimy w plener monolityczne lampy zasilane akumulatorami o mocy 600Ws. Rewelacja. Dzięki temu każdy może fotografować w odrobinę inny sposób, używając innych technik i sprzętu. Dlatego też tak mocno zainteresowałem się Samyangiem gdy skusiło mnie sony. Są to godne uwagi alternatywy szkieł systemowych. Praktycznie w każdym przypadku zamiennik samyanga jest tańszy a parametrami nie odbiega bardzo od swojego systemowego odpowiednika.

SAMYANG 85 1.4 FE Sony E – oczami użytkownika

Obiektyw dostałem od Samyang Polska. Bardzo dziękuję za możliwość przetestowania go jako jeden z pierwszych użytkowników w Polsce a w sumie i na świecie nie wiele osób chwaliło sie zdjęciami z niego. Świeża konstrukcja. Dla mnie bardzo podobnie działająca jak samyang 35 1.4, którego używałem już na kilku reportażach i który coraz bardziej mnie zachwyca. Tak jak tutaj. Można powiedzieć, że zmieniła się jedynie ogniskowa, ale między 35 i 85 różnica w milimetrach jest kolosalna więc i sposób ostrzenia jest inny. Jak dla mnie łapanie ostrości 85tką jest dużo łatwiejsze. Wszystko rozmywa sie gdzieś w płytkiej głębi ostrości, śledzenie oka jak i obiektów w czasie rzeczywistym działa świetnie. W 35 natomiast widzimy zawsze więcej planów, głębia nie jest aż tak pomocna, bardziej musimy skupić sie na kadrze i jego “wyczyszczeniu”. Z 85tką miałem okazję popracować na jednej sesji, z której efekty zobaczyć możecie poniżej.

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE vs. Sony 85 1.8

Obiektyw, którego używam w zakresie ogniskowej 85mm to sony 85 1.8. Szkło jest szybsze od Samyanga 85 1.4. Nie jakoś dramatycznie szybsze ale jest to dosyć oczywiste. Wystarczy spojrzeć na wielkość soczewek i całego bloku optycznego. Silnik AF musi wykonać nie lada pracę, żeby przesunąć te kawałki szkła. AF jest więc wolniejszy, ale równie celny co w Sony. Poza tym obiektywem, który powinniśmy porównywać z Samyangiem raczej jest Sony 85 1.4 GM. Nie korzystałem z gmastera, ale to co oferuje samyang za prognozowaną cenę sprawia, że mój wybór byłby jasny.

W tym momencie zastanawiam się czy wymienić moja 85tke sony na samyanga. Gdybym dopiero rozważał tę ogniskową, to mój wybór padłby na pewno na koreański obiektyw z czerwonym paskiem. Nie dlatego, że jest zdecydowanie lepszy. Każde z tych szkieł ma swoje plusy i minusy. Rozważam Samyanga dlatego, że jest inny, mniej popularny. Lubię czuć, że używam sprzętu, który nie gości w każdej torbie fotograficznej.

Szybkość działania af możecie ocenić na tym filmie:

Co z tymi bokehami w samyangu

Zarówno rozmycia w 35 samyanga jak i 85 są dla mnie po prostu piękne. O malarskości tego obiektywu wypowiedział się świetnie Marcin “Czornyj” Kałuża podczas Krakowskiej EXPOzycji. Polecam posłuchać. Samyangi malują świetnie. Dla mnie, jako że lubię oryginalne zachowania w nieostrościach obiektywów takich jak nokton czy planardaje to istotna jest choćby namiastka tych manualnych wynalazków wyposażona w silnik af. Myślę, że najlepiej ocenicie to na podstawie zdjęć.

Pełne rozmiary do pobrania TUTAJ. Znajdziecie tam również folder z pełnymi rozmiarami zdjęć z samyanga i sony 85 1.8. Porównanie pokazujące różnice w rozmyciu zobaczyć możecie poniżej (nie podpisałem zdjeć. Nie trzeba wprawnego oka żeby zobaczyć jak zmienia się obraz wraz ze zmianą z f1.4 w samyangu na f1.8 w sony:

 









Podsumowanie

Samyang AF 85 mm f/1.4 FEa znajdzie się w mojej torbie prędzej czy później :) Można by zacytowac klasyka: “Rozum podpowiada sony, ale serce goni za samyangiem” :) Obiektyw ma jakaś widoczną dusze w sobie. Bokeh na 1.4 to piękne duże kółka, które bardzo lubię. Parametry autofocusa wystarczające w zupełności, ostrość na 1.4 bez zastrzeżeń. Gabarytowo mi odpowiada, design jak najbardziej na plus. A jesli szukacie jeszcze alternatywy dla wersji GM od sony to myslę, że ten samyangowa osiemdziesiątka piątka to strzał w dziesiątkę.

Pozdrawiam

Dawid


techart pro

#2 Techart pro - manualne obiektywy z autofocusem

Manualne zapędy

Zawsze wiedziałem, że obiektywy analogowe, stare, bądź po jakichś przeróbkach są poziom wyżej. Wydawały się unikalne i takie w rzeczywistości były. Świadomość, że niewiele osób potrafi wygenerować obrazek, taki jak Ty generujesz swoim analogowym wynalazkiem założonym na cyfrowy korpus, dawał poczucie niepowszedniości. Tym bardziej było to znaczące w przypadku gdy nie masz alternatywy dla nudnej nikkorowej 50 1.8. Poprawna, trafiająca, ostra, ale piekielnie nudna. Wtedy nie używałem jej w ogóle podczas sesji plenerowych. Oczywiście skupiałem się w tamtym czasie na ładnym bokeh zamiast na budowaniu kadru, zastanawianiu się nad kolejnym zdjęciem i szukaniu ciekawych pod względem oświetlenia miejsc.

Doznałem wtedy mini olśnienia, kupując przerobionego pod bagnet nikona manualnego Zeissa Planara 50mm 1.4. To co produkował ten obiektyw, to nie były obrazki. To były obrazy. Małe dzieła sztuki, choć głównie za sprawą malarskości tego obiektywu i jego sposobu obrazowania w nieostrościach. Zrobiłem nim jedną sesję. Uwielbiałem te klatki. Do dziś je lubię i pokazuję tutaj. Po tej sesji sprzedałem Planara, tracąc kilkaset złotych. Zapytacie dlaczego? Ostrzenie manualnym obiektywem mając do dyspozycji potwierdzenie ostrości w postaci migającej kropeczki w rogu wyświetlacza, to było totalne nieporozumienie. Dało się w ten sposób zrobić statyczną klatkę na plenerze. Jednak obiektyw kosztował mnie ponad 2 tyś. złotych i trzymanie go na kilka statycznych kadrów w plenerze z ciekawym bokeh niestety było nierentowne.

planar 50mm nikon d750

2 podejście do manuali

W momencie złapania ostrości na pierwszym zdjęciu używając Sony A7 i manualnego Voigtländera 40mm 1.4 z focus peakingiem wiedziałem, że to jest następny krok ku ciekawszym fotografiom. Nie koniecznie ciekawszym dla klienta, ale na pewno dla mnie. Było to na Warsztatach u Adama Trzcionki, które zawsze polecam. Pewnie nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy je znają i wiedzą, że udział w nich to wyjątkowo spędzony czas. Nie minęło dużo czasu i zagościło u mnie sony a7 a zaraz później wspomniany wcześniej notkon 40mm 1.4. Znowu o tym piszę. To tylko świadczy o tym, że rzeczywiście wywarło na mnie to duże wrażenie.

Czułem wtedy, że moje materiały ślubne i nie tylko sporo zyskały. Piękne rozmycia, ciekawy sposób ostrzenia gdzie nie ograniczał mnie obszar rozmieszczenia punktów af. Mimo, że ostrzenie było dużo szybsze i dokładniejsze, to jednak czasem brakowało tych ułamków sekund. Głównie sprawiały to nawyki wyniesione z używania af w nikonach. Wciskasz i jest. Ostre. Mimo wszystko A7 nie poszło do kolejnego właściciela jak wcześniej planar. Aparat przetrwał ze mną cały sezon. Wspólnie z noktonem i planarem który kupiłem na ebay tym razem z bagnetem contax/yashicka zrobiliśmy wiele wartościowych kadrów.

 

a7 i manualne obiektywy

Do 3 razy sztuka - Techart pro

Pewnie dalej używałbym A7 z manualnymi obiektywami, gdyby nie wymiana systemu. Trzymanie A7 z sentymentu to nie w moim stylu. Aparat poszedł do nowego właściciela, a ja szybko zaopatrzyłem się w to, na co ostrzyłem zęby od dawna. Adapter Techart Pro. Chiński wynalazek genialny w swojej prostocie. To nie było kolejne odświeżenie działania manualnych szkieł. To była całkowicie nowa jakość użytkowania ich. Mówiąc krótko, autofocus działa i to działa sensownie. Już w a7II działa całkiem nieźle w statycznych scenach. W a7III jest bardzo dobrze a w a9 po aktualizacji firmware do wersji 5.0 ,jest naprawdę rewelacyjnie. Oczywiście biorąc pod uwagę, jakie jest to rozwiązanie i jego ograniczenia.

adapter techart pro

Czym jest Techart Pro.

Dlaczego ten adapter jest tak genialny?. Aby wyjaśnić osobom, które nie wiedzą, na jakiej zasadzie odbywa się ustawianie ostrości najprościej pokazać to na przykładzie zaawansowanej fotografii makro. Widoczny poniżej mieszek służy do zmiany pozycji obiektywu względem matrycy/kliszy fotograficznej. Aby uzyskać ekstremalne powiększenia, musimy nie tylko użyć odpowiedniej optyki, ale można efekt ten zwiększyć , oddalając obiektyw od matrycy.

mieszek do fotografii makro

Adapter techart pro działa w analogiczny sposób, ale w innym zakresie i w sposób zautomatyzowany. Opiera się na systemie autofocus wykorzystującym detekcję fazy. Informacje odebrane przez aparat przesyłane są do adaptera, uruchamiany jest silniczek, który oddala lub przybliża bagnet z zamontowanym obiektywem względem matrycy. O ile mieszek do macro porusza się w zakresie nawet kilkunastu centymetrów to Techart pro ma 4,5 milimetra zakresu w którym przemieszcza się obiektyw. Wystarcza to, żeby w miarę sprawnie ustawić ostrość w wybranym punkcie.

techart pro działanie

Aby Techart pro działał bezproblemowo i ostrzył na nieskończoność, musimy tak tez ustawić obiektyw. Ostrość na nieskończoność i możemy cieszyć się z pełnej funkcjonalności adaptera. Jednak gdy przestawimy pierścień ostrości na wartość minimalną, to funkcjonalność ta będzie rozszerzona. Tak samo, jak odsuwając obiektyw umieszczony na mieszku, tak samo odsuwamy wtedy soczewki od matrycy. Efekt jest taki, że możemy podejść jeszcze bliżej, niż pierwotnie mogliśmy z danym obiektywem. W zależności od tego, jaka jest minimalna odległość ostrzenia naszego szkła, to odległość ta proporcjonalnie zmniejszy się dzięki adapterowi. W przypadku Noktona 40mm jest to naprawdę blisko i swobodnie wykorzystywałem go w ten sposób do fotografowania detali z ciekawym bokeh.

Szybkość działania Techarta pro

Wiem, że najlepiej szybkość działania zobrazuje Wam materiał z sesji i nagranie wprost z viewfindera aparatu. Najfajniejsze jest to, że obiektyw sam w sobie nie ma wpływu na szybkość ostrzenia. Sprawę załatwia nam aparat w połączeniu z adapterem. Obiektyw jest jedynie blokiem soczewek mającym obraz w odpowiedniej formie rzucić na matrycę. Nie ważne, czy jest to nokton 40mm, planar 50mm, stary helios za kilkadziesiąt złotych czy pentacon 135mm. Jedynym ograniczeniem jest szybkośc działania silniczka adaptera, a ta jak widać na filmie jest jak najbardziej wystarczająca. Jeśli jednak któraś z dużych firm zdecydowała sie na wypuszczenie takiego adaptera z silnikiem ultradźwiękowym, działającym dużo szybciej? Pomyślcie jaka dla fotografów byłaby to gratka.

Oczywiście wiem, że nie każdy fascynuje się manualnymi obiektywami. Niejedna osoba popuka mi do głowy i powie, że wywarzam otwarte drzwi. Bo są świetne obiektywy z autofocusem więc po co sobie utrudniać. No tak. Nawet w lustrzankach mamy dzis świetne obiektywy w których autofocus jest na bardzo wysokim poziomie. Niejednokrotnie są to jednak konstrukcje nieskorygowane optycznie tak jak szkła Voigtlandera czy jakieś inne manualne wynalazki.

Jak widać śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym działa naprawde dobrze. Więcej materiału video możecie zobaczyć na Youtube.

Kompatybilnośc i modele Techart pro

Adapter w tej chwili dostępny jest w kilku wersjach:

Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Hasselblada X1D
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Fujifilm GFX
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Leica M do Aparatów Sony z mocowaniem Sony E

Posiadam ostatnią wersję i myślę że jest ona najbardziej popularną. Aparaty średnioformatowe zostawiam. Może kiedyś :) Adapter w wersji pozwalającej podpiąć obiektywy z bagnetem LM do Sony jest kompatybilny z następującymi modelami aparatów:
A7II, A7 III, A7R II, A7R III,  A6300, A6500, A9
Nie znalazłem informacji na temat działania A6400 z Techartem. Jeśli macie takie informacje będe wdzięczny.

Kompatybilność optyki

W kwestii możliwości podpięcia optyki do adaptera techart pro sprawa jest nieco bardziej rozbudowana niż w przypadku aparatów. Bezpośrednio na adapter możemy podpiąć obiektywy z mocowaniem Leica M. To już wiemy. Co jednak z całą masą obiektywów z innymi mocowaniami? Bardzo proste. Do adaptera podpinamy inny adapter. Wiem jak to brzmi. Mało profesjonalnie, będzie miało luzy itp. Nic bardziej mylnego. Mam w tym momencie dwa dodatkowe adaptery (m42 i Contax/Yashicka) którymi podpisanm inne manuale nie mające mocowania Leica M. Zero luzów. Zeiss planar 50mm 1.4 wydaje się łapać ostrość nawet lepiej niż nokton. Tak wygląda ten zestaw. Myślę, że w dalszym ciągu dużo mniejszy i lżejszy niż sigma 50 1.4 art.

W tym momencie możemy na stronie techarta zamówić następujące adaptery na leica m:

Canon FD, Leica R, L39, Nikon F, Nikon G, Canon EF, Pentax K, C/Y, Minolta MD, M42, Olympus OM, ALPA, DKL, Exakta, Contarex CRX, QBM, ARRI, Konica AR.

Myślę, że lista jest dosyć pokaźna i każdy znajdzie odpowiedni adapter, żeby podpiąć swoją ulubiona optykę.

Podsumowanie

O techarcie dowiedziałem się dosyć dawno temu. Wprawdzie swoja premierę miał chyba w roku 2016. Było to gdzieś tam w sferze marzeń, bo o bezlusterkowcach nie wiedziałem wtedy zbyt wiele. Poza tym raczej nie myślałem o zmienianiu nikonów na nic innego. Raczej marzyłem o tym, żeby powstało podobne urządzenie na moje żółto czerwono czarne aparaty i będę mógł wrócić do planara, którego sprzedałem. Stało się inaczej. Zdecydowanie lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć.

Oto kilka lat od premiery adapter techart działa wyśmienicie, obiektywy manualne stają się całkowicie użyteczne podczas pracy. Oczywiście niektórzy potrafią pracować manualami na szybkim reportażu równie sprawnie co autofocus. Ja jednak nie należę do tej grupy i dla mnie adapter ten jest urządzeniem naprawdę przełomowym. Dzięki za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam już niebawem ,bo w momencie, gdy odcinek idzie do emisji ,przygotowuję następny o bardzo oczekiwanym i pożądanym ostatnio obiektywie. Zapraszam do subskrybowania kanału YouTube, zapisywaniu się na newsletter. Dzięki temu będziecie w pierwszej kolejności mieć informacje o tym, że pojawił się nowy odcinek. Pozdrawiam

newsletter dawid mazur
* pole wymagane


samyang 85 1.4 do sony

AF 85mm F1.4 FE - Zdjęcia przykładowe

Sesja zdjęciowa z AF 85mm F1.4 FE

Witam. Niedługi ale treściwy wpis. Gorący temat jakim jest AF 85mm F1.4 FE. Udało mi sie dostać go na testy i w tym wpisie będę prezentował zdjęcia przykładowe do czasu az powstanie recenzja. Podczas dzisiejszej sesji z Iloną zrobiliśmy takie klatki. W powiększeniu również crop 100% a na końcu link do plików w pełnym rozmiarze prosto z aparatu

Pliki w pełnym rozmiarze


Lustereczko...powiedz przecie - Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Odtwarzaj w soundcloud

Podcast na Youtube

Podcast na spotify

Lustereczko… powiedz przecie – Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Ten tytuł zrodził mi się w głowie, gdy już jakiś czas temu myślałem o tym poście. Postanowiłem zabrać się za niego w dniu, gdy mój sony a9 dostał aktualizację firmware do wersji 5.0. Gdy dziś rano o 5.30 zobaczyłem, że sony już wypuściło nowe oprogramowanie, stwierdziłem, że najpierw trzeba napisać kilka słów o samej aktualizacji, a potem wreszcie usiąść do czegoś większego. Miejsca, gdzie od teraz będę odsyłał w przypadku pytań o sony :)  Jaki obiektyw? Jaki aparat? Dlaczego nie zostałeś w nikonie? Dlaczego sprzedałeś a7? Na te i inne pytania postaram się dać Wam odpowiedź w tym poście. Uwaga. Teraz będzie długi wstęp :)

Jak to się zaczęło z sony.

Będzie długo bo nie dam rady w kilku słowach napisać dlaczego w ciągu niecałych dwóch tygodni sprzedalem wszystko co miałem związanego z nikonem i zdecydowałem się na Sony. Było to dosyć mocno spontaniczne. Pożyczyłem a9 na jedną sesję plenerową, żeby “przestrzelić” sobie ten aparat, zobaczyć jak ergonomia, zerknąć na pliki, które generuje. Podczas sesji kilka razy doznawałem prawie objawienia na skutek działania śledzenia AF i jego szybkostrzelności. Podkreślić należy, że nie uruchomiłem podczas tej sesji eye af. Jakoś zapomniałem o tej funkcji i nie wiedziałem jak ją uruchomić. Wchodząc w menu sony totalnie nie wiedziałem gdzie tego szukać. Te aparaty potrafią przytłoczyć ogromem opcji a skróty zamiast pełnych nazw pozycji w menu to już w ogóle czeski film. Tak więc nakręciłem się bardzo pozytywnie na sony po tym plenerze i zaczeły się rozmyślania.

Nie był to mój pierwszy kontakt z sony. Tak naprawdę system znałem już od ponad roku gdy to sprawiłem sobie Sony a7 do pracy z manualnymi obiektywami. Ten eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. Dostałem nagle to czego brakowało mi w nikonie. Fantastyczny bokeh i plastyka. Obiektyw 50 milimetrów, który dawał taki przyjemny obrazek. Obiektyw 40mm który dawał obrazek zwariowany. Nie przeszkadzało ostrzenie manualne, bo focus peaking działał bardzo fajnie w tym modelu. Gdy używałem obiektywów na maksymalnie otwartej przesłonie, to nie było większych problemów z kontrolowaniem czerwonych konturów pojawiających się w miejscu ostrych krawędzi. Był to tez mój pierwszy kontakt z elektronicznym wizjerem. Mimo, że nie był porażającej jakości, to obserwowanie zmieniającej się głębi ostrości i ekspozycji dawało sporo nowych, ciekawych doznań.

Turbo lustrzana rewolucja – Pentax K20D

Mały powrót do przeszłości. Konkretnie do roku 2009. Drogą dedukcji dotarłem do mojego pierwszego poważnego aparatu z lustrem. Wcześniej był posiadający wspaniałe kolory kompakt canon a610, a jeszcze wcześniej rejestrująca jakiś tam obraz małpka Mercury deluxe classic cam. Kompakta i małpki nie ma potrzeby wspominać. Moja pierwsza lustrzanka to był wspaniały Pentax K20D. Stabilizacja matrcy! Hiper turbo jakość po przesiadce z kompaktowego canona dzięki 15 megapikselom i tak ogromnemu przetwornikowi (apsc oczywiście). Spędzałem z Pentaxem naprawdę ekscytujące chwile. Wtedy mnóstwo czytałem o fotografii i testowałem wszystkie możliwe techniki: hdr, fotografia macro, zdjęcia rzeki na długich czasach. Kto tego nie robił?:)

Nikon D90

Pentax jednak okazał się systemem mało rozwojowym. Rynek wtórny kulał w przypadku tej marki. A ja po założeniu manualnej stłaki 50mm 1.7 na K20d doznałem szoku jak może wyglądać obrazek z takiej optyki. Chciałem stałki a tych było mało. Pentax poszedł więc do nowego właściciela a u mnie zagościł pierwszy nikon. D90 z Tamronem 17-50 2.8. To już było coś. Gdzieniegdzie nawet nazywali ten aparat półprofesjonalnym.

Trzeba było czymś świecić

Był to etap gdy zacząłem sporo czytać o strobingu i bardzo chciałem wyzwalać lampę zdalnie. Kupiłem sb900, która kosztowała nie wiele mniej od aparatu. To była moc. Opcja świecenia z innego miejsca niż miejsce gdzie był aparat dawała ogromne możliwości. Przewertowałem książkę Joe McNally’ego “Z pamiętnika lampy błyskowej” i dowiedziałem się, że potrzebuję jeszcze kilku fleszy :) Poprzestałem na jednym i kontynuowałem naukę błyskania, poznawałem nikona. Zrobiłem wtedy moje pierwsze zlecenie ślubne. W całości nikon d90 i tamron 17-50 2.8. Wydawało mi się to mistrzostwem świata, bo lampa odbita od sufitu w tak ciekawy sposób poprawiała jakość obrazka. Potem przyszedł czas 35mm 1.8 dx, obiektywu, który chyba każdy fan nikona miał u siebie zarówno na DX jak i na pełnej klatce. Trzydziestka piątka była plastikowym obiektywem, nie wiem nawet czy soczewki ma szklane. Jednak była relatywnie tania, ostra, kontrastowa. No i była f1.8.

Nikon d700 i D750

W momencie gdy zacząłem podpisywać kolejne śluby dotarło do mnie, że nie bardzo mam je czym fotografować. Wtedy to padła decyzja i pojawił się Nikon d700 z zoomem 24-70 2.8. To był już zestaw, którym swobodnie można by dzisiaj fotografować komercyjnie. Zobaczyłem co to magia pełnej klatki. Ten nikon to niezaprzeczalna legenda i tak go zapamiętałem. W 2014 zaraz po premierze trafił do mnie pierwszy nikon d750. Był to skok technologiczny pod względem Autofocusa, Iso i przedewszystkim rozpiętości tonalnej!

Matryca w d750

Z tej matrycy można było ukręcić naprawdę wszystko. Problem w tym, że trzeba było kręcić i trwało to trochę. Wtedy zazdrościłem użytkownikom Canonów ich kolorów w 5dmkIII. Z drugiej strony wiedziałem, że oni zazdroszczą mi autofocusa w D750. W roku 2017 z bólem sprzedałem d700 i jego miejsce zajął bliźniak d750. Zestaw idealny i z takim właśnie rozstałem sie niecałe 2 miesiące temu :) Te dwa nikony zrobiły u mnie łącznie prawie 600 tysięcy zdjęć. Do końca działały bez zarzutu. Początkiem roku 2018 postanowiłem, że czas wreszcie skorzystać z akcji serwisowej nikona i wysłać je na profilaktyczną wymianę migawek. Używałem wtedy takiego zestawu:

2x Nikon D750
Sony a7mk1
Tokina16-28mm f/2.8
Sigmaart 35mm f/1.4
Nikkor 50mm f/1.8 G
Sigma 85mm f/1.4 EX
Tokina 100mm f/2.8 macro (sprzedała się w roku 2017)
Voigtlander Nokton Classic f/1.4 / Leica M
Carl Zeiss Planar 50mm f/1.4 (C/Y)
Volna-9 50mm f/2,8 macro

Teraz już będzie o sony

Start z sony to była seria kilku wydarzeń. Zapalnikiem była sesja na którą pożyczyłem Sony a9. Zacząłem wtedy mocno główkować jak połączyć nową technologię Sony z nikonem, nie zbankrutować i uniknąć problemów związanych z używaniem dwóch systemów jednocześnie (lampy, dublowanie ogniskowych itp.) A9 jednak kusiło bardzo i wreszcie skusiło. Kupiłem pierwszą część zestawu:
Sony A9
Sony 85mm FE F1.8
Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T*
I początek był troche ciężki. To nie jest zmiana systemu z nikona na canona czy inne dslr. Tu trzba zmienić myslenie, pozwolić naszemu aparatowi część rzeczy zrobić za nas. Na początku nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Zarówno zeiss 55 jak i 85tka sony generują fantastyczny obrazek. Super ostry, kontrastowy i z kolorem wyjściowym o niebo lepszym niz moje nikony. I tak sobie myślałem, że to będzie koniec. Że sprzedam jednago nikona d750, 50 1.8 nikkora, 85 sigmy i zostanę z zestawem bez zdublowanych ogniskowych. D750 znałem na pamięć, międzyczasie miałem uczyć się sony. To była dobra myśl. No cóż. Nie udało się.

Decyzja ostateczny: sony i nic więcej

Podswiadomie chyba wiedziałem jaki będzie koniec tej historii. Wystawiłem na sprzedaż wszystko z nikona co miałem. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze i nikonowe akcesoria. W ciągu tygodnia sprzedało się wszystko. Opcja była tylko jedna. Mój budżet nie uniósłby drugiej A9tki, rozważałem A7RIII ale ostatecznie kupiłem tańszy, ale równie świetny A7III. Do tego Samyanga 35 1.4 i dosyć nietypowo Tokinę firin 20mm 2.0. Wisienką na tym bezlusterkowym torcie jest chiński wynalazek: Adapter Techart pro Leica-m na Sony Fe. Jest to magiczne urządzenie dzięki którym moje manuale, których używałem na A7 z focus peakingiem dostały drugie życie. W sumie trzecie, drugie dostały po założeniu na A7. Mianowicie adapter ten daje nam autofocus w manualnych obiektywach. Działanie jest dosyć banalne. Jego konstrukcja i wbudowany silniczek pozwalają na oddalanie i przybliżanie obiektywu względem matrycy. Działa to naprawdę dobrze a po aktualizacji firmware w A9 naprawdę świetnie nie tylko na centralnym punkcie. Był to jeden z argumentów przemawiających za sony w wyborze systemu bezlusterkowego.

Co mogę powiedzieć na chwilę obecną? Jestem po pierwszym reportażu z sony. Uczę się tych aparatów. Przeraża trochę świadomość, że chyba każdy mógłby tymi korpusami zrobić poprawny materiał. Oczywiście pod względem ekspozycji i ostrych zdjęć. Kadrowanie i kwestia uchwycenia odpowiednich momentów, perspektywa to elementy, których niestety nie zamówimy kurierem. Aparaty te dają obraz rozwoju technologicznego w dziedzinie fotografii. Nie ukrywam, że według mnie czasy świetności lustrzanek mijają, ale nie jest to raczej ich koniec. Teraz zapraszam już na porównanie. Jest to jak zwykle wyłącznie moja opinia wynikająca z użytkowania danego sprzętu (w przypadku sony dosyć niedługiego) jednocześnie zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.

Nikon D750

nikon d750

Zalety względem bezlusterkowców Sony:
– momentalna gotowość do działania po uruchomieniu
– lepszy chwyt bez dołączanego gripa
– dwa sloty na kartę (zaleta w przypadku Sony A7, Canona Eos R i Nikona Z6/Z7)
– bezproblemowe ostrzenie przy użyciu przesłon f8 i wyższych (mocno poprawione w a9 po aktualizacji)
– ilość zdjęć na baterii najlepsza z omawianych aparatów
– górny wyświetlacz
– interwalometr (w sony a9 od firmware 6.0)

Sony a7III

sony a7iii

Zalety względem d750 :
– matryca – najlepsza z wymienionych aparatów pod względem iso, dynamiki
– iso
– autofocus (śledzenie, eye af, działa tak samo w evf i na lcd)
– możliwości personalizacji dzięki przyciskom własnym
– elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– możliwość komfortowego używania z uzyciem lcd
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– świetny do filmu (płaskie profile, 120kl w fullhd)
– możliwość używania obiektywów manualnych z autofocusem przez adapter techart pro

Sony A7 mark1

sony a7

Zalety względem d750:
– Tania bezlusterkowa pełna klatka
– Elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– Focus Peaking
– Waga i gabaryt. Z małym obiektywem typu nokton 40mm jest bardzo lekki i nie rzuca się w oczy
– nfc
Wady względem d750:
– Jeden slot karty pamięci
– Iso na gorszym poziomie
– Słaby autofocus
– Słaba bateria (ale tanie zamienniki)
– najgorszy chwyt z omawianych

Sony A9

sony a9

Zalety względem D750:
– kolorystyka wyjściowa
– iso
– autofocus najlepszy z omawianych (śledzenie oka w czasie rzeczywistym, śledzenie obiektów)
– ulepszone działanie adaptera techart z manualnymi obiektywami
– najlepszy z omawianych wyświetlacz i wizjer elektroniczny
– bezgłośna elektroniczna migawka robiąca bez wygaszania ekranu 20zdjęć/sek pozbawiona rolliing shuttera
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– wybieranie prawego lub lewego oka podczas używania eye af
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– w aktualizacji 6.0 wykrywanie oka zwierząt
– ogromne możliwości konfiguracji
– dużo lepsze działanie auto iso i możliwości jego konfiguracji
– pomiar światła w punkcie w którym wykrywana jest twarz
– 6 profili do ustawienia własnej konfiguracji aparatu. 1,2,3 z poziomu kółka na aparacie, 3 kolejne z poziomu menu
– 2 sloty kart pamięci
– slow i fast motion video
Wady względem d750:
– potrzebuje więcej czasu do gotowości do pracy po uruchomieniu niż D750
– formatowanie karty trwa 10 sekund
– bateria w lustrzance jednak wygrywa
– brak interwalometra (będzie w wersji 6.0 firmware)
– czasem wolałbym wizjer optyczny niż elektroniczny

Poważnie o bezlusterkowcach

Na chwilę obecną pewien jestem kilku rzeczy. Technologia bezlusterkowa to z pewnością przyszłość i przyznać trzeba, że rozwija się to zawrotnym tempie. Od momentu w którym wyszło pierwsze Sony a7 do dzisiaj zmiany te widać bardzo dobrze. Czy będzie to koniec lustrzanek? Nie sądzę. W przypadku sony mam taki trochę przesyt. Ogrom opcji, które nieprzyzwyczajonemu użytkownikowi mogą początkowo utrudnić pracę aniżeli ułatwić. Sam łapię sie na tym, że potrzebuję chwilę, żeby zrobić coś z konfiguracją aparatu. W nikonie trwałoby o wiele krócej. Ale wynika to z pewnością z czasu, jaki zajęła mi praca lustrzankami nikona. Obsługiwałem te aparaty prawie bezwzrokowo, ilość funkcji była mocno uszczuplona. Można powiedzieć, że moje D750tki były prostsze niż sony. Ale tak mówie dziś. Jestem przekonany, że okiełznanie tego systemu będzie skutkowało czymś w rodzaju „wolności fotograficznej”. Na pewno w większym stopniu niż w lustrzankach.

Autofocus

Aparaty bezlusterkowe wprowadziły duże zmiany głównie w systemach autofocus. Sam już po krótkim romansie z sony wiedziałem, że mogę powierzyć w 100% ustawianie ostrości aparatowi. To sie po psortu czuje. Gdy ten aparat złapie, to już nie puszcza. Aż do zrobienia wyczekanej klatki. W moim przypadku skutkuje to całkowicie innym rodzajem pracy z AF. Wcześniej w nikonie cały czas poruszałem punkt autofocusa po matówce. Używałem w d750 trybu AF-C 3D, najlepiej działającego według mnie w tym modelu. Z sony sytuacja jest uproszczona. Wykrywanie oka, śledzenie obiektu w czasie rzeczywistym to zdecydowanie poziom wyżej niż standardy dslr. Sama powierzchnia na jakiej możemy ostrzyć to już jest przełom. Jak często mieliście problem w lustrzance gdy sytuacja wymagała przesunięcia punktu af jeszcze trochę? Ja bardzo czesto.

Konfiguracja

Jak wspominałem, opcji jest aż nadto. W tym momencie mamy możliwość wyciągnięcia na aparat ponad 120 różnych nastaw. Dzięki temu każdy może użytkować aparat jak chce. Dlatego, jeśli pożyczysz od znajomego Sony na testy, to broń boże nie przestawiaj nic w konfiguracji. Może przestać być twoim znajomym. Na każdy z systemów w aparacie możemy wpływac w jakis nowy sposób. Autofocus wygrywa na tym chyba najbardziej. Dostaliśmy też dodatkowe opcje balansu bieli, świetne ustawienia automatycznego dobierania ISO oraz możliwość spersonalizowania wyglądu wizjera i wyświetlacza jak tylko chcemy. Do tego menu pod przyciskiem Fn w którym schowac możemy dodatkowe opcje. To wszystko abyśmy mogli mieć idealne narzędzie do pracy. Kwestia popracowania nim dłuższą chwilę.

Optyka z autofocusem

Nie mam drogich G-masterów. Moje obiektywy są zdecydowanie ze średniej półki. Są jednak co najmniej wystarczające do bezstresowej pracy i korzystania w pełni z atutów bezlusterkowca. Zakres ogniskowych wystarcza mi w zupełności. Nigdy nie używałem na reportażu dłuższych obiektywów niż 85mm. Na tą chwilę zakres od 20mm do 85mm pokrywam czterema szkłami:

  • Obiektyw Tokina FIRIN 20 mm f/2.0 FE AF – szerokie szkło, które jest mega ostre,malutkie jak na ogniskową, względnie jasne, można używac z nim filtrów. Naprawde to był strzał w 10tkę i jeśli zastanawiasz się nad obiektywem w tym zakresie to ja szczerze polecam tę Tokinę z Af. Tutaj porównanie akurat wersji manualnej z Sigma 20 1.4, ale rozmiar mojej z autofocusem jest taki sam. Prawda, że niewielki obiektyw?
  • Samyang 35 mm f/1.4 / Sony FE – o obiektywie napisałem małą recenzję. Zapraszam do klikania w odnośnik. Szkło największe z posiadanych przeze mnie. Tutaj porównanie kosmicznego pod względem jakości i ceny Zeissa 35 1.4 do mojego samyanga 35 1.4

  • Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T* – specyficzna ogniskowa, której wcześniej nie używałem. Świetne, szybkie i okrutnie ostre szkło. Porównajcie wielkość do sigmy 50 1.4 art.

  • Sony 85mm FE F1.8 – podobnie jak zeiss 55 1.8 świetnie daje radę. Szybkie i ostre szkło. tutaj porównanie z większymi braćmi: Gmasterem 85 1.4 i sigmą art 85 1.4.

Dosyć popularne obiektywy. Może poza Tokiną, która jest dosyć rzadko spotykana. Na temat Samyanga pisałem niedawno. Reszta obiektywów tez doczeka się testów/opisów.

Optyka manualna

W sumie wypadało by napisać “optyka manualna z autofocusem”. Adapter Techart PRO, którego używam teraz głównie na sony a9 to magiczny mały skurczybyk. Działają w nim wszystkie funkcjonalności sony. Od śledzenie oka po podążanie za obiektami w czasie rzeczywistym. Nie odbywa się to oczywiście z prędkością taką jak Zeiss 55 1.8, ale podejrzewam, że gdybym kilka lat temu pokazał ten zestaw użytkownikowi Canona 5DmarkII z 50 1.2 L (cudowną, tak na marginesie), to doznałby jakiegoś szoku i szukałby ukrytej kamery. Przygotuje osobny wpis poświęcony temu adapterowi i jego pracy z Sony. Należy się to firmie techart. Świetna robota. Obiektywy manualne zostały mi z sony a7. Pisałem o pracy manualami z moim pierwszym bezlusterkowcem. Używam dokładnie tych samych szkieł i nie ma sensu pisać o nich jeszcze raz.

sony nokton planar

Lustrzanka czy bezlusterkowiec?

Na chwilę obecną zostaję z sony. To raczej oczywiste. Nigdy nie zarzekałem się i nie będę zarzekał odnośnie do systemu, z jakim będę pracował. Pracuje tym co pozwala mi sie rozwijać, ułatwia pewne działania, daje nowe możliwości. Takie możliwości zobaczyłem w aparatach bezlusterkowych sony. Mam nadzieję, że trochę wgryzłem się w temat i niektórym mój tekst się przyda przy dokonywaniu wyborór. Już tak całkiem na luźno dodam tylko: Nie dajmy się zwariować. Sony, Nikon, Canon robią wspaniałe aparaty. Inni producenci zapewne też. Jednak jeśli dopiero zgromadziłeś swój sprzęt dslr to może warto nim popracować. Wymiana systemu to duży i kosztowny ruch. Wszak są to tylko narzędzia a to dzięki czemu powstają ponadczasowe kadry siedzi w naszej głowie :) Pozdrawiam. Dawid

 

Zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się tu bywać i odpisywać. Jeśli zapomniałem o jakiejś wadzie/zalecie któregoś z systemów to oczywiście czekam na wasze poprawki. Będę sukcesywnie wprowadzał je do tekstu.


sony a9 firmware 5.0

Sony a9 - firmware 5.0

Wstajesz sobie o godzinie 5.30 i się zastanawiasz: “Ciekawe czy będzie obsuwa, czy może wrzucą na czas?”. Wchodzisz na stronę Sony i okazuje się…że już jest :)sony a9 firmware 5.0

 

Wow. Naprawdę szacun sony, za dotrzymywanie słowa. Tym razem to ja dałem ciała. Nie naładowałem żadnej z moich baterii żeby móc zaktualizować firmware :D Dlatego trzeba było odczekać chwilę, ochłonąć, zastanowić się czy wogóle aktualizować bo jak mówi instrukcja: “It’s not possible to return to a previous version”. Nieźle. To świadczy tylko o tym, że to będzie duża aktualizacja. No i tak jest, poniewaz lista rzeczy dodanych w najnowszym firmware 5.0 do sony a9 jest dosyć pokaźna. Szybka bezproblemowa aktualizacja i można cieszyć się nowym aparatem. Na tą chwilę na podstawie moich pierwszych spostrzeżeń wymienię to co rzeczywiście w aparacie się zmieniło.

sony a9 firmware 5.0

Co nowego w Sony a9

Co nowego na pierwszy rzut oka:

  • wybieranie oka na którym ma odbywać się realizacja funkcji Eye af
  • nowy wygląd menu przypisywania przycisków własnych zobrazowany graficznie
  • klasyfikacja zdjęć przy pomocy gwiazdek
  • śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym. WOW! Na pierwszy rzut oka to jest perfekcyjne nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych
  • obsługa dotykowa, czyli funkcja dodana z sony a7iii. Możemy sterować punktem af patrząc w wizjer i przesuwając palcem po ekranie lcd
  • tryby AF, śledzenie oka w trybie rzeczywistym – generalnie musze się wgryźc w AF bo tam jest sporo zmian :) najlepsze jest to, że eye af działa po wciśnięciu do połowy spustu migawki, bez dodatkowego przycisku jak dotychczas
  • śledzenie dotykiem, klikamy obiekt do śledzenia na lcd i… jest śledzony :)
  • Większa dokładność umieszczonego w płaszczyźnie ogniskowej systemu AF z wykrywaniem fazy. Napisze więcej jak popracuję z zaktualizowanym aparatem.
  • Liczbę pól AF z wykrywaniem kontrastu zwiększono z obecnych 25 do… 425 :) Czyli upelszony af co będzie widoczne na pewno w słabszych warunkach oświetleniowych.
  • cyrkulacja punktu ostrości – przydatne przy sporcie gdy szybko musimy przeskoczyć na drugą krawędź pola ostrości
  • możemy skonfigurować ustawienia iso tak aby podczas ustawienia czułości ISO pojawiały się tylko często używane zakresy ISO. Pozwala to szybciej zmieniać ustawienia w czasie zdjęć.
  • wyświetlanie wartość ISO przez cały czas nagrywania filmów w trybie ISO AUTO
  • niebieski kolor zarysu w focus peakingu
  • Dodanie ustawień początkowego powiększenia dla funkcji Powiększenie w trybie filmowania
  • nagrywania plików prox. Podobno przydane dla filmowców. Montujesz na mniejszych plikach co nie obciąża tak komputera.
  • Obsługa obrazu o proporcjach 1:1. Kwadratowe zdjęcia na instagrama. Sony <3
  • Aparat może dokonywać pomiaru jasności z uwzględnieniem wykrytych twarzy.
  • kompensacja ekspozycji gdy w trybie fotografowania do połowy wciśnięty jest spust migawki
  • ochrona obrazów w przeglądaniu
  • możliwośc przeglądania chronionych obrazów lub obrazów z określoną oceną.
  • 112 funkcji możliwych do przypisania do przycisków własnych
  • Imaging Edge Mobil – nie testowałem. Ulepszona wersja aplikacji PlayMemories Mobile. M.in. lepsze sterowanie aparatem z pozomu smartfona.
  • Remote Camera Tool – możliwośc sterowania aparatem lub wieloma aparatami przez sieć LAN, gdy aparat jest podłączony kablem ethernet.

Wymieniłem częśc funkcji, ktr\óre rzuciły mi się w oczy. Postanowiłem napisać o tej aktualizacji bo to jest ewenement. Wrzucanie takich usprawnień aparatu sprawia, że nazwa tej aktualizacji “reborn” ni jest tylko chwytem marketingowym. Niebawem postaram się przetestować aparat w terenie wykorzystując jego nowe funkcje. Bądźcie czujni ;) Dzięki Sony. Cześć.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane