Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

#3 - Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE

Cześć. W momencie, gdy czytacie ten wpis, nowy Samyang AF 85 mm f/1.4 FE jest już na półkach sklepowych i kusi wszystkich poszukiwaczy obiektywów portretowych z ogniskową 85mm. Kusi bardzo mocno, bo jest konstrukcją wybijającą się na tle konkurencji. Oczywiście nieidealną, bo takich nie ma, ale wystarczająco dobrą, żeby narobić szumu w mediach społecznościowych i w głowach wielu fotografów. Nie ukrywam, że sam przyczyniłem się do tej burzy, publikując w sieci kilka zdjęć, oraz moją opinię na temat samyanga 85mm 1.4 do sony.

Nie będzie to recenzja jakich wiele. Nie będzie to analiza piksel po pikselu zdjęć generowanych przez optykę koreańskiego producenta. Na ten temat według mnie wypowiedział się mega merytorycznie Kuba Cichocki w tym filmie.  Będzie lekko filozoficznie i nostalgicznie, pewnie nawet trochę bardziej niż technicznie. Oczywiście oscylował będę wokół 85tki samyanga, i na niej będe sie finalnie skupiał, ale traktując nie tylko o tym konkretnym egzemplarzu.

Samyang jakiego pamiętam

Pisząc Samyang od razu w głowie mam inną nazwę. Falcon. To nazwa, pod którą również ukazywały się obiektywy samyanga w momencie, gdy zaczynałem pracę z aparatem. W tamtych czasach szczytem marzeń był niepełno klatkowy obiektyw 8mm fisheye. Miałem przyjemność używać właśnie egzemplarza oznaczonego napisem “Falcon”. Była to dokładnie ta sama optyka i mechanizm. Prestiż może trochę mniejszy, ale z tego co pamiętam, to chyba można było dostać te obiektywy trochę taniej. Właścicielem marki była bodajże polska firma Foxfoto, a w tamtym okresie samyang za odpowiednią gotówkę produkował obiektywy z dowolnym logo.

stare obiektywy samyangPrzechodząc do meritum. Dlaczego piszę o konstrukcjach sprzed 10 lat? Dlaczego nie robię testu Samyanga jak na recenzję przystało? Chciałbym raczej przeanalizować to jak bardzo zmienił sie rynek na przestrzeni tych kilku lat. Wtedy używając manualnego rybiego oka od falcona  nawet nie dotykałem pierścienia ostrości. Nie było to konieczne przy takiej ogniskowej bo nieskończoność była chyba już na końcu tulipana przeciwsłonecznego..

Potem używając pożyczonej 85tki 1.4 od samyanga zachwycałem się obrazkiem i marzyłem, że może kiedyś będzie taki obiektyw z AF, a kupując go dalej będę mógł się cieszyć sprawną nerką (czyt. będzie tani). Po 10 latach firma samyang wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom. Dostajemy do rąk fenomenalne szkło. Portretowa ogniskowa 85mm, światło 1.4, przyzwoita waga i gabaryt. Do tego system AF, który z bezlusterkowcami sony działa wyśmienicie, a w przyszłości zapewne będzie działał z aparatami innych producentów.

Dzięki temu rynek nie jest tak skostniały. Jest tylu producentów, tyle możliwości. Ogromne pole do popisu w pisaniu recenzji :) Gdy kilka lat temu siedziałem w labie i wywoływałem zdjęcia Rzeszowskich fotografów królowały Canon 5dmkii i Nikon d700. Dziś mamy do wyboru tyle systemów lustrzanych i bezlusterkowych. Ogrom optyki, możliwości podpięcia starych obiektywów i używania ich z autofocusem. Nosimy w plener monolityczne lampy zasilane akumulatorami o mocy 600Ws. Rewelacja. Dzięki temu każdy może fotografować w odrobinę inny sposób, używając innych technik i sprzętu. Dlatego też tak mocno zainteresowałem się Samyangiem gdy skusiło mnie sony. Są to godne uwagi alternatywy szkieł systemowych. Praktycznie w każdym przypadku zamiennik samyanga jest tańszy a parametrami nie odbiega bardzo od swojego systemowego odpowiednika.

SAMYANG 85 1.4 FE Sony E – oczami użytkownika

Obiektyw dostałem od Samyang Polska. Bardzo dziękuję za możliwość przetestowania go jako jeden z pierwszych użytkowników w Polsce a w sumie i na świecie nie wiele osób chwaliło sie zdjęciami z niego. Świeża konstrukcja. Dla mnie bardzo podobnie działająca jak samyang 35 1.4, którego używałem już na kilku reportażach i który coraz bardziej mnie zachwyca. Tak jak tutaj. Można powiedzieć, że zmieniła się jedynie ogniskowa, ale między 35 i 85 różnica w milimetrach jest kolosalna więc i sposób ostrzenia jest inny. Jak dla mnie łapanie ostrości 85tką jest dużo łatwiejsze. Wszystko rozmywa sie gdzieś w płytkiej głębi ostrości, śledzenie oka jak i obiektów w czasie rzeczywistym działa świetnie. W 35 natomiast widzimy zawsze więcej planów, głębia nie jest aż tak pomocna, bardziej musimy skupić sie na kadrze i jego “wyczyszczeniu”. Z 85tką miałem okazję popracować na jednej sesji, z której efekty zobaczyć możecie poniżej.

Samyang AF 85 mm f/1.4 FE vs. Sony 85 1.8

Obiektyw, którego używam w zakresie ogniskowej 85mm to sony 85 1.8. Szkło jest szybsze od Samyanga 85 1.4. Nie jakoś dramatycznie szybsze ale jest to dosyć oczywiste. Wystarczy spojrzeć na wielkość soczewek i całego bloku optycznego. Silnik AF musi wykonać nie lada pracę, żeby przesunąć te kawałki szkła. AF jest więc wolniejszy, ale równie celny co w Sony. Poza tym obiektywem, który powinniśmy porównywać z Samyangiem raczej jest Sony 85 1.4 GM. Nie korzystałem z gmastera, ale to co oferuje samyang za prognozowaną cenę sprawia, że mój wybór byłby jasny.

W tym momencie zastanawiam się czy wymienić moja 85tke sony na samyanga. Gdybym dopiero rozważał tę ogniskową, to mój wybór padłby na pewno na koreański obiektyw z czerwonym paskiem. Nie dlatego, że jest zdecydowanie lepszy. Każde z tych szkieł ma swoje plusy i minusy. Rozważam Samyanga dlatego, że jest inny, mniej popularny. Lubię czuć, że używam sprzętu, który nie gości w każdej torbie fotograficznej.

Szybkość działania af możecie ocenić na tym filmie:

Co z tymi bokehami w samyangu

Zarówno rozmycia w 35 samyanga jak i 85 są dla mnie po prostu piękne. O malarskości tego obiektywu wypowiedział się świetnie Marcin “Czornyj” Kałuża podczas Krakowskiej EXPOzycji. Polecam posłuchać. Samyangi malują świetnie. Dla mnie, jako że lubię oryginalne zachowania w nieostrościach obiektywów takich jak nokton czy planardaje to istotna jest choćby namiastka tych manualnych wynalazków wyposażona w silnik af. Myślę, że najlepiej ocenicie to na podstawie zdjęć.

Pełne rozmiary do pobrania TUTAJ. Znajdziecie tam również folder z pełnymi rozmiarami zdjęć z samyanga i sony 85 1.8. Porównanie pokazujące różnice w rozmyciu zobaczyć możecie poniżej (nie podpisałem zdjeć. Nie trzeba wprawnego oka żeby zobaczyć jak zmienia się obraz wraz ze zmianą z f1.4 w samyangu na f1.8 w sony:

 









Podsumowanie

Samyang AF 85 mm f/1.4 FEa znajdzie się w mojej torbie prędzej czy później :) Można by zacytowac klasyka: “Rozum podpowiada sony, ale serce goni za samyangiem” :) Obiektyw ma jakaś widoczną dusze w sobie. Bokeh na 1.4 to piękne duże kółka, które bardzo lubię. Parametry autofocusa wystarczające w zupełności, ostrość na 1.4 bez zastrzeżeń. Gabarytowo mi odpowiada, design jak najbardziej na plus. A jesli szukacie jeszcze alternatywy dla wersji GM od sony to myslę, że ten samyangowa osiemdziesiątka piątka to strzał w dziesiątkę.

Pozdrawiam

Dawid


techart pro

#2 Techart pro - manualne obiektywy z autofocusem

Manualne zapędy

Zawsze wiedziałem, że obiektywy analogowe, stare, bądź po jakichś przeróbkach są poziom wyżej. Wydawały się unikalne i takie w rzeczywistości były. Świadomość, że niewiele osób potrafi wygenerować obrazek, taki jak Ty generujesz swoim analogowym wynalazkiem założonym na cyfrowy korpus, dawał poczucie niepowszedniości. Tym bardziej było to znaczące w przypadku gdy nie masz alternatywy dla nudnej nikkorowej 50 1.8. Poprawna, trafiająca, ostra, ale piekielnie nudna. Wtedy nie używałem jej w ogóle podczas sesji plenerowych. Oczywiście skupiałem się w tamtym czasie na ładnym bokeh zamiast na budowaniu kadru, zastanawianiu się nad kolejnym zdjęciem i szukaniu ciekawych pod względem oświetlenia miejsc.

Doznałem wtedy mini olśnienia, kupując przerobionego pod bagnet nikona manualnego Zeissa Planara 50mm 1.4. To co produkował ten obiektyw, to nie były obrazki. To były obrazy. Małe dzieła sztuki, choć głównie za sprawą malarskości tego obiektywu i jego sposobu obrazowania w nieostrościach. Zrobiłem nim jedną sesję. Uwielbiałem te klatki. Do dziś je lubię i pokazuję tutaj. Po tej sesji sprzedałem Planara, tracąc kilkaset złotych. Zapytacie dlaczego? Ostrzenie manualnym obiektywem mając do dyspozycji potwierdzenie ostrości w postaci migającej kropeczki w rogu wyświetlacza, to było totalne nieporozumienie. Dało się w ten sposób zrobić statyczną klatkę na plenerze. Jednak obiektyw kosztował mnie ponad 2 tyś. złotych i trzymanie go na kilka statycznych kadrów w plenerze z ciekawym bokeh niestety było nierentowne.

planar 50mm nikon d750

2 podejście do manuali

W momencie złapania ostrości na pierwszym zdjęciu używając Sony A7 i manualnego Voigtländera 40mm 1.4 z focus peakingiem wiedziałem, że to jest następny krok ku ciekawszym fotografiom. Nie koniecznie ciekawszym dla klienta, ale na pewno dla mnie. Było to na Warsztatach u Adama Trzcionki, które zawsze polecam. Pewnie nie ma takiej potrzeby, bo wszyscy je znają i wiedzą, że udział w nich to wyjątkowo spędzony czas. Nie minęło dużo czasu i zagościło u mnie sony a7 a zaraz później wspomniany wcześniej notkon 40mm 1.4. Znowu o tym piszę. To tylko świadczy o tym, że rzeczywiście wywarło na mnie to duże wrażenie.

Czułem wtedy, że moje materiały ślubne i nie tylko sporo zyskały. Piękne rozmycia, ciekawy sposób ostrzenia gdzie nie ograniczał mnie obszar rozmieszczenia punktów af. Mimo, że ostrzenie było dużo szybsze i dokładniejsze, to jednak czasem brakowało tych ułamków sekund. Głównie sprawiały to nawyki wyniesione z używania af w nikonach. Wciskasz i jest. Ostre. Mimo wszystko A7 nie poszło do kolejnego właściciela jak wcześniej planar. Aparat przetrwał ze mną cały sezon. Wspólnie z noktonem i planarem który kupiłem na ebay tym razem z bagnetem contax/yashicka zrobiliśmy wiele wartościowych kadrów.

 

a7 i manualne obiektywy

Do 3 razy sztuka - Techart pro

Pewnie dalej używałbym A7 z manualnymi obiektywami, gdyby nie wymiana systemu. Trzymanie A7 z sentymentu to nie w moim stylu. Aparat poszedł do nowego właściciela, a ja szybko zaopatrzyłem się w to, na co ostrzyłem zęby od dawna. Adapter Techart Pro. Chiński wynalazek genialny w swojej prostocie. To nie było kolejne odświeżenie działania manualnych szkieł. To była całkowicie nowa jakość użytkowania ich. Mówiąc krótko, autofocus działa i to działa sensownie. Już w a7II działa całkiem nieźle w statycznych scenach. W a7III jest bardzo dobrze a w a9 po aktualizacji firmware do wersji 5.0 ,jest naprawdę rewelacyjnie. Oczywiście biorąc pod uwagę, jakie jest to rozwiązanie i jego ograniczenia.

adapter techart pro

Czym jest Techart Pro.

Dlaczego ten adapter jest tak genialny?. Aby wyjaśnić osobom, które nie wiedzą, na jakiej zasadzie odbywa się ustawianie ostrości najprościej pokazać to na przykładzie zaawansowanej fotografii makro. Widoczny poniżej mieszek służy do zmiany pozycji obiektywu względem matrycy/kliszy fotograficznej. Aby uzyskać ekstremalne powiększenia, musimy nie tylko użyć odpowiedniej optyki, ale można efekt ten zwiększyć , oddalając obiektyw od matrycy.

mieszek do fotografii makro

Adapter techart pro działa w analogiczny sposób, ale w innym zakresie i w sposób zautomatyzowany. Opiera się na systemie autofocus wykorzystującym detekcję fazy. Informacje odebrane przez aparat przesyłane są do adaptera, uruchamiany jest silniczek, który oddala lub przybliża bagnet z zamontowanym obiektywem względem matrycy. O ile mieszek do macro porusza się w zakresie nawet kilkunastu centymetrów to Techart pro ma 4,5 milimetra zakresu w którym przemieszcza się obiektyw. Wystarcza to, żeby w miarę sprawnie ustawić ostrość w wybranym punkcie.

techart pro działanie

Aby Techart pro działał bezproblemowo i ostrzył na nieskończoność, musimy tak tez ustawić obiektyw. Ostrość na nieskończoność i możemy cieszyć się z pełnej funkcjonalności adaptera. Jednak gdy przestawimy pierścień ostrości na wartość minimalną, to funkcjonalność ta będzie rozszerzona. Tak samo, jak odsuwając obiektyw umieszczony na mieszku, tak samo odsuwamy wtedy soczewki od matrycy. Efekt jest taki, że możemy podejść jeszcze bliżej, niż pierwotnie mogliśmy z danym obiektywem. W zależności od tego, jaka jest minimalna odległość ostrzenia naszego szkła, to odległość ta proporcjonalnie zmniejszy się dzięki adapterowi. W przypadku Noktona 40mm jest to naprawdę blisko i swobodnie wykorzystywałem go w ten sposób do fotografowania detali z ciekawym bokeh.

Szybkość działania Techarta pro

Wiem, że najlepiej szybkość działania zobrazuje Wam materiał z sesji i nagranie wprost z viewfindera aparatu. Najfajniejsze jest to, że obiektyw sam w sobie nie ma wpływu na szybkość ostrzenia. Sprawę załatwia nam aparat w połączeniu z adapterem. Obiektyw jest jedynie blokiem soczewek mającym obraz w odpowiedniej formie rzucić na matrycę. Nie ważne, czy jest to nokton 40mm, planar 50mm, stary helios za kilkadziesiąt złotych czy pentacon 135mm. Jedynym ograniczeniem jest szybkośc działania silniczka adaptera, a ta jak widać na filmie jest jak najbardziej wystarczająca. Jeśli jednak któraś z dużych firm zdecydowała sie na wypuszczenie takiego adaptera z silnikiem ultradźwiękowym, działającym dużo szybciej? Pomyślcie jaka dla fotografów byłaby to gratka.

Oczywiście wiem, że nie każdy fascynuje się manualnymi obiektywami. Niejedna osoba popuka mi do głowy i powie, że wywarzam otwarte drzwi. Bo są świetne obiektywy z autofocusem więc po co sobie utrudniać. No tak. Nawet w lustrzankach mamy dzis świetne obiektywy w których autofocus jest na bardzo wysokim poziomie. Niejednokrotnie są to jednak konstrukcje nieskorygowane optycznie tak jak szkła Voigtlandera czy jakieś inne manualne wynalazki.

Jak widać śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym działa naprawde dobrze. Więcej materiału video możecie zobaczyć na Youtube.

Kompatybilnośc i modele Techart pro

Adapter w tej chwili dostępny jest w kilku wersjach:

Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Hasselblada X1D – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Canon EF do średnioformatowego Fujifilm GFX – Link
Z możliwością podpięcia obiektywów z bagnetem Leica M do Aparatów Sony z mocowaniem Sony E – Link

Posiadam ostatnią wersję i myślę że jest ona najbardziej popularną. Aparaty średnioformatowe zostawiam. Może kiedyś :) Adapter w wersji pozwalającej podpiąć obiektywy z bagnetem LM do Sony jest kompatybilny z następującymi modelami aparatów:
A7II, A7 III, A7R II, A7R III,  A6300, A6500, A9
Nie znalazłem informacji na temat działania A6400 z Techartem. Jeśli macie takie informacje będe wdzięczny.

Kompatybilność optyki

W kwestii możliwości podpięcia optyki do adaptera techart pro sprawa jest nieco bardziej rozbudowana niż w przypadku aparatów. Bezpośrednio na adapter możemy podpiąć obiektywy z mocowaniem Leica M. To już wiemy. Co jednak z całą masą obiektywów z innymi mocowaniami? Bardzo proste. Do adaptera podpinamy inny adapter. Wiem jak to brzmi. Mało profesjonalnie, będzie miało luzy itp. Nic bardziej mylnego. Mam w tym momencie dwa dodatkowe adaptery (m42 i Contax/Yashicka) którymi podpisanm inne manuale nie mające mocowania Leica M. Zero luzów. Zeiss planar 50mm 1.4 wydaje się łapać ostrość nawet lepiej niż nokton. Tak wygląda ten zestaw. Myślę, że w dalszym ciągu dużo mniejszy i lżejszy niż sigma 50 1.4 art.

W tym momencie możemy na stronie techarta zamówić następujące adaptery na leica m:

Canon FD, Leica R, L39, Nikon F, Nikon G, Canon EF, Pentax K, C/Y, Minolta MD, M42, Olympus OM, ALPA, DKL, Exakta, Contarex CRX, QBM, ARRI, Konica AR.

Myślę, że lista jest dosyć pokaźna i każdy znajdzie odpowiedni adapter, żeby podpiąć swoją ulubiona optykę.

Podsumowanie

O techarcie dowiedziałem się dosyć dawno temu. Wprawdzie swoja premierę miał chyba w roku 2016. Było to gdzieś tam w sferze marzeń, bo o bezlusterkowcach nie wiedziałem wtedy zbyt wiele. Poza tym raczej nie myślałem o zmienianiu nikonów na nic innego. Raczej marzyłem o tym, żeby powstało podobne urządzenie na moje żółto czerwono czarne aparaty i będę mógł wrócić do planara, którego sprzedałem. Stało się inaczej. Zdecydowanie lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć.

Oto kilka lat od premiery adapter techart działa wyśmienicie, obiektywy manualne stają się całkowicie użyteczne podczas pracy. Oczywiście niektórzy potrafią pracować manualami na szybkim reportażu równie sprawnie co autofocus. Ja jednak nie należę do tej grupy i dla mnie adapter ten jest urządzeniem naprawdę przełomowym. Dzięki za wysłuchanie tego odcinka. Zapraszam już niebawem ,bo w momencie, gdy odcinek idzie do emisji ,przygotowuję następny o bardzo oczekiwanym i pożądanym ostatnio obiektywie. Zapraszam do subskrybowania kanału YouTube, zapisywaniu się na newsletter. Dzięki temu będziecie w pierwszej kolejności mieć informacje o tym, że pojawił się nowy odcinek. Pozdrawiam

newsletter dawid mazur
* pole wymagane


samyang 85 1.4 do sony

AF 85mm F1.4 FE - Zdjęcia przykładowe

Sesja zdjęciowa z AF 85mm F1.4 FE

Witam. Niedługi ale treściwy wpis. Gorący temat jakim jest AF 85mm F1.4 FE. Udało mi sie dostać go na testy i w tym wpisie będę prezentował zdjęcia przykładowe do czasu az powstanie recenzja. Podczas dzisiejszej sesji z Iloną zrobiliśmy takie klatki. W powiększeniu również crop 100% a na końcu link do plików w pełnym rozmiarze prosto z aparatu

Pliki w pełnym rozmiarze


Lustereczko...powiedz przecie - Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Odtwarzaj w soundcloud

Podcast na Youtube

Podcast na spotify

Lustereczko… powiedz przecie – Lustrzanka czy bezlusterkowiec

Ten tytuł zrodził mi się w głowie, gdy już jakiś czas temu myślałem o tym poście. Postanowiłem zabrać się za niego w dniu, gdy mój sony a9 dostał aktualizację firmware do wersji 5.0. Gdy dziś rano o 5.30 zobaczyłem, że sony już wypuściło nowe oprogramowanie, stwierdziłem, że najpierw trzeba napisać kilka słów o samej aktualizacji, a potem wreszcie usiąść do czegoś większego. Miejsca, gdzie od teraz będę odsyłał w przypadku pytań o sony :)  Jaki obiektyw? Jaki aparat? Dlaczego nie zostałeś w nikonie? Dlaczego sprzedałeś a7? Na te i inne pytania postaram się dać Wam odpowiedź w tym poście. Uwaga. Teraz będzie długi wstęp :)

Jak to się zaczęło z sony.

Będzie długo bo nie dam rady w kilku słowach napisać dlaczego w ciągu niecałych dwóch tygodni sprzedalem wszystko co miałem związanego z nikonem i zdecydowałem się na Sony. Było to dosyć mocno spontaniczne. Pożyczyłem a9 na jedną sesję plenerową, żeby “przestrzelić” sobie ten aparat, zobaczyć jak ergonomia, zerknąć na pliki, które generuje. Podczas sesji kilka razy doznawałem prawie objawienia na skutek działania śledzenia AF i jego szybkostrzelności. Podkreślić należy, że nie uruchomiłem podczas tej sesji eye af. Jakoś zapomniałem o tej funkcji i nie wiedziałem jak ją uruchomić. Wchodząc w menu sony totalnie nie wiedziałem gdzie tego szukać. Te aparaty potrafią przytłoczyć ogromem opcji a skróty zamiast pełnych nazw pozycji w menu to już w ogóle czeski film. Tak więc nakręciłem się bardzo pozytywnie na sony po tym plenerze i zaczeły się rozmyślania.

Nie był to mój pierwszy kontakt z sony. Tak naprawdę system znałem już od ponad roku gdy to sprawiłem sobie Sony a7 do pracy z manualnymi obiektywami. Ten eksperyment okazał się strzałem w dziesiątkę. Dostałem nagle to czego brakowało mi w nikonie. Fantastyczny bokeh i plastyka. Obiektyw 50 milimetrów, który dawał taki przyjemny obrazek. Obiektyw 40mm który dawał obrazek zwariowany. Nie przeszkadzało ostrzenie manualne, bo focus peaking działał bardzo fajnie w tym modelu. Gdy używałem obiektywów na maksymalnie otwartej przesłonie, to nie było większych problemów z kontrolowaniem czerwonych konturów pojawiających się w miejscu ostrych krawędzi. Był to tez mój pierwszy kontakt z elektronicznym wizjerem. Mimo, że nie był porażającej jakości, to obserwowanie zmieniającej się głębi ostrości i ekspozycji dawało sporo nowych, ciekawych doznań.

Turbo lustrzana rewolucja – Pentax K20D

Mały powrót do przeszłości. Konkretnie do roku 2009. Drogą dedukcji dotarłem do mojego pierwszego poważnego aparatu z lustrem. Wcześniej był posiadający wspaniałe kolory kompakt canon a610, a jeszcze wcześniej rejestrująca jakiś tam obraz małpka Mercury deluxe classic cam. Kompakta i małpki nie ma potrzeby wspominać. Moja pierwsza lustrzanka to był wspaniały Pentax K20D. Stabilizacja matrcy! Hiper turbo jakość po przesiadce z kompaktowego canona dzięki 15 megapikselom i tak ogromnemu przetwornikowi (apsc oczywiście). Spędzałem z Pentaxem naprawdę ekscytujące chwile. Wtedy mnóstwo czytałem o fotografii i testowałem wszystkie możliwe techniki: hdr, fotografia macro, zdjęcia rzeki na długich czasach. Kto tego nie robił?:)

Nikon D90

Pentax jednak okazał się systemem mało rozwojowym. Rynek wtórny kulał w przypadku tej marki. A ja po założeniu manualnej stłaki 50mm 1.7 na K20d doznałem szoku jak może wyglądać obrazek z takiej optyki. Chciałem stałki a tych było mało. Pentax poszedł więc do nowego właściciela a u mnie zagościł pierwszy nikon. D90 z Tamronem 17-50 2.8. To już było coś. Gdzieniegdzie nawet nazywali ten aparat półprofesjonalnym.

Trzeba było czymś świecić

Był to etap gdy zacząłem sporo czytać o strobingu i bardzo chciałem wyzwalać lampę zdalnie. Kupiłem sb900, która kosztowała nie wiele mniej od aparatu. To była moc. Opcja świecenia z innego miejsca niż miejsce gdzie był aparat dawała ogromne możliwości. Przewertowałem książkę Joe McNally’ego “Z pamiętnika lampy błyskowej” i dowiedziałem się, że potrzebuję jeszcze kilku fleszy :) Poprzestałem na jednym i kontynuowałem naukę błyskania, poznawałem nikona. Zrobiłem wtedy moje pierwsze zlecenie ślubne. W całości nikon d90 i tamron 17-50 2.8. Wydawało mi się to mistrzostwem świata, bo lampa odbita od sufitu w tak ciekawy sposób poprawiała jakość obrazka. Potem przyszedł czas 35mm 1.8 dx, obiektywu, który chyba każdy fan nikona miał u siebie zarówno na DX jak i na pełnej klatce. Trzydziestka piątka była plastikowym obiektywem, nie wiem nawet czy soczewki ma szklane. Jednak była relatywnie tania, ostra, kontrastowa. No i była f1.8.

Nikon d700 i D750

W momencie gdy zacząłem podpisywać kolejne śluby dotarło do mnie, że nie bardzo mam je czym fotografować. Wtedy to padła decyzja i pojawił się Nikon d700 z zoomem 24-70 2.8. To był już zestaw, którym swobodnie można by dzisiaj fotografować komercyjnie. Zobaczyłem co to magia pełnej klatki. Ten nikon to niezaprzeczalna legenda i tak go zapamiętałem. W 2014 zaraz po premierze trafił do mnie pierwszy nikon d750. Był to skok technologiczny pod względem Autofocusa, Iso i przedewszystkim rozpiętości tonalnej!

Matryca w d750

Z tej matrycy można było ukręcić naprawdę wszystko. Problem w tym, że trzeba było kręcić i trwało to trochę. Wtedy zazdrościłem użytkownikom Canonów ich kolorów w 5dmkIII. Z drugiej strony wiedziałem, że oni zazdroszczą mi autofocusa w D750. W roku 2017 z bólem sprzedałem d700 i jego miejsce zajął bliźniak d750. Zestaw idealny i z takim właśnie rozstałem sie niecałe 2 miesiące temu :) Te dwa nikony zrobiły u mnie łącznie prawie 600 tysięcy zdjęć. Do końca działały bez zarzutu. Początkiem roku 2018 postanowiłem, że czas wreszcie skorzystać z akcji serwisowej nikona i wysłać je na profilaktyczną wymianę migawek. Używałem wtedy takiego zestawu:

2x Nikon D750
Sony a7mk1
Tokina16-28mm f/2.8
Sigmaart 35mm f/1.4
Nikkor 50mm f/1.8 G
Sigma 85mm f/1.4 EX
Tokina 100mm f/2.8 macro (sprzedała się w roku 2017)
Voigtlander Nokton Classic f/1.4 / Leica M
Carl Zeiss Planar 50mm f/1.4 (C/Y)
Volna-9 50mm f/2,8 macro

Teraz już będzie o sony

Start z sony to była seria kilku wydarzeń. Zapalnikiem była sesja na którą pożyczyłem Sony a9. Zacząłem wtedy mocno główkować jak połączyć nową technologię Sony z nikonem, nie zbankrutować i uniknąć problemów związanych z używaniem dwóch systemów jednocześnie (lampy, dublowanie ogniskowych itp.) A9 jednak kusiło bardzo i wreszcie skusiło. Kupiłem pierwszą część zestawu:
Sony A9
Sony 85mm FE F1.8
Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T*
I początek był troche ciężki. To nie jest zmiana systemu z nikona na canona czy inne dslr. Tu trzba zmienić myslenie, pozwolić naszemu aparatowi część rzeczy zrobić za nas. Na początku nie potrafiłem się do tego przyzwyczaić. Zarówno zeiss 55 jak i 85tka sony generują fantastyczny obrazek. Super ostry, kontrastowy i z kolorem wyjściowym o niebo lepszym niz moje nikony. I tak sobie myślałem, że to będzie koniec. Że sprzedam jednago nikona d750, 50 1.8 nikkora, 85 sigmy i zostanę z zestawem bez zdublowanych ogniskowych. D750 znałem na pamięć, międzyczasie miałem uczyć się sony. To była dobra myśl. No cóż. Nie udało się.

Decyzja ostateczny: sony i nic więcej

Podswiadomie chyba wiedziałem jaki będzie koniec tej historii. Wystawiłem na sprzedaż wszystko z nikona co miałem. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze i nikonowe akcesoria. W ciągu tygodnia sprzedało się wszystko. Opcja była tylko jedna. Mój budżet nie uniósłby drugiej A9tki, rozważałem A7RIII ale ostatecznie kupiłem tańszy, ale równie świetny A7III. Do tego Samyanga 35 1.4 i dosyć nietypowo Tokinę firin 20mm 2.0. Wisienką na tym bezlusterkowym torcie jest chiński wynalazek: Adapter Techart pro Leica-m na Sony Fe. Jest to magiczne urządzenie dzięki którym moje manuale, których używałem na A7 z focus peakingiem dostały drugie życie. W sumie trzecie, drugie dostały po założeniu na A7. Mianowicie adapter ten daje nam autofocus w manualnych obiektywach. Działanie jest dosyć banalne. Jego konstrukcja i wbudowany silniczek pozwalają na oddalanie i przybliżanie obiektywu względem matrycy. Działa to naprawdę dobrze a po aktualizacji firmware w A9 naprawdę świetnie nie tylko na centralnym punkcie. Był to jeden z argumentów przemawiających za sony w wyborze systemu bezlusterkowego.

Co mogę powiedzieć na chwilę obecną? Jestem po pierwszym reportażu z sony. Uczę się tych aparatów. Przeraża trochę świadomość, że chyba każdy mógłby tymi korpusami zrobić poprawny materiał. Oczywiście pod względem ekspozycji i ostrych zdjęć. Kadrowanie i kwestia uchwycenia odpowiednich momentów, perspektywa to elementy, których niestety nie zamówimy kurierem. Aparaty te dają obraz rozwoju technologicznego w dziedzinie fotografii. Nie ukrywam, że według mnie czasy świetności lustrzanek mijają, ale nie jest to raczej ich koniec. Teraz zapraszam już na porównanie. Jest to jak zwykle wyłącznie moja opinia wynikająca z użytkowania danego sprzętu (w przypadku sony dosyć niedługiego) jednocześnie zapraszam do dyskusji, dzielenia się swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami.

Nikon D750

nikon d750

Zalety względem bezlusterkowców Sony:
– momentalna gotowość do działania po uruchomieniu
– lepszy chwyt bez dołączanego gripa
– dwa sloty na kartę (zaleta w przypadku Sony A7, Canona Eos R i Nikona Z6/Z7)
– bezproblemowe ostrzenie przy użyciu przesłon f8 i wyższych (mocno poprawione w a9 po aktualizacji)
– ilość zdjęć na baterii najlepsza z omawianych aparatów
– górny wyświetlacz
– interwalometr (w sony a9 od firmware 6.0)

Sony a7III

sony a7iii

Zalety względem d750 :
– matryca – najlepsza z wymienionych aparatów pod względem iso, dynamiki
– iso
– autofocus (śledzenie, eye af, działa tak samo w evf i na lcd)
– możliwości personalizacji dzięki przyciskom własnym
– elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– możliwość komfortowego używania z uzyciem lcd
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– świetny do filmu (płaskie profile, 120kl w fullhd)
– możliwość używania obiektywów manualnych z autofocusem przez adapter techart pro

Sony A7 mark1

sony a7

Zalety względem d750:
– Tania bezlusterkowa pełna klatka
– Elektroniczny wizjer z podglądem ekspozycji,WB i parametrów
– Focus Peaking
– Waga i gabaryt. Z małym obiektywem typu nokton 40mm jest bardzo lekki i nie rzuca się w oczy
– nfc
Wady względem d750:
– Jeden slot karty pamięci
– Iso na gorszym poziomie
– Słaby autofocus
– Słaba bateria (ale tanie zamienniki)
– najgorszy chwyt z omawianych

Sony A9

sony a9

Zalety względem D750:
– kolorystyka wyjściowa
– iso
– autofocus najlepszy z omawianych (śledzenie oka w czasie rzeczywistym, śledzenie obiektów)
– ulepszone działanie adaptera techart z manualnymi obiektywami
– najlepszy z omawianych wyświetlacz i wizjer elektroniczny
– bezgłośna elektroniczna migawka robiąca bez wygaszania ekranu 20zdjęć/sek pozbawiona rolliing shuttera
– możliwość klasyfikacji zdjęć
– wybieranie prawego lub lewego oka podczas używania eye af
– nfc
– rejestracja twarzy pomagająca w wykrywaniu tylko wybranych spośród grupy ludzi
– obsługa dotykowa (przestawianie punktu af, nawet patrząc w wizjer i przesuwając palcem po lcd)
– stabilizacja matrycy
– w aktualizacji 6.0 wykrywanie oka zwierząt
– ogromne możliwości konfiguracji
– dużo lepsze działanie auto iso i możliwości jego konfiguracji
– pomiar światła w punkcie w którym wykrywana jest twarz
– 6 profili do ustawienia własnej konfiguracji aparatu. 1,2,3 z poziomu kółka na aparacie, 3 kolejne z poziomu menu
– 2 sloty kart pamięci
– slow i fast motion video
Wady względem d750:
– potrzebuje więcej czasu do gotowości do pracy po uruchomieniu niż D750
– formatowanie karty trwa 10 sekund
– bateria w lustrzance jednak wygrywa
– brak interwalometra (będzie w wersji 6.0 firmware)
– czasem wolałbym wizjer optyczny niż elektroniczny

Poważnie o bezlusterkowcach

Na chwilę obecną pewien jestem kilku rzeczy. Technologia bezlusterkowa to z pewnością przyszłość i przyznać trzeba, że rozwija się to zawrotnym tempie. Od momentu w którym wyszło pierwsze Sony a7 do dzisiaj zmiany te widać bardzo dobrze. Czy będzie to koniec lustrzanek? Nie sądzę. W przypadku sony mam taki trochę przesyt. Ogrom opcji, które nieprzyzwyczajonemu użytkownikowi mogą początkowo utrudnić pracę aniżeli ułatwić. Sam łapię sie na tym, że potrzebuję chwilę, żeby zrobić coś z konfiguracją aparatu. W nikonie trwałoby o wiele krócej. Ale wynika to z pewnością z czasu, jaki zajęła mi praca lustrzankami nikona. Obsługiwałem te aparaty prawie bezwzrokowo, ilość funkcji była mocno uszczuplona. Można powiedzieć, że moje D750tki były prostsze niż sony. Ale tak mówie dziś. Jestem przekonany, że okiełznanie tego systemu będzie skutkowało czymś w rodzaju „wolności fotograficznej”. Na pewno w większym stopniu niż w lustrzankach.

Autofocus

Aparaty bezlusterkowe wprowadziły duże zmiany głównie w systemach autofocus. Sam już po krótkim romansie z sony wiedziałem, że mogę powierzyć w 100% ustawianie ostrości aparatowi. To sie po psortu czuje. Gdy ten aparat złapie, to już nie puszcza. Aż do zrobienia wyczekanej klatki. W moim przypadku skutkuje to całkowicie innym rodzajem pracy z AF. Wcześniej w nikonie cały czas poruszałem punkt autofocusa po matówce. Używałem w d750 trybu AF-C 3D, najlepiej działającego według mnie w tym modelu. Z sony sytuacja jest uproszczona. Wykrywanie oka, śledzenie obiektu w czasie rzeczywistym to zdecydowanie poziom wyżej niż standardy dslr. Sama powierzchnia na jakiej możemy ostrzyć to już jest przełom. Jak często mieliście problem w lustrzance gdy sytuacja wymagała przesunięcia punktu af jeszcze trochę? Ja bardzo czesto.

Konfiguracja

Jak wspominałem, opcji jest aż nadto. W tym momencie mamy możliwość wyciągnięcia na aparat ponad 120 różnych nastaw. Dzięki temu każdy może użytkować aparat jak chce. Dlatego, jeśli pożyczysz od znajomego Sony na testy, to broń boże nie przestawiaj nic w konfiguracji. Może przestać być twoim znajomym. Na każdy z systemów w aparacie możemy wpływac w jakis nowy sposób. Autofocus wygrywa na tym chyba najbardziej. Dostaliśmy też dodatkowe opcje balansu bieli, świetne ustawienia automatycznego dobierania ISO oraz możliwość spersonalizowania wyglądu wizjera i wyświetlacza jak tylko chcemy. Do tego menu pod przyciskiem Fn w którym schowac możemy dodatkowe opcje. To wszystko abyśmy mogli mieć idealne narzędzie do pracy. Kwestia popracowania nim dłuższą chwilę.

Optyka z autofocusem

Nie mam drogich G-masterów. Moje obiektywy są zdecydowanie ze średniej półki. Są jednak co najmniej wystarczające do bezstresowej pracy i korzystania w pełni z atutów bezlusterkowca. Zakres ogniskowych wystarcza mi w zupełności. Nigdy nie używałem na reportażu dłuższych obiektywów niż 85mm. Na tą chwilę zakres od 20mm do 85mm pokrywam czterema szkłami:

  • Obiektyw Tokina FIRIN 20 mm f/2.0 FE AF – szerokie szkło, które jest mega ostre,malutkie jak na ogniskową, względnie jasne, można używac z nim filtrów. Naprawde to był strzał w 10tkę i jeśli zastanawiasz się nad obiektywem w tym zakresie to ja szczerze polecam tę Tokinę z Af. Tutaj porównanie akurat wersji manualnej z Sigma 20 1.4, ale rozmiar mojej z autofocusem jest taki sam. Prawda, że niewielki obiektyw?
  • Samyang 35 mm f/1.4 / Sony FE – o obiektywie napisałem małą recenzję. Zapraszam do klikania w odnośnik. Szkło największe z posiadanych przeze mnie. Tutaj porównanie kosmicznego pod względem jakości i ceny Zeissa 35 1.4 do mojego samyanga 35 1.4

  • Sony 55mm f/1.8 FE ZA Carl Zeiss Sonnar T* – specyficzna ogniskowa, której wcześniej nie używałem. Świetne, szybkie i okrutnie ostre szkło. Porównajcie wielkość do sigmy 50 1.4 art.

  • Sony 85mm FE F1.8 – podobnie jak zeiss 55 1.8 świetnie daje radę. Szybkie i ostre szkło. tutaj porównanie z większymi braćmi: Gmasterem 85 1.4 i sigmą art 85 1.4.

Dosyć popularne obiektywy. Może poza Tokiną, która jest dosyć rzadko spotykana. Na temat Samyanga pisałem niedawno. Reszta obiektywów tez doczeka się testów/opisów.

Optyka manualna

W sumie wypadało by napisać “optyka manualna z autofocusem”. Adapter Techart PRO, którego używam teraz głównie na sony a9 to magiczny mały skurczybyk. Działają w nim wszystkie funkcjonalności sony. Od śledzenie oka po podążanie za obiektami w czasie rzeczywistym. Nie odbywa się to oczywiście z prędkością taką jak Zeiss 55 1.8, ale podejrzewam, że gdybym kilka lat temu pokazał ten zestaw użytkownikowi Canona 5DmarkII z 50 1.2 L (cudowną, tak na marginesie), to doznałby jakiegoś szoku i szukałby ukrytej kamery. Przygotuje osobny wpis poświęcony temu adapterowi i jego pracy z Sony. Należy się to firmie techart. Świetna robota. Obiektywy manualne zostały mi z sony a7. Pisałem o pracy manualami z moim pierwszym bezlusterkowcem. Używam dokładnie tych samych szkieł i nie ma sensu pisać o nich jeszcze raz.

sony nokton planar

Lustrzanka czy bezlusterkowiec?

Na chwilę obecną zostaję z sony. To raczej oczywiste. Nigdy nie zarzekałem się i nie będę zarzekał odnośnie do systemu, z jakim będę pracował. Pracuje tym co pozwala mi sie rozwijać, ułatwia pewne działania, daje nowe możliwości. Takie możliwości zobaczyłem w aparatach bezlusterkowych sony. Mam nadzieję, że trochę wgryzłem się w temat i niektórym mój tekst się przyda przy dokonywaniu wyborór. Już tak całkiem na luźno dodam tylko: Nie dajmy się zwariować. Sony, Nikon, Canon robią wspaniałe aparaty. Inni producenci zapewne też. Jednak jeśli dopiero zgromadziłeś swój sprzęt dslr to może warto nim popracować. Wymiana systemu to duży i kosztowny ruch. Wszak są to tylko narzędzia a to dzięki czemu powstają ponadczasowe kadry siedzi w naszej głowie :) Pozdrawiam. Dawid

 

Zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki. Zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się tu bywać i odpisywać. Jeśli zapomniałem o jakiejś wadzie/zalecie któregoś z systemów to oczywiście czekam na wasze poprawki. Będę sukcesywnie wprowadzał je do tekstu.


sony a9 firmware 5.0

Sony a9 - firmware 5.0

Wstajesz sobie o godzinie 5.30 i się zastanawiasz: “Ciekawe czy będzie obsuwa, czy może wrzucą na czas?”. Wchodzisz na stronę Sony i okazuje się…że już jest :)sony a9 firmware 5.0

 

Wow. Naprawdę szacun sony, za dotrzymywanie słowa. Tym razem to ja dałem ciała. Nie naładowałem żadnej z moich baterii żeby móc zaktualizować firmware :D Dlatego trzeba było odczekać chwilę, ochłonąć, zastanowić się czy wogóle aktualizować bo jak mówi instrukcja: “It’s not possible to return to a previous version”. Nieźle. To świadczy tylko o tym, że to będzie duża aktualizacja. No i tak jest, poniewaz lista rzeczy dodanych w najnowszym firmware 5.0 do sony a9 jest dosyć pokaźna. Szybka bezproblemowa aktualizacja i można cieszyć się nowym aparatem. Na tą chwilę na podstawie moich pierwszych spostrzeżeń wymienię to co rzeczywiście w aparacie się zmieniło.

sony a9 firmware 5.0

Co nowego w Sony a9

Co nowego na pierwszy rzut oka:

  • wybieranie oka na którym ma odbywać się realizacja funkcji Eye af
  • nowy wygląd menu przypisywania przycisków własnych zobrazowany graficznie
  • klasyfikacja zdjęć przy pomocy gwiazdek
  • śledzenie obiektów w czasie rzeczywistym. WOW! Na pierwszy rzut oka to jest perfekcyjne nawet w kiepskich warunkach oświetleniowych
  • obsługa dotykowa, czyli funkcja dodana z sony a7iii. Możemy sterować punktem af patrząc w wizjer i przesuwając palcem po ekranie lcd
  • tryby AF, śledzenie oka w trybie rzeczywistym – generalnie musze się wgryźc w AF bo tam jest sporo zmian :) najlepsze jest to, że eye af działa po wciśnięciu do połowy spustu migawki, bez dodatkowego przycisku jak dotychczas
  • śledzenie dotykiem, klikamy obiekt do śledzenia na lcd i… jest śledzony :)
  • Większa dokładność umieszczonego w płaszczyźnie ogniskowej systemu AF z wykrywaniem fazy. Napisze więcej jak popracuję z zaktualizowanym aparatem.
  • Liczbę pól AF z wykrywaniem kontrastu zwiększono z obecnych 25 do… 425 :) Czyli upelszony af co będzie widoczne na pewno w słabszych warunkach oświetleniowych.
  • cyrkulacja punktu ostrości – przydatne przy sporcie gdy szybko musimy przeskoczyć na drugą krawędź pola ostrości
  • możemy skonfigurować ustawienia iso tak aby podczas ustawienia czułości ISO pojawiały się tylko często używane zakresy ISO. Pozwala to szybciej zmieniać ustawienia w czasie zdjęć.
  • wyświetlanie wartość ISO przez cały czas nagrywania filmów w trybie ISO AUTO
  • niebieski kolor zarysu w focus peakingu
  • Dodanie ustawień początkowego powiększenia dla funkcji Powiększenie w trybie filmowania
  • nagrywania plików prox. Podobno przydane dla filmowców. Montujesz na mniejszych plikach co nie obciąża tak komputera.
  • Obsługa obrazu o proporcjach 1:1. Kwadratowe zdjęcia na instagrama. Sony <3
  • Aparat może dokonywać pomiaru jasności z uwzględnieniem wykrytych twarzy.
  • kompensacja ekspozycji gdy w trybie fotografowania do połowy wciśnięty jest spust migawki
  • ochrona obrazów w przeglądaniu
  • możliwośc przeglądania chronionych obrazów lub obrazów z określoną oceną.
  • 112 funkcji możliwych do przypisania do przycisków własnych
  • Imaging Edge Mobil – nie testowałem. Ulepszona wersja aplikacji PlayMemories Mobile. M.in. lepsze sterowanie aparatem z pozomu smartfona.
  • Remote Camera Tool – możliwośc sterowania aparatem lub wieloma aparatami przez sieć LAN, gdy aparat jest podłączony kablem ethernet.

Wymieniłem częśc funkcji, ktr\óre rzuciły mi się w oczy. Postanowiłem napisać o tej aktualizacji bo to jest ewenement. Wrzucanie takich usprawnień aparatu sprawia, że nazwa tej aktualizacji “reborn” ni jest tylko chwytem marketingowym. Niebawem postaram się przetestować aparat w terenie wykorzystując jego nowe funkcje. Bądźcie czujni ;) Dzięki Sony. Cześć.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE - moja recenzja

Cześć. Pierwszy reportaż wyłącznie ze sprzętem sony już za mną. Towarzyszył mi również Samyang AF 35 mm f/1.4 FE i mogę powiedzieć kilka słów na jego temat. Podkreślam, że nie będzie to test bazujący na wykresach MTF, analizach zniekształceń optyki, dystorsji, komy itp. Kupując sprzęt raczej z dystansem podchodze do takich testów. Wolę opinie ludzi pracujących danym urządzeniem niż wykresy, tabelki i nadmiar liczb. Zapraszam więc do mojej recenzjii Samyang AF 35 mm f/1.4 FE.

Budowa Samyang AF 35 mm f/1.4 FE

Tak jak wspominałem w poprzednim wpisie o samyangu obiektyw zdecydowanie sprawia wrażenie produktu premium. Warto wspomnieć, że jest to w tym momencie największy i najcięższy mój obiektyw. Nigdy nie miałem szkieł typu 70-200 i zawsze celowałem raczej w lekkie konstrukcje dlatego samyang jest dla mnie obiektywem, który sprawia wrażenie najbardziej “profesjonalnego” jeśli bralibyśmy pod uwagę jego gabaryt i wagę. Nie tylko to jednak świadczy o jego dobrym wykonaniu. Bardzo przyzwoity, pewny chwyt podczas pracy, metalowy bagnet i obudowa dają poczucie solidności. Ogromny gumowany pierścień ustawiania ostrości nie wystaje i praktycznie jest nieodczuwalny. To dla mnie istotna sprawa bo wydaje się jakby ta karbowana guma nie była podatna na puchnięcie i deformację. Zobaczymy z czasem. Używając samyanga z osłoną przeciwsłoneczną zyskuje on na gabarycie jeszcze bardziej. U mnie jednak osłony są na obiektywach zawsze.

Pro tip: Nigdy nie używałem w żadnym systemie dekielków przednich w obiektywach. Nawet osłonę ogromnej przedniej soczewki Tokiny 16-28 zgubiłem gdzies w Bieszczadach i użytkowałem obiektyw bez niej. Sprzedałem Tokinę z soczewką w idealnym stanie dzięki temu, że zawsze obiektywy przechowuję przednią soczewką do dołu w torbie z założonym tylnym deklem. Jeśli obiektyw takową posiada to zawsze mam założoną osłonę przeciwsłoneczną. Zero paprochów w środku i porysowanych soczewek. Gdy zdaża mi się pracować z drugim fotografem lub asystentem z aparatem i widzę jak obiektywy leżą przednią nieosłoniętą soczewką skierowaną do góry, bez dekla, torba jest otwarta a dookoła unosi się pyłek kwiatowy, kurz i latają owady…mam od razu palpitację serca :)

“Samyang ma mocowanie filtrów 62mm. Na jego optykę składa się 11 soczewek ułożonych w 9 grupach – wśród nich są dwa elementy asferyczne i dwa o wysokim współczynniku załamania (HR). Wewnątrz znajdziemy jeszcze przysłonę o dziewięciu listkach, którą możemy domknąć maksymalnie do wartości f/16”. Nie sprawdzałem czy tak jest. Przy takich fachowych sprawach opieram się na optyczne.pl :)

Poniżej możecie zobaczyć porównanie samyanga do kilku innych popularnych 35tek dostępnych z mocowaniem sony pod względem wyglądu i wielkości. Od lewej:

Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM Sony-E
Samyang 35mm f/1.4 AF Sony E
Sony FE 35 mm f/1.4 Distagon T*ZA
Sony FE 35 mm f/2.8 ZA Carl Zeiss Sonnar T*
Sony E 35 mm f/1.8 OSS

obiektywy 35mm do sony
Źródło: camerasize.com

Autofocus

Tego obawiałem się najbardziej decydując się na samyanga zamiast zeissa czy sigmy art. Z artem 35mm pracowałem na nikonie i to był prawdziwy turbo zapierdzielacz pod wzgledem ostrzenia. Zeiss wiadomo, że byłby świetny ale cena zabijała troche mój i tak juz mocno sponiewierany budżet. Po testach obiektywu w fotoplus.pl stwierdziłem, że jednak nie ma się czego bać. Co prawda testy w warunkach typowo studyjnych (czytaj: testcharty i różne przedmioty idealnie oświetlone w celu testowania obiektywu) nie dają obrazu tego co będzie na reportażu, ale nie odczułem dużej różnicy używając samyanga w dniu ślubu.

AF działa sprawnie. Jest celny, funkcja śledzenia oka działa bardzo dobrze. Zeiss 55 1.8 i sony 85 1.8 wydaja sie pracować jeszcze pewniej jeśli chodzi o śledzenie i łapanie pojedynczego punktu, ale myslę, że w obiektywach z dłuższą ogniskową działanie af będzie miało inny charakter. Złapanie ostrości tam gdzie się chce jest bardziej, hmm…oczywiste. Łatwiej tez ocenic czy ostrość jest tam gdzie chcemy widząc głębię ostrości. Bezgłośne ostrzenie sprawia, że w połączeniu z Sony a9 jesteśmy jak ślubny ninja w kościele. Doszedłem do wniosku, że musze zacząć informować moje pary, że mój sprzęt w kościele nie będzie wydawał żadnych dźwięków aby uniknąć ich dziwnych spojrzeń.

Żeby nie było tak różowo jest jeden mankament autofocusa. Ale nie jestem pewien, czy to akurat problem Samyanga. Jak podkreślił Michał Warda w swoim poście “Dlaczego sprzedałem SONY A7III & A7RIII” praca bezlusterkowcami Sony i przymkniętymi obiektywami, tymbardziej w trudnych warunkach oświetleniowych bywa trudna. Af w słabym świetle i przesłonie f5.6 nie działa już tak sprawnie jak 1.4 w normalnych warunkach. Dla mnie nie stanowi to dużego problemu. Jak można zobaczyć w moim portfolio lubię płytką głębie ostrości, lubię kadry z rozmytym szkłem i kadry w których ostre jest 5 planów są u mnie raczej rzadkością. Dlatego samyang przymknięty do f8 zachowuje się bardzo podobnie jak zesii 55 1.8 na takiej wartości przesłony. Zdarza się mu popompować i af nie chce łapać. Dla mnie niewielki problem, ale zauważyłem, więc wypadało o tym napisać.

Podsumowanie

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE to według mnie obiektyw z najlepszym stosunkiem jakości do ceny jeśli szukamy 35tki do sony. Świetnie wykonany, ergonomicznie całkiem ok, Af działa bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę, że kupić można go już za niecałe 2500zł to jest to bardzo dobra opcja jasnej stałki na bagnet FE. Jeśli szukacie wnikliwych testów to oczywiście sprawdźcie optyczne.pl. Zobaczycie jak wygląda Samyang w formie wykresów i liczb.

Zdjęcia przykładowe

Obiecuję wrzucić więcej zdjęć wykonanych Samyangiem. Najprawdopodobniej bede uzupełniał jak już sezon ślubny się rozkręci albo wrzuce coś “nieslubnego” . Tymczasem te które widzicie w wpsie pochodzą z jednego reportażu, pierwszego na którym miałem okazję wykorzystać sony i samyanga i wszystkie zostały zrobione tym obiektywem.

newsletter dawid mazur
* pole wymagane

Tokina FíRIN 20 mm f/2 FE AF – pierwsze wrażenia

Tokina FíRIN 20 mm f/2 FE AF – pierwsze wrażenia

Gdy pytałem różnych ludzi podczas wybierania sprzetu do sony, a konkretnie szerokiego kąta to czesto otrzymywałem odpowiedź “szerokim kątem na ślubach i tak nic nie zrobisz” :) Nauczony jednak poprzednim doświadczeniem i mając Tokinę AT-X PRO FX SD 16-28 mm f/2.8 pod nikona myślę, że zrobię bardzo dużo. Obiektywy 35mm, 50mm i 85mm to oczywista oczywistość w fotografii ale szersze ujęcie kadru dawało mi możliwość chwytania takich obrazów

tokina 16 28 20

Budowa Tokiny FíRIN 20 mm f/2 FE AF

Podświadomie wiedziałem, że jakością wykonania raczej się nie zawiodę. Wprawdzie nie jest to super uszczelniona pancerna konstrukcja. Ale obiektyw jest bardzo dobrze wykonany i przedewszystkim bardzo niewielki. Przyzwyczajony do wcześniejszego gabarytu mojej tokiny 16-28 otworzyłem paczke i sprawdziłem czy to na pewno to. Tokina zbudowana jest bardzo solidnie, szkło jest zgrabne, posiada osłonę przeciwsłoneczną nie zwiększającą znacznie jego gabarytu. Dwie bardzo istotne rzeczy: Pierwsza to możliwość mocowania filtrów o średnicy 62mm! Wow! Nie potrzeba już karkołomnych mocowań cokina itp które robią z zestawu aparat+obiektyw jakiegoś nieporadnego behemota. Wielki plus za to. Druga rzecz to brak super dużej, wypukłej soczewki którą cięzko osłonić przed obrażeniami.

Autofocus Tokiny FíRIN 20 mm f/2 FE AF

Podobnie jak w przypadku poprzedniej recenzji Samyanga 35 1.4 nie wiele moge powiedzieć. Af tak jak się spodziewałem jest słyszalny. Chociaż obiektywy jakie już przyszło mi przetestować do sony mnie rozpieściły pod tym względem nie wydając żadnych dźwięków :) Słychać wewnątrz obiektywu lekkie przeostrzanie, ale autofocus pewnie łapie ostrość i to tyle co mogę w tej chwili powiedzieć.

Własciwości optyczne Tokiny FíRIN 20 mm f/2 FE AF

Ten temat zostawie na osobny wpis. Mam wrażenie, że w tej części tokina pokaże prawdziwy pazur :) Czekajcie więc na zdjęcia przykładowe i na kolejny wpis. Pozdrawiam


Samyang AF 35 mm f/1.4 FE - pierwsze wrażenia

Samyang AF 35 mm f/1.4 FE - pierwsze wrażenia

Kilka chwil temu zamknąłem drzwi za kurierem :) Przyniósł mi zgrabną paczkę oznaczoną logiem Samyanga. Nie mam czasu nacieszyć się moimi nowymi obiektywami bo co rusz to pojawia się nowy :) Takie są plusy wymiany systemu. Prawdziwe plusy zaczną się dopiero za jakiś czas gdy zacznę nimi więcej fotografować. Na przykład tą trzydziestką piątką Samyanga. Pierwsze wrażenie... jestem w lekkim szoku. To już nie jest marka kojarząca się jedynie z manualnymi konstrukcjami. Oczywiście więcej będę mógł napisać gdy przetestuję go bardziej dokładnie. Jednak pierwsze wrażenie jest naprawdę bardzo dobre.

Budowa Samyang AF 35 mm f/1.4 FE

Biorąc ten obiektyw do ręki miałem poczucie, że zdecydowanie jest to produkt premium. Design to drugorzędna sprawa, jednak minimalizm i eleganckie akcenty (jak czerwony cieniutki pierścień) sprawiają, że obiektyw może się podobać. Począwszy od metalowego bagnetu idąc dalej jest równie solidnie. Metal, potem karbowanie na pierścieniu ostrości i znowu metal zakończony szkłem :) Całość jest naprawdę solidna. Na tą chwilę to chyba największy obiektyw jaki posiadam do Sony.

Autofocus Samyang AF 35 mm f/1.4 FE

Na razie cięzko mi powiedzieć coś konkretnego i uzasadnionego testami. Szybkość autofocusa jest wystarczająca. Jest celnie, jest cicho. Obiketyw właściwie ma bezgłośny autofocus. Więcej o Af pojawi się we właściwym tescie.

Na chwilę obecną to wszystko. Postaram się wrzucić kilka przykładowych zdjęć gdy wybiorę się z samyangiem na przechadzkę. Tymczasem pozdrawiam i niebawem więcej technicznych rzeczy (bo przybyło ostatnio rzeczy do testowania i opisywania:) )


Nikon d750 sprzedaż sprzętu

Nikon - Wyprzedaż. Aparaty, obiektywy, lampy, wyzwalacze.

Nikon d750 sprzedaż sprzętu

Cześc. Na sprzedaż mam trochę sprzętu który dzielnie towarzyszył mi na reportażach. Nikony d750, lampy, obiektywy itp. Sukcesywnie będą się tutaj pojawiać akcesoria które uda mi się sfotografowac i oppisać. Polecam sprawdzac co jakiś czas. Sprzęt ma ślady użytkowania. Mimo to jestem pewien, że działa prawidłowo i posłuzy jeszcze długo. No to jedziemy po kolei.

(sprzedane) Nikon d750 x2

Moje aparaty. Jeden Kupiłem nowy, drugi rok później jako używany z niewielkim przebiegiem. Szanowane i uzutkowane bez awarii . Znajdą się na nich jakieś ryski i wytarcia na klapkach baterii. Dosłownie tydzień temu wróciły z serwisu NPS po wymianie migawek na nowe. Wymianie profilaktycznej bo aparaty spisywały sę cały czas wyśmienicie. Skorzystałem po prostu z akcji serwisowej zaproponowanej przez Nikona. Wymienione zostały również gumy. Można powiedzieć że aparaty są jak nowe. Wymienione zostały elementy, które zużywają się w tego typu sprzęcie.

Cena 4500 za sztukę (przy 2 sztukach możliwość negocjacji

Zdjęcia przedmiotu:

Aparat 1

Aparat 2

(sprzedane) Sigma 85 1.4 EX

Obiektyw towarzyszył mi przez 3 sezony ślubne. Wspaniałe szkło i wszystkie wąskie kadry na www.dawidmazur.pl zostały nim zrobione.

Cena: 2200zł

Przykładowe zdjęcia zrobione tym obiektywem na przysłonie f1.4 z wycinkami 100% zbliżenia kadru (crop) :

(Sprzedane) Sigma art 35 1.4

Szkło znają wszyscy. Piekielnie ostre, celne, bardzo poprawne i kontrastowe. Obiektyw towarzyszył mi przez 3 sezony ślubne. Sprzedaję tylko w przypadku jeśli sprzedadzą się obydwa D750! (można zarezerwować)

Cena 2400zł

Przykładowe zdjęcia zrobione tym obiektywem na przysłonie f1.4 z wycinkami 100% zbliżenia kadru (crop) :

(sprzedane) Tokina 16-28 2.8

Z kolei wszystko co szerokie na www.dawidmazur.pl zostało zrobione tym szkłem. Kapryśne przy używaniu na liveview, ale uwielbiam je i sprawdzało się jako świetna alternatywa dla drogiego nikkora 14-24. Również od 3 sezonów używane przeze mnie. Sprzedaję tylko w przypadku jeśli sprzedadzą się obydwa D750! (można zarezerwować)

Cena 1400zł

Przykładowe zdjęcia zrobione tym obiektywem na przysłonach f2.8-3.2 z wycinkami 100% zbliżenia kadru (crop) :

(sprzedane) Nikon Nikkor 50 mm f/1.8G AF-S

Najtańsze, najbardziej plastikowe, ale chyba ulubione i najcześciej zakładane. Świetna 50tka do nikona (z braku ciekawych alternatyw). Bez gumy na pierścieniu ostrości, zginęła. Ostra sztuka, spisywała sie dzielnie.

Cena 550zł

Przykładowe zdjęcia zrobione tym obiektywem na przysłonie f1.8 z wycinkami 100% zbliżenia kadru (crop) :

Zestaw do błyskania Lampy sb900 i sb910 i wyzwalacze Yn622n

Najlepsze speedlighty Nikona. Nigdy nie były w serwisie, nie miały wymienianych palników itp. To głównie dlatego, że błyskają maksymalnie na 1/8, nigdy w TTLu i nie korzystam z nich na pełnej mocy. Nigdy nie miałem z żadną problemów.

(sprzedane) sb900 – 700zł
(sprzedane) sb910 – 900zł

Zdjęcia wkrótce

Wyzwalacze:
(sprzedane) 2sztuki Yn622n TX – 150zł/szt
(sprzedane) 4x Yn622n – 100zł/szt (na zdjęciu widoczne 3 sztuki, jednego wyzwalacza nie używałem wogóle i leżał w pudełku, dlatego nie ma go na zdjęciu)

 

Na chwilę obecną to wszystko. Postaram się zaktualizować brakujące zdjęcia. Zainteresowanych zapraszam do kontaktu: +48 511 705 940 lub na dmsezon@gmail.com


sony nokton planar

Sony, Nokton, Planar - wrażenia po roku użytkowania.

Cześć.

Dzisiejszy wpis będzie o mojej małej zdradzie nikona na rzecz bezlusterkowca od Sony. Nic odkrywczego bo gdy wszyscy wokół wychwalają pod niebiosa wersję trzecią Sony A7 ja pstrykam sobie jej najstarszm bratem (lub siostrą) czyli pierwszą A7ką. Pstrykam sobie i kręcę pierścieniami ostrości ponieważ ten maluch służy mi jedynie do podpinania manualnych wynalazków jak wspomniane w tytule obiektywy od voigtländera i Carla Zeissa. Czyli znowu nic nowego bo wiele osób tak ostatnio robi. Jednak chciałem się podzielić moimi spostrzeżeniami na temat aparatu, obiektywów, co warto kupić, co mi nie szczególnie odpowiada.

Sony A7

A7 to bezlusterkowa pełna klatka od Sony zaprezentowana w 2013 roku. Kupić go możemy w naprawdę okazyjnych cenach, wersji używanych jest sporo więc jeśli jeszcze nie zdecydowałeś się w jaki sposób wejść w magiczny świat full frame to myślę, że jest to dobra opcja. Chociażby dlatego, że do aparatu możesz podpiąć znakomite obiektywy Sony z AF jak i całą game manualnych wynalazków. Potrafią one zaskoczyć charakterem, plastyką, obrazowaniem często wspaniałym bokeh, pięknym retro wyglądem i dadzą mnóstwo radości z fotografowania troche innego.

Wykonanie sony A7

Aparat sam w sobie jest leciutki, mały (trochę za mały dla kogoś z dłońmi koszykarza) jednak bardzo solidnie i elegancko wykonany. Swobodnie można go zabrać ze sobą na reportaż jako główne body jak i dodatkowe wsparcie ze szkłem będącym alternatywą dla naszych super szybkich, super celnych i super nudnych obiektywów z AF.

Mojemu pierwszemu spotkaniu z A7 towarzyszył kitowy obiektyw 28-70 ze światłem 3,5-5,6. Kompletnie nie warto tu o nim wspominać :) Szkło jako kit sprawuje się świetnie jednak jest to po prostu ciemny zoom standardowy. Kupiłem go bo był w zestawie od sony. Założyłem bo wyglądał lepiej niż zaślepka bagnetu i zabrałem się za szukanie czegoś całkowicie innego. Manualnego noktona od voigtländera. Korpus Sony a7 miał tylko służyć za dodatek do tego obiektywu. To 40 milimetrowy maluch ze światłem 1.4 miał być tym WOW. A7 miał focus peaking, którego brakowało mi w nikonach d750 (uwielbiam je wciąż), był pełnoklatkowy dlatego wybór był prosty.

Voigtländer Nokton 40 mm f/1.4

Swój egzemplarz znalazłem po dosyć długich poszukiwaniach na Brytyjskim Ebay’u. Pisałem o tym już przy okazji wpisu o Boring workshop na początku roku. Po niewielkich perypetiach obiektyw dotarł do mnie wreszcie. Wspaniały. Kupiony w dosyć okazyjnej cenie, stan po prostu jakby własnie jakiś niemiecki magik optyki skończył go składać. Po prostu piękny. Nie tylko dlatego, że mój. Osobiście uważam, że to jeden z najlepiej wyglądających obiektywów jakie widziałem. Metal i szkło. Spasowanie idealne, piekne lśniące i współgrające ze sobą elementy. Smaczki w postaci pierścienia ostrości z charakterystyczną wypustką na palec. Nokton naprawdę ładnym obiektywem jest.

Zdjęcia: kenrockwell.com

Jeśli zaczynalibyście przygodę z fotografią od Sony A7 z założonym wspomnianym wcześniej kitowym 28-70 i ktoś nagle założyłby Wam na bagnet tego noktona poczulibyście się jak Alicja w Krainie czarów. Głównie z racji tego, że to co ten obiektyw robi z tłem możemy obserwować już w wizjerze. Bezlusterkowiec daje nam to poczucie plastyki obrazu już na etapie fotografowania. Widzimy bokeh, widzimy rozkładającą się płaszczyznę ostrości i po prostu “czujemy” ten obraz. Takie fotografowanie daje niesamowita frajdę. Oczywiście na początku nie rzucałbym się z manualnym obiektywem w reportażowy wir. Na początku zachowałem noktona głównie na sesje plenerowe, żeby potestować robienie ciekawych portretów. Sony z manualami świetnie tez spisują sie przy fotografowaniu krajobrazów bo bez problemu ustawia się ostrość na nieskończoność.

Muszę przyznać, że bezlusterkowiec i manualne obiektywy trochę zmieniły moje fotografowanie. Musiało się ono zmienić bo wymagało innego działania. Dawało możliwości ale wymuszało pewne odruchy. Ostrzenie ręczne ma dwa minusy: szybkość i celność. Oczywiście ktoś doświadczony stwierdzi, że szybciej i pewniej ostrzy manualem niż automat. Zgadzam się. Ja jednak jako świeżak w temacie czułem swoje ograniczenia. Jak ze wszystkim jednak jest to kwestia wprawy i po jakimś czasie sony i nokton uczestniczyli również czynnie w reportażu. Nokton z adapterem helikoidalnym (jakupiłem adapter firmy Haoge zamiast orginalnego voigtländera) świetnie nadaje się do fotografowania detali. Już przy większej odległości bokeh potrafi lekko zszokować ale dopiero pazur jaki możemy zobaczyć podchodząc jeszcze bliżej jest naprawdę ostry. Mając błyszczące elementy poza płaszczyzną ostrości możemy osiągnąć zdumiewające obrazy.

Nokton nie opuszczał A7 od momentu jak go założyłem. Był założony na plener, na reportaż a nawet na rodzinny wyjazd gdzie świetnie się sprawdził w roli standardowego obiektywu. Dawał (do dzisiaj daje) świetny obrazek i dopiero pojawienie się innego manuala, z całkowicie innej bajki sprawiło, że zdecydowałem się na zdjęcie z bagnetu tego malucha. Ni z tego ni z owego pojawił się obiektyw w którym już kiedyś się zakochałem. Wtedy jednak wygrał rozsądek. Z braku focus peakingu w D750 musiałem zrezygnować z Planara. Ostrzenie z nikonowskim potwierdzeniem ostrości wyglądało jakbym nagle zaczął działać w slow motion. Po prostu się nie dało i musiałem pogodzić się z tą stratą (również pieniężną po sprzedaży). Nie o nikonie jednak mowa. Nokton musiał na jakiś czas wrócić do torby bo jego miejsce zajął również niemiecki ale jednak inny obiektyw. Przyszła pora na Planara 50 1.4 od Carla Zeissa.

 

Carl Zeiss Planar 1,4/50 (C/Y)

Nie będę poruszał tematu wersji. Jest ich sporo, nie zgłębiałem tematu i wiem jedynie że są dużo droższe i nowsze, potem coś tam pomiędzy i mój :) Szkło na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym. Powiedziałbym że jeśli mielibyśmy porównać te dwa manuale do samochodów to Nokton byłby Mercedesem 300 SL Gullwing z 1954 roku. Piękny, czarny, z chromowanymi elementami, unoszonymi do góry drzwiami. Z ponad 200konnym sercem które po odpaleniu co jakiś czas ostrzega ostrzejszym strzałem z wydechu, że nie jest tylko ładny ale też zadziorny.

Planar natomiast to totalnie seryjny Opel kadet. Ale tylko z wyglądu. Pod maską miałby schowanego jakiegoś wyścigowego potwora który jedynie swoim cichym mruczeniem zdradziłby swoją szlachetność. Zapędziłem się. Ale tak to wygląda. Planar jest totalnie nijaki z wyglądu, ale totalnie magiczny w środku.

Wykonanie Carl Zeiss Planar 50 1.4

Wykonanie na poziomie dorównującym noktowi. W końcu to Carl Zeiss. Również metal i szkło. Cudnie chodzący pierścień ostrości. Idealnie wyważony, taka wzorowa pięćdziesiątka. Jedynie podpięcie przez standardowy adapter Contax Yashica sprawi, że traci na ergonomii. Można jednak się przyzwyczaić.

Obiektyw optycznie działa cuda podobne jak nokton. Podobne bo jednak to dwa kompletnie różne kawałki optyki. Obrazek jest delikatniejszy, rozmycie bardziej subtelne, kulturalne. Nokton to wariat w tle. Planar pokazuje bokeh wykonany według niemieckiej precyzji a jednak z duszą. Ostrość w obydwu obiektywach na f1.4 (oczywiście jak dobrze się ją ustawi) jest na świetnym poziomie. Jednak ustawianie ostrości lepiej idzie mi z planarem. Wydaje mi się też, że obiektyw bardziej wybacza błędy w ostrzeniu i nieostrości blisko płaszczyzny ostrości wygladają lepiej.

Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2 z sony A7

Nie wspomniałem o jednym obiektywie który zastąpił moją Tokinę AF 100 mm f2.8 AT-X Pro D używaną do macro. Używałem tego obiektywu już tak rzadko, że zdecydowałem się na jego sprzedaż. Jednak macro to coś co robię czasem dla przyjemności a czasem przydaje się na reportażu. Głównie na przygotowaniach (detale itp.). Na jednej z sesji plenerowych wpadła mi w ręce manualna Volna 9 50mm f2.8 Macro 1:2. Ustawianie ostrości manualnie przy fotografii macro jest bajecznie proste i dużo przyjemniejsze niż poleganie na AF. Za 400zł nabyłem radziecką optykę która z sony sprawdza się wysmienicie. Na poniższych zdjęciach będziecie mieć okazję zobaczyć kilka kadrów z Volny. Jeśli bokeh nie wygląda jak nie z tego świata to znaczy że to Volna.

Wnioski na temat pracy z Sony A7

Czy kupno bezlusterkowca i wprowadzenie manualnych obiektywów coś zmieniło w mojej fotografii? Na pewno tak. Pojawiło się więcej zdjęć w których bawiłem się płaszczyzną ostrości. Dużo portretów w których to tak na prawdę bokeh był głównym elementem. Dużo wycinków kadru gdzie ostrość muskała jedynie kontury. Na pewno mocno zmienił się plener. Więcej zabawy kadrami, światłocieniem, który lepiej się obserwuje niż przez wizjer lustrzanki. Przy pracy bezlusterkowcem mam uczucie, że uczestniczę w procesie tworzenia fotografii bardziej niż dotychczas.

Post miał być początkowo bardziej zdjęciowy. Okazał się jednak mocno opisowy. Teraz mam jednak dla Was przygotowany przegląd fotografii wykonanych w tym roku przy pomocy Sony A7 i noktonem lub planarem. Zapraszam do obejrzenia, komentowania i udostępniania. Może ten wpis przyda się komuś kto zastanawia się nie tyle nad zmianą systemu co szuka powiewu świeżości w swojej fotografii. Dziękuję i zapraszam na zdjęcia.

Więcej zdjęć równiez na moim profilu na facebooku i instagramie: